16. U Boga nie ma rzeczy niemożliwych

      

 "

DLACZEGO BÓG NIE ZAPOBIEGA KLĘSKOM? | 

 

SZLACHETNE i dobre w oczach Boga i ludzi są wspaniałomyślne odruchy miłości i współczucia wywoływane w ostatnich latach huraganami, tornadami, trzęsieniami ziemi, powodziami, katastrofami morskimi, kolejowymi i lotniczymi, wybuchami nuklearnymi oraz innymi wielkimi katastrofami. Poza tym niewiele dobrego można powiedzieć o tych klęskach i ich oddziaływaniu. Te przejawy miłosierdzia są jednak dowodem na to, że w naszym rodzaju pozostaje przynajmniej jakaś część pierwotnego podobieństwa Bożego i że nie zostało ono całkowicie zatarte przez degradację upadku ani całkowicie zatrute przez Szatana.

Chociaż żyjemy w czasie być może tak samolubnym i kochającym pieniądze, jak żaden ze znanych w historii, to jednak na pomoc cierpiącej ludzkości hojnie wydaje się miliony dolarów. Jakkolwiek wielu z tych, którzy w chwili krytycznego położenia spowodowanego klęską, dowodzą, iż gdzieś w swoich sercach mają czułe miejsce, przy innych okazjach poświęca swój czas, intelekt i zdolności na sztukę wojenną, wymyślając możliwie najokrutniejsze narzędzia walki. Pod wpływem przykrych i gorzkich uczuć uparcie i bezlitośnie zabijać będą tysiące razy więcej niż spowodowałyby to klęski żywiołowe. Pomimo istnienia w tym samym człowieku owych dwóch pierwiastków cieszymy się, że oprócz cech samolubstwa i nieczułości, które na przestrzeni minionych 6000 lat znacznie się rozrosły z powodu degradującego wpływu na upadły stan człowieka, istnieje również element podobieństwa Bożego w postaci współczucia.

BOSKIE WSPÓŁCZUCIE – JAK POKAZANE

Gdy oświadczamy, że wszelka miłość i współczucie w człowieku jest tylko resztką pierwotnego podobieństwa Bożego, według którego stworzony został Adam i które nie zostało całkowicie wymazane przez 6000 lat degradacji w grzechu – natychmiast rodzi się pytanie: W jaki sposób Bóg okazuje swą miłość i współczucie w takich krytycznych sytuacjach, w których wzruszenie ogarnia nawet serca upadłych istot ludzkich, a współczucie i miłość skłania ich do życzliwości i niesienia pomocy? Prawidłową odpowiedzią jest, że Bóg reprezentowany jest w każdym akcie życzliwości bez względu na to, czy pochodzi on od Jego dzieci, czy od świata; ich postępowanie w takich okolicznościach jest wynikiem posiadania przez nich pewnej miary Jego charakteru i skłonności. Odpowiedź ta nie jest jednak dostatecznie pełna, by była zadowalająca; lecz dzięki Bogu pełniejsze zbadanie tego zagadnienia w świetle Jego Słowa ukazuje Jego bezgraniczne współczucie zapewniające pełną pomoc, która już wkrótce się okaże.

Dlaczego jednak Bóg od razu nie uwalnia swych stworzeń od klęski? Idąc dalej, dlaczego nie zapobiega On (ma wszelką wiedzę i moc) klęskom – huraganom, tornadom, trzęsieniom ziemi, falom pływowym, niszczycielskim powodziom, epidemiom itp.? A skoro już przy tym jesteśmy, możemy zaliczyć do tego wszelkie zło, któremu Bóg mógłby, gdyby chciał, zapobiec: różnego rodzaju choroby, ból i śmierć; wszelkie zniszczenia – wojny, morderstwa itp.; wszystko, co przynosi ból i zmartwienie tym, którzy pragną być w harmonii z Bogiem. Odpowiedź na którekolwiek z tych pytań będzie odpowiedzią na nie wszystkie, ponieważ całe ludzkie zło ma wspólne źródło i wspólną przyczynę.

