33. Refleksje na temat sumienia

 

 " Spraw, bym zrozumiał drogę twych rozkazów,
żebym mógł się zajmować twymi zdumiewającymi dziełami"  Ps.119:27

 " Nakłoń me serce do swych przypomnień,
a nie do zysków."  Ps.119:36

Sumienie odzywa się u każdego człowieka i tym głośniej im większa jest rozbieżność w tym co zna umysł, a tym do jakiego działania miałoby popchnąć symboliczne serce, lub zmusić do takiego działania ktoś z zewnątrz. (mówiąc jeszcze inaczej odzywa się wówczas gdy występuje różnica między tym co robię a trym co powinienem robić)

Nie powinniśmy tłumić głosu naszego sumienia. Brat T. Russell powiedział na ten temat tak . Myśl brata Russella: "Nigdy nie będzie źle z twej strony, gdy będziesz postępować zgodnie ze swym sumieniem, nawet gdyby później okazało się to niewłaściwe. Dobrze uczynisz, gdy za wszelką cenę będziesz się starał postępować tak, jak dyktuje ci sumienie. Bóg nie poczyta nikomu za grzech tego, że postąpił tak, jak umiał najlepiej."

 Przeanalizujmy może postawę Józefa syna Jakuba i żonę Potifara.   U Józefa głos sumienia nie był przytłumiony, ale żona Potifara mogła mieć mocno wytłumiony głos sumienia.

  Wytłumienie to mogło być spowodowane silnym pragnieniem serca, chociaż umysł wiedział że to złe, ale serce mogło dyktować „przecież jesteś wysoko postawioną kobietą i możesz skorzystać z takiej przyjemności bo nawet masz władzę nad obiektem pożądania, to przecież twój niewolnik”

  Poganie też ze względu na głos sumienia pewnych rzeczy nie czynili (kłamstwo, kazirodztwo, kradzież, morderstwo). Umysł wiedział że jest to złe, ale czasami serce zapragnęło coś takiego uczynić – wówczas odzywało się sumienie i gdy nie był tłumiony ten głos, to mogło nie dojść do czynu który nie był zgodny z tym co znał umysł.   Rzym.2:14,15. . 14 Kiedy bowiem ludzie z narodów, nie mający prawa, z natury czynią to, co jest w prawie, ludzie ci, chociaż nie mają prawa, sami dla siebie są prawem. 15 Właśnie oni pokazują, że treść prawa jest zapisana w ich sercach, gdy ich sumienie świadczy wraz z nimi i we własnych myślach są oskarżani lub też uniewinniani.

  Człowiek wewnętrzny to umysł  i symboliczne serce a wszystko to zapewne znajduje się w układzie centralnym.

  Układ centralny dba o prawidłowe funkcjonowanie człowieka zewnętrznego (czyli wszystkie członki ciała) ale w sterowaniu tego układu ma swój udział i umysł i symboliczne serce.

  Wracając do sumienia, kiedy nasze czyny a nawet zamierzenia są zgodne z wiedzą zgromadzoną w umyśle, to sumienie nie odzywa się, „nie dokucza”.

  Kiedy nie ma zgodności (bo zdradliwe serce zwiodło nas) to jest niejako rozerwanie.

  Aby sumienie odzywało się w prawidłowych sytuacjach, musimy szkolić umysł. A chcąc aby przy wyszkolonym umyśle sumienie nam nie dokuczało to potrzeba szkolić symboliczne serce (dokonywać prawidłowych i głębokich zapisów na „tablicy serca”) aby to symboliczne serce współpracowało a nie wojowało z umysłem.

  Myślę że mówiąc, szkolić sumienie, mówimy nieściśle, nieprawidłowo.

Szkolić możemy umysł i serce aby współpracowały ze sobą.  Sumienie to niczym miernik (podobnie jak woltomierz czy amperomierz), natężenie głosu sumienia to stopień (skala) rozbieżności pomiędzy rozeznaniem umysłu a zamiarem lub czynem do którego popycha nas serce.

  Jeśli ktoś mówi że trzeba szkolić sumienie. Można by zapytać go jak to robić?

