Czym jest grzech?

24. Grzech

 

 " Bo jeśli rozmyślnie trwamy w grzechu po otrzymaniu dokładnego poznania prawdy, to już nie pozostaje żadna ofiara za grzechy"  Hebrajczyków 10:26

     Jedna z definicji mówi. Grzech to „wszystko co niezgodne z osobowością, zasadami, sposobem postępowania i wolą Boga, wszystko co nadwyręża więź  człowieka z Bogiem. Zgrzeszyć można słowem, czynem, nie robiąc tego co należy, nastawieniem umysłu czy serca. Poważnym grzechem jest brak wiary, świadczy o nieufnym stosunku do Boga lub powątpiewaniu w Jego możliwości.”

  Nasuwa się pytanie? Czy Adam i Ewa jako stworzenia doskonałe mogli postępować bezgrzesznie. Przecież nie mieli żadnego doświadczenia życiowego, oni byli niczym dzisiejsze małe dzieci które dopiero uczą się poznawać co jest dobre a co złe.

  Można zdecydowanie odpowiedzieć, że tak. Mogli postępować bezgrzesznie pomimo że nie mieli żadnego doświadczenia. Dlaczego możemy tak odpowiedzieć? Prawdą jest, że nie znali co dobre a co złe (oni mieli się tego uczyć). Mieli kochającego Ojca Jehowę, który zawsze chętnie im pomagał podjąć właściwą decyzję (pomagał a nie narzucał).

  Jeżeli mówimy o doświadczeniu to również aniołowie którzy istnieją miliardy lat – można powiedzieć że nie mają „absolutnego doświadczenia”, bo nie istnieją wiecznie. Co prawda poziom ich doświadczenia w stosunku do Adama i Ewy czy naszego nawet 70-cio letniego człowieka jest ogromnie większy, ale nie zupełny.

  Z tego rozumowania wynikałoby, że aniołowie też muszą, albo inaczej, powinni polegać na Jehowie w tym co dobre a co złe.

  Czy to oznaczałoby, że Jehowa Bóg nie pozwala swoim stworzeniom decydować co jest dobre a co złe? NIE. Tak nie możemy patrzeć na tą sprawę.

  Jehowa Bóg chce aby Jego stworzenia mogły podejmować decyzje, co dobre a co złe, to ma świadczyć o ich dojrzałości. Jeżeli już mają takie doświadczenie, że mogą już zdecydować co dobre a co złe, to Jehowa wręcz oczekuje aby już same podjęły decyzję.

  Dlaczego więc gdy Adam z Ewą usłuchali zbuntowanego anioła żeby sami decydowali co dobre a co złe, to tym czynem przeciwstawili się Jehowie?

  Problem polega na tym, że Adam i Ewa nie mając praktycznie żadnego doświadczenia życiowego zadecydowali, że we wszystkim będą sami podejmować decyzję co dobre a co złe.

  Jehowa Bóg stwarzając i aniołów i człowieka na swoje podobieństwo, miał nawet prawo oczekiwać, aby te rozumne Jego stworzenia umiały same podejmować dobre decyzje. Ale żeby umieć to trzeba się nauczyć i Jehowa Bóg chętnie chciał je tego nauczyć.

   Pan Jezus mówił że On też się uczył. Gdy był tu na ziemi, sam podejmował decyzje. Ale dlaczego one były dobre? Sam Jezus określił to tak „Ja nic sam od siebie nie robię ale czynię to co widziałem u swego Ojca”.

  Jezus podejmował sam decyzje, ale wiedział, że one są zgodne z punktem widzenia Jehowy, albo inaczej zgodne z wiedzą i doświadczeniem Bożym.

  My obecnie jako słudzy Boży też powinniśmy podejmować samodzielnie decyzje co dobre a co złe. (Jehowa Bóg wręcz tego oczekuje) Ale. Kiedy powinniśmy samodzielnie podejmować takie decyzje?

