41. Rodz.2:17 42. Szczęście 43. Wypróbowanie

powrót  Strona główna     Spis tematów

Temat poprzedni  Link  38,39,40

Temat następny   Link  44,45

  • 41. Gdy Adam z Ewą przekroczyli nakaz z Rodz.2:17

    Refleksje



    Gdy Adam z Ewą zgrzeszyli. To kto zgrzeszył, człowiek zewnętrzny czy człowiek wewnętrzny? Kto miał wolną wolę? A skoro wewnętrzny to jak to rozumieć, że ten zewnętrzny miał się starzeć i umierać?

    Wygląda na to że ten człowiek zewnętrzny ma ścisły związek z człowiekiem wewnętrznym.

    W momencie gdy człowiek wewnętrzny popełnił grzech wpłynęło to na to że ten zewnętrzny miał się starzeć aż do zaniku swego działania.

    Wiadomo że ten zewnętrzny człowiek jest niezbędny aby istniał (żył) ten wewnętrzny.

    Działanie tego zewnętrznego wraz z krwioobiegiem który powoduje że umysł funkcjonuje, sprawia że działa ten wewnętrzny.

    Gdy ten zewnętrzny starzeje się, czyli coraz gorzej funkcjonuje – objawia się to coraz większym ograniczeniem tego człowieka zewnętrznego, ale ograniczenie też następuje w tym wewnętrznym, chociażby niedotlenienie umysłu przyczynia się do mniejszej sprawności człowieka wewnętrznego.

    Z chwilą gdy człowiek zewnętrzny przestaje funkcjonować – zanika obieg życiodajnej krwi, komórki ciała obumierają i podlegają rozkładowi. Taki sam los spotyka biologiczny mózg – siedlisko umysłu, układu centralnego a tym samym człowieka wewnętrznego.

    Można by powiedzieć tak, mózg jako fizyczny, biologiczny organ podlega obumarciu, a jego komórki rozkładowi. A co z zawartością tego mózgu?

    Umysł, układ centralny, człowiek wewnętrzny – ulega uśnięciu. Ks. Kaz 9:10 10 Wszystko, co twoja ręka ma sposobność zrobić, rób całą swą mocą, bo nie ma pracy ani snucia planów, ani poznania, ani mądrości w Szeolu — w miejscu, do którego idziesz.

    To samo powiedział Pan Jezus o zmarłym Łazarzu, oczywiście o tym wewnętrznym Łazarzu, bo ten zewnętrzny rozkładał się (już cuchnął)

    Skoro uśnięciu – to może podlegać obudzeniu, oczywiście gdy Jehowa Bóg będzie chciał o nim pamiętać.

    Wygląda na to, że gdy człowiek wewnętrzny jest doskonały, bezgrzeszny to wpływa on na tego człowieka zewnętrznego tak, że on dobrze funkcjonuje i nie starzeje się.

    To grzech tego wewnętrznego człowieka sprawił, że ten zewnętrzny starzeje się i w końcu obumiera co powoduje, że ten wewnętrzny musi niejako usnąć gdyż nie może funkcjonować bez tego zewnętrznego.

    Myślę, że zmartwychwzbudzenie to nic innego jak stworzenie dla tego uśpionego wewnętrznego człowieka, ponownie nowych warunków egzystencji.



    Te nowe warunki to wcale nie musi być identyczny ten sam zewnętrzny człowiek co poprzednio, ważne aby ponownie ten uśpiony wewnętrzny człowiek wraz z umysłem, układem centralnym i symbolicznym sercem znalazł się w zdrowym mózgu który jest podtrzymywany przez prawidłowy układ krążenia odżywczej krwi.

    Zapewne Jehowa Bóg nie ma problemu w stworzeniu nowego „środowiska” dla uśpionego człowieka wewnętrznego.

    Myślę, że dużo do myślenia daje zdarzenie, gdy Pan Jezus chcąc uzdrowić pewnego chorego powiedział „twoje grzechy są ci odpuszczone” i ten chory został uzdrowiony.

    Myślę tak, że Pan Jezus dobrze wiedział, że człowiek który w danym momencie jest bez grzechu będzie też zdrowy cieleśnie i tak to uczynił w przypadku tego uzdrowienia.

    Wiadomo, że człowiek ten w dalszym życiu, będzie chorował i starzał się bo odziedziczył skłonność do grzechu po Adamie i Ewie. (zrodzony w grzechu)

    Z kolei nie można utożsamiać tego toku myślenia – że skoro ktoś bardziej choruje to niejako jest w stanie większego grzechu.