By w pełni zrozumieć tę przyczynę, musimy cofnąć się do samego początku chorób, bólu, śmierci i smutku, do ogrodu Eden, gdzie ani głód, ani epidemie, ani huragany, tornada, trzęsienia ziemi, ani śmierć człowieka nie były dozwolone i gdzie człowiek, jego środowisko i warunki przez samego Boga zostały określone „bardzo dobrymi” (1 Moj. 1:31). Człowiek oczywiście doceniał te warunki, musiał być bowiem wypędzony, a ognisty miecz, który zamykał drogę do podtrzymujących życie owoców uniemożliwił mu powrót do tego ogrodu (1 Moj. 3:24). Jak doszło do tego, jak to się stało, że ten kochający Stwórca, który tak łaskawie zabezpieczył życie i dobrobyt swych stworzeń, i który obcował z nimi, udzielił im swego błogosławieństwa i obietnicę wiecznego życia pod jedynym warunkiem stałego posłuszeństwa – naraz zmienił swój stosunek do swych stworzeń, pozbawiając je możliwości radowania się tymi wygodami i błogosławieństwami Edenu, wypędzając na nieprzygotowaną ziemię – na trud, zmęczenie i niedostateczne środki do życia, a więc na śmierć?

KARA ŚMIERCI WYMIERZANA STOPNIOWO

Musimy pamiętać, że Stwórca w szczególny i cudowny sposób przygotował wcześniej tylko ogród Eden (1 Moj. 2:8) jako miejsce, gdzie człowiek mógł spokojnie cieszyć się przywilejami życia i gdzie mógł w odpowiedni sposób przejść swą próbę. Bóg przewidział upadek człowieka i zaplanował, że kara za grzech, „śmiercią umrzesz” (1 Moj. 2:17), nie zostanie zastosowana natychmiast, lecz wymierzana będzie stopniowo przez walkę z niesprzyjającymi warunkami klimatu, cierniami, chwastami, jałowością gleby, burzami, powodziami, trzęsieniami ziemi itp. na nieprzygotowanej ziemi, której przygotowanie wymagałoby kolejnych 7000 lat, by całkowicie przystosować ją na mieszkanie doskonałych, posłusznych, ludzkich dzieci Boga. Tak więc Adam i Ewa wyszli z Edenu jako skazańcy pod wyrokiem śmierci, skazując samych siebie przed najbardziej sprawiedliwym ze wszystkich sędziów: swym Stwórcą i Przyjacielem. Możliwość stopniowego umierania skazańcy uważali za łaskę; natomiast dla ich Stwórcy i Sędziego było to korzystne ze względu na Jego plan dotyczący ich przyszłości – plan rozmnożenia rodzaju ludzkiego, jego ćwiczenie oraz dostateczne odkupienie i odrodzenie – w którym bardzo cennym miało okazać się takie doświadczenie w niedoskonałych warunkach.

Bóg przewidział, że kara śmierci w ten sposób wymierzona doświadczalnie udzieli człowiekowi takiej lekcji odnośnie do niezmierzonej niewłaściwości grzechu i jego zgubnych skutków, że nigdy nie będzie musiała być powtórzona – lekcji, która w ten sposób na całą wieczność przyniesie korzyść wszystkim tym, którzy się jej nauczą, szczególnie wtedy, gdy tysiącletnie panowanie Chrystusa w sprawiedliwości okaże owoce sprawiedliwości. Bóg przewidział również, że w przygotowywaniu człowieka na przyszłe błogosławieństwa korzystnym okaże się ćwiczenie ludzkich zdolności umysłowych w toku zwalczania przeszkód i niedoskonałości otoczenia oraz znajdowania sposobów niesienia ulgi, jak również ćwiczenie władz moralnych w walce ze swymi słabościami i reagowanie na potrzebę współczucia.

WIECZNE MĘKI ZAPRZECZENIEM SPRAWIEDLIWOŚCI I MIŁOŚCI

Gdyby wyrok Boży (w dodatku do utraty wygód Edenu i skazania na doświadczenie z grzechem i śmiercią) potępił Jego stworzenia na wieczne męki i ból – w co niektórzy wciąż wierzą i nauczają – któż mógłby występować w obronie takiego wyroku lub nazwać Sędziego sprawiedliwym, kochającym czy w jakimkolwiek sensie dobrym? Lecz gdy się rozumie, iż Pismo Święte naucza, że ogłoszoną i wymierzoną karą jest śmierć (wygaśnięcie życia – Rzym. 6:23; Iz. 43:17 – nie życie w mękach), wszystko staje się logiczne. Bóg ma prawo wymagać od swych doskonałych stworzeń w doskonałych warunkach, jak w przypadku Adama, doskonałego posłuszeństwa. Zarządzenie, że nikt nie będzie żył wiecznie prócz istot doskonałych jest zarówno mądrym, jak i sprawiedliwym zabezpieczeniem wiecznego dobra wszystkich.