  Pan Jezus zachęcał nas w Ew.J.17:3 abyśmy dokładnie poznali Jehowę i Jego Syna, a skoro tak, to my podejmując jakąś decyzję musimy być pewni, że taką decyzję podjąłby Jehowa Bóg czy też Jego Syn.

  A co zrobić gdy nie wiemy jaką decyzję podjąłby Jehowa czy Jego Syn? Można by zapytać. Co robisz gdy nie jesteś pewien czy jedziesz dobrą drogą? Co robisz gdy masz podjąć ważną decyzję życiową a nie jesteś pewien?

  Jeżeli umiesz dać sobie odpowiedź na te pytania, to myślę że też będziesz wiedział jak postąpić.

  Jestem przekonany, że Jehowa Bóg tak bardzo nas kocha, że chciałby abyśmy podejmowali decyzje samodzielnie i żeby one były tak dobre jak podjąłby je sam Jehowa.

  Jehowa Bóg wie aby to mogło następować, musi potrwać pewien czas. My musimy nabierać doświadczenia (a więc uczyć się) i wówczas coraz więcej decyzji możemy podejmować jakoby nie pytając Jehowę czy to będzie dobrze.

  Im bardziej poznamy Jehowę to tym bardziej Jehowa oczekuje, że będziemy samodzielnie podejmować decyzje.

  Wyobraź sobie, że rodzice wychowują syna, kochają go bardzo, uczą go podejmować różne decyzje a on mając 20-lat nie umie podjąć podstawowych decyzji. Jak sądzisz, rodzice byliby zadowoleni gdyby syn w każdej sprawie pytał rodziców co ma zrobić. Zapewne rodzice byliby nie tylko zasmuceni ale wręcz zmartwieni i zaniepokojeni. Przecież niedługo syn ten będzie wychowywał swoje dzieci i jak on to zrobi.

  Drzewo poznania dobra i zła jakie znajdowało się w raju, pięknie symbolizowało, że Adam i Ewa w sytuacjach gdy nie wiedzieli jak postąpić mieli pytać Jehowę. To gwarantowało im prawidłowy rozwój ich i ich potomstwa.

  Adam z Ewą nie mieli żadnego rozeznania, wiedzy ani doświadczenia jak wychowywać dzieci, jak współistnieć z innymi ludźmi gdy ziemia będzie się napełniać. Jednak pod wpływem zbuntowanego anioła zadecydowali, że we wszystkim sami będą decydować co dobre a co złe. Taka decyzja wskazywałaby, że niejako nie mają nikogo nad sobą i nikomu nie podlegają.

  Czyn jakiego się dopuścili można by przyrównać do tego gdyby małe dziecko wymówiło rodzicom posłuszeństwo i samo zaczęło decydować. Czy chodzić do szkoły, czy może palić tytoń, zażywać narkotyki, pić alkohol, itd. itd.

   Takich zagadnień zapewne jest mnóstwo które dotyczą naszego życia a z którymi spotykamy się stopniowo tak jak dorastamy.

  Myślę, że zdecydowanie powiesz, że taki syn zrobiłby to bardzo niemądrze, głupio. Kochający ojciec zna jakie są skutki takiego postępowania i w swej miłości chce zaoszczędzić takich przykrych skutków dla syna.

  Ten przykład zapewne ilustruje nam to co zrobił Adam i Ewa. Adam z Ewą byli od razu dorośli pod względem fizycznym, nie mieli żadnych skaz genetycznych, doskonali z darem wolnej woli i Jehowa dozwolił aby według własnego uznania mogli skorzystać z tego daru.

  Jehowa Bóg nie zrezygnował ze swego pierwotnego zamierzenia. Pozostawiając zbuntowanego anioła pozwolił aby rozstrzygnęła się kwestia sporna co do zwierzchnictwa Bożego. Pozostawiając pierwsza parę pozwolił aby wydali potomstwo z którego Bóg miał wyprowadzić przyszłych mieszkańców ziemi.