    Wiemy, że na zdrowie człowieka zewnętrznego ma wpływ wiele czynników:

    Choroby dziedziczne, sposób odżywiania się, warunki życia, choroby zakaźne i jeszcze wiele innych czynników, ale myślę , że możemy wnioskować, że gdy człowiek wewnętrzny będzie bez grzechu – to człowiek zewnętrzny nie będzie się starzeć i umierać

    Tak miało być od początku i tak będzie gdy ludzkość powróci do stanu bezgrzesznego, czyli do takiego w jakim byli Adam i Ewa przed buntem czyli przed grzechem.

    Zastanawiam się jak to się stało, że grzech spowodował starzenie się i obumieranie człowieka zewnętrznego?

    Myślę, że grzech Adama i Ewy w wyżej wymienionej sprawie to nic innego jak rezygnacja tego wewnętrznego człowieka do zarządzania tym zewnętrznym człowiekiem według praw Stwórcy na rzecz praw własnych.

    W takiej sytuacji starzenie się i śmierć tego zewnętrznego człowieka nie jest jakoby karą Bożą ale konsekwencją złego postępowania człowieka wewnętrznego.

    Jehowa Bóg wiedział o tym, że z chwilą gdy człowiek (ten wewnętrzny) przestanie kierować się właściwymi prawami pochodzącymi od Jehowy to sam doprowadzi niejako do zniszczenia człowieka zewnętrznego (jego starzenie się i śmierć – bo na tym polega to niszczenie).

    Jehowa Bóg niejako mówiąc do Adama i Ewy, że nieposłuszeństwo wiąże się ze śmiercią, to nie straszył ich a można by powiedzieć ostrzegał przed konsekwencją niewłaściwego postępowania.

    Myślę, że można to przyrównać do ostrzeżenia, rady jaką daje się komuś aby nie upijał się, aby nie narkotyzował się, aby nie skakał z dużych wysokości, aby nie spożywał zepsutych pokarmów.

    Czy przykry skutek tego kogoś kto nie słucha tych ostrzeżeń jest karą od ostrzegającego? NIE, to skutek lekceważenia ostrzeżeń i postępowanie po swojemu.

    Mógłby zatem ktoś zapytać, dlaczego zwierzęta umierają? Przecież one nie złamały prawa Bożego.

    Otóż jestem przekonany , że one zostały inaczej stworzone. One mają inaczej ukształtowane to wewnętrzne zwierze. Nie dysponują sumieniem, nie posiadają wolnej woli, posiadają jedynie instynkt który jest ich programem postępowania.

    Myślę, że można je przyrównać do najcudowniejszych żywych „komputerów”.

    Komputerów które człowiek opracuje powiedzmy za miliardy lat a może nawet i nie bo zwierzę to nie tylko cudownie zaprojektowane „urządzenie” ale „urządzenie” w którym jest życie.

    Myślę, że Bóg stwarzając zwierzęta z jednej strony urozmaicił, uprzyjemnił życie człowiekowi, a z drugiej strony miały służyć człowiekowi jako ciągła pamięć co będzie z nim gdy odstąpi od kierowania się prawami Bożymi, a więc gdy niejako odstąpi od rodziny Bożej.

    Nasuwa mi się takie porównanie człowieka i zwierząt do czegoś co dla nas jest bardziej zrozumiałe.

    Wszyscy zachwycamy się naszą planetą Ziemią, ale zachwycamy się też różnego rodzaju cudami techniki: nowoczesny komputer, nowy model samochodu, nowoczesny dom itd. Ale jaka jest różnica pomiędzy naszą Ziemią a tymi wymienionymi urządzeniami?

    Wszystko jest piękne i nas zachwyca ale, Ziemia będzie cudowna wiecznie, natomiast te urządzenia pomimo że są wspaniałe dzisiaj (bo „jutro” już mniej) to niszczeją i w końcu kończą swój żywot.

    Czy mamy pretensję że najlepszy samochód zakończył swój żywot? NIE, bo on został tak zaprojektowany, że miał służyć przez pewien okres czasu.

    Służyć komu? Ano człowiekowi, możliwe że podobnie wygląda sprawa z życiem zwierząt, wiemy że one miały służyć człowiekowi. Prawdę powiedziawszy to nawet przez to że umierają, służą człowiekowi bo pomagają być ciągle przy Jehowie.

    Myślę, że kiedy Bóg stworzył Adama i Ewę to ich wewnętrzny człowiek czyli umysł, symboliczne serce i układ centralny tak prawidłowo sterował tym zewnętrznym człowiekiem (istnienie komunikacji międzykomórkowej), że on mógł wiecznie funkcjonować.

    Grzech to przecież nieposłuszeństwo wobec Stwórcy człowieka a skoro nieposłuszeństwo to zarazem nieprawidłowość w sterowaniu przez człowieka wewnętrznego człowiekiem zewnętrznym.

