Pan Jezus wskrzesza zmarłego syna wdowy

28. Śmierć, dlaczego.. 29. Proces uczenia człowieka

 

" wiedząc, iż ten, który wskrzesił Jezusa, wraz z Jezusem wskrzesi także nas" 2 Kor.4:14  

  Śmierć. Z czym nam się kojarzy. Nasze skojarzenia powstają na podstawie tego co oglądamy w przypadku śmierci innych osób, czy też zwierząt.

  Śmierć to koniec doczesnej działalności, koniec z działaniem, koniec z wyrażaniem naszych myśli i uczuć i tu bylibyśmy prawie bliscy tego co o śmierci mówi biblia Kaz.9:5,10. . 5 Bo żyjący są świadomi tego, że umrą, lecz umarli nie są świadomi niczego ani już nie mają zapłaty, gdyż pamięć o nich poszła w zapomnienie 10 Wszystko, co twoja ręka ma sposobność zrobić, rób całą swą mocą, bo nie ma pracy ani snucia planów, ani poznania, ani mądrości w Szeolu — w miejscu, do którego idziesz.

  Gdybyśmy jeszcze chcieli wniknąć w nauki Jezusa to On np. mówił o zmarłym Łazarzu „że Łazarz śpi”, zapewne był to trochę inny sen niż my znamy. Ze snu który my znamy to potrafimy kogoś wybudzić. Ten sen o którym mówił Jezus był inny, sen z którego może wybudzić jedynie Jehowa Bóg i ci którym On daje taką moc.

  Gdybyśmy tak ukształtowali swój obraz śmierci to myślę, że nasze podejście byłoby bardziej właściwe.

  Można by w pewnym sensie śmierć kogoś bliskiego przyrównać do dłuższego wyjazdu bez możliwości kontaktowania się. Czy jest to przyjemne takie rozstanie? NIE, a czasami nawet smutne, gdy ten wyjazd jest nagły a w dodatku nie wiemy kiedy się zobaczymy i być może spadają na nas dodatkowe obowiązki i jeszcze nie możemy sobie poradzić z naszym osamotnieniem.

  W takiej sytuacji dobrym lekarstwem jest udzielenie pomocy takiej osobie w przezwyciężeniu problemów a może i silnego poczucia „pustki”.

  Myślę, że tak przeżywają to osoby które poznają Boga, rozumieją dlaczego obecnie w taki sen śmierci wszyscy zapadają, ale nadzieja zmartwychwzbudzenia dodaje im sił do dalszego trwania i dalszego życia.

  Strach najczęściej wynika z tego, że jesteśmy w niewiedzy a nawet wprowadzeni w błąd o tym co się dzieje po śmierci.

  Smutne to, że takie błędne, czasami przepojone grozą wieści (piekło, czyściec) rozsiewają ci którzy maja pocieszać a więc kapłani różnych wyznań. Chociaż ostatnio słyszy się takie pocieszenia; gdy giną dobrzy lotnicy to słyszymy, że może Bóg organizuje jakąś eskadrę lotnictwa i potrzebuje tych pilotów, kiedy umiera jakiś dobry sportowiec, to może Bóg organizuje olimpiadę i potrzebuje tego sportowca.

  Czy nie jest to trochę dziwne, że te potrzeby Boże są większe niż potrzeby osieroconych dzieci czy potrzeby współmałżonków.

  Gdy umiera małe dziecko to często na pocieszenie słyszymy, że Bóg powołał je do grona aniołków (no tak. Bóg stworzył miriady dużych aniołów a zapomniał stworzyć małe aniołki i teraz dobiera z ziemi, rodzice powinni to zrozumieć.)

   Czy nie jest to taka zasada im mniej wiedzą poddani tym łatwiej nad nimi panować.

 Ciekawe, czy sami wierzą w te okropne historie o piekle czy mękach czyśćcowych. Myślę, że gdyby wierzyli to baliby się postępować tak jak postępują.

