44. Zniechęcenie jak... 45. Zaistnienie nowego życia

44. Zniechęcenie jak sobie radzić

 

  Cudownie że Jehowa Bóg do spisania Biblii posłużył się niedoskonałymi ludźmi.

Z opisów biblijnych wynika, że nawet najbardziej wierni i bogobojni słudzy przeżywali momenty zniechęcenia.

  Dlaczego tak się dzieje? Słudzy Jehowy to pokorni ludzie, świadomi swoich potrzeb duchowych ale i świadomi tego, że inni mogą coś zrobić dużo lepiej. Pozostała większa część ludzkości nie opowiada się za Jehową Bogiem, mają inne cele i dążenia i większość czasu temu poświęcają, dlatego często są to ludzie bardziej wykształceni, zamożni w tym świecie ale często też bardziej zarozumiali.

  My mamy głosić im orędzie o Królestwie Bożym o cudownym rozwiązaniu wszelkich problemów.

  Przykład Mojżesza pokazuje, że nie jest to łatwe „Kimże jestem bym miał pójść do faraona” proszę „Panie nie jestem ja mężem wymownym, nie byłem nim dawniej, nie jestem nim teraz, odkąd mówisz do sługi swego, jestem ciężkiej mowy”.

   Być może niekiedy czujesz się jak Mojżesz gdy masz przemówić do ludzi którzy niekiedy górują nad tobą wykształceniem , czy majątkiem, a ty masz ich pouczać o drogach Jehowy.

  Jak Jehowa pokrzepił Mojżesza? W 2 Moj. 4:11,12 czytamy „Na to Jehowa rzekł do niego. Kto uczynił człowiekowi usta albo kto czyni go niemym lub głuchym, lub dobrze widzącym, lub ślepym? Czyż nie ja, Jehowa? Idź więc , a ja będę z twoimi ustami i nauczę cię , co winieneś mówić”. Ale i tu jesteśmy czasami skłonni zareagować tak jak zareagował Mojżesz , aby posłał kogoś bardziej wymownego.

  Zobaczmy, że nie tylko my mamy takie problemy ale miał je również wybrany, pokorny sługa Jehowy – Mojżesz.

  Dlatego wzmacniajmy naszą wieź z Jehową Bogiem, wzrastajmy w wierze i ciągle uczmy się spełniać wolę Jehowy z pobudek miłości. Wiemy, że miłość wyzwala ze strachu (w miłości nie ma bojaźni) a wówczas ten nasz wdowi grosz będzie coraz większy.

  Czasami zniechęcenie może być spowodowane naszą jakąś słabością, niedomaganiem fizycznym, chorobą lub wręcz grzechem. Zobaczmy, że nie omijało to też wiernych sług Bożych.

  Dawid po zgrzeszeniu błagał Jehowę „Zakryj oblicze swoje przed grzechami moimi i zgładź wszystkie winy moje”

  Cierpiący i zniechęcony Hiob błagał „Ukryj mnie Panie w szeolu a potem wspomnij na mnie”

  Zniechęcenie bez względu na przyczynę, to plaga którą posługuje się Szatan , a z którą muszą walczyć słudzy Jehowy.

  Omówieni wyżej słudzy Jehowy odnieśli zwycięstwo nad zniechęceniem które ich „dopadło” . Każdy z nas też może odnieść zwycięstwo, musimy tego mocno chcieć , prosić Jehowę o siły, ufać że Jehowa Bóg też bardzo pragnie abyśmy zwyciężyli.

Uczyńmy i w tej sprawie Jehowę Boga naszą wieżą obronną, gdyż tam gdzie kończą się MOJE możliwosci tam zaczyna się BOŻA ŁASKA.