    Skoro nie prawidłowe w stosunku do założenia samego Stwórcy, to chcąc nie chcąc musiały zacząć się pojawiać „awarie” i „psucie” się tego prawidłowo wcześniej sterowanego człowieka zewnętrznego.

    Prawdę powiedziawszy to przecież nie zawiniły w przypadku Adama i Ewy poszczególne członki ciała , to zawinił Adam i Ewa – czyli wewnętrzny człowiek Adama i wewnętrzny człowiek Ewy, ale nieprawidłowe sterowanie tym zewnętrznym człowiekiem to zagłada zewnętrznego ale i wewnętrznego.

    Myślę, że można by to przyrównać do tego jak człowiek niszczy naszą ziemię .

    Ktoś powie, że przecież on nie niszczy siebie. Człowiek wymawiając posłuszeństwo Bogu, chcąc żyć według swoich praw miał rzekomo być bardziej szczęśliwym człowiekiem. Tak mu podpowiedział Szatan diabeł, a co robi niszcząc Ziemię? Niszczy swój dom. Jeżeli zniszczy swój „dom” to czy będzie szczęśliwy? Czy w ogóle będzie istniał? Czy może żyć bez ziemi? Oczywiście że nie. Jest to równoznaczne że niszcząc Ziemię niszczy siebie jako ludzkość.

    Nie myślę abym mówił tu coś nowego, coś o czym ludzie nie wiedzą ale z racji tego że konsekwencje ich złych czynów nie od razu skutkują to serce synów ludzkich się zatwardza. „Dlaczego mam się martwić czymś co nastąpi nie za mego życia” „Po mojej śmierci choćby i koniec świata” „Ja teraz chcę korzystać z życia a później niech się inni martwią” Takich wypowiedzi można by wiele przytaczać.

    Dlaczego dziś jest tak trudno walczyć o to aby nie niszczyć naszą Ziemię? Kto ją najbardziej niszczy, ano ci co najbardziej ją eksploatują i to w sposób rabunkowy. W jak najkrótszym czasie wykorzystać jej największe zasoby, obecnie bogactwo, materializm decyduje o tym kto rządzi światem. A wszyscy chcą panować nad światem (włącznie z Szatanem diabłem) i ten proces bez ingerencji Bożej się nie zatrzyma.

    Podobnie wygląda sprawa z człowiekiem wewnętrznym i zewnętrznym. Gdyby Bóg nie zatroszczył się aby wyzwolić człowieka z niewoli grzechu to człowiek nigdy nie miałby szans żyć wiecznie.

    Stwórca wszechświata i człowieka zamierzył aby i człowiek i Ziemia istnieli wiecznie. Wiemy, że nastąpiła pewna komplikacja (z racji posiadania wolnej woli istot rozumnych), ale która nie jest w stanie przeszkodzić w zrealizowaniu tego co Bóg zamierzył.

    Słowo Boże Biblia pokazuje w jaki sposób Jehowa Bóg w pełni zrealizuje swoje zamierzenie i w czasie w którym od początku On zamierzył to uczynić.

    Kiedy poznajemy kolejność etapów tego zamierzenia to jest on tak przekonywujący, tak logiczny jak to że najpierw stworzył ziemię, rośliny, zwierzęta a następnie człowieka – a nie w innej kolejności.

    Jeżeli chcemy skorzystać z tego co Bóg uczynił to weźmy sobie poważnie do serca słowa Pana Jezusa zapisane w Ew.Jana17:3. 3 To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa.


  • 42. SZCZĘŚCIE

    Szczęście to wspaniałe uczucie. Jesteśmy stworzeni tak aby doznawać i radować się tym uczuciem. Najlepiej to właśnie Stwórca Jehowa Bóg wie jak doznawać tego uczucia.

    Adam z Ewą gdy wymówili posłuszeństwo Jehowie Bogu, gdy podjęli decyzję, że sami będą decydować co dobre a co złe – nie znaczy że od tego momentu wiedzieli co jest dobre a co złe. Tak im się to wydawało, bo tak im zasugerował Szatan.

    Można by tu przytoczyć taki przykład. Kochający ojciec ma małego niedoświadczonego synka. Ojciec pragnie aby syn dorastając nabywał rozeznania i mądrości i był szczęśliwym człowiekiem. Aby tak się stało to mówi mu aby wracał o przyzwoitej godzinie do domu. Mówił mu że nie należy palić tytoniu, zażywać narkotyków, należy strzec się złego towarzystwa, ale ktoś starszy wiekiem od tego synka podpowiada mu tak , dlaczego ty sam nie możesz decydować co masz robić? Gdy będziesz sam decydował będziesz jak twój ojciec. Zapewne ponętna propozycja. Będę jak ojciec sam podejmować decyzję i decyduję się na to.