Głębokie znaczenie tkwi w słowach Stwórcy, gdy On po uczciwym wypróbowaniu i sprawiedliwym potępieniu wysyła swe stworzenia do pracy wśród chwastów i cierni, na ból, smutek i choroby, poddając je wypadkom i klęskom niedokończonego dzieła natury. Powiedział On: „Przeklęta będzie ziemia dla ciebie” (1 Moj. 3:17-19), tzn. cała ziemia znajduje się obecnie w niedoskonałym stanie dla twej korzyści i nauki, chociaż ty może tego tak nie oceniasz. Adam chętnie utrzymałby stały dostęp do owoców ogrodu, by uniknąć ciężkiej pracy i umożliwić sobie pełne podtrzymanie sił żywotnych i wieczne życie; lecz Bóg, przez wzgląd na ostateczne dobro człowieka, sprawiedliwość oraz uszanowanie dla wydanego przez siebie wyroku śmierci, w swej miłości nie pozwolił człowiekowi na to i strzegł powrotnej drogi do tego ogrodu, by wypełnił się wyrok śmierci, grzesznicy nie żyli wiecznie i przez to grzech nie stał się wiecznym (1 Moj. 3:22-24).

KORZYŚCI POCHODZĄCE Z PRZEKLEŃSTWA

Dzieci potępionej pary odziedziczyły skutki jej upadku, niedoskonałości i słabości, jak również kary za nie, ponieważ „któż pokaże czystego z nieczystego?”. A zatem cały rodzaj ludzki, jako skazani robotnicy, nie tylko uczy się, czym jest grzech i zło oraz ich niepożądane skutki, lecz również swą pracą i umiejętnościami przygotowuje ziemię i doprowadza ją jako całość do stanu pełnej doskonałości dla niej zamierzonej i przedstawionej w stanie Edenu, gotowej do realizacji dalszych celów Boga, o których z Pisma Świętego wiedzą tylko Jego dzieci (i to nie wszystkie).

Widzimy więc, że praca i trud zostały nakazane dla dobra człowieka. Dostarczają mu one ciągłego zajęcia, tak że nie może obmyślać i realizować zła w takim stopniu, w jakim w przeciwnym razie by je czynił. W miarę jak ziemia staje się coraz bardziej urodzajna, zbliżając się do doskonałości, spada żywotność człowieka; tak więc teraz, gdy ludzie mają więcej czasu, by snuć intrygi, spiskować i „w mądrości” praktykować zło, życie, w którym mogą tego dokonywać, jest krótsze. Jakąż więc łaską – choć niezrozumiałą – jest w obecnych warunkach krótkotrwałość ludzkiego życia! Gdyby niektórzy ze sprytnych biznesmenów, którzy gromadzą miliony i sięgają po wielką władzę w kilku krótkich latach, żyli tak jak Adam 930 lat (1 Moj. 5:5), czegóż innego moglibyśmy się spodziewać, jak nie zupełnego monopolu ze strony kilku osób, których ofiarami i niewolnikami byłaby pozostała część ludzkości?

Widzimy zatem, że wystawienie przez Boga swych stworzeń na śmierć, ból i różne klęski oraz nieszczęścia było przede wszystkim związane tylko z obecnym życiem na ziemi, a nie z żadnym innym, ponieważ Bóg nie uczynił najmniejszej wzmianki o jakiejkolwiek kontynuacji życia w jakimkolwiek innym miejscu. Wręcz przeciwnie, słowa wymierzonej kary brzmiały: „boś proch, i w proch się obrócisz”, „śmiercią umrzesz” (1 Moj. 3:19; 2:17). To prawda, że Bóg udzielił obietnicy, iż w pewien sposób i w pewnym czasie syn niewiasty dokona uwolnienia (1 Moj. 3:15). Lecz wówczas było to niejasne i nieokreślone, zaledwie słabe światełko nadziei, by pokazać im, że chociaż Bóg potraktował ich surowo, to w zgodzie z prawem i sprawiedliwością. Mimo to współczuł im i ostatecznie przyniesie im uwolnienie nie gwałcąc sprawiedliwości i nie lekceważąc swego własnego sprawiedliwego wyroku śmierci.