 Droga sługi Bozego jest trudna, ale "Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony (uratowany) Ew.Mat.10:22

https://www.youtube.com/watch?v=yuQrYWitvBM&t=1334s  Piotr Wardziński – Szczyty Swoich Gór - 1

https://www.youtube.com/watch?v=VQ_aROqvFhY  Piotr Wardziński – Szczyty Swoich Gór - 2

 powrót    Spis treści    Strona główna

 

             45.  Zaistnienie nowego życia 

   Wiemy, że dawca wszelkiego życia jest Jehowa Bóg. Ale zgodnie z zamierzeniem Bożym zapisanym w Rodz.1:28 Bóg niejako upoważnił człowieka aby to on podejmował czynności do zaistnienia nowego życia.

  Jak to rozumieć? Myślę, że przykład płomienia palącego się palnika gazowego pomoże nam lepiej zrozumieć tą sprawę. Otóż. Cząstka gazu nie stanowi tego, że jest płomień. Dalej, cząstka tlenu też nie stanowi płomienia.

 Gdy zmieszam cząstkę gazu z cząstką tlenu nadal nie mamy płomienia. Można powiedzieć tak. Ani ten co dostarczył cząstkę gazu, ani ten co dostarczył cząstkę tlenu nie spowodował zaistnienie płomienia, musi być ktoś kto w te złączone cząstki da iskrę, wówczas jest płomień.

 Pytanie. Kto spowodował, że zaistniał płomień? Oczywiście ten kto dał iskrę. Załóżmy, że ten co daje iskrę zapewnia dawcę cząstki gazu i cząstki tlenu, że gdy oni tylko doprowadzą że te cząstki  zmieszają się ze sobą to on da iskrę.

  Następne pytanie. Kto podejmuje decyzję żeby zaistniał płomień. Oczywiście dawca cząstki gazu i dawca cząstki tlenu, ale sprawcą zaistnienia płomienia jest w dalszym ciągu dawca iskry. A jak to się dzieje, że płomień cały czas trwa? Otóż w przypadku istnienia płomienia musi następować dopływ nowych cząstek gazu i tlenu i „życie płomienia” już zaistniałe przenosi się automatycznie na dopływające cząstki. 

   Co się stanie gdy zacznie ubywać cząstek na które przechodzi „życie płomienia”? Otóż płomień zacznie przygasać i w końcu zaniknie.

  Jak to powyższe porównanie może nam pomóc zrozumieć sprawę powstania nowego życia, nowej istoty. Na czym polegałaby rola rodziców, a na czym rola dawcy życia Jehowy Boga? Załóżmy, że te cząstki gaz + tlen to plemnik męski + komórka jajowa żeńska. Dawca jednej „cząstki” i dawca drugiej „cząstki” sprawiają to, że one łącza się, a dawca życia daje tą „iskrę” – życie w te połączone „cząstki” – komórki i następuje zaistnienie „płomienia” czyli zaistnienia nowego życia.

  W przypadku płomienia z powyższego przykładu to dawcą zarówno cząstek gazu, cząstek tlenu jak i dawcą iskry jest człowiek i on też jest upoważniony do decydowania czy ten płomień ma istnieć czy też nie. On jako sprawca zaistnienia tegoż płomienia ma prawo decydować jak długo ten płomień będzie istniał inaczej „żył”. A jak może zakończyć istnienie tegoż płomienia. Może to zrobić w różny sposób. Przerwać dopływ gazu, lub dopływ tlenu lub nawet zdmuchnąć płomień czyli zniwelować to co uczynił poprzez iskrę. Wiadomo, że zrobi to w sposób najbardziej właściwy odcinając dopływ gazu.

 A co moglibyśmy powiedzieć stosownie do tego przykładu z tym co następuje przy powstaniu nowego życia? Otóż w tej sytuacji mamy niejako kilku sprawców zaistnienia nowej istoty. Mężczyzna i kobieta jako pomocnicy Boga otrzymali bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie, to od ich decyzji zależy czy ma rozpocząć się nowe życie. To oni decydują czy te cząstki „gazu i tlenu” maja się połączyć. Oni są świadomi tego że ich Stwórca „zobowiązał się” że gdy oni  sprawią że połączą plemnik męski z komórką jajową kobiety to Jehowa Bóg w to połączenie da „iskrę” – życie.