    Czy to znaczy że od tego momentu syn ma takie same rozeznanie, doświadczenie i mądrość jak ojciec? Dalej, czy syn tak jak ojciec umie kochać . Zapewne wielokrotnie powtórzymy głośno NIE, NIE, NIE.

    Psychika istot rozumnych jest dla nas skomplikowana i trudna do rozszyfrowania.

    Zobaczmy w życiu spotykamy wielu ludzi, są to mądrzejsi ale i głupsi od nas. Są to ludzie którzy mają większe ale i mniejsze doświadczenie od nas.

    Czy to jest coś złego, nienormalnego? Nie. Mamy różne predyspozycje, różne uzdolnienia, różny staż w nabywaniu doświadczenia, różne możliwości i różne charaktery i w tym nie ma nic dziwnego i myślę że trudno w tej kategorii oceniać człowieka.

    Adam i Ewa byli doskonali, ale zapewne posiadali znikomą wiedze o świecie, o prawach które kierują różnymi zjawiskami, nie posiadali wręcz żadnych wiadomości jak żyć z innym człowiekiem, z innymi ludźmi

    Jehowa Bóg jako kochający ojciec chciał ich prowadzić tak aby oni i ich potomstwo byli szczęśliwi – tego niestety trzeba się uczyć.

    Kiedy robimy postęp w nauce? Kiedy wzrastamy w rozeznaniu i mądrości?

    Przede wszystkim potrzebne jest zaufanie do nauczyciela, pokorna postawa, świadomość że nauczyciel wie lepiej od nas – wówczas pielęgnujemy w sobie potrzebę nabywania wiedzy. Uczymy się czekać na Jehowę.

    Gdy widzimy, że nauczyciel robi to bezinteresownie – to go wręcz kochamy i jesteśmy szczęśliwi że możemy rozwijać się pod czułym okiem kochającego nas nauczyciela.

    Kiedy mamy jeszcze świadomość, że nasz nauczyciel przewyższa wszystkich swoja mocą to dodatkowo czujemy się bezpieczni i szczęśliwi.

    Myślę, że najwyższą wartością człowieka jest przejawianie pokory, okazywanie wdzięczności co zapewne jest niezbędne aby umieć kochać.

    Bardzo ważnym czynnikiem w tym wszystkim jest świadomość swych potrzeb duchowych. Skoro mamy potrzeby to staramy się je zaspokoić a zaspakajając je rozwijamy się, uczymy się miłości i bardziej przybliżamy się do naszego kochającego Ojca Jehowy Boga.

    Prawdą jest, że jako istoty rozumne powinniśmy mieć świadomość i poczucie własnej wartości i to dobrze, bo nawet jedno z dwóch najważniejszych przykazań mówi, masz miłować bliźniego jak siebie samego.

    Gdybyśmy nie miłowali siebie samego, nie mieli szacunku do siebie, gdybyśmy nie cenili samego siebie – jak moglibyśmy kochać bliźniego.

    Jak pokora pomaga nam w tej sprawie? Ano tak, że wszyscy jesteśmy stworzeniami Bożymi, że wszyscy należymy do Jehowy, że to On jest sędzią, że wszystko co posiadamy to otrzymaliśmy od Niego włącznie z uzdolnieniami i życiem, że nie mamy prawa panować nad drugim człowiekiem, ale usługiwać drugiemu człowiekowi.

    Pokora pomaga nam dojrzeć że inni już np. osiągnęli więcej niż my, że umieją np. bardziej kochać, są bardziej uczynni, mają w niektórych dziedzinach większe doświadczenie, że umieją bardziej panować nad sobą, umieją bardziej usługiwać, są mniej zazdrośni, mniej kłótliwi i bardziej ugodowi itd. itd.

    Jeżeli to widzimy to już jest połowa sukcesu, bo wiemy nad czym mamy pracować, a gdy to połączymy z poczuciem takiej potrzeby to niemalże osiągnęliśmy sukces.

    Co się dzieje gdy jest brak pokory? Skoro brak pokory to najczęściej jest nadmiar pychy i zarozumialstwa.

    Człowiek zarozumiały myśli, że to nie on jest głupi, to nie on jest zazdrosny, chciwy. Zapewne taki człowiek jest rządny sławy, wynosi się nad innych.

    Człowiek taki ma problem zrobić postęp. Dlaczego? Po pierwsze nie czuje takiej potrzeby, a po drugie nie widzi swojej ułomności, ma przeświadczenie, że jego decyzje są najmądrzejsze. Zapewne nieraz spotkaliśmy się z takimi ludźmi. Jakże trudno jest wykazać człowiekowi głupiemu – że jest głupi, zarozumiałemu – że jest zarozumiały, chciwemu – że jest chciwy i można by mnożyć te porównania. W świetle Boga jedni i drudzy są ludźmi grzesznymi. Bóg wielokrotnie mówi o tym w swoim spisanym słowie. Miłość Boża jest tak wielka, że Bóg chciałby aby jedni i drudzy mogli znaleźć się w raju i żyć wiecznie.