Reagowanie, czy nie reagowanie na głos sumienia – to nie jest szkoleniem, czy nie szkoleniem sumienia. Gdy nie reagujemy na głos sumienia to najczęściej zaczniemy bagatelizować rozeznanie jakie mamy w umyśle – po prostu zaczniemy  zło nazywać dobrem, a dobro złe. Jeżeli byśmy tak nie zrobili to sygnał pochodzący od naszego sumienia bardzo by nam dokuczał. Chcąc niejako uciszyć dokuczliwy głos sumienia i podążać za zdradliwym sercem, musimy niejako do tego „miernika” wprowadzić błędne dane, że zło – to dobro, a dobro – to zło. Teraz nasz miernik, sumienie mając wprowadzone błędne dane, że zło – to dobro , nie będzie reagował gdy nasze zwodnicze serce będzie nas pchało do złych czynów.

  Taką drogę obierze każdy dla kogo prawda biblijna będzie niewygodna.

  Każdy czyn, jest to inicjatywa umysłu lub serca, ale częściej serca.

Jehowa Bóg stwarzając mężczyznę i kobietę, stworzył ich tak aby się uzupełniali i w ten sposób stanowili całość. U mężczyzn częściej na podejmowane decyzje miał mieć wpływ – umysł, u kobiet częściej wpływ na podejmowane decyzje miało mieć serce. To są wszczepione predyspozycje, tak jesteśmy stworzeni i nie sposób tego zmienić.

  Kobiety nawet gdy posiadają taką samą wiedzę, to właśnie te wszczepione predyspozycje powodują że ich decyzje często się różnią od tych które podejmują mężczyźni i podobnie na odwrót.

  Ogólnie rzecz biorąc, czyny z inicjatywy umysłu są bardziej logiczne, co wcale nie oznacza że są lepsze dla rodzaju ludzkiego (bo to mężczyźni głównie prowadzą wojny).

  Kobiety – ich czyny w głównej mierze wynikają z inicjatywy symbolicznego serca, też często są niewłaściwe – bo to symboliczne serce jest najbardziej zdradliwym instrumentem naszych czynów. (nawet Szatan wykorzystał to rozpoczynając zwodzenie od Ewy).

  Nie sposób nam oceniać co jest lepsze, czy kierowanie się umysłem czy symbolicznym sercem? Myślę, że nie można tu mówić w kategorii lepsze, gorsze.

  Gdybyśmy chcieli mówić w tej kategorii, to oznaczało by to, że Jehowa Bóg , dał powiedzmy mężczyźnie coś lepszego a kobiecie coś gorszego. Jehowa Bóg nie mógł tak zrobić, bo byłoby to nawet niesprawiedliwe.

  Mężczyzna i kobieta mieli stanowić całość. Nasuwa mi się takie porównanie np. samochód : czy to jest karoseria – nie, czy to jest silnik – nie. A co jest lepsze silnik, czy karoseria? Nigdy sam silnik nie będzie pełnym samochodem i nigdy sama karoseria nie będzie pełnym samochodem. Podobnie z rodzajem ludzkim.

  Myślę, że w tym porównaniu byłby ktoś nierozumny gdyby wymagał aby to karoseria przemieszczała cały samochód, albo żeby silnik był odpowiedzialny za wygodę podróżujących pasażerów.

  Dobry silnik, to ekonomiczne podróżowanie, osiągający bezpieczną prędkość podróżowania jest odpowiedzialny za przemieszczanie się samochodu.

  Dobra karoseria to taka która zapewnia wygodę podróżnym, nie stawia oporu w przemieszczaniu się samochodu i wygląda ładnie. Praktycznie patrząc na samochód to widzimy karoserię i często cały samochód oceniamy po wyglądzie karoserii . Czy w takim patrzeniu możemy coś zmienić, praktycznie nie . A czy w tym jest coś złego, też nie.

  Zobaczmy jak my to dobrze rozumiemy patrząc na dzieło ludzkie. Dlaczego nam czasami tak ciężko w taki sposób popatrzeć na dzieło Boże jakim jest „zupełny człowiek” „uzupełniony człowiek”.