  Zamiast mieć przeświadczenie, że Bóg na nich patrzy i że może ich tak dokładnie widzieć „że nawet wie ile mają w danej chwili włosów na głowie” to zadawalają się tym, że na nich patrzą jedynie ci których oni mianują świętymi i umieszczają ich  w niebiańskim pałacu Piotra.

  Myślę, że kapłani którzy tak nauczają muszą mieć mocną psychikę lub kompletny brak wiary, może nie w samo istnienie Boga ale w to co jest Jego zamierzeniem i Jego wolą.

  Bóg stwarzając człowieka „zainstalował” w nim niejako lampki sygnalizujące nieprawidłowość działania człowieka. Zadziałanie tej lampki to odczuwanie bólu. Przy niewłaściwym postępowaniu, jest to ból spowodowany przykrym głosem sumienia. Można cieszyć się, że „zapala się” taka lampka, bo wówczas wiem, że zrobiłem coś nieprawidłowego i koryguję to.

  Wielu ludzi aby móc dalej postępować niewłaściwie wyłączają tą lampkę jaką jest przykry głos sumienia. (tak robił Hitler, Stalin ale robią to też członkowie różnych bezwzględnych mafii), aby im już sumienie nie dokuczało i nie przeszkadzało w działaniu jakie oni uznali za słuszne a nie ich Stwórca.

  Aby nasz cielesny organizm mógł dobrze funkcjonować Bóg również „zainstalował” w całym ciele receptory bólu. W przypadku nieprawidłowego działania naszego organizmu czy uszkodzenia „te lampki” (receptory bólu) zapalają się. Prawidłowo – powinniśmy usunąć przyczynę a „lampki” same zgasną.

  Bardzo często czyni się inaczej, zamiast usunąć przyczynę to gasimy lampkę sygnalizującą, robimy to przy pomocy leków przeciw bólowych – na dłuższa metę jest to tragedia.

  Czy wyobrażamy sobie, że jedziemy samochodem a zapala się nam lampka niski stan oleju, czy rezerwa paliwa, a my dla spokoju wyłączamy te lampki i spokojnie jedziemy dalej. (czy tak byś zrobił?)

  Zobaczmy, że zjawisko występowania bólu jest czymś bardzo właściwym. Jehowa Bóg stwarzając człowieka (ale też i inne ziemskie stworzenia) wszczepił takie receptory abyśmy czasami nie unicestwili się.

  Gdy np. nie usuwamy „awarii” ból może bardzo się nasilić, stać się wręcz nieznośny, abyśmy niejako musieli zareagować na to co się dzieje w naszym organizmie.

 

 Zobaczmy jak źli ludzie wykorzystują ten można powiedzieć dar Boży do własnych niecnych celów. Wiedzą o tym, że torturowanie uszkadza ciało i jest sygnalizowane coraz silniejszym bólem. Robią to wiedząc o tym, że torturowany nie ma możliwości zlikwidować ani skutku, ani przyczyny. Oprócz nasilającego się bólu jest jeszcze świadomość, że  nastąpi być może trwała „awaria” jakiegoś narządu i że mogą być kaleką, a czasem nawet na tyle, że o własnych siłach nie będą mogli dalej egzystować.

  Jakżesz szczęśliwi możemy być z obietnicy Bożej zawartej w Obj.21:3,4. . 3 Wtedy usłyszałem donośny głos od tronu, mówiący: „Oto namiot Boga jest z ludźmi i On będzie przebywać z nimi, a oni będą jego ludami. I będzie z nimi sam Bóg. 4 I otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło”.

Zapewne ból jako „lampka” sygnalizacyjna będzie istniał, ale znikną przyczyny dla których ona miałaby się zapalać.    powrót    Spis treści    Strona główna

               

 29.   Proces uczenia człowieka  

 Stworzony jako doskonały ale bez żadnego doświadczenia, doskonały ale na początku drogi istnienia, uczenia się, zdobywania doświadczenia a przede wszystkim na początku drogi uczenia się miłości.

   Czy można stworzyć człowieka z wielkim doświadczeniem? Czy można stworzyć człowieka który jest wielką miłością?