    Składając okup w postaci swego Syna, złożył go za wszystkich – ale co z tego, nie wszyscy będą chcieli z niego skorzystać.

    Pan Jezus wielokrotnie podkreślał, że ludzie pokorni, świadomi swych potrzeb duchowych będą ciągle pracować nad sobą. Jehowa Bóg chętnie im pomoże w tym, Pan Jezus powiedział że nawet gdy 77 razy upadną to On im pomoże podnieść się. Oni po prostu są świadomi tego, że upadają, oni proszą o pomoc i Jehowa Bóg ich dźwiga – bo bardzo kocha ludzkość.

    Ludzie zarozumiali nie skorzystają z wielkiej dobroci Jehowy. Dlaczego? Bo oni w swoim zarozumialstwie nie mają takiej potrzeby, pycha nie pozwala im uznać że są w stanie grzesznym, że wyjście z tego stanu grzesznego zależne jest tylko od postępowania według rad Jehowy.

    Zapewne chcieliby skorzystać z cudownego zamierzenia Bożego, być szczęśliwymi istotami, ale jest to wręcz nie możliwe.

    Jak może być szczęśliwe dziecko które zbuntowało się przeciwko kochającemu ojcu. Dziecko które można powiedzieć nie ma żadnego doświadczenia, a chce budować szczęście swoje i swoich dzieci na tym co według niego jest dobre.

    Nie ma szans prowadzić szczęśliwego życia i jeszcze uszczęśliwiać innych.

    Każda z istot żywych ma wszczepiony instynkt samozachowawczy a człowiek jako istota rozumna dodatkowo świadomość istnienia.

    Człowiekowi ciężko się jest pogodzić, że może odejść w stan niebytu, ma silną potrzebę uznawania i wielbienia Boga, ale jak widzimy u większości z nich swoje JA jest silniejsze od tego co mówi Bóg Stwórca Wszechświata.

    To swoje JA podobnie jak u Adama i Ewy, czy wcześniej u zbuntowanego anioła wyłania się na pierwsze miejsce.

    Skoro tak, że to JA nie pozwala im podporządkować się Bogu, a usłuchali Szatana że sami będą decydować to zadecydowali , że Boga podporządkują sobie. Utworzyli masę teorii, obrzędów, nauk które nie eliminują istnienie Boga, ale Bóg któremu oddają cześć jest Bogiem według ich wyobrażenia.

    Dlaczego tak robią? Nie mogą odrzucić istnienie Boga (Szatan też nie odrzuca istnienia Boga) nie pozwala im na to istniejący dookoła wszechświat, za bardzo byliby skłóceni sami z sobą, a z kolei swoje JA nie pozwala im uniżyć się i uznać Boga prawdziwego.

    Aby rozwiązać tą trudną dla nich sytuację dobierają sobie nawet nauczycieli (którzy rzekomo są uczonymi w prawie Bożym) którzy łechcą ich uszy i uspakajają niepokój, sumienie – że nie oni będą odpowiedzialni przed Bogiem ale ich uczeni pasterze i przewodnicy.

    Prawdą jest że ci przewodnicy poniosą cięższy sąd, ale ślepo im ufający również będą podlegać pod sąd Boży.




  • 43. Wypróbowanie

    Jehowa Bóg po stworzeniu 1-szej pary ludzkiej nie planował wypróbowania ich lojalności. Drzewo poznania dobra i zła było poniekąd zabezpieczeniem realizacji Jego zamierzenia.

    Jehowa Bóg ma wszystko tak przygotowane że nikt nie jest w stanie pokrzyżować Jego zamierzenia . Jest On potężny w mocy a jeszcze bardziej w miłości. Słowo Boże mówi że On wręcz jest miłością. Kroki jakie podejmuje w zrealizowanie swego zamierzenia zawsze są poprzedzone działaniem miłości. Zawsze panuje nad całą sytuacją , zawsze przestrzega praw które ustanowił.

    Stwarzając istoty posiadające wolną wole dozwolił niejako na zaistnienie sytuacji niewłaściwych . Gdy zachodzą takie sytuacje, rozwiązuje je kierując się miłością i nie łamie praw raz ustanowionych.

    Próba jaka wynikła u Adama i Ewy była spowodowana buntem istoty duchowej.