  Bóg wiedział, że zupełny człowiek - człowiek który ma realizować zamierzenie Jehowy z Rodz.1:28 to Adam plus Ewa i to jest jedno i to jest całość. Adam inne predyspozycje, Ewa inne, ale do całości potrzebne jedne i drugie. Adam nie jest w stanie działać jak Ewa, a Ewa nie jest w stanie działać jak Adam. Dlaczego często jest nam to tak ciężko zrozumieć, chociaż dobrze rozumiemy, że w samochodzie silnik nie może być karoserią, karoseria silnikiem

  Dobry samochód to taki w którym silnik (wraz z takimi akcesoriami jak pedał gazu i układ kierowniczy) w sposób prawidłowy napędza układ jezdny i odpowiednio w zależności od potrzeb zwalnia lub przyspiesza jak też zmienia kierunek przemieszczania się. Dobra karoseria w dobrym samochodzie zapewnia wygodne, bezpieczne, komfortowe podróżowanie. Jeżeli każdy z tych zespołów spełnia dobrze swoje zadanie to taki samochód jest dobrym samochodem. Tak zaprojektował to konstruktor, a że jest to przedmiot martwy, nie posiadający wolnej woli to nie może nastąpić przejmowanie zadań innego zespołu.

  „Karoseria” pomimo tego, że ma łatwy dostęp zarówno do pedału gazu, hamulca czy też układu kierowniczego (bo te elementy pomimo że nie należą do karoserii to znajdują się wewnątrz karoserii) to nie jest ani „odpowiedzialna ani upoważniona” za prawidłowe sterowanie nimi. Podobnie od „silnika” nie wymaga się aby podróżnym dobrze się siedziało, mieli dobrą widoczność czy też mieli właściwą temperaturę wewnątrz.

  A co z  „urządzeniem” instytucją jaką jest małżeństwo?

Jehowa Bóg stwarzając tą instytucję jaką jest małżeństwo , dał instrukcję jaka jest rola mężczyzny a jaka kobiety aby ta instytucja dobrze funkcjonowała – tak jak zamierzył to Bóg.

  Problemu nie byłoby gdyby ta instytucja była przedmiotem martwym, na przykład komputerem lub żywym organizmem, ale mającym wszczepiony program postępowania, nazywamy to instynktem postępowania i tak to dzieje się w świecie zwierząt.

  Człowiek jako żywa istota został inaczej stworzony – na obraz i podobieństwo Boga, Stwórcy który go stwarzał. Jest wyjątkowym stworzeniem, uprzywilejowanym, miał bezpośrednio podlegać samemu Stwórcy, miał współpracować z Bogiem. Miał mieć tego świadomość, miał z miłością panować nad innymi stworzeniami, których wszczepiony im instynkt nakazywał  podporządkowanie się właśnie człowiekowi.

  Wiemy, że człowiek otrzymał wolną wolę – mógł sam „programować” swoje postępowanie, jego postępowanie miało być świadomym postępowaniem, mógł twórczo pracować, uczyć się czynić nowe rzeczy niejako u boku Tego który go stworzył. Niezależność przy kompletnym braku doświadczenia doprowadziła do sytuacji takiej jaką mamy dziś.

  Ludzie pokorni (chociaż grzeszni) widzą to dzisiaj – ubolewają nad tym, chcą się zmienić, widzą że jedynie prawa jakie ustanowił Stwórca człowieka są dla niego najlepsze. Wiedzą też, że instytucja jaką jest małżeństwo może też cudownie funkcjonować ale jedynie wówczas gdy będzie ściśle stosować się do praw i zasad jakie dla tej instytucji ustanowił jego Stwórca.

  Nie ma „lepszych ani gorszych” elementów tej instytucji, są różne elementy, uzupełniające się elementy, ale mają tworzyć całość, mają wręcz stanowić jedno

  Przykład który omawialiśmy – jeden samochód , dwa różne elementy – równie przydatne, równie wartościowe, ale różne zadania.