   Prawdą jest, że Adam i Ewa zostali stworzeni jako dorośli fizycznie, samodzielni do dalszego życia.

   Gdyby Adam i Ewa jako pierwsi ludzie nie byli od razu dorośli fizycznie to kto by ich uczył podstawowych czynności jakie występują gdy niemowlę dorasta na dorosłego człowieka.

   Praktycznie Adam i Ewa poza tym, że byli stworzeni jako dorosłe osoby to wewnętrznie byli na takim etapie jaki miałyby ich nowonarodzone dzieci. (porównanie to mogłoby być właściwe gdyby Adam i Ewa wydali potomstwo przed dopuszczeniem się grzechu.)

   Pomyślmy przez chwilę o nowych istotach zrodzonych przez doskonałych ludzi. Te niemowlaki to takie same osoby jak Adam i Ewa. Czym by się różniły?

 Jedynie tym, że Adam i Ewa rozwinięci fizycznie a nowe istoty jeszcze nie rozwinięte, ale za kilka lat i pod tym względem zrównane.

   Jehowa Bóg dał cudowny dar człowiekowi, powoływanie do życia nowych ludzi. „Dawanie” zaistnienia nowym istotom. Adam i Ewa mogli niejako „tworzyć” takie same istoty jak to Bóg uczynił w przypadku nich. (myślę, że nie powinniśmy mylić określenia, dawanie możliwości zaistnienia z dawaniem życia – dawcą życia jest wyłącznie Jehowa Bóg)

   A jaka była różnica w tym jak to uczynił Bóg, a jak miał uczynić Adam z Ewą.

 Bóg uczynił to tak jak opisano w Rodz.2:7 „ukształtował człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza dech życia i człowiek stał się duszą żyjącą”. Adam z Ewą mieli to czynić inaczej, poprzez akt miłosnego współżycia mieli doprowadzić do połączenia plemnika męskiego z komórką jajową kobiety i w ten sposób zapoczątkowując rozwój człowieka zewnętrznego (dziedziczącego wygląd i cechy rozwoju od swoich rodziców, które przekazane zostały w kodach genetycznych zawartych w plemniku męskim i komórce jajowej kobiety). W taki rozwijający się organizm, dawca życia dawał życie i tak powstała istota stawała się duszą żyjącą.

   Nasuwa mi się taki przykład. Mnie osobiście pomaga bardziej zrozumieć akt powołania do życia nowej istoty ludzkiej (i nie tylko ludzkiej). Załóżmy że płomień miałby obrazować żyjącą istotę. Prześledźmy jak to się stało że on zaistniał. Powiedzmy tak, ktoś dostarczył gaz do palnika, czy ulatniający się gaz to płomień – nie. Ktoś drugi dostarczył do tego palnika powietrze, powstała mieszanka która się ulatnia z tego palnika, ale czy to jest płomień – nie. Teraz ktoś w tą mieszankę daje iskrę („dech życia”), powstaje płomień „nowe życie”.

   Popatrzmy teraz kto spowodował zaistnienie płomienia „życia”. Zapewne ten kto dał iskrę, ale ten który daje iskrę uzgodnił z dawcą powietrza (powiedzmy plemnika męskiego) i dawcą gazu (powiedzmy komórki jajowej) że za każdym razem gdy ci „dostawcy” spowodują połączenie tych składników to dawca iskry da iskrę w takie połączenie i będzie płomień.

   Uważam że Jehowa Bóg to cudownie uczynił. Para ludzka mąż i żona zostali upoważnieni do powołania do istnienia nowej istoty (tego nowego płomienia). Można by powiedzieć, że Jehowa Bóg decyzję czy ma zaistnieć nowa istota, czy nie, dał całkowicie człowiekowi. To człowiek miał decydować jak szybko będzie napełniana ziemia, ale powinien pamiętać, że dawcą każdego życia jest Jehowa Bóg. Każde życie należy do niego. Rodzice poprzez doprowadzenie połączenia plemnika z komórką jajową niejako poprosili Go aby dał im dar jakim jest nowopowstały człowiek aby mogli mu pomagać, pouczać go o prawach Jehowy i z tego też zdadzą sprawę przed dawcą wszelkiego życia.