    Zarzut postawiony przez tą istotę duchową dotyczył stworzeń duchowych i ziemskich.
    Jeżeli chodzi o stworzenia duchowe to każdy musiał sam stawić czoła postawionemu zarzutowi. Zapewne podobnie gdyby ziemia byłaby już napełniona doskonałymi ludźmi a zaistniałaby ta historia , wówczas każdy człowiek sam musiałby stawić temu czoła.
    W związku z tym że to odstępstwo czyli bunt zaistniał na samym początku , możliwe że zbuntowany anioł liczył że jak zwiedzie 1-szą parę to cała ludzkość będzie należeć do niego. Własna pycha przysłoniła mu obraz Boga który jest miłością.

    Jehowa Bóg nie łamiąc nadanych praw znalazł prawne wyjście które mógł znaleźć tylko Bóg miłości.

    Historia toczyła się dalej , Bóg spokojnie realizował swoje zamierzenie a Szatan swoje.


    Bóg miał tą przewagę że potrafił przewidzieć działanie Szatana , co nawet przepowiedział przez swoich proroków . Szatan o posunięciach Jehowy Boga mógł się dopiero orientować gdy się już działy. Myślę że o roli jaką miał spełnić Jezus , zorientował się dopiero gdy Jezus przyszedł na ziemię. Po przyjściu Jezusa , Szatan robił wszystko aby przeszkodzić Jezusowi w lojalnym trwaniu przy Jehowie Bogu.

    Szatan już od samego narodzenia Jezusa czynił wysiłki aby pokrzyżować zamierzenie Boże w sprawie zrealizowania okupu za rodzaj ludzki. Wiadomo że Szatan nie mógł osobiście uśmiercić Jezusa (taka możliwość wykraczała poza wynikłą kwestię sporną) ale mógł posłużyć się swoimi poplecznikami którzy w ten sposób mogli potwierdzić że dają posłuch Szatanowi a nie Jehowie Bogu.

    Wcześniej jeszcze przed narodzeniem Jezusa byli bogobojni mężowie wiary tacy jak Abel, Henoch, Abraham, Mojżesz i wielu innych, ale z punktu widzenia prawnego Szatan dalej poczuwał się że jest na pozycji jakoby wygranej. Dlaczego? Otóż z chwilą zgrzeszenia przez Adama i Ewę wszyscy byli zrodzeni „ze skazą” jako grzeszni . (skoro Adam i Ewa zgrzeszyli, nie mogli wydać na świat doskonałego bezgrzesznego potomstwa)

    W chwili gdy pojawił się Jezus Chrystus jako okup za rodzaj ludzki , Szatan przypuścił atak na Syna Bożego licząc na sukces co najmniej taki jaki miał przed potopem gdy zwiódł wiele istot duchowych.

    Zapewne gdy Jezus dochował wierności i stał się okupem , dając prawną podstawę do zaistnienia zarówno mężów Bożych którzy wcześniej pomarli jak i dla wiernych sług którzy się pojawią po Jego śmierci, Szatan zrozumiał że jest na pozycji przegranej.

    Zrozumiał, że to nie będzie tak, że nikt nie będzie służył Jehowie Bogu, ale w dalszym ciągu łudził się, że stworzy system w którym człowiek będzie szczęśliwy gdy sam będzie decydował co dobre a co złe – pozostając jedynie przy formalnym uznawaniu że Bóg jest, czyli zachowując kształt pobożności.

    Jehowa Bóg w dalszym ciągu realizuje swoje wcześniej oznajmione zamierzenie, że Ziemia będzie pięknym rajem zamieszkałym przez wspaniałych ludzi.

    Zbliża się końcowy etap zrealizowania zamierzenia Bożego. Ze względu na to, że Jehowie nikt nie jest w stanie pokrzyżować planów , On dużo wcześniej oznajmia co zamierza uczynić Księga Amosa 3:7 . 7 Bo Wszechwładny Pan, Jehowa, nie uczyni nic, jeśli swej poufnej sprawy nie wyjawił swoim sługom prorokom.

    Przez swoich proroków mówi też co osiągnie Szatan , jakie udręki będą przeżywać wszyscy którzy poddali się pod kierownictwo tegoż zwodziciela.

    Szatan dobrze wie jakie będzie jego zakończenie , nie jest tajemnicą gdyż słudzy Jehowy rozgłaszają to wszystkim ludziom na całej ziemi. Szatan nie jest w stanie zatrzymać dzieła rozgłaszania gdyż jest to dzieło Jehowy nadzorowane przez aniołów i rząd Królestwa Bożego z Jezusem Chrystusem na czele.

    Zgodnie z wcześniej wypowiedzianym proroctwem, Szatan zostaje zrzucony z nieba i nie ma już dostępu do stworzeń duchowych.

    Zgodnie z Objawieniem 12:12 „wie że mało ma czasu” dlatego pragnie pociągnąć ze sobą do Gehenny jak najwięcej istot ziemskich.