 Nie sposób zmienić ich funkcji. Podobnie w małżeństwie – to kobieta rodzi dzieci, to kobieta przytula je do piersi gdy je karmi, dlatego to kobieta częściej podejmuje decyzje pod wpływem symbolicznego serca. To jest bardzo dobre aby dać ciepło dziecku i rodzinie , ale nie są to dobre predyspozycje aby być głową rodziny i ponosić za nią odpowiedzialność.

  Jehowa Bóg, Stwórca – mężczyzny, kobiety, małżeństwa wie o tym najlepiej i dlatego dokładnie poinformował każdego o jego roli .

  Doskonalenie się to ciężka praca, nie każdy podejmuje taką pracę, wielu żyje według tego co powiedział o ich sposobie życia apostoł Paweł „jedzmy i pijmy bo jutro pomrzemy”.

  Zobaczmy jak małżeństwo przyczynia się do naszego doskonalenia się. Zarówno mężczyzna jak i kobieta zostali tak stworzeni, że jeżeli jakiś czyn lub nawet zamiar nie ma zgodnej akceptacji zarówno przez umysł jak i serce to sumienie wydaje przykry głos. Aby dalej żyć trzeba coś z tym zrobić.

  Małżeństwo, pomimo że składa się z dwóch istot – stanowi jedno. To prawie tak jakby naszego wewnętrznego człowieka podzielić, jeden to serce symboliczne, a drugi to umysł, ale na zewnątrz to jeden człowiek. Aby kroczyć w sposób właściwy drogą Bożą jakże często musi on toczyć wewnętrzną walkę.

  Podobnie wygląda sprawa w tym „jedno” jakim jest związek małżeński. Żona stworzona tak, że górę biorą uczucia, czyli symboliczne serce, mąż tak, że górę bierze rozsądek czyli umysł.

  Czy wyobrażamy sobie naszego wewnętrznego człowieka który składał by się tylko z symbolicznego serca lub tylko z umysłu? Gdyby tak było to sumienie nigdy by nie zadziałało. Bóg nie potrzebował by ten cenny dar dawać człowiekowi. Można by powiedzieć, że Bóg każdego z nas tak cudownie stworzył, że ten wewnętrzny człowiek ma umysł i symboliczne serce, bez względu na to czy to jest mężczyzna czy kobieta.

  Pismo Święte wiele mówi jak działa umysł, jak działa symboliczne serce, dzięki temu człowiek może wzrastać w wiedzy i w miłości.

  Myślę, że trudno jest powiedzieć co jest ważniejsze , jedno i drugie jest niezbędne. Dzięki wiedzy został stworzony świat, ale Jehowa Bóg jest miłością.

Właśnie to miłość poprzedza wszelkie działania Jehowy, ona tak jak Jehowa Bóg będzie trwać wiecznie.

  Małżeństwo chociaż związek dwojga ludzi ma stanowić „jedno” – podobnie jak nasz wewnętrzny człowiek. Jehowa Bóg mówi jaka jest rola umysłu, serca, jak je doskonalić, szkolić. Gdy ktoś ma zamiary lub podejmuje czyny które nie mają zgodnej akceptacji umysłu i symbolicznego serca to „czujnik” jakim jest sumienie sygnalizuje to.

  Małżeństwo też podejmuje zamiary czy też wykonuje jakieś czyny, aby nie następował jakiś zgrzyt to obydwie istoty wchodzące w skład tego związku muszą być przeszkolone na wzór umysłu i serca człowieka wewnętrznego.

  Otóż twórca tegoż cudownego związku, wyraźnie nakreślił prawa jakimi ma się on kierować, aby dokładnie spełniać te zadania do których powołał go jego Stwórca.

  A do jakiego zadania powołał Jehowa małżeństwo? Jednym z najważniejszych zadań to wydawanie na świat następnych istot ludzkich, aby zaludnić ziemię.

  Każda nowonarodzona istota to taka sama cudowna istota jaką stworzył Bóg, czy Adam czy Ewa, mająca wewnętrznego człowieka z umysłem , symbolicznym sercem i „czujnikiem zgodności” jakim jest sumienie.