  Z racji tego, że to Jehowa Bóg jest dawcą „iskry” – życia to też jedynie On może decydować o bycie lub nie bycie tegoż życia. W przypadku gdy człowiek dokonuje aborcji to można by powiedzieć że przywłaszczył sobie prawo do czegoś co nie jest jego własnością ale coś co należy do Boga.  Porównując to do tamtego przykładu to aby płomień istniał to człowiek dostarczał cząstki gazu i tlenu aby płomień mógł przenosić się i trwać. W tym przypadku skoro Jehowa Bóg jest właścicielem tegoż życia to też i On zadbał aby powstawały nowe cząstki (komórki) na które przenosi się to życie które jako tą „iskrę” dał w momencie gdy mężczyzna i kobieta o to „poprosili”.

  Człowiek aby podtrzymywać „życie” płomienia z powyższego przykładu musiał dostarczać nowych cząstek gazu i tlenu.

  Jehowa Bóg jako dawca życia uczynił to w sposób bardziej cudowny. Otóż wcześniej umieścił zarówno w plemniku jak i komórce jajowej odpowiedni program który miał sterować powstawaniem nowych komórek poprzez podział co też powodowało że życie nie musiało przenosić się z komórki na komórkę ale ono już było w tej nowo powstającej. Nowa komórka praktycznie nie jest całkiem nową ale częścią poprzedniej już istniejącej i w taki sposób życie dane przez Jehowę Boga pierwszej połączonej parze komórek istnieje powiedzmy w około 60 bilionach komórek całego organizmu. (natomiast w przypadku płomienia to działanie tej początkowej iskry niejako przenosiła się na nowe cząsteczki gazu)

 Ten cudowny program jaki zamieścił Jehowa Bóg w komórce w DNA steruje całym rozwojem rozwijającego się człowieka. Kiedy człowiek dorasta wówczas w jego organizmie powstaje więcej nowych komórek niż tych które obumierają. Można by powiedzieć, że dane życie jako „iskra” jakoby rozszerzało się i zapewne wiąże się to ze wzrostem możliwości większego zakresu czynności życiowych. A co dzieje się z komórkami które obumierają? Można zapytać, a co dzieje się w poprzednim przykładzie z połączenia cząstki gazu i tlenu w procesie spalania. Zapewne powstaje produkt odpadu i w tym produkcie już nie istnieje płomień.

  Tutaj podobnie, obumierająca komórka traci niejako życie i powstają produkty odpadu które żywy organizm poprzez układ krwionośny a następnie mocz i kał wydziela do prochu ziemi (bo praktycznie z niego też została zbudowana).

  Jestem przekonany gdyby Adam z Ewą nie wprowadzili przez nieposłuszeństwo zakłócenia do prawidłowego funkcjonowania DNA to ten proces powstawania nowych komórek i obumierania starych w pewnym sensie wraz z osiągnięciem pełnego rozwoju ustabilizował by się. Powiedzmy tak. Wyrównałaby się ilość nowo powstających komórek z ilością obumierających i ten proces trwałby wiecznie. Bo takie było zamierzenie Boże zgodnie z Rodz.1:28. Z racji tego że Adam z Ewą wykazali brak zaufania do swojego Ojca i swojego Stwórcy wprowadzili świadomie skazę do kodu genetycznego i proces ich rozwoju i ich potomstwa zaczął przebiegać wg. innego programu. Po prostu program ten nie zatrzymał się w momencie pełnego rozwoju ich organizmów ale potoczył się dalej. W dalszym funkcjonowaniu ich organizmów wg. uszkodzonego kodu genetycznego następowało zwiększanie się obumierających komórek a powiedzmy zatrzymanie wzrostu a nawet zmniejszanie się powstających nowych i cały organizm zaczął się starzec i obumierać. Jako całość zaczyna mieć coraz mniejsze możliwości działania, proces ten powoduje też powiedzmy mniejszą wydolność jakiegoś organu i my to nazywamy chorobą i oczywiście w miarę naszych możliwości próbujemy coś z tym zrobić aby nie nastąpiło całkowite obumarcie organizmu.