  Nastała trudna i skomplikowana sytuacja ale nie dla Jehowy lecz dla rodzaju ludzkiego.

  Szatan – zbuntowany anioł nie mógł w sposób „siłowy” wpływać na rozwój zamierzenia Bożego, mógł jedynie zwodzić i zachęcać do obrania innej drogi niż tą którą nakreślił Jehowa Bóg. Takie działania podjął też wobec stworzeń duchowych z których się wywodził.

  Gdy Szatan zwiódł 1-szą parę ludzka to niejako uzyskał dostęp do całej ludzkości, ale też nie mógł bez ograniczeń „atakować” ziemskiego człowieka.

  Potomstwo Adama i Ewy znalazło się w trudnej sytuacji bo już od samego początku było w niewoli grzechu, z racji tego, że zrodzili ich grzeszni rodzice.

A nie może być tak aby ktoś grzeszny niedoskonały zrodził kogoś doskonałego.

  Jehowa, Bóg miłości wiedział dobrze, że żaden grzeszny człowiek nie jest w stanie sam wyrwać się z niewoli grzechu. Wiedział też że będą nie jednostki ale nawet miliony tych którzy będą mocno ubolewać nad swoim stanem i rozpaczliwie wyczekiwać pomocy od Niego.

  Bóg w swojej miłości przygotował prawne wyjście z niewoli grzechu dla całej ludzkości Ew.J.3:16 (16 „Albowiem Bóg tak bardzo umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby nikt, kto w niego wierzy, nie został zgładzony, lecz miał życie wieczne) , niemniej skorzystają z tego jedynie ci którzy szukają Jehowy i ubolewają nad tym co się dzieje.

  Aby definitywnie można było rozstrzygnąć kwestię sporną potrzebny był czas.

Czas na eksperymentowanie przez Szatana i ludzi, różnych form rządzenia według tego „sami decydujcie co dobre a co złe”.

   W tym czasie Jehowa Bóg realizuje swój plan, mówi o nim poprzez swoich sług, chciał aby wszyscy potomkowie Adama i Ewy go rozumieli, bo przygotował wyjście dla wszystkich.

  Zamierzenie Jehowy jak i Jego sposób działania jest tak cudowny, że mogą go rozumieć wszyscy bez względu na: narodowość, stopień majętności, stopień wykształcenia czy też kolor skóry.

  Plan Jehowy trafia w sposób zrozumiały do tych którzy ubolewają nad obrzydliwościami jakie się dzieją,  przejawiają pokorną postawę i odczuwają głód duchowy. (są świadomi swych potrzeb duchowych)

  Im bardziej ktoś jest zarozumiały i pyszny tym mniej rozumie zamierzenie Boże, jest ono wręcz dla niego głupstwem.

  Myślę tak, że nawet Szatan chociaż posiadał wielkie rozeznanie ale, jego zarozumiałość i pycha pozbawiła go możliwości wniknięcia w to co zamierzył Bóg MIŁOŚCI. Praktycznie stracił rozeznanie co do realności zamierzenia Bożego. Co mnie przekonuje w tym?  Chociażby fakt, że gdy został strącony z nieba, to dopiero zorjętował się że ma mało czasu. Obj.12-9,12.( 9 Zrzucony więc został wielki smok, pradawny wąż, zwany Diabłem i Szatanem, który wprowadza w błąd całą zamieszkaną ziemię; zrzucony został na ziemię, a z nim zostali zrzuceni jego aniołowie. 12 Dlatego weselcie się niebiosa i wy, którzy w nich przebywacie! Biada ziemi i morzu, ponieważ zstąpił do was Diabeł, pałając wielkim gniewem, bo wie, że mało ma czasu”).

 Wygląda na to, że jakby się nie spodziewał, że już zostanie pozbawiony możliwości kontaktowania się z przedstawicielami organizacji niebiańskiej i możliwości ich zwodzenia.

