Osoby zainteresowane tym tematem zachęcam do obejrzenia filmu na YouTube "Odkrywanie tajemnicy życia - Lektor PL"

Weź bezpłatny egzemplarz broszury od Świadków Jehowy

22. Ewolucja - refleksje

 

 
 " Niegodziwiec w zarozumialstwie swym nie podejmuje poszukiwań;

wszystkie jego myśli to: „Nie ma Boga”.  Psalm 10:4

  " Oczywiście każdy dom jest przez kogoś zbudowany, ale tym, który zbudował wszystko, jest Bóg"  Hebrajczyków 3:4       

  Myślę, że Darwin był wielkim dobrodziejstwem dla ludzi którzy wewnątrz odrzucili Boga i Jego kierownictwo - a sumienie ich wydawało przykry głos.

  Bóg tak stworzył człowieka aby miał wewnętrzną potrzebę uznawania Go.

Wiązało się to z szanowaniem praw które On dał. Wielu zeszło z tej drogi. Posłuchało przeciwnika Bożego, że sami mogą decydować, co dobre a co złe.

Obrali taką drogę ale nie zaznali spokoju sumienia, czekali na jakąś teorię, naukę która by im uspokoiła ich sumienie. W takiej sytuacji gotowi byli przyjąć nawet „głupią” teorię i złapać się jej jak tonący brzytwy.

  Darwin być może należał do tej klasy ludzi, ale dodatkowo poczuł się wielkim wynalazcą tworząc tą teorię. Nie mogła to być prosta bajeczka, musiało to być coś naukowego, popartego „obserwacją” a wnioski uogólnione na miliony, miliardy lat procesu przemian co utrudniałoby w prosty sposób odrzucenie jej.

  Dla ludzi zarozumiałych, pysznych stała się cudowną teorią. Dlaczego? Po pierwsze dawała im względny spokój sumienia, że obrali drogę niezależności, wszelkie ich poczynania były usprawiedliwione.

  Można by powiedzieć, że teoria ta bardzo szybko przyjęła się, nie starano się ją podważyć, sprawdzić wiarygodność, ale ze wszech sił szukano argumentów aby ją ratować, gdyż ona miała być lekarstwem na ból sumienia i tak pozostało.

  Przyjrzyjmy się innej argumentacji. Czy mogła zaistnieć ewolucja począwszy od życia jednokomórkowego pantofelka do zaistnienia tak bogatego i różnorodnego życia stworzeń wodnych, powietrznych i lądowych i ukoronowaniem tego zaistnienie człowieka.

  Pismo Święte w sposób jasny, prosty, wiarygodny wskazuje na powstanie wszelkich istot, wszelkich gatunków, pokazuje na cel istnienia tych stworzeń i na to że miały się rozmnażać według rodzaju.

  Człowiek jako najwyższa forma życia tu na ziemi, otrzymał wolną wole, co postawiło go w rzędzie takich istot jak aniołowie, a i też jest obrazem samego Boga (uczyniony na obraz i podobieństwo Boże).

  Jedynie człowiek otrzymał zadanie świadomego przeobrażania ziemi, świadomej współpracy ze Stwórcą, wspaniały cel i sens istnienia, świadomość istnienia i życia wiecznego.

  Wszelkie inne stworzenia zostały podporządkowane człowiekowi, a tym samym miały istnieć dla jego szczęścia i radości.

  Aby mogły istnieć te wszelkie stworzenia, to zostały przez Stwórcę wyposażone w instynkt który jest gwarantem tego, że nie wyginą. Instynktowna potrzeba zaspakajania głodu, rozmnażania się a może bardziej zaspakajania potrzeb pożycia płciowego, instynkt macierzyński, czy poczucie bezpieczeństwa.

  Człowiek rozumiejąc te potrzeby tych stworzeń mógł nad nim panować, ale musiał to robić w duchu miłości. Dla ludzi miłujących prawość, pokornych nie jest problemem zrozumienie tego Bożego programu. Jedynie warunek to uznanie, że ja jestem stworzeniem i że tylko Stwórca zna najlepiej wszystkie prawa.

  Jeżeli zrozumiemy, że Stwórca w  działaniu wobec swoich stworzeń zawsze kieruje się miłością, to zrozumiemy że prawo które dał to nie zakazy, czy nakazy ograniczające naszą wolność ale to rady i wskazówki jak postępować aby wszystkie stworzenia były szczęśliwe.

  Można by powiedzieć, że jest to jedyna droga (sposób na życie) którą obrała część ludzkości, która charakteryzuje się pokorą.