  Adama i Ewę miał bezpośrednio szkolić Bóg, a ściślej to Bóg informował o wszystkim Adama jako głowę rodziny, a Adam informował Ewę, która była jego pomocą i uzupełnieniem. Uzupełnieniem czyli kimś bardzo ważnym, ich dzieci miały już być szkolone zarówno przez Adama jak i Ewę, ale przed Jehową odpowiedzialnym za całą rodzinę miał być Adam.

  Dlaczego wychowaniem dzieci mieli się zajmować zarówno Adam jak i Ewa?

Bo. Ani Adam, ani Ewa nie stanowili zupełności. Gdy Bóg stworzył Ewę powiedział, że jest ona uzupełnieniem dla Adama. Skoro Adam potrzebował uzupełnienia to znaczy nie był zupełny, a Ewa miała głównie to co uzupełniało Adama.  

  Razem mieli stanowić zupełność jaką powinien mieć ten związek. Dlatego wydawaniem dzieci na świat, jak i ich wychowywaniem mieli się zajmować ojciec i matka.   

  Co do wydawania na świat potomstwa to zapewne wszyscy są przekonani ,                                                 że potrzebny jest ojciec i matka (chociaż ostatnio próbuje się do tego użyć jedynie matki).

  Jeżeli chodzi o wychowanie to dzisiaj dość często czyni to samotna matka, samotny ojciec, próbuje się aby to robiło dwóch „ojców” lub dwie „matki”, dom dziecka czy rodzina zastępcza, a zdarza się że ulica.

  Wielu ludzi nie rozumie , nie widzi wręcz wielkiej tragedii jaką jest degeneracja wewnętrznego człowieka u tych dzieci i to, że one najczęściej powielą to u swego potomstwa. Dlaczego powielą? Chociażby dlatego, że same nie są w stanie dać dzieciom czegoś czego sami nie posiadają. Proces ten jest dalej powielany i co gorsza z coraz większym zakresem degeneracji.

  Adam z Ewą gdy zgrzeszyli, zdegenerowali swego wewnętrznego człowieka i nie mogli urodzić już doskonałe dzieci. Ten proces degeneracji trwa już około 6000-lat . Jak wygląda dzisiejszy człowiek (nie chodzi o jego wygląd, ale o jego wnętrze). Jehowa Bóg poprzez apostoła Pawła 2000-lat temu proroczo przepowiada w 2 Tym 3:1-5.

  Gdy czytamy ten proroczy opis to odnosimy wrażenie jakby to dziś ktoś opisywał cechy dzisiejszych ludzi.

  Dlaczego to tak ważne aby nowonarodzona istota była wychowywana przez związek jakim jest małżeństwo?

  Skoro Ewa stanowiła uzupełnienie Adama, to teraz mieli stanowić zupełność w spełnianiu zamierzenia Bożego.

Nowonarodzona istota wzrastając pod opieką takiego związku mogła odpowiednio kształtować swego wewnętrznego człowieka, jego symboliczne serce i jego umysł. Mogła się uczyć jak przejawiać uczucia i jak rozsądek. Mogła się uczyć jak daleko można „posunąć się” uczuciom a kiedy powinien zadziałać rozsądek. Nie mówimy tu w kategorii, co jest lepsze czy uczucia czy rozsądek, bo jedno i drugie jest potrzebne , ale mówimy jak szkolić symboliczne serce i jak umysł aby następował prawidłowy rozwój człowieka wewnętrznego.

  To Jehowa Bóg stworzył zarówno mężczyznę jak i kobietę, dał im odpowiednie predyspozycje i On najlepiej wie, że żadne z nich w pojedynkę nie powoła nowego życia i nie zapewni nowej istocie  prawidłowego rozwoju.

  Niektóre zadania są nawet wręcz tak „zadane”, że nie sposób zmienić czy przejąć, np. to kobieta w tym związku ma rodzić dzieci, ale mężczyzna ma wspólnie opiekować się potomstwem bo wspólnie je spłodzili. To kobieta a nie mężczyzna ma karmić swoją piersią.