    Można by powiedzieć że pozostała mu jedyna satysfakcja zginąć nie samemu ale wraz z wieloma innymi istotami.

    Od roku 1914 gdy zostaje strącony z nieba przez króla Królestwa Bożego, Jezusa Chrystusa w okolice ziemi, bardzo wzmógł działanie mające na celu powiększenie swego towarzystwa z którym już niebawem zejdzie do Gehenny.

    Prawdą jest, że jego zwolennicy zejdą tam w pierwszej kolejności , on poczeka jeszcze na resztki tych którzy zostaną poddani próbie. O kogo tu chodzi?

    Ponownie popatrzmy na Boga miłości. Jehowa Bóg nie pragnie aby ktokolwiek zginął , ale aby się odwrócił od złego i uczył się mądrze żyć.

    Na przestrzeni wieków wiele osób zmarło , byli tacy którzy znali Jehowę i starali się spełniać Jego wolę, ale było też wielu takich, którzy Go nie znali i być może czynili wiele zła. Bóg miłości poprzez z martwych wzbudzenie chce im dać szansę zadecydowania po której stronie opowiedzą się.

    Wydawałoby się, że skoro dostąpią zmartwychwstania to wszyscy będą służyć Jehowie Bogu, tak myślą i tak zrobią pokorni ludzie. Weźmy przykład z narodu Izraelskiego , kiedy Jehowa coś cudownie uczynił to przyrzekali, że tylko Jemu będą służyć, ale czas mija , cud powszechnieje i jeśli się nie pielęgnuje wdzięczności to odzywa się zarozumiałe JA „sam będę decydował co dobre a co złe” a wiemy, że jest to droga do Gehenny.

    Po zmartwychwstaniu zapewne część osób tak się zachowa . Oczywiście imiennie nie wiadomo kto (gdyby było wiadomo kto, to czy Bóg dałby mu zmartwychwstanie, po co, żeby go ponownie uśmiercić? Czy tak miałby robić Bóg miłości?) ale według Słowa Bożego można wnioskować, że jeśli w ciągu 100-lat nie zrobi postępu to odejdzie w nicość.

    Część osób zapewne będzie robić postęp i przy końcu 1000-letniego Królestwa osiągnie Adamową doskonałość . Osoby te nie miały możliwości zdecydowanie opowiedzieć się po stronie Jehowy Boga w kwestii spornej (gdy poznawały Jehowę to Szatan był związany i nie miał do nich dostępu) a są to osoby wobec których Szatan postawił taki zarzut i dlatego będą musiały opowiedzieć się po której stronie stają

    W moim przekonaniu nie musi być to taka próba jaką przechodzili słudzy Jehowy w czasie „gdy cały świat był w mocy złego”, gdy Szatan był władcą tego świata. Możliwe że ta próba będzie podobna do próby jaką przechodził Adam i Ewa.

    Jehowa Bóg dozwoli Szatanowi na krótki czas wyjść z czeluści , a osobom które powróciły do doskonałości zadecydować za czyim kierownictwem się opowiadają .

    Jehowy prawa jako nadrzędne prawa i czy tak jestem przekonany , czy sami będziemy decydować co dobre a co złe .

    Pismo Święte mówi, że wiele jeszcze zostanie zwiedzionych i to będzie ostatnia grupa która wraz z Szatanem zostanie wrzucona do ognia Gehenny.

    Czy dzisiaj mamy się bać tamtej próby. Myślę, że nie. Jeżeli pokochaliśmy Jehowę i pracujemy nad okazywaniem wdzięczności. Jehowa Bóg nie chce aby ktokolwiek zginął .

    Już dziś przechodzimy wiele prób które umacniają naszą wiarę , bardziej poznajemy Jehowę , przybliżamy się do Niego , a myślę, że i zakochaliśmy się w Nim a w miłości nie ma strachu.

    Dlaczego ta końcowa próba będzie konieczna? Zapewne dlatego aby wszystkie rozumne istoty zarówno aniołowie jak i ludzie którzy żyli w czasie trwania kwestii spornej mieli sposobność zadecydować czyje zwierzchnictwo czynem (nie tylko słowem) popierają.

    Skoro Pismo Święte mówi że pod koniec 1000-letniego Królestwa Bożego będzie jeszcze wielu zwiedzionych, to myślę, że po usunięciu ich, to ziemia w tym momencie nie będzie napełniona (bo chyba nie było tak że przed ostateczną próbą była przepełniona).

    Czy z analizy Biblii można by wnioskować jak będzie przebiegać dalsze zamierzenie Boże. Myślę, że tak. Kiedy Jehowa Bóg mówił Adamowi i Ewie co mają robić (a co zostało zapisane w Rodz.1:28) to powiedział że mają napełnić ziemię, a skoro po ostatecznej próbie nie będzie jeszcze napełniona to co będzie stało na przeszkodzie aby została napełniona.