  Druga część ludzkości, a przykre że jest to większa część ludzkości obrała własną drogę, chce sama decydować co dobre a co złe, niemniej trudno jej definitywnie odrzucić istnienie Boga, Stwórcy wszechrzeczy. Aby uprościć sobie swój sposób myślenia, nie odrzucając faktu istnienia Stwórcy (ale brak pokory nakazuje im uczynienia sobie Stwórcy na własne wyobrażenie), ale ich Bóg to symboliczny Bóg. Czasami określają to twierdzeniem, że musi być coś, nawet nie ktoś kto dał początek wszelkiemu życiu.

  Powstało w związku z tym pole do tworzenia różnego obrazu boga i sposobu jego wielbienia. Klasa założycieli (kapłanów) chcąc pozyskać wielu współwyznawców (im więcej wyznawców tym większe dochody) nauczała to co łechtało uszy słuchaczy, a dla uzyskania większych dochodów wprowadzono wiele procedur odpłatnych które ułagodzą wyrzuty sumienia za złe postępowanie (spowiedź, modlitwa za zmarłych, czyściec, wykup relikwii świętych, msze zwykłe, gregoriańskie). Wprowadzono też wiele ceremonii odpłatnych które wierni winni praktykować (śluby kościelne, ceremonie pogrzebowe, chrzty małych dzieci, pierwsze komunie, kolędy itd.)

  Dla ludzi którzy chcą uchodzić za wierzących, ale na tyle mało pokornych że u nich nie Bóg decyduje co dobre a co złe, to im wystarczy.

  Co pomyślimy o człowieku który kogoś oszukuje, ale co powiedzieć o człowieku który sam siebie oszukuje? Tak postępuje ogrom ludzi. Ale są jeszcze tacy którzy posunęli się jeszcze dalej, zagłuszyli logikę „że każdy dom jest przez kogoś zbudowany a tym który wszystko uczynił jest Bóg”.

  Dla nich teoria, że wszystko powstało przypadkowo (jakiś prawybuch) jest najlepszą teorią, gdyż pozwala na odrzucenie wszelkich skrupułów w ich postępowaniu, że to oni decydują co dobre a co złe.

  Teoria ewolucji czasami dodaje im sił w przebojowym i bezwzględnym kroczeniu przez świat. Im bardziej bezwzględnie, im bardziej pozbawieni uczuć miłości, tym bardziej zdrowo ewolucyjnie. Czasami wydawałoby się, że Hitler czy Stalin to jak najbardziej zdrowe jednostki w systemie ewolucyjnym.

  Zdrowa ewolucja to taka która eliminuje wszystko co słabe, tu nie ma mowy o uczuciach, Gdyby ewolucja kierowała się miłością, współczuciem to by się zdegenerowała. Wielu ludzi mówi ja wierzę w ewolucję, ale wiedza ich na temat ewolucji ogranicza się do stwierdzenia, że wielu uczonych w nią wierzy.

Jakże to smutne gdy tak mocno sami siebie oszukują. A może chcą tak?

  Zastanawiam się dlaczego papież Jan Paweł II poparł tą teorię? Trzeba przyznać, że zrobił to o tyle sprytnie że pogodził ewolucję z istnieniem Boga.

Bóg stworzył życie powiedzmy tego pantofelka a resztę dokonała ewolucja.

  „Piękna teoria” która potrafi zaspokoić ludzi zarówno wierzących jak i niewierzących, myślę że jest to teoria większego formatu niż to co zrobił Darwin. Kościół sprytnie połączył ewolucję ze stworzeniem. Kościół będąc świadomy tego, że człowiek to coś więcej niż inne stworzenia żyjące na planecie ziemi uzupełnił swoją teorię tym że:

  Na początku, życie dał Bóg, dalej Bóg zgodnie z teorią ewolucji zmierzał do stworzenia człowieka. W odpowiednim momencie, gdy małpa człekokształtna „schodziła z drzewa” – tchnął w nią duszę nieśmiertelną i tym człowiek się różni od pozostałych stworzeń.

  Ciekawe jak wytłumaczyć, kiedy człowiek posiadł wolną wolę, jak wytłumaczyć biblijny opis stworzenia różnych stworzeń w swoim rodzaju i opis stworzenia człowieka?

  Myślę, że nie byłoby „głupie” gdyby ktoś stwierdził, że opis biblijny stworzenia człowieka zaczął się właśnie gdy małpa człekokształtna zeszła z drzewa i Bóg tchnął w nią duszę nieśmiertelną, że to właśnie był Adam, że wówczas ewolucyjne powstawanie człowieka dobiegło końca i dalej działo się zgodnie z opisem biblijnym.

  Aż strach o tym mówić aby to nie stało się inspiracją do takiej teorii która jeszcze bardziej zintegrowała by ludzi rzekomo wierzących z ewolucjonistami.

  Przyjrzyjmy się trochę teorii którą tak rozpowszechnił Darwin. Może nie poruszajmy dlaczego tak powszechnie się przyjęła przez wielu ludzi, bo o tym już mówiliśmy.