   Od momentu gdy powstał ten „płomień”- nowe życie, to on już nie należy ani do dawcy „powietrza” – plemnika, ani do dawcy „gazu” – komórki jajowej  ale do dawcy „iskry” – dechu życia którym jest Jehowa Bóg.

   Ludzie często łamią to prawo „gasząc płomień” – nowe życie które jest własnością Jehowy Boga. Jak to robią, a no mogą zabić ciało. Ciało które powstało w wyniku połączenia plemnika i komórki jajowej i ono funkcjonuje na wzór tego palącego się płomienia. „Płomień” można zgasić, odcinając „życiodajną mieszankę”.

   Każdy kto zaingeruje we własność Jehowy (każde życie jest własnością dawcy życia) zda z tego sprawę przed Jehową.

   Zgodnie ze słowami Pana Jezusa zapisanymi w Ew. Mat.10:28 człowiek „może zabić ciało lecz nie może zabić duszy (życia), ale raczej bójmy się tego który może zabić i duszę i ciało zgładzić w Gehennie .

   Jak widzimy tylko Jehowa Bóg może zabić duszę (życie), On daje życie i tylko On może je zgładzić. Człowiek co prawda może zabić ciało (zgasić płomień – uśpić życie) ale ta „iskra życia” – dech życia powraca do Jehowy i On ponownie może użyć tej samej „iskry życia” – dechu życia do wzbudzenia tego samego „płomienia życia” – tej samej istoty.

   Możliwość powołania nowego życia przez Adama i Ewę aktem współżycia seksualnego miał ich bardzo jednoczyć, tak bardzo że Słowo Boże określa to iż mieli stać się „jednym ciałem” i w ten sposób mieli stanowić podstawową komórkę społeczności ludzkiej.

   Skoro tak, to ani Adam ani Ewa w pojedynkę nie mogli stanowić tej podstawowej komórki społecznej. Dalej tej podstawowej komórki społecznej nie mogło stanowić dwóch Adamów, czy dwie Ewy.

   Aby powoływać do życia nową istotę miał być mężczyzna i kobieta, dwie istoty różne, ale wzajemnie uzupełniające się. Tak postanowił Bóg.

   Aby tych dwoje różnych istot mogło właściwie wywiązać się z powierzonego im zadania, sami też ciągle mieli uczyć się miłości.

   Jedynie Jehowa Bóg jest miłością, wszystkie inne stworzenia włącznie z pierworodnym Synem, aniołami i istotami ludzkimi miały ciągle uczyć się jej od Jehowy Boga.

   Syn Boży Jezus Chrystus w tym wzroście zapewne osiągnął najwyższy poziom co mogliśmy „widzieć” gdy z miłości do rodzaju ludzkiego oddał swoje życie.

   Jezus jest pierwszym stworzeniem Bożym. On najdłużej przebywał u boku Jehowy, On najdłużej uczy się i tak mówi o tym „to co On czyni nie czyni od siebie ale czyni to co widział u swego Ojca.”

  Aniołowie trochę krócej niż Syn Boży obserwują Jehowę i też ciągle się uczą. W przypadku aniołów ten wzrost nie odbywał się bez zakłóceń. Około 6-tys. lat temu jeden z nich zaczął opacznie rozumować miłość Jehowy. Później przed potopem wielu z nich niejako zakwestionowało miłość Jehowy.

   Kiedy Bóg stworzył pierwszych ludzi Adama i Ewę, ten pierwszy zbuntowany anioł, nie zniweczył ale zakłócił ludziom bezbolesne szkolenie we wzroście w miłości.

   Ludzkość istnieje około 6-tys. lat, a każdy z nas żyje 70 – 80 lat. Jak dużo możemy się nauczyć miłości przez ten czas i to jeszcze w tak trudnych warunkach; wojny, choroby, niedostatek i jeszcze otaczający nas świat który zamiast uczyć się miłości to wręcz pozbywa się niej.