  Dlaczego tak jest? Ktoś powie dziwne pytanie. Ale dlatego, że tak zaprojektował Stwórca człowieka, zarówno budowę ciała jak i odpowiednie predyspozycje, tym którzy te czynności będą wykonywać.

  Kobieta aby dobrze wywiązać się z tego zadania ma większą „dynamikę” symbolicznego serca. U niej uczucie potrafi górować nad umysłem. Aby dziecko „ciepło” wychować jej symboliczne serce potrafi przeciwstawić się nawet wiedzy i rozeznaniu jakie ma umysł.

  Czy to jest złe? Nie można tak powiedzieć, bo ona jest tak stworzona, a przecież ją stworzył Stwórca Wszechświata.

  Cecha ta jaką jest przewaga działania symbolicznego serca nad umysłem, może być nawet ochroną życia dla takiego dziecka. Kobieta potrafi wbrew wszelkiej logice, w przypadku zagrożenia życia dziecka, podjąć obronne działanie.

  Zapewne też takie cechy widzimy u matek w świecie zwierząt czy ptaków i to jest dobre, bo tak to zaprojektował Bóg.

  Czy my możemy to zmienić? NIE, bo i po co? – skoro tak uczynił to Bóg i to jest dobre. Ale czy jest to zupełne – otóż nie, bo tak też powiedział sam Stwórca.

   Ale aby ten związek był zupełny, to musi być taka matka gdzie serce bierze górę nad umysłem, ale musi być też ojciec gdzie umysł ma brać górę nad symbolicznym sercem.

  A skoro są dwie istoty a mają tworzyć jeden związek, to musi być ktoś kto będzie odpowiedzialny za przewodnictwo w tym związku.

  Bóg to przewodnictwo powierzył mężczyźnie, stworzył go silniejszym fizycznie, aby chronił ten związek, aby troszczył się o jego potrzeby – dach nad głową, ubiór i pożywienie a kobieta miała mu w tym pomagać. Miała swoje bardzo ważne zadanie. To ona miała urodzić nową istotę i karmić niemowlę a we wszystkim innym pomagać mężowi. Pomagać to nie znaczy przejmować odpowiedzialność ale wspierać i ułatwiać osiągnięcie wspólnego celu.

  Pomagać to nie znaczy nie przejawiać własnej inicjatywy, to nie znaczy rezygnować z rozwoju twórczego, ale ma pamiętać, że głową rodziny jest mąż i to on jest odpowiedzialny przed Jehową za rodzinę. Jeżeli mąż i żona są chwalcami Jehowy to myślę, że nie mają problemu w zrozumieniu tego, że tam gdzie jest co najmniej dwóch w realizacji jakiegoś zadania – jeden musi być odpowiedzialny za całość. Czy to będzie zakład pracy, samolot, okręt czy też związek małżeński, zawsze jest jeden naczelny dyrektor, jeden kapitan, jedna głowa rodziny, pozostali pomagają.

  Wskazane jest aby mieli swoje zdanie (świadczy to o tym, że nie działają mechanicznie ale myślą) mówili o tym, ale decyzja należy do dyrektora, kapitana czy głowy rodziny.

  Bóg wyznaczając mężczyznę na głowę rodziny, dobrze wiedział, że tak jak u kobiet które mają rodzić i karmić dzieci lepsze są predyspozycje gdzie uczucia biorą górę, tak u mężczyzn którzy są odpowiedzialni za utrzymanie rodziny (zapewnienie im środków do życia – pokarmu cielesnego ale i duchowego), gdzie umysł, rozeznanie będzie brać górę, to będą to najlepsze predyspozycje aby mężczyzna mógł pełnić obowiązki głowy rodziny.

  Mężczyzna ma z miłością, z rozeznaniem i z poczuciem odpowiedzialności podejmować żywotne decyzje.

  Stwórca tak bardzo pokochał swoje stworzenia, że na kartach swego Słowa polecił wszystko to dokładnie zapisać. On bardzo chce aby jego stworzenia były szczęśliwe, dlatego dał instrukcję postępowania i wręcz prosi aby ją przestrzegać.