  Popatrzmy trochę na to czym pokierował się Darwin w ogłoszeniu jej, czy te argumenty mogą być przekonywujące. Prawdą jest, że Darwin był podróżnikiem wnikliwym obserwatorem, ale czy nie za bardzo uogólnił swoje wnioski, czy czasami nie miał już w głowie gotowej teorii a jedynie na siłę szukał argumentów które rzekomo by potwierdzały jego teorię. Jakich argumentów użył aby potwierdzić swoją teorię?

  W swojej podróży będąc na jakichś odległych wyspach spotkał np. ptaki, gatunek który znał ale różniły się one tym, że miały o wiele dłuższe dzioby niż te które żyły na kontynencie. Zastanawiał się dlaczego? Otóż w tamtych warunkach pokarm który zdobywały był dostępny dla tych które miały dłuższe dzioby. Czy coś nadzwyczajnego? Załóżmy że na tą wyspę dostały się ptaki tego samego gatunku ale były wśród nich takie które miały krótkie dzioby i takie które miały dłuższe dzioby. Wiadomo, że te z krótkimi dziobami musiały głodować i w efekcie wyginąć, pozostały te które w swoich genach miały program dający pisklętom dłuższe dzioby.

  Wyobraźmy sobie, że zawieziemy na jakąś wyspę różne gatunki psów: od jamnika do wyżła, rodwajlera itd. Powiedzmy że za sto czy dwieście lat pozostaną tylko takie które są silne, długonogie i szybkie. Ktoś powie ze zadziałała teoria ewolucji, że jamniki przekształciły się właśnie w te psy.

Praktycznie to one stopniowo wyginęły, bo pokarm był bardziej dostępny dla długonogich, silnych i szybkich. Praktycznie tylko takie które w DNA miały taki program mogły zaistnieć, inne musiały stopniowo wyginąć.

  Ktoś na poparcie teorii ewolucji mógłby posłużyć się przykładem, że np. na kontynencie Afrykańskim żyli tylko czarnoskórzy ludzie. Nic dziwnego gdyż w tamtym czasie i w tamtych warunkach, tylko tacy mogli tam przetrwać.

  Obecnie gdy rozwinęła się medycyna, poprawiły się warunki bytowe to w tamtych warunkach mogą żyć i biali i czarni. Nie widzę nic nadzwyczajnego w dostosowywaniu się jakiegoś gatunku do warunków w jakim przyszło mu żyć.

  Ale jakim prawem wysuwać wnioski, że jeden gatunek przekształca się w drugi. Myślę, że jest to wielki błąd teorii Darwina, ale nie zauważanie tego pozwoliło w jakiś tam sposób poczuć się niezależnym od Boga i Jego praw.

  Ludzkość tego potrzebowała i zapewne dlatego tak łatwo to przyjęła. Obserwując dzieje ludzkości widzimy, że ludzie często mają takie skłonności dopasować teorię do swego poglądu.

  Robił to Hitler, Stalin, robią to religie a na mniejszą skalę różne ugrupowania polityczne. Jakaś grupa ludzi, jakiś naród tworzą swoją prawdę i do niej dopasowują swoją teorię.

  Myślę, że prawda jest jedna i niezmienna, można ją znaleźć gdy pokornie odrzucimy swoje JA, gdy odrzucimy interes, nasze korzyści wynikające z propagowania jej (zastanów się ile prawdy jest w reklamach – czy cała prawda)

Jeżeli tego nie zrobimy to prawd będzie wiele. Ktoś kiedyś żartobliwie powiedział że są trzy prawdy – „Prawda”, „Tylko prawda” i  „g…. prawda”

  Zastanawiam się jakie wnioski wyciągnął by Darwin gdyby zaobserwował, że osoby które powróciły z zesłania na Syberię dożywają powiedzmy 90-lat.

  Może stwierdziłby że zsyłka na Syberię dobrze wpływa na długowieczność. Ale czy te obserwacje nie należałoby uzupełnić tym, że wszyscy ci którzy genetycznie byli słabsi pomarli i pozostali w ziemi Syberyjskiej.

 Gdyby zaistniała 1000-letnia Rzesza Niemiecka a ludzie o „błękitnej krwi” rasy nadludzkiej dożywali np. 90-ciu lat.

  Myślę, że ludzie pokroju Darwina wyciągnęli by pozytywny wniosek dla działań i metod stosowanych przez III Rzeszę Niemiecką, że nastała era ludzi dłużej żyjących.

  Obserwacje i wyniki zgodne z rzeczywistością, ale czy aż tak mądre wnioski?