  Kiedy obserwujemy to co człowiek w tej dziedzinie czyni to czasami wygląda to na rozpaczliwe nie dopuszczenie do całkowitego obumarcia organizmu ludzkiego. Często czyni się wielkie wysiłki aby ten proces już bardzo zniedołężniałego organizmu wydłużyć.

  Efektem końcowym tego zniekształconego procesu jest całkowite obumarcie organizmu ludzkiego.    

  W naszym życiu spotykamy się też z czymś takim jak kalectwo. Kalectwo jest to zapewne nagła utrata jakiegoś członka naszego ciała, a jeżeli nie utrata fizyczna to utrata możliwości sterowania tymże członkiem ciała. Z chwilą gdy fizycznie tracimy jakiś członek naszego ciała to w tym momencie zanika komunikacja międzykomórkowa pomiędzy naszym układem centralnym a komórkami zawartymi w utraconym członku ciała.

 Co się dzieje z żywymi komórkami w odciętej powiedzmy kończynie naszego ciała. Otóż komórki nie obumierają w momencie pozbawienia ich „łączności” z układem centralnym. Wiemy, że każda komórka stanowi niejako oddzielny organizm, oddzielną „fabrykę” ale jej egzystencja, funkcjonowanie jest uzależnione od dostaw czy to pokarmu, czy to tlenu od organizmu z którym jest związana. Normalnie to każda z komórek poprzez komunikację międzykomórkową monituje układ centralny o swoich potrzebach czy tez zagrożeniach. 

  Układ centralny mając w dyspozycji poszczególne organa wytwórcze dba o wytworzenie poszczególnych składników potrzebnych poszczególnym komórkom i poprzez układ krwionośny dostarcza je do przestrzeni międzykomórkowej poszczególnym komórkom.

 Można by powiedzieć, że dalsze czynności to już podejmuje komórka. Układ centralny wywiązał się ze swego zadania. (dostarczył każdej komórce, do jej przestrzeni międzykomórkowej wszystko zgodnie z zapotrzebowaniem jakie ona złożyła poprzez komunikację międzykomórkową).

  A co można by powiedzieć o żywej komórce która nagle znalazła się w sytuacji braku „łączności” z układem centralnym i również odcięta od wszelkich dostaw tlenu i składników odżywczych?

  Wiemy, że komórka taka przez jakiś okres może przeżyć. Ale gdyby określony czas była pozbawiona tlenu czy też składników odżywczych może obumrzeć. Może być też sytuacja że do tych komórek dostana się jakieś wirusy czy też chorobotwórcze bakterie, a brak łączności z układem centralnym pozbawia je otrzymania od układu centralnego środków ochrony co może również przyczynić się do szybszego obumarcia tejże odciętej komórki.

  Jeżeli nie nastąpi silne zakażenie jakimś wirusem czy bakterią chorobotwórczą i nie minie też określony czas pozbawienia tej komórki tlenu i środków odżywczych i nastąpi np. podłączenie jej do organizmu to ta komórka nie musi umrzeć. Znamy przecież wiele udanych (chociaż nie doskonałych) transplantacji czy to kończyn czy też jakichś organów wewnętrznych.

  A co się dzieje gdy kalectwo naszego organizmu następuje nie na skutek utraty jakiegoś członka naszego ciała ale w skutek obezwładnienia jakiejś części naszego ciała. Czy w takiej sytuacji nie jest to tak. Komórki nie były odcięte od organizmu, nie musiało też nastąpić przerwanie łączności poprzez komunikację międzykomórkową (chociaż mogło nastąpić mocne zakłócenie ) ale na pewno nastąpiło i to w stopniu bardzo poważnym zakłócenie komunikacji międzykomórkowej z komórkami części ciała odpowiedzialnymi za ruch. (zostały uszkodzone drogi przesyłu tychże informacji, które nazywamy układem nerwowym lub nastąpiło uszkodzenie w mózgu – siedlisku układu centralnego i to tej części która jest odpowiedzialna za wysyłanie sygnałów które powodują generowanie ruchu przez komórki mięśniowe. 