  A samo to, że podjął walkę z Jezusem (Archaniołem Michałem) czyż nie świadczy, że zatracił rozeznanie? Czyżby mniemał, że może odnieść zwycięstwo?

  Wróćmy może do Adama i Ewy i sprawy grzechu. Czy Adam z Ewą zjadając owoc z drzewa poznania dobra i zła wyrządzili Bogu krzywdę, chyba nie. W takim razie komu wyrządzili krzywdę zjadając ten owoc? W tym momencie praktycznie sobie – zerwali serdeczną więź jaka łączyła ich z Jehową Bogiem, ale czyn ten miał zasięg dalekosiężny. Dlaczego?

  Zastanawiam się jakie postępowanie Adama i Ewy w tamtym czasie mogło być postępowaniem grzesznym (patrząc z dzisiejszego punktu widzenia). Czy mogli popełnić grzech cudzołóstwa, kradzieży (za wyjątkiem tego że przywłaszczyli sobie własność Jehowy – zakazany owoc) i wiele innych które występują wówczas gdy społeczność ludzka jest większa niż dwie osoby.

  Można by powiedzieć tak, nie chodziło tu o sam owoc ale o to co on przedstawiał. To tak jakby powiedzieli Jehowie nie chcemy abyś decydował za nas co dobre a co złe, nie chcemy korzystać z twoich rad.

  Jak wcześniej pisałem Jehowa Bóg pragnie aby Jego stworzenia nauczyły się podejmować same decyzje. Właśnie -  ale najpierw muszą się tego nauczyć.

  W związku z tym, że Jehowa Bóg jest niedościgniony w swej mądrości to Jego stworzenia zarówno aniołowie jak i ludzie a nawet Jego pierworodny Syn zawsze będą się uczyć od Jehowy.

  W „obszarze” gdzie jego stworzenia jeszcze nie umieją podejmować decyzji zawsze będą pytać Jehowę co jest dobre. I tak na obecny czas to zapewne Jezus jest najbardziej wyuczony do podejmowania w największym „obszarze”

samodzielnie decyzji, później aniołowie a następnie ludzie. Jeżeli chodzi o ludzi to zakres ten może być różny uzależniony od nabytego rozeznania (od stopnia poznania Jehowy i Jego Syna).

  Jesteśmy tak cudownie stworzeni, że nawet ktoś kto krócej żyje może mieć niejako „większe prawo” samodzielnego podejmowania decyzji bo akurat nabył większego rozeznania, zrozumienia – bardziej poznał w tej sprawie punkt widzenia Jehowy.

  Analizując ten temat, myślę tak. Jako stworzenia Boże zawsze, wiecznie będziemy chcieli aby tam gdzie nie umiemy podjąć decyzji co dobre a co złe, pytać Jehowę. Po pierwsze On to wie a po drugie jako nasz Ojciec chętnie nam pomoże, abyśmy i w tym obszarze nauczyli się być „dorosłymi”.

  Przyjrzyjmy się sytuacji w jakiej obecnie jest cała ludzkość. Zrodzeni przez grzesznych rodziców, jesteśmy grzeszni i skłonni do grzechu. Jest to tak silne, że sami bez pomocy Jehowy nie jesteśmy w stanie wydostać się z tej niewoli.

  Na czym ona polega? Otóż na tym, że już rozumiemy co to jest grzech, ale nawet przy największych staraniach sami nie jesteśmy w stanie postępować prawidłowo. Jesteśmy tak mocno „chorzy” niczym nałogowy alkoholik czy narkoman.

  Alkoholik czy narkoman, który jest świadomy swego stanu i chce wyjść z niego, wręcz błaga innych o pomoc. Jeżeli „karzą” mu chodzić na terapię w grupie AA to chodzi, jeśli zalecają mu jakieś leki to je zażywa, słucha różnych zaleceń i stara się do nich stosować bo chce wyjść z niewoli nałogu.

  Jehowa Bóg też przygotował wyjście dla tych którzy są świadomi swego stanu i chcą wyjść z niego.