  Z racji tego, że jest Bogiem miłości i dając wolną wolę swoim stworzeniom, to nie zmusza je, aby musiały tak postępować jak On im radzi.

  Zobaczmy co się dzieje na przestrzeni dziejów? Jeden z aniołów którego zwiodło własne serce, zapragnął wciągnąć w ten bunt inne stworzenia jakie zostały powołane do istnienia.

  Szatan dokładnie wiedział jak jest ukształtowana Ewa a jak Adam. Wiedział, że u Ewy górę mają brać uczucia a nie rozeznanie, dlatego też swoje zwodnicze działanie rozpoczął od Ewy.

  Kiedy mu się powiodło to zyskał już „wspólnika” do zwiedzenia Adama. Miał dodatkową broń przeciwko niemu, jego własną żonę.

  Kiedy i tu mu się powiodło, skoro pierwsza para zwiedziona to przecież ich potomstwo też będzie grzeszne bo odziedziczą grzech (Szatan wiedział, że grzeszni ludzie nie mogą zrodzić bezgrzeszne potomstwo), mniemał że zwiedzie też wszelkie stworzenia duchowe.

  Gdyby tak, to przecież będzie równy Bogu, a nawet wyższy bo wszelki rozumne stworzenia będą po jego stronie.

  Nie rozumiał tego, że jedynie miłość gwarantuje to, że wszechświat może istnieć i rozwijać się wraz z rozumnymi istotami. Nie rozumiał tego, że kierunek który on obrał to egoizm i samolubstwo i że to droga do samozagłady wszelkich stworzeń a być może i wszechświata.

  Nie rozumiał tego jak potężną bronią jest właśnie miłość i w jaki sposób użyje jej Stwórca Wszechświata.

  Zapewne nie rozumiał tego jak Stwórca Wszechświata odwróci grzeszną ludzkość i zrealizuje swoje zamierzenie, że cała ziemia będzie rajem zamieszkałym przez doskonałych a nie grzesznych ludzi.

  Nie rozumiał tego, bo dobrze znał Jehowę Boga, że On jako argumentów nie użyje siły. Skoro tak to Szatan poczuł się być bezkarnym i niemal zwycięzcą.

  Szatan odchodząc od Boga zatracił to uczucie miłości jakie miał wcześniej i dlatego wręcz nie mógł rozumieć jak zadziała broń jaką jest miłość w „ręku” Jehowy. Dzisiaj słudzy Jehowy wiedzą to i widzą bliski czas w którym Jehowa Bóg odniesie całkowite zwycięstwo.

  To zwycięstwo Jehowy będzie również wyraźnie widoczne i dla przeciwników Bożych, z tym że, punkt patrzenia na to zwycięstwo będzie inny.

  Dobrze to zobrazował apostoł Paweł opisując sytuację po walce, „jedni czują woń życia a pojmani woń śmierci”.

  Zapewne taki czas nadejdzie gdy słudzy Jehowy poczują woń życia a przeciwnicy Jehowy woń śmierci.

  Wracając do sprawy instytucji małżeństwa tego cudownego dzieła Jehowy. Dwie różne osoby a „jedno”. Jakże jest to bardzo ważne, bo te dwie różne osoby  mają jako „jedno” dać życie następnym cudownym istotom. Można by powiedzieć, że Jehowa Bóg niejako podzielił się mocą twórczą – niejako swoje stworzenia zaprosił do współudziału w stwarzaniu, ale też i w ponoszeniu odpowiedzialności za wychowanie i pouczanie o drogach Jehowy.

  Szatan mocno zagmatwał prawidłowość tego działania, jako „król” egoizmu i samolubstwa, ojciec kłamstwa – wszczepił i wszczepia te cechy całej ludzkości.

  Skoro sam pozbył się uczucia miłości to przecież nie może jej uczyć innych.

Każdy kto da posłuch jego podszeptom, będzie siłą rzeczy przejawiał cechy jakie on posiada, egoizm i samolubstwo.

  Z racji tego, że ogromna większość świadomie, czy nie świadomie chce żyć według wskazówek Szatana „sam decyduj co dobre a co złe” „idź za pragnieniem serca” to świat jest taki a nie inny.