   Po ludzku, to szkolenie nie miałoby szans, tym bardziej, że każdy z nas odziedziczył grzech i jest niejako w niewoli grzechu.

   Jehowa Bóg Stwórca znalazł wyjście aby nawet w tak dla nas niemożliwych warunkach wydźwignąć rodzaj ludzki do doskonałości.

   Na początku Jehowa Bóg pragnął aby to szkolenie odbywało się bezboleśnie. Bunt niektórych stworzeń duchowych, jak i bunt Adama i Ewy spowodował to, że odbywa się to boleśnie a nawet bardzo boleśnie. Niemniej szkolenie trwa. Świat, wszechświat nie zaginie bo Jehowa Bóg MIŁOŚCI  jest wieczny.

   Wszystko to będzie wspaniale funkcjonować, gdy wszystkie rozumne istoty będą wzrastać w miłości, będą niejako ciągle uczyć się jej, ciągle a więc wiecznie zmierzać do wzorca miłości jakim jest Jehowa Bóg.

   Czy żyjąc wiecznie wszyscy zrównamy się w miłości i mądrości. Myślę, że nie, chyba nie ma takiej potrzeby ale zapewne i nie ma takiej możliwości. (chociaż zgodnie z proroctwem Izajasza 11:9b cała „ziemia będzie napełniona poznaniem Jehowy, tak jak wody napełniają morze”)

   Musimy wiedzieć, że aniołowie którzy już istnieją powiedzmy miliardy lat są zapewne na innym poziomie a ludzie na innym, myślę że mogą też istnieć pewne różnice zarówno wśród aniołów jak i wśród ludzi. Może to przypominać morze napełnione wodą w którym nie ma dziur ale są wzniesienia i zagłębienia spowodowane tym że morze żyje, faluje i nie ma nic w tym złego, bo nad tymi wszystkimi wzniesieniami góruje Jehowa Bóg.  Ponadto Bóg daje swym duchowym synom dużą swobodę w wywiązywaniu się z obowiązków, a niekiedy nawet pozwala im zaproponować, w jaki sposób mogliby wykonać określone zadania.  Czyż nie można taki wniosek wyciągną z opisu spotkania Jehowy z aniołami (1Król.22:19-22) gdzie Jehowa Bóg pyta aniołów „20 I Jehowa rzekł: ‚Kto obałamuci Achaba, żeby wyruszył i padł pod Ramot-Gilead?’ I jeden zaczął mówić to, drugi zaś mówił owo. 21 W końcu wystąpił pewien duch i stanąwszy przed Jehową, powiedział: ‚Ja go obałamucę’. Na to Jehowa rzekł do niego: ‚W jaki sposób?’ 22 Wówczas powiedział: ‚Pójdę i stanę się duchem zwodniczym w ustach wszystkich jego proroków’. On więc rzekł: ‚Obałamucisz go i powiedzie ci się. Idź i zrób tak’..” Wysłuchuje różnych wypowiedzi i do jednego z aniołów mówi zrób to tak gdyż Jehowa Bóg uznał że będzie to najlepsze rozwiązanie.

   Jako stworzenia ludzkie możemy starać się dorównać innym ludziom ale jeżeli chodzi o dorównanie aniołom może być to trudne. Nie powinno nas to „zniechęcać”, bo nie najważniejsze jest rozeznanie (chociaż jest bardzo ważne), najważniejsze żebyśmy umieli bezgranicznie kochać Jehowę Boga i bliźniego.

   Nawet jako ludzie możemy sobie wypracować zaufanie i miłość do Jehowy i bliźniego taką jak mają aniołowie a nawet większą niż mieli ci którzy odeszli od Jehowy. (mieli duże rozeznanie ale nie pielęgnowali tego  aby to rozeznanie było głęboko zapisane na tablicy serca).