  Jehowa Bóg przygotował podstawę prawną do takiego wyjścia Ew.J.3:16 i teraz oczekuje na krok z naszej strony – żebyśmy uznali że jesteśmy w stanie grzesznym, że chcemy skorzystać z okupu jaki za nas złożył i że gotowi jesteśmy poddać się „terapii” jaką On przygotował.

  Aby terapia mogła być przeprowadzona potrzebny jest czas i „prowadzący” tą terapię, Jehowa Bóg to wszystko należycie przygotował.

  Utworzył odpowiedni rząd – Królestwo Boże . Ustanowił króla tego rządu i powołał skład tego rządu. To właśnie ten rząd ma się zająć „terapią” tych którzy chętnie chcą się jej poddać.

  Rząd ten pod nadzorem swego króla Jezusa Chrystusa w sposób zorganizowany zgromadza tych którzy pragną takiego uleczenia i podaje dla nich pokarm na czas słuszny.

  Wymaga to czasu, po pierwsze Jehowa Bóg pragnie aby wszyscy mieli możliwość zadecydować czy chcą korzystać z takiej formy leczenia Ew.Mat.24:14 ; 28:19,20 ; Ew.Mar.13:10.

  Podczas „terapii” jaka odbywa się w czasie podawania tego pokarmu na czas słuszny, każdy kto się zdecyduje na leczenie może się sprawdzić, czy naprawdę

tego chce. Czy gotów jest przyjmować zalecenia, czy gotów jest zaufać Organizatorowi tego leczenia.

  Dlaczego napisałem „może się sprawdzić czy naprawdę chce” – bo wymaga to wysiłku Ew.Mat.7:13,14,21-27 (13 „Wchodźcie przez ciasną bramę; gdyż szeroka i przestronna jest droga prowadząca do zagłady i wielu jest tych, którzy nią wchodzą, 14 natomiast ciasna jest brama i wąska droga prowadząca do życia i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.

21 „Nie każdy, kto do mnie mówi: ‚Panie, Panie’, wejdzie do królestwa niebios, lecz tylko ten, kto wykonuje wolę mego Ojca, który jest w niebiosach. 22 Wielu mi powie w owym dniu: ‚Panie, Panie, czyśmy w twoim imieniu nie prorokowali i w twoim imieniu nie wypędzali demonów, i w twoim imieniu nie dokonywali wielu potężnych dzieł?’ 23 Ale ja wtedy im wyznam: Nigdy was nie znałem! Odstąpcie ode mnie, czyniciele bezprawia.

24 „Dlatego każdy, kto słyszy te moje słowa i wprowadza je w czyn, zostanie przyrównany do męża roztropnego, który zbudował swój dom na masywie skalnym. 25 I lunął deszcz, i przyszły potoki wody, i wiatry powiały i smagały ten dom, ale się nie zawalił, gdyż miał fundament na masywie skalnym. 26 Każdy zaś, kto słyszy te moje słowa, a nie wprowadza ich w czyn, będzie przyrównany do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. 27 I lunął deszcz, i przyszły potoki wody, i wiatry powiały i uderzyły w ten dom, i się zawalił, a jego upadek był wielki”).

. Dalej aby zaufać temu Organizatorowi musi przede wszystkim go poznać. (nie może być łatwowiernym ale musi być dociekliwym i wnikliwym i zdecydowanym postępować według nabytego rozeznania).

  Skoro już poznaje tego Organizatora i nabywa do Niego zaufanie, to dalej czy chce stosować zalecenia jakie On daje? Jeżeli chce to już jest na dobrej drodze, ale ze względu na to że jesteśmy niedoskonali i grzeszni to konieczne jest jeszcze walka z samym sobą. Taka walkę z samym sobą toczył również apostoł Paweł Rzym.7:15-24.( 15 Bo nie wiem, co robię. Albowiem tego, czego chcę, nie dokonuję, ale czego nienawidzę, to czynię. 16 Jeżeli jednak czynię coś, czego nie chcę, przyznaję, że Prawo jest wspaniałe. 17 Ale teraz już nie ja to robię, lecz przebywający we mnie grzech. 18 Gdyż wiem, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka nic dobrego; bo jest we mnie zdolność chcenia, lecz nie ma zdolności zrobienia tego, co szlachetne. 19 Gdyż dobra, którego chcę, nie czynię, ale dopuszczam się zła, którego nie chcę. 20 Jeśli zatem czynię coś, czego nie chcę, to już nie ja to robię, lecz grzech, który we mnie mieszka.