  Leczenie takich kalectw, schorzeń bywa bardzo trudne, podobnie jak schorzeń psychicznych. No cóż ludzkość nie miałaby problemów zdrowotnych gdyby Adam i Ewa dochowali wierności Jehowie Bogu i przez grzech nie zakłócili prawidłowego kodu w DNA.

  Przy dzisiejszym rozwoju techniki możemy w tak głęboki sposób wnikać w przyczyny nieszczęść jakie nas spotykają. Jehowa Bóg nie mógł w tak szczegółowy sposób objaśniać Adamowi co spowoduje nieposłuszeństwo z jego strony. Niemniej Adam był dobrze poinformowany o skutku jaki nastąpi gdy on złamie prawo ustanowione przez Jehowę Boga. Rodz.2:15-17 15 I Jehowa Bóg wziął człowieka, i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i o niego dbał. 16 I Jehowa Bóg dał też człowiekowi taki nakaz: „Z każdego drzewa ogrodu możesz jeść do syta. 17 Ale co do drzewa poznania dobra i zła — z niego nie wolno ci jeść, bo w dniu, w którym z niego zjesz, z całą pewnością umrzesz”.

Adam z Ewą nie mogli od razu posiąść wiedzę którą nabywa się przez tysiące lat, ale oni dobrze wiedzieli że  Stwórcą całego wszechświata i również ich, był właśnie Jehowa Bóg.

 Sprawa podobnie wygląda dzisiaj jeśli chodzi o nowo narodzone dzieci. One przychodząc na świat nie mają żadnej wiedzy o prawach jakie rządza tym światem. Jehowa Bóg mógł od razu stworzyć nie tylko Adama i Ewę ale powiedzmy miliardy ludzi i ziemia byłaby napełniona. Ale pytanie kto by ich pouczał o właściwych prawach i zasadach jak żyć.

  Jehowa Bóg zrobił to w cudowny sposób. Decyzję o zaistnieniu następnej istoty ludzkiej dał tym którzy z chwilą pojawienia się jej będą je pouczać o prawach Jehowy (bo oni już wcześniej sami je poznają). W księdze Powtórzonego Prawa 6:6,7 Jehowa bóg nakazał aby rodzice pouczali dzieci  6 I te słowa, które ci dzisiaj nakazuję, mają być w twoim sercu; 7 i wpajaj je swym synom, i mów o nich, gdy siedzisz w domu i gdy idziesz drogą, i gdy się kładziesz, i gdy wstajesz.

 W ten sposób istota jaką jest człowiek, dorastając miał poznać prawa Jehowy. Gdyby Jehowa Bóg sam stworzył taką liczbę ludzi aby ziemia była zaludniona (tak jak to uczynił stwarzając istoty duchowe – aniołów) to podobnie jak w przypadku Adama i Ewy to całą pracę pouczania tych istot ludzkich należałaby do Jehowy Boga.

  Analizując to jak Jehowa Bóg powołał do istnienia istoty duchowe i istoty cielesne (jedne i drugie mające wolną wolę) to można by wnioskować że pouczanie istot cielesnych wymagało dłuższego okresu czasu. Dlaczego tak myślę? Otóż osoby cielesne mają więcej potrzeb, a chociażby takie jak pożywienie, ubranie, czy też dach nad głową, natomiast istoty duchowe nie maja takich potrzeb.

  Skoro nie mają takich potrzeb to nie istniała też potrzeba zabiegania o to aby istoty duchowe wyprzedzały się w tym aby te elementy posiadać w lepszym wydaniu niż posiadają je inni. Dlatego też takie cechy jak zazdrość, chciwość czy też pycha nie miały podstaw aby się rozwijać.

  Inaczej sprawa wygląda u istot cielesnych. Wiadomo, że wraz z pojawieniem się większej ilości istot ludzkich oraz wraz z zaistnieniem różnorodnego pożywienia, odzienia i dachu nad głową, myślę, że mogłyby zrodzić się te brzydkie cechy o których mówiliśmy wyżej. Aby tak nie nastąpiło nowo zaistniała istota ludzka musiałaby już posiadać ten przymiot jakim jest miłość.