EKONOMIA BOSKIEGO PRZEKLEŃSTWA

Ktoś mógłby zgłosić zastrzeżenie co do sprawiedliwości wyroku śmierci wydanego na cały rodzaj ludzki, mimo że zgrzeszyli tylko Adam i Ewa. Na tę wątpliwość można odpowiedzieć, że ogólna kara dla wszystkich wynika z trzech podstawowych przyczyn logicznych. Po pierwsze, wszyscy potomkowie Adama posiadają jego materiał genetyczny, a zatem otrzymali jego grzech niejako dziedzicznie. Po drugie, należy założyć, że niemal każdy człowiek, który żył po Adamie, w warunkach próby najprawdopodobniej zachowałby się tak samo, to znaczy zgrzeszyłby prędzej lub później. Po trzecie, potraktowanie całej ludzkości łącznie jako potomstwa Adama umożliwiło tak zwaną ekonomię okupu. Znaczy to, że jeden Odkupiciel wystarczył zupełnie w planie przyjętym przez Boga, a że zgrzeszył jeden człowiek, jeden tylko został potępiony (inni podzielili jego skazanie). Ale gdyby owa pierwsza próba była indywidualną próbą i gdyby połowa ludzi zgrzeszyła i została indywidualnie potępiona, na każdą potępioną jednostkę byłaby wymagana ofiara odkupiciela. Jedno nieutracone życie mogłoby odkupić jedno utracone życie, nie więcej. Jeden doskonały człowiek, „człowiek Chrystus Jezus”, który odkupił upadłego Adama (i nas zagubionych w nim) nie mógłby być „okupem [równoważną ceną] za WSZYSTKICH” w żadnych innych okolicznościach niż te, które Bóg przewidział w swoim planie.

Przypuśćmy, że ogólna liczba ludzi od Adama wynosi sto miliardów i że tylko połowa z nich zgrzeszyła, zaś śmierć drugiej połowy, czyli pięćdziesięciu miliardów posłusznych, doskonałych ludzi byłaby potrzebna, aby złożyć okup (równoważną cenę) za pięćdziesiąt miliardów grzeszników; według tego planu śmierć objęłaby także wszystkich ludzi. Zatem plan ten nie pociągałby za sobą mniej cierpień, niż doznajemy obecnie. Natomiast rozwiązanie przygotowane przez Boga w optymalny sposób zapewnia zarówno owocną lekcję dla wszystkich, jak i poprzez jedną Ofiarę wyjmuje wszystkich spod wyroku śmierci.

 

Jehowa Zastępów przysiągł, mówiąc: „Zaiste, jak obmyśliłem, tak się stanie, i co postanowiłem, to się spełni —  27 Skoro Jehowa Zastępów postanowił, któż może to udaremnić? A jego ręka jest wyciągnięta i któż może ją cofnąć?"  Izajasza 14:24,27  

 "Tak też będzie z moim słowem, które wychodzi z moich ust. Nie wróci do mnie bezowocne, lecz uczyni to, w czym mam upodobanie, i pomyślnie spełni to, z czym je posłałem" Izajasza 55:11  

Kiedy Bóg stworzył  człowieka na obraz i podobieństwo swoje Rodz.1:27 ,  a następnie powiedział Adamowi co ma robić i jaką uprzywilejowaną otrzymał pozycję Rodz.1:28-30, to w wersecie 31 „I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre”.

 To co widzimy dzisiaj – choroby, śmierć, wojny, przemoc itd. – zapewne nie jest „bardzo dobre” a nawet tylko dobre a jest wręcz tragedią.

  Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże a tak nierozumnie postępuje.

 Czyżby Bóg pomylił się w realizacji tego zamierzenia, a może jest bezsilny, może to nie w Jego mocy jest aby zrealizować to co zapisane w Rodz. 1:27-31. 27 I Bóg przystąpił do stworzenia człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył; stworzył ich jako mężczyznę i kobietę. 28 Potem Bóg ich pobłogosławił i rzekł do nich Bóg: „Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię i opanujcie ją, a także podporządkujcie sobie ryby morskie i latające stworzenia niebios, i wszelkie żywe stworzenie, które się porusza po ziemi”.