21 Stwierdzam więc u siebie to prawo, że gdy chcę czynić to, co słuszne, jest we mnie to, co złe. 22 Doprawdy rozkoszuję się prawem Bożym zgodnie z człowiekiem, jakim jestem wewnątrz, 23 ale w mych członkach dostrzegam inne prawo, toczące wojnę przeciwko prawu mego umysłu i prowadzące mnie jako jeńca prawa grzechu, które jest w mych członkach. 24 Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyratuje z ciała podlegającego tej śmierci)

  Jehowa Bóg wie, że nie jest to dla nas łatwe, dlatego gotów jest nam wybaczyć kolejne potknięcia czy nawet upadki, ale On chce wiedzieć czy w dalszym ciągu chcemy toczyć bój o uleczenie. Jeżeli tak to On chętnie nam pomoże i tak też zorganizował i niebiańską i ziemską organizację aby taką pomocą służyła.

   Przyjrzyjmy się co nam się przytrafia jako te potknięcia czy też upadki? Jest to coś co z punktu Bożego jest niewłaściwe (bo przynosi nieszczęście nam lub naszym bliźnim) a my to czynimy. I tak np. kradzież, cudzołóstwo, pijaństwo, pycha, samolubstwo, morderstwo, można by tu jeszcze wiele wymieniać.

  Czynami takimi nie wyrządzimy krzywdy Jehowie ale Go zasmucamy a krzywdę wyrządzamy naszym bliźnim.

  Są też czyny które szczególnie zasmucają Jehowę i takim czynem jest bałwochwalstwo. Czynem tym też nie wyrządzamy krzywdę Jehowie ale szczególnie Go zasmucamy. Dlaczego? Otóż Jehowa Bóg stworzył nas jako istoty najwyższego rzędu bo na obraz i podobieństwo swoje a my pokazujemy, że jesteśmy głupsi niż bezrozumny wół który zna żłób swego pana a my nie.

Dlatego grzech bałwochwalstwa szczególnie zasmuca Jehowę ale jak mówi Izajasz 2:9 „ziemski człowiek się upadla”.

  Jeżeli taki upodlony ziemski człowiek nie chce poznawać prawdziwego Boga (jeżeli celowo nie chce, nie chce uznać że to Jehowa decyduje co dobre a co złe) a ciągle pozostaje przy bożkach (bo tu może sam decydować co dobre a co złe) to taki człowiek sam siebie oszukuje i łudzi się mówiąc Panie, Panie….Ew.Mat.7:22-29.( 22 Wielu mi powie w owym dniu: ‚Panie, Panie, czyśmy w twoim imieniu nie prorokowali i w twoim imieniu nie wypędzali demonów, i w twoim imieniu nie dokonywali wielu potężnych dzieł?’ 23 Ale ja wtedy im wyznam: Nigdy was nie znałem! Odstąpcie ode mnie, czyniciele bezprawia.

24 „Dlatego każdy, kto słyszy te moje słowa i wprowadza je w czyn, zostanie przyrównany do męża roztropnego, który zbudował swój dom na masywie skalnym. 25 I lunął deszcz, i przyszły potoki wody, i wiatry powiały i smagały ten dom, ale się nie zawalił, gdyż miał fundament na masywie skalnym. 26 Każdy zaś, kto słyszy te moje słowa, a nie wprowadza ich w czyn, będzie przyrównany do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. 27 I lunął deszcz, i przyszły potoki wody, i wiatry powiały i uderzyły w ten dom, i się zawalił, a jego upadek był wielki”.