  Według mojego zrozumienia nie można stworzyć nowej istoty i to zarówno duchowej jak i cielesnej aby ona od razu posiadała ten przymiot.

  Ze słowa Bożego dowiadujemy się że jedynie Jehowa jest zupełną miłością gdyż On istnieje wiecznie, ale nawet o Jego pierworodnym Synu który jest przecież pierwszym stworzeniem Bożym powiedziano że On się uczył i nadal się jej uczy od swego Ojca, a co dopiero następne stworzenia duchowe, a co dopiero człowiek który zaistniał dopiero 6 tys. lat temu.

 W moim przekonaniu to, gdy Jehowa Bóg postanowił stworzyć człowieka, inny rodzaj stworzeń rozumnych to doskonale wiedział, że będzie on potrzebował szczególnej opieki aby właśnie nauczyć się tego wspaniałego przymiotu jakim jest miłość. Stwarzając mężczyznę i kobietę (u istot duchowych nie ma mowy o płci) to niejako stworzył wiele kierunków wzrastania istoty ludzkiej w miłość.

  Po pierwsze mieli się wzajemnie potrzebować, uzupełniać się. Mieli wspólnie powoływać do istnienia następne istoty ludzkie, co też miało im dawać wiele przyjemności. Następnie mieli zaznawać wiele szczęścia z dawania siebie nowo powołanym dorastającym istotom ludzkim.

  Można powiedzieć, że realizując zamierzenie Boże podane w Rodz.1:28 mieli uczyć nowe istoty praw Jehowy, uczyć ich miłości ale czyniąc to mieli sami wzrastać w miłości. Dalej opiekując się całym światem roślinnym i zwierzęcym mieli niejako potęgować się w miłości. Myślę, że tego wszystkiego nawet Jehowa Bóg nie mógł od razu wszczepić nowo stworzonej istocie ludzkiej. To tak jakbyśmy my jako rodzice gdy urodzi się nam dziecko chcieli aby ono od razu posiadało wiedzę i zrozumienie dorosłego człowieka. Po prostu na to potrzeba określonego czasu. Czy wyobrażasz sobie jak funkcjonowałby świat gdyby człowiek zaraz po urodzeniu, powiedzmy w ciągu roku czasu był już fizycznie dorosłym człowiekiem i przejmował funkcje zarządzania sprawami tego świata. Dzisiaj nawet dorośli ludzie którzy maja powiedzmy po 40 czy 50 lat podejmują bardzo nierozważne często nacechowane egoizmem, samolubstwem decyzje.

  Zobaczmy jak trudne jest to zadanie. Kiedy Bóg stworzył Adama i Ewę miał sam pouczać je aby wzrastały w miłości. Adam i Ewa mając wolną wolę pod wpływem namowy zbuntowanego anioła schodzą z drogi jaką chciał ich poprowadzić sam Stwórca Jehowa Bóg. Ktoś mógłby powiedzieć, że sam Jehowa Bóg nie poradził sobie z tym aby istoty ludzkie nauczyć miłości. Dalej, można by powiedzieć, że nie potrafił sobie poradzić z nauką miłości w stosunku do aniołów którzy przecież już niezliczone wieki uczyły się miłości od swojego Stwórcy.

  O czym to wszystko świadczy? Przede wszystkim o tym jak trudno jest nauczyć miłości istoty mające wolną wolę. Co wcale nie oznacza, że Jehowa Bóg sobie nie poradzi w tym aby zarówno w niebie (istoty duchowe) jak i na ziemi (istoty ludzkie) zgodnie z Rodz.1:28, nie odbierając wolnej woli tym istotom rozumnym, zaistniały pełne miłości Jego rozumne stworzenia.

 Chcąc nabyć zaufania, że Jehowa Bóg to zrealizuje potrzeba dużej wnikliwości w analizowaniu tego jak Jehowa to realizuje. Jehowa Bóg nie ukrywa tego w jaki sposób realizuje to zamierzenie. Jako Bóg miłości to nawet prosi aby każdy mógł zapoznać się z Jego planem. On nawet zaprasza żebyśmy mogli wziąć udział w jego zamierzeniu i w rezultacie skorzystać w końcowym efekcie z pomyślnego zakończenia z tego co On zrealizuje.

