49. Forma wielbienia Boga na przestrzeni wieków

 

 

49. Forma wielbienia Boga na przestrzeni wieków

 

  Zobaczmy, gdy Bóg stworzył Adama i Ewę to jak wyglądało kontaktowanie się tych pierwszych ludzi z Bogiem?

  Jehowa Bóg rozmawiał z nimi a oni z Nim. Czy bezpośrednio Bóg rozmawiał z nimi? Zapisy biblijne wskazują na to, że nie. Kiedy Bóg przekazywał im to co jest zanotowane w księdze (Rodz.1:28-30) zapewne czynił to za pośrednictwem swego pierworodnego Syna. Ew.J.1:3; Kol.1:16

  Myślę, że podstawą do takiego rozumowania może być to co jest zanotowane w (Rodz.1:3,5,27) takie zwroty jak „i przemówił Bóg” niech się stanie to czy tamto, to zapewne mówił do swego syna pierworodnego, a takim zwrotem potwierdzającym to jest zapewne (Rodz.1:26) „i uczyńmy człowieka na nasz obraz i nasze podobieństwo….” (Ew.J.1:3)

  Do kogo mógł to mówić Jehowa Bóg „uczyńmy”, zapewne do Syna który był pośrednikiem w stwarzaniu wszystkiego co istnieje. Apostoł Paweł w liście do (Kol.1:16) mówi tak „bo za jego pośrednictwem zostało stworzone wszystko inne w niebiosach i na ziemi, co widzialne i co nie widzialne – czy to trony, czy zwierzchnictwa, czy rządy, czy władze. Wszystko inne zostało stworzone poprzez niego i dla niego.”

  Ale gdy Ewa usłyszała głos wywodzący się niejako od węża to był to głos kogoś innego. Zbuntowanego anioła. Skąd możemy mieć taką pewność, że to był zbuntowany anioł?

  Samo to, że wystąpił przeciwko Jehowie Bogu, a przecież jeszcze nie było oprócz Adama i Ewy innych rozumnych stworzeń jak aniołowie. A skąd możemy przypuszczać, że był to anioł któremu Jehowa powierzył opiekę nad ziemią?

  Gdyby był jakiś inny anioł który to miał sprawować opiekę nad ziemią to mielibyśmy zapis o tym jak on reaguje, gdy ktoś (zbuntowany anioł) ingeruje w to nad czym on ma pieczę (a takiego zapisu nie ma). Myślę, że możemy wnioskować, że ten zbuntowany anioł który zwiódł Adama i Ewę to był ten któremu Jehowa Bóg powierzył opiekę nad ziemią i ludźmi.

  Kiedy Adam i Ewa dali się zwieźć zbuntowanemu aniołowi i popełnili zły czyn to w (Rodz.1:8-19) mamy zanotowaną rozmowę Adama i Ewy z Jehową Bogiem. Czy Jehowa bezpośrednio z nimi rozmawiał? Myślę, że można wnioskować, że czynił to za pośrednictwem swego Syna. To co dalej czytamy jak Jehowa Bóg postąpił z Adamem i Ewą że ich wypędził z ogrodu Eden i powiedział im jaka czeka ich przyszłość, zapewne uczynił to poprzez swego Syna. (Ew.J.1:3;  Kol.1:16)

  Z chwilą gdy Adam z Ewą zostali wypędzeni z raju, czy przestali wierzyć w Jehowę Boga? Otóż nie, oni nadal wierzyli, że Jehowa jest Bogiem i Stwórcą, ale można by powiedzieć, że zerwali z nim więź i w dalszym swoim życiu kierowali się tym co podpowiedział im Szatan „sami decydujcie co dobre a co złe”. (Rodz.3:5)

  Można chyba powiedzieć tak, że Adam i Ewa niejako „przypiekli” swoje sumienie, podobnie jak Szatan i dalej egzystowali.

  Czy to oznacza, że musieli od razu wszystko czynić na przekór Jehowie? Myślę, że nie, pragnęli układać sobie życie ale już bez kierownictwa Bożego. Możliwe że nawet usiłowali po swojemu budować szczęście. Szatan zapewne podobnie, jedynie z tą różnicą, że on w czasie swego istnienia chciał odwieźć od Jehowy zarówno ludzi jak i aniołów. Niejako chciał w kwestii spornej wykazać, że to on ma rację. Natomiast jeśli chodzi o wielbienie Boga to zarówno Adam jak i Ewa, jak i Szatan nic w tej sprawie już nie czynili. Jehowa Bóg niejako pozostawił ich samych sobie (Rodz.3:22a); aby kwestia sporna mogła być rozstrzygnięta.