Wiadomo, że zsyłkę przeżyli ludzie najbardziej żywotni genetycznie. Hitler robił to w inny sposób (nie miał Syberii, więc nie mógł stosować metod Stalina), ale fizycznie usuwał ludzi słabszych, nawet we własnym narodzie uśmiercał ułomnych i nieuleczalnie chorych.

 W postępowaniu zarówno Stalina jak i Hitlera można by się dopatrywać objawów zdrowej ewolucji. Jakże uproszczone musiały być wnioski Darwina na poparcie wymyślonej przez niego teorii.

  Ludzie którzy są skłonni w jakikolwiek sposób popierać teorię Darwina, powinni się zastanowić dlaczego ich oburza sposób postępowania takich ludzi jak Stalin czy Hitler. Przecież oni byli jak najbardziej zdrowymi jednostkami w łańcuchu ewolucyjnym. Tak rozwija się zdrowa ewolucja.

  Dziwię się dlaczego ewolucjonista robi tragedię z wojny, napadów, gwałtów, ataków terrorystycznych skoro to ewolucyjnie jest zdrowe, dlaczego walczy ze zdrowym przebiegiem ewolucji. Zamykanie w więzieniu przestępców to wielki błąd w prawidłowym rozwoju ewolucji. Jeżeli wierzymy w ewolucję to powinniśmy zamykać w więzieniach tych którzy degenerują ewolucję, uczą aby przejawiać miłość i dbać o słabych, chorych, ułomnych i kalekich.

  Jeżeli tych „przeszkadzaczy” nie usunie się to może dojść do zwyrodnienia ewolucji, bo w efekcie końcowym będzie bardzo dużo słabych, chorych ułomnych i gatunek ludzki się zdegeneruje. Opis ten zapewne jest makabryczny, ale niech się nad tym zastanawiają ewolucjoniści, bo to ich problem.

  Zagorzałym ewolucjonistom można by „na pocieszenie” zadedykować wypowiedź Pana Jezusa z Ew.Mat.24:12 że w dniach końcowych „przyjdą dla nich dobre czasy” – nastąpi wzrost bezprawia i miłość u większości oziębnie.

  Skąd w takim razie nasze oburzenie na takie postępowanie jakie wynika z ewolucji? A no stąd, że nie powstaliśmy drogą ewolucji ale poprzez stworzenie i na dodatek przez Boga który jest miłością. Otrzymaliśmy ten przymiot w darze, a miłość nie szuka dobra swego lecz innych a szczególnie tych słabszych, bo ci mocniejsi szybciej poradzą sobie.

  Jakże mocno zostali zwiedzeni zwolennicy teorii ewolucji. Czy w dalszym ciągu nie oszukują samych siebie?  A może podobnie jak fałszywa religia chcą słuchać nauk które „łechce” ich ucho. Myślę, że to jest ich wybór, ich problem, a czas pokaże dlaczego dokonali właśnie takiego wyboru.  

(osoby zainteresowane tym tematem zachęcam do obejrzenia filmu na You Tube  "Odkrywanie Tajemnicy Życia  Lektor PL" oraz wykładu  Małgorzaty Kubickiej KontrEwolucja "Niebezpieczne związki 2019.06.01")      

powrót    Spis treści    Strona główna

   Temat poprzedni   Link  21

  Temat następny     Link  23

Ewolucja czy stwarzanie





Ben Carson

Słynny amerykański neurochirurg Ben Carson zauważył:

„Im więcej dowiaduje się o ludzkim ciele, naszym środowisku i wszechświecie, tym bardziej zwiększa to moją wiarę. Kiedy bowiem patrzę na złożoność, nie tylko naszego Układu Słonecznego, ale całego wszechświata, a potem pojawia się ktoś i mówi: „Był tylko Wielki Wybuch”, myślę, że teoria ta wymaga o wiele więcej wiary niż ja sam posiadam. Uznanie, że to złożone siły elektromagnetyczne utrzymują wszystko w porządku, to tak, jakby powiedzieć, że podmuch huraganu przez złomowisko mógłby uformować w pełni wyposażonego i gotowego do lotu Boienga 747. A byłby to znacznie prostszy wyczyn niż stworzenie naszego wszechświata. To tylko szaleństwo. A jednak niektórzy patrzą na złożoność ludzkiego mózgu i sugerują: „Cóż, jeśli dasz temu miliardy lat na ewolucję poprzez dobór naturalny, to właśnie to mogło się zdarzyć”. Mówią, że jeśli coś jest nieprzydatne, zanika. Jak to działa? Jak coś, co nie jest przydatne, wiąże się z czymś innym, co nie jest przydatne, a potem te dwie nieprzydatne rzeczy czekają przez kilka miliardów lat na tę trzecią przydatną rzecz? To nie ma żadnego sensu… Kiedy patrzę na to logicznie, zdaję sobie sprawę, że rzeczy o takim poziomie złożoności nie zdarzają się ot tak po prostu.”