  Kiedy z wnikliwością zaczniemy zapoznawać się z nowymi „narzędziami” jakie wprowadził Jehowa Bóg to możemy bardzo podszkolić się w przejawianiu miłości a zarazem upewnić się jak bardzo realne i logiczne jest to, że Jehowa Bóg zrealizuje dokładnie to co zamierzył.

  Można by powiedzieć, że zakłócenie jakie spowodował zarówno Szatan jak i pierwsza para ludzka nie przeszkodzą aby Jehowa Bóg mógł pomyślnie zrealizować to co zamierzył. Natomiast zmiana sposobu realizacji tegoż zamierzenia pozwala nawet aby Jego rozumne stworzenia jeszcze bardziej wnikliwie i dogłębnie poznały miłość Jehowy (a tym samym bardziej mogą je przejawiać w swoim życiu) i mogły jeszcze bardziej zaufać swojemu Bogu.

  Zastanawiam się nad takim dodatkowym „narzędziem” jak Rząd Królestwa Bożego którego użył Jehowa a szczególnie jego grono 144 000 wybranych z ziemi.

  Osoby z tego grona wcześniej wchodzili w skład synów ludzkich a w czasie 1000letniego zarządzania tego rządu będą wraz z Chrystusem (jako królem tegoż rządu) jako istoty duchowe zarządzać z nieba. Można powiedzieć, że jest to jakiegoś rodzaju zmiana z tym jak by to wyglądało gdyby Adam z Ewą nie zgrzeszyli. Wielu tych którzy po raz pierwszy o tym dowiadują się zapewne zastanawiają się jak odbywa się powoływanie do tego grona 144 000, czym te osoby wyróżniają się, co będą czynić jako przedstawiciele rządu Królestwa Bożego albo co będą robić gdy ten rząd zrealizuje zadanie które powierzył mu Jehowa Bóg.

 Myślę, że słudzy Jehowy znają odpowiedź na wiele z tych pytań. Ale może niektórzy zastanawiają się, a no właśnie co oni będą robić gdy ten rząd zakończy swoją działalność i król tegoż rządu przekaże wszelką władzę Jehowie Bogu.

 Myślę, że gdyby komuś nasunęły się takie pytania to dobrze jest gdy rozmyślamy o tym, zawsze uwzględniać taki fundament że Jehowa Bóg jest miłością, wówczas zapewne nie trudno będzie na użytek własny znaleźć odpowiedź która nie będzie kolidować z natchnionym słowem Bożym (chociaż nie znaczy że tak musi być, gdyż nasza miłość, nasza mądrość jest zaledwie okruszkiem na obrzeżach miłości i mądrości Bożej).

 Może niektórzy zastanawiają się. Które powołanie jest „lepsze”, niebiańskie, czy ziemskie. Myślę, że odpowiedź jest jedna. Jedno i drugie jest wspaniałe, bo jedno i drugie jest dziełem Jehowy Boga miłości. To my żyjąc na ziemi i na dodatek ziemi skażonej przez niedoskonałego człowieka jak i też skażonych relacji między ludzkich możemy niejako uważać, że powołanie niebiańskie to coś „lepszego”. To tak jakby kobieta uważała, że lepiej jest być mężczyzną, albo mężczyzna uważał, że lepiej jest być kobietą.

 Zobaczmy gdy wnikliwie spojrzymy w opisy biblijne to zauważymy że np. aniołowie zapragnęli żyć na ziemi. Przecież oni żyli w niebie, takiego życia dostąpią też ci z grona 144 000. Czy w tym kontekście możemy mówić które powołanie jest „lepsze”.