 29 I przemówił Bóg: „Oto dałem wam wszelką roślinność wydającą nasienie, która jest na powierzchni całej ziemi, i wszelkie drzewo, na którym jest owoc drzewa wydający nasienie. Niech wam to służy za pokarm. 30 I wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu ziemi, i wszelkiemu latającemu stworzeniu niebios oraz wszystkiemu, co się porusza po ziemi, w czym jest życie jako dusza, [dałem] na pokarm wszelką zieloną roślinność”. I tak się stało.

 31 Potem Bóg widział wszystko, co uczynił, i oto było to bardzo dobre. I nastał wieczór, i nastał ranek — dzień szósty.

  Może się zastanawiasz czy jest On w stanie dokończyć to co zamierzył i podsumował że było to bardzo dobre. Jeżeli tak to kiedy? Dlaczego to tak długo trwa? Od Adama po dzień dzisiejszy – około 6000 lat i zamiast lepiej to coraz gorsze stosunki międzyludzkie?  A może jest ktoś silniejszy – kto trwale zakłócił, przeszkodził w docelowym zrealizowaniu zamierzenia Bożego? Co o tym sądzisz? Czy u Boga jest to możliwe?

 A zastanów się. Słowo Boże zaczyna się Rodz.1:1 „Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię”.

  Czy możesz sobie wyobrazić co On stworzył?  Chociażby tą „naszą” Ziemię.

 Kontynenty, oceany, całe bogactwo życia na kontynentach , oceanach a nawet w powietrzu. Sposób w jaki wszelkie żywe stworzenia mogą się wyżywić i to w nieskończoność. Zaznawać pór dnia i nocy, pór roku, zapewnione oświetlenie, ogrzewanie i wszystko to w taki cudowny sposób , że nie tylko zapewnia życie ale zapewnia też cały ogrom rzeczy, co prawda nie koniecznych do życia , ale jak bardzo umilający to życie. Na przykład – kolory, zapachy, cudowne widoki i możliwość radosnego twórczego działania.

  Mimo istnienia  człowieka około 6000 lat i obecnie żyjących około 7 miliardów. Nawet gdyby zebrać wszelką wiedzę wszystkich ludzi którzy kiedykolwiek żyli na ziemi, to i tak ona zawiera jedynie maleńki ułamek wiedzy jaka zawarta jest w tym co biblia mówi że Bóg stworzył ziemię.

  A co powiedzieć o tym że Bóg stworzył bezkresne niebiosa. Dla nas „nasza” Ziemia jest niewyczerpalnym źródłem o mądrości, mocy i miłości Bożej, a co mówić o układzie słonecznym, naszej galaktyce, gromadzie galaktyk w której jesteśmy, a co dopiero o tak wielu gromadach galaktyk.

  Ale wróćmy może tu na Ziemię i to jeszcze do spraw nam bardzo dobrze znanych i bliskich a świadczących o ogromie możliwości jakie posiada Jehowa Bóg, a jednocześnie trudnych dla nas do pojęcia.

  Kiedy czytamy proroctwo Izajasza 55:11 , 11 tak też będzie z moim słowem, które wychodzi z moich ust. Nie wróci do mnie bezowocne, lecz uczyni to, w czym mam upodobanie, i pomyślnie spełni to, z czym je posłałem, a jest tam powiedziane, że żadne słowo wypowiedziane przez Boga nie może być nie zrealizowane.

  Może umysłem gotowi jesteśmy to przyjąć, ale „zdradliwe serce” może podpowiadać, że to jest tak trudne, że nie wiadomo jak to jest.

  Co prawda umysł uznaje istnienie Boga i serce gotowe jest to przyjąć, ale zrodzone w nim pragnienie nakazuje „sam decyduj co dobre a co złe”

 „Kogo” usłuchasz? Nie jest to łatwe ani proste. To jest walka. Wewnętrzna walka w każdym człowieku, nawet w tak bogobojnym jak ap. Paweł o czym on sam pisze w liście do Rzym.7:15-25. . 15 Bo nie wiem, co robię. Albowiem tego, czego chcę, nie dokonuję, ale czego nienawidzę, to czynię. 16 Jeżeli jednak czynię coś, czego nie chcę, przyznaję, że Prawo jest wspaniałe. 17 Ale teraz już nie ja to robię, lecz przebywający we mnie grzech. 18 Gdyż wiem, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka nic dobrego; bo jest we mnie zdolność chcenia, lecz nie ma zdolności zrobienia tego, co szlachetne. 19 Gdyż dobra, którego chcę, nie czynię, ale dopuszczam się zła, którego nie chcę. 20 Jeśli zatem czynię coś, czego nie chcę, to już nie ja to robię, lecz grzech, który we mnie mieszka.21 Stwierdzam więc u siebie to prawo, że gdy chcę czynić to, co słuszne, jest we mnie to, co złe. 22 Doprawdy rozkoszuję się prawem Bożym zgodnie z człowiekiem, jakim jestem wewnątrz, 23 ale w mych członkach dostrzegam inne prawo, toczące wojnę przeciwko prawu mego umysłu i prowadzące mnie jako jeńca prawa grzechu, które jest w mych członkach. 24 Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyratuje z ciała podlegającego tej śmierci? 25 Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana! Tak więc ja sam umysłem jestem niewolnikiem prawa Bożego, ciałem zaś — prawa grzechu.