    Czy sytuacja w momencie po 1000-letnim sprawowaniu władzy przez rząd Królestwa Bożego z Jezusem Chrystusem na czele nie będzie wyglądać identycznie z tą jaka by była gdyby:

    Nie nastąpił bunt jednego ze stworzeń duchowych.

    Nie nastąpił bunt (zwiedzenie) pierwszej pary ludzkiej

    Minął dokładnie taki sam czas od momentu stworzenia Adama do momentu gdy Szatan wraz ze swoimi poplecznikami został wrzucony do Gehenny

    Myślę że obecna sytuacja różni się jedynie tym że w niebie nieznacznie zmniejszyła się liczba stworzeń duchowych (aniołów).

    Pismo Święte mówi że król rządu Królestwa Bożego gdy wykona ostateczny wyrok na Szatanie to przekaże władze Jehowie Bogu (mówi o tym apostoł Paweł 1 Kor.15:28). 28 A gdy już wszystko będzie mu podporządkowane, wtedy również sam Syn podporządkuje się temu, który mu wszystko podporządkował, tak by Bóg był wszystkim dla każdego.

    Wydaje mi się, że jest to bardzo logiczne. Rząd Królestwa Bożego naprawił zaistniałą skazę w przebiegu zamierzenia Bożego i dalej przebiega ono jako pierwotne zamierzenie

    Jestem przekonany, że Jehowie Bogu nikt nie jest w stanie ani przeszkodzić ani zakłócić w dokładnym zrealizowaniu Jego cudownego zamierzenia.

    Jehowa Bóg zawsze zrealizuje to co zamierza i w dokładnie zaplanowanym czasie , jedynie co zmienia to „narzędzia” które dostosowuje do zaistniałych sytuacji jakie mogą nieprzewidzianie wynikać z dania wolnej woli Jego stworzeniom.

    Obecnie w celu usunięcia zakłócenia w swoim cudownym zamierzeniu, posłużył się pierworodnym Synem duchowym i rządem Królestwa Bożego pod wodzą tegoż Syna.

    Wydaje mi się, że po wyroku na Szatana ludzie będą dalej się rozmnażać aż napełnią ziemię , ale już jako doskonałe istoty.

    Może ktoś będzie się zastanawiał nad tym czy te zrodzone doskonałe istoty ludzkie powinny być wypróbowane. A niby dlaczego?

    Czy gdyby Adam z Ewą nie zgrzeszyli a zrealizowali zamierzenie z Rodz.1:28 28 Potem Bóg ich pobłogosławił i rzekł do nich Bóg: „Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię i opanujcie ją, a także podporządkujcie sobie ryby morskie i latające stworzenia niebios, i wszelkie żywe stworzenie, które się porusza po ziemi”.

    czy ludzkość miałaby być poddawana próbie? Nie byłoby takiej potrzeby.

    Jehowa Bóg jest miłością , a miłość nie podejrzewa . Gdyby zaistniał jakiś bunt czy to istoty ludzkiej , czy istoty anielskiej to Jehowa Bóg w duchu miłości rozwiązałby to właściwie.

    Myślę, że za miliony czy miliardy lat teoretycznie będzie taka możliwość, że ktoś się może zbuntować , bo przecież wszyscy będą posiadać wolną wolę – myślę, że praktycznie nigdy to nie zaistnieje. Dlaczego?

    Czy wyobrażamy sobie dzisiaj kogoś kto jest zdrowy , silny , szczęśliwy, mający wspaniałą przyszłość, wspaniałe otoczenie, żyjący w ogólno-ziemskiej kochającej rodzinie i on chciałby popełnić samobójstwo? Czy to jest możliwe?

    Wszyscy którzy będą żyć po ostatecznym usunięciu Szatana będą znać historię ludzkości kiedy to chciano budować szczęście ludzkości korzystając z podpowiedzi zbuntowanego anioła.

    Gdyby teoretycznie (bo jestem przekonany, że nie zaistnieje praktycznie) taki bunt nastąpił to Jehowa Bóg nie ma potrzeby tolerować taką sytuację, pozwalać aby taka zbuntowana istota unieszczęśliwiała tych którzy lojalnie trwają przy Jehowie a On ich bardzo kocha. Jestem wręcz przekonany, że nie będzie powtórki z historii jaka wynikła z rozstrzygnięcia kwestii spornej, czyje kierownictwo przynosi szczęście istotom rozumnym stworzonym na obraz Boży, ale również wszelkim żywym stworzeniom.



Ludzkość bez praw Jehowy Boga może być jedynie we własnym chorym mniemaniu szczęśliwa i to w dodatku na krótką metę. Pięknie o tym mówi Psalm 73.