  Myślę tak. Ci co mają powołanie ziemskie to dla nich powołanie niebiańskie jest otoczone wielką tajemniczością. Jest to normalne, bo przecież nigdy nie byli w ciele duchowym. Zapewne ciekawi są jak aniołowie przemieszczają się w przestrzeni kosmicznej, z jakimi prędkościami (bo gdy czytamy księgę Hioba i mamy tam opis rozmowy Jehowy ze zbuntowanym aniołem to gdy Jehowa Bóg pytał go gdzie był przed chwilą to on mówił że okrążał ziemie, a przecież spotkanie było w niebie). W jaki sposób istoty duchowe dysponują tak wielką mocą, chociażby przykład gdy anioł w jedna noc wygubił 185 tysięczną armię Asyryjską i na pewno wiele innych pytań które mogą się nam nasuwać.

  Czy to jest coś złego że zastanawiamy się nad takimi sprawami. Myślę, że nie. Przecież jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Chcemy tworzyć nowe rzeczy, a aby tworzyć nowe chcemy poznać już istniejące twory i prawa które uczynił i nadał Jehowa Bóg.

 Zobaczmy dzisiejszy człowiek zastanawia się jak zbudowany jest wszechświat. Człowiek zdobywa się na duży wysiłek aby poznać naszą ziemię, głębiny morskie ale i kosmos. Czy Jehowa Bóg ma nam to za złe? Zapewne nie, a myślę, że nawet oczekuje abyśmy czynili taki postęp. Ważne aby w tym poznawaniu motorem napędowym była miłość. Wiemy, że obecnie tak nie jest. Obecnie motorem napędowym jest chęć panowania nad innymi i to jest złe.

 Kiedy zapoznajemy się ze słowem Bożym Biblią to znajdujemy tam doniesienia że np. istoty duchowe realizując zadania Jehowy mogły przybierać postać synów ludzkich (z faktu iż niektórzy z nich zrobili to na własna „rękę” świadczy że mogli to sami dokonywać, a buntując się nadużyli tego cudownego daru jaki otrzymali od swojego Stwórcy).

  Myślę, że wszyscy synowie ludzcy którzy zostali powołani do życia duchowego jako grono 144 000 też mogą otrzymać od Jehowy Boga taki dar aby wykorzystywać go do spełnienia zadań otrzymanych od Boga dla dobra tych którym będą usługiwać. Gdyby przy rozważaniu tego tematu komuś nasunęło się pytanie. Dlaczego Jehowa do grona 144 000 współkapłanów powołał istoty spośród synów ludzkich a nie z pośród synów duchowych? To odpowiedź może być taka że synowie duchowi pomimo innych większych predyspozycji nie mieli możliwości nauczyć się czegoś co tak bardzo będzie potrzebne w pomaganiu i osądzaniu podczas 1000-letniego Królestwa wszystkich synów ludzkich. Dlaczego tak możemy wnioskować? A chociażby z przeżyć samego Syna Bożego, a o czym donosi słowo Boże, że z tego co wycierpiał nauczył się posłuszeństwa.

 Zastanawiam się też czy w przyszłości, powiedzmy za tysiące, a może za miliony lat Bóg miłości nie udostępni synom ludzkim przybierania postaci duchowych aby mogły poznać dzieła Jehowy w tak cudownym, przeogromnym wszechświecie. Bóg stworzył wszystkie swoje rozumne stworzenia na obraz i podobieństwo Swoje. Człowiek jako Jego rozumne stworzenie podobnie jak Bóg ma potrzebę ciągłego tworzenia nowych rzeczy, ciągłego pracowania.

 Wiadomo, że na ziemi którą zamieszkujemy jest ogrom pracy, ogrom poznawania. Może to zając tysiące, miliony a może i więcej lat. Ale gdy przed nami będzie wieczność, a przecież nasz kochający Ojciec chce abyśmy byli szczęśliwi i wiecznie twórczo rozwijali się. Myślę, że to co dzisiaj jest fantazją, marzeniem ale gdy u podłoża tego wszystkiego będzie miłość to jestem przekonany, że nasz kochający Ojciec udostępni to swoim dzieciom.      powrót    Spis treści    Strona główna

Temat poprzedni  Link  41,42,43

Temat następny   Link  46,47