  Jeżeli chcesz wygrać tą walkę – to walcz, korzystaj z każdej rady, wskazówki jaką daje ci kochający cię Ojciec, Jehowa Bóg.  Jehowa bardzo pragnie, abyś tą walkę wygrał, aby każdy ją wygrał. Dlaczego?

 Bo kto przegra tą walkę będzie musiał odejść z pośród tych którzy będą zamieszkiwać piękną ziemię. Takie odejście kogokolwiek – nie sprawi Jehowie radości, ale można powiedzieć że smutek. On jest Bogiem miłości i jak czytamy w J.3:16  tak bardzo nas umiłował, że za każdego dał odpowiedni okup aby nikt nie zginął.

  Człowiek jak żadne inne stworzenie żyjące tu na ziemi, posiada wolną wolę, a skoro tak, to Jehowa Bóg nie może go zmuszać aby chciał skorzystać z ofiary okupu i żyć wiecznie.

  Odejście takiego kogoś nie sprawia radości nikomu, a już najbardziej Stwórcy człowieka, ale nie ma innego rozwiązania – jest to po prostu konieczność.

  Ktoś kto nie chce respektować praw dających szczęście innym, respektować ich praw, nie może istnieć, bo zamierzeniem Bożym jest aby Jego stworzenia (każde z nich) żyjąc w tym samym domu jakim jest ziemia żyły szczęśliwie.

  Może się zastanawiasz czy Bóg jest w stanie trafnie usunąć tych którzy nie chcą spełniać Jego woli?

  Wiemy jak wielu ludziom udaje się „wyprowadzić w pole” wiele dzisiejszych sądów. Potrafią niemal perfekcyjnie prowadzić podwójne życie. Czasami dla widzialnego oka są wprost ludźmi o nienagannej postawie.

  Czy Bóg potrafi właściwie osądzić, a tacy mogą nawet być w zborach ludu Bożego. Czasami są to ludzie którzy sami siebie oszukują .

  Świat posiada ogrom takich ludzi którzy mówią „Panie , Panie”  ale nie znają woli Bożej, nie chcą jej poznać, a w takim razie jak będą ją czynić?

  Ale może być też tak, że znamy wolę Bożą, ale nasze serce jest tak związane z tym światem, że umysł który nawet wie, że jest to złe, nie jest w stanie zmienić naszego postępowania.

 Myślę, że dopóki taka walka trwa w nas, naszego umysłu z sercem, to Jehowa Bóg nie odrzuca taką osobę, On każdego kocha, On czeka na twoje zwycięstwo.

 Więcej, On gotów jest pomóc ci w tej walce, ale On czeka aż ty Go o to poprosisz. Jehowa Bóg szanuje twoja wolną wolę którą ci dał.

  Dopóki jesteś w stanie toczyć taką walkę , to Jehowa Bóg nie chce cię z tego wyręczać. Ty w ten sposób dajesz dowód, że pragniesz tego, że chcesz być przy Jehowie.

 Ale bądź pewien, że gdy skończą się twoje możliwości to Jehowa Bóg wręcz czeka abyś chciał Jego pomocy. To że Go poprosisz o pomoc świadczy, że zależy ci aby być przy Ojcu Jehowie.

  Który ojciec w takiej sytuacji odmówi pomocy swojemu dziecku, które przecież tak bardzo kocha .

 Gdybyś wiedział jak blisko ciebie,  jest  Ojciec Jehowa Bóg , zapewne nawet w trudnej sytuacji czułbyś się jak mocarz.

 powrót    Spis treści    Strona główna

 Temat poprzedni   Link  15

  Temat następny    Link   17