  Jehowa jako Bóg miłości wiedział, że potomstwo Adama i Ewy urodzi się ze skazą spowodowaną grzechem (Rzym.5:12) przez nich nie zawinionym, że to uczyni ich bezsilnym w tym aby postępować w sposób czysty. (Tytusa 1:15)

  Jehowa Bóg nie pozostawił potomstwo Adama i Ewy samych sobie z ich bezsilnością, ale czyniąc to nie chciał łamać prawa, prawa które sam ustanowił, dlatego wypowiedział słowa obietnicy które zostało zanotowane w księdze (Rodz.3:15).

  Potomstwo które narodziło się z Adama i Ewy to też istoty na podobieństwo Boże, posiadające wolną wolę, ale grzeszne bo odziedziczyły to po swoich rodzicach.

Adam z Ewą pomimo że już nie służyli Jehowie, zapewne powiedzieli swoim dzieciom; skąd się tu znaleźli, kto to wszystko stworzył, możliwe że opowiedzieli co oni zrobili, jaką obrali drogę. Niemniej wśród tegoż potomstwa pojawiało się wiele osób które korzystając ze swej wolnej woli chcieli służyć Jehowie, problem w tym, że jako osoby już nie doskonałe nie umiały tego robić w sposób bezbłędny.

  Wszystkie istoty rozumne stworzone przez Boga mają wszczepioną potrzebę służenia Bogu (niejako potrzebę schronienia u niego). Myślę, że można by to porównać z tym jak wszystkie inne stworzenia mają potrzebę podporządkować się człowiekowi (tak zostały stworzone).

  Grzeszny stan w jakim rodzi się potomstwo Adama i Ewy powoduje, że służenie prawdziwemu Bogu Jehowie wymagało od każdego z nich wysiłku, walki z samym sobą (Rzym.7:19,20) , ze swoim samolubstwem, egoizmem, brakiem miłości.

  Można powiedzieć, że potomstwo Adama i Ewy niejako podzieliło się, na tych którzy prawidłowo reagowali na głos sumienia, podejmowali walkę z samym sobą, i na tych którzy dla wygody zagłuszali głos sumienia gdyż pragnienie życia wg. podpowiedzi Szatana (Rodz.3:5)„sam decyduj co dobre a co złe” było silniejsze. Ale zarówno jedni jak i drudzy nie przestali wierzy w istnienie Boga.

  Zapewne dlatego zaczęły się też tworzyć dwie różne formy wielbienia Boga.

Pierwsza grupa szukała kierownictwa Bożego, toczyła walkę z samym sobą i reagowała na rady Jehowy.

  Druga grupa coraz bardziej tłumiła głos sumienia (sumienie może nas oskarżać lub uniewinniać „5 Funkcję sumienia, z którą jesteśmy prawdopodobnie najbardziej oswojeni, jest osądzanie naszego postępowania po fakcie, po dopuszczeniu się złego czynu. Kiedy sobie uświadomimy, że w czymś zawiniliśmy lub postąpiliśmy niegodnie, nasze sumienie oskarża nas i potępia. (Porównaj to z Księgą 2 Samuela 24:10; Listem 1 Jana 3:20). Jeżeli reagujemy na jego głos, to jego rola może się okazać dla nas pomocna, gdyż pobudzi nas do wystrzegania się powtórzenia tej niegodziwości. Może nas też skłonić do okazania skruchy, do przeproszenia, ewentualnie do naprawienia szkody, jeśli to leży w naszej mocy (Ps. 32:3, 5; Mat. 5:23, 24;  Łuk. 19:1-8). (Rodz.3:7,8; Rzym.2:15; 1Tym.4:2)   i stosownie do stopnia wytłumienia głosu sumienia reformowała sposób wielbienia Boga. Można by powiedzieć tak, że pierwsza grupa starała się w sposób czysty wielbić Boga. Gdy ktoś z różnych powodów odstępował od tego czystego wielbienia to najczęściej szukał sobie „schronienia” w tej drugiej grupie. Druga grupa z racji kierowania się zasadą „sam decyduj co dobre a co złe” stała się bardziej różnorodna w praktykowaniu wielbienia Boga, im bardziej wcielali tą zasadę tym bardziej wyraziście ich bogiem stawał się tenże zbuntowany anioł który nakreślił im kierunek postępowania.

  Szatan nie starał się pozbawić