   Jehowa Bóg uczynił to wszystko tak cudownie, że miłość będzie trwać wiecznie i wiecznie będziemy w niej wzrastać. Pięknie o tym mówi apostoł Paweł w 1 Kor. 13 rozdziale.( 13Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się dźwięczącym mosiądzem lub brzęczącym czynelem. 2 I gdybym miał dar prorokowania i znał wszystkie święte tajemnice, i posiadł całe poznanie, i gdybym miał całą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. 3 I gdybym rozdał całe swoje mienie, żeby nakarmić drugich, i gdybym wydał swe ciało, żeby móc się chlubić, a miłości bym nie miał, nie odniósłbym żadnego pożytku.

 4 Miłość jest wielkodusznie cierpliwa i życzliwa. Miłość nie jest zazdrosna, nie przechwala się, nie nadyma się, 5 nie zachowuje się nieprzyzwoicie, nie szuka własnych korzyści, nie daje się rozdrażnić. Nie prowadzi rachunku krzywdy. 6 Nie raduje się z nieprawości, ale się współraduje z prawdą. 7 Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, na wszystko ma nadzieję, wszystko przetrzymuje.

 8 Miłość nigdy nie zawodzi. Ale czy są dary prorokowania — zostaną usunięte, czy języki — ustaną, czy poznanie — będzie usunięte. 9 Mamy bowiem częściowe poznanie i po części prorokujemy, 10 ale gdy nadejdzie to, co zupełne, wówczas to, co częściowe, zostanie usunięte. 11 Kiedy byłem niemowlęciem, mówiłem jak niemowlę, myślałem jak niemowlę, rozumowałem jak niemowlę; ale teraz, skoro stałem się mężczyzną, pozbyłem się cech niemowlęcia. 12 Gdyż obecnie widzimy w mglistym zarysie za pomocą metalowego zwierciadła, ale później — twarzą w twarz. Obecnie znam częściowo, ale później poznam dokładnie, jak i ja jestem dokładnie poznany. 13 Teraz jednak pozostaje wiara, nadzieja, miłość — te trzy; lecz z nich największa jest miłość.) 

   Wróćmy może do bliższych nam czasów, teraźniejszości i najbliższej przyszłości. Jak dzisiaj mamy korzystać z programu rozwoju przygotowanego przez naszego Boga Jehowę? Dziś nawet gdy żyjemy 70-80 lat możemy korzystać z cudownego szkolenia zarówno w rozeznaniu jak i w miłości, przygotowanego przez naszego Ojca Niebiańskiego. Słowo Boże Biblia zawiera wiele fragmentów które wskazują nam jak skorzystać z pouczeń Jehowy. Może przytoczę jeden z księgi Izajasza. (Izaj.55:3,6-11)  3 Nakłońcie ucha i przyjdźcie do mnie. Słuchajcie, a dusza wasza pozostanie przy życiu; chcę z wami zawrzeć trwające po czas niezmierzony przymierze co do wiernych przejawów lojalnej życzliwości wobec Dawida.

 6 Szukajcie Jehowy, dopóki można go znaleźć. Wzywajcie go, dopóki jest blisko. 7 Niech niegodziwiec porzuci swą drogę, a krzywdziciel — swe myśli; i niech się nawróci do Jehowy, który się nad nim zmiłuje, oraz do naszego Boga, gdyż hojnie przebaczy.

 8 „Bo wasze myśli nie są moimi myślami ani moje drogi waszymi drogami” — brzmi wypowiedź Jehowy. 9 „Gdyż jak niebiosa przewyższają ziemię, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli — wasze myśli. 10 Bo jak ulewny deszcz oraz śnieg spada z niebios i tam nie wraca, dopóki nie nasyci ziemi i nie sprawi, że ona rodzi i porasta, i daje siewcy nasienie, a jedzącemu chleb, 11 tak też będzie z moim słowem, które wychodzi z moich ust. Nie wróci do mnie bezowocne, lecz uczyni to, w czym mam upodobanie, i pomyślnie spełni to, z czym je posłałem. 

 

                                           Temat poprzedni  Link   27

                                            Temat następny   Link   30,32