  Jeżeli nie zaczniemy myśleć po Bożemu, dalekowzrocznie, to będziemy myśleć w duchu tego świata – bo nie ma innej możliwości.

  Skoro odrzucamy myślenie po Bożemu, odrzucamy Jego zamierzenie, pozwalamy aby zanikła nasza wiara w to co Bóg ma uczynić, to nie pozostało nam nic innego jak to co powiedział apostoł Paweł „Jedzmy i pijmy bo jutro pomrzemy”.

  To że pomrzemy, nie potrzebna jest nam wiara, to są fakty i jak mówi Księga Kaznodziei 9:5 „Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć”. Widząc codziennie śmierć nie mamy wątpliwości że ona istnieje.

  Pozostaje nam jedynie w miarę uprzyjemnić sobie życie do momentu gdy ona mnie „dopadnie”. Skoro tak to dobrze by było ten krótki moment przeżyć przyjemnie. Obecny człowiek już bardzo dokładnie dostosował swoją osobowość do tego jak 2000-lat temu przepowiedziało proroczo Słowo Boże w 2Tym.3:1-5 . Dla niego nie jest już ważne jak jego postępowanie odbije się na szczęściu innych – mówią „to ich problem, po nas choćby koniec świata”

  Pozornie mówią o ochronie środowiska, o zmniejszeniu zanieczyszczenia – wypada tak mówić, bo jest to w dobrym tonie. Egoizm i samolubstwo jest silniejsze, gdyby nie zamierzenie Boże zapewne ludzkości jako gatunkowi nie pozostałoby dużo życia.

  Dzisiejsza ludzkość skupia uwagę na tym co dla mnie sprawia rozkosz, co dla mnie jest przyjemne, 2Tym3:4b „miłujący więcej rozkosze niż Boga” – niż prawo Boże. Po co prowadzić się moralnie, skoro niemoralnie może być przyjemniej, nie ważne są skutki, a tym bardziej jeśli to będą czyjeś skutki, czyjeś problemy. Gwałt, chwilowa przyjemność dla sprawcy, ale nie ważne co będzie przeżywać osoba zgwałcona, czy zrodzona z gwałtu istota ludzka.

  Wolna miłość bez zobowiązań małżeńskich, to wręcz „demokratyczna” przyjemność i to za obopólną zgodą, czy „usługi” seksualne to też za obopólną zgodą i co ma być to złe. Zapewne dla tych których dewizą jest „jedzmy i pijmy bo jutro pomrzemy” jest to bardzo przyjemne, zaspakajają ich pragnienia i rządze.

  Dla tych którzy chcą żyć wiecznie – złe , bo niszczyłoby w nich miłość, która tak bardzo jest i będzie potrzebna żyjąc wiecznie.

 

       UWAGI   KOŃCOWE

  Wszystko co będzie odbiegać od założenia Bożego prowadzi do degeneracji.

Wychowywanie dziecka tylko przez jedno z rodziców deformuje osobowość tego nowego człowieka.

  On może mieć wszelkie wygody materialne ale wewnętrzny jego człowiek będzie zdeformowany, w przenośni można powiedzieć, że duży umysł a małe serce lub odwrotnie.

  Będą nieprawidłowe relacje umysł a serce, skoro nieprawidłowe relacje to też zakłócenie powstawania głosu sumienia. Skoro nieprawidłowe powstawanie głosu sumienia, to też nieprawidłowy dalszy rozwój w życiu dorosłym.

Jeżeli chciałbyś jeszcze bardziej pogłębić ten temat - wysłuchaj tematu biblijnego   https://www.youtube.com/watch?v=M62dt8dvF9U

  Każdy mężczyzna, każda kobieta winna być świadoma, że jeżeli decyduje się na samodzielne wychowywanie dziecka, bierze na siebie świadomie czy nie świadomie odpowiedzialność za „kalectwo” wewnętrznego człowieka jaki ukształtuje się w ich dziecku.    powrót    Spis treści    Strona główna

Temat poprzedni  Link  31

Temat następny    Link  34,35