28 A gdy Jezus zakończył te słowa, skutek był taki, iż tłumy były niezmiernie zdumione jego sposobem nauczania; 29 bo nauczał ich jak ktoś mający władzę, a nie jak ich uczeni w piśmie.)

 A koniec jego będzie taki jak powiedział Syn Boży Jezus Chrystus w wersetach 23,26 i 27.

  Analizując to nasze grzeszne postępowanie, wyraźnie widzimy, że to my ponosimy szkodę że dopuszczamy się grzechu. Jehowa Bóg bardzo mocno chce nam pomóc wyjść z tego beznadziejnego stanu. A jak mocno my chcemy?

  Myślę, że tu nie ma znaczenia jak wielki jest nasz grzech. Najważniejszą sprawą jest to czy popełniliśmy go z powodu naszych słabości, złych skłonności czy też ze świadomego wyboru.

  My jako ludzie nie jesteśmy w stanie, ani też nie jesteśmy upoważnieni (gdyż przekracza to nasze możliwości) aby ocenić, że ktoś zrobił to ze świadomego wyboru, że sprzeciwił się duchowi świętemu a więc sprzeciwił się Jehowie.

  Głęboka analiza tematu „Czy popełniłeś grzech przeciwko duchowi świętemu” pomoże nam jeszcze bardziej zbliżyć się do Jehowy, jeszcze bardziej poznać Go jako Boga miłości.

  Jehowa Bóg chce każdemu pomóc, ale ktoś kto dopuszcza się grzechu przeciw duchowi świętemu, wygląda na to że takiemu trudno jest pomóc, szczególnie utrudnia to brak pokory, a co za tym idzie trudno takiej osobie okazać skruchę.

  Pomocą w lepszym zrozumieniu mogą być myśli zawarte w wykładzie "Droga do grzechu (Jak.1:15)"  https://www.youtube.com/watch?v=Jap3kZ0AwJ0&ab_channel=OnetRano 

  Jakże szczęśliwi możemy być, że zostaliśmy zaproszeni do udziału w programie uzdrawiania. Róbmy wszystko co jest w naszej mocy. 

  Robiąc postęp będziemy zaznawać coraz większego szczęścia, będziemy coraz bardziej dojrzałymi (wyuczonymi przez Jehowę) do podejmowania samodzielnych decyzji.

  Decyzje podjęte co prawda przez nas (bo tak chce Bóg) ale będziemy mogli powiedzieć za Panem Jezusem, że zrobiliśmy tak jak „widzieliśmy u Jehowy” ale będziemy mogli jeszcze dodać i u Jego Syna Jezusa Chrystusa.

  Ale obojętnie jak bardzo będziemy dojrzali duchowo, obojętnie jak bardzo wyszkoleni przez Jehowę, zawsze będzie taki moment, że nie będziemy wiedzieć jak postąpić (bo jeszcze nie spotkaliśmy się z czymś takim) i wówczas zapytamy Jehowę co jest dobre w tej sprawie a On zawsze chętnie nam powie jak postąpić. 

      Zastanawiam się jak mogła by brzmieć definicja grzechu dla ewolucjonisty? Czy w ewolucji w ogóle występuje czynność taka jak grzech? W moim zrozumieniu to każda czynność dobra czy zła jest kolejnym krokiem w procesie ewolucji. Ewolucjonista nie powinien mieć żadnych hamulców w dogadzaniu sobie. Uczucia takie jak miłość, wyrzuty sumienia są destruktywne w procesie ewolucji. Zastanawiam się czy w ogóle w procesie ewolucji mogą się takie uczucia pojawić? Myślę, że jest to ciekawy temat do przemyślenia dla tych którzy swój pogląd na swoje istnienie znajdują w ewolucji.  

powrót    Spis treści    Strona główna

Temat poprzedni  Link  23

Temat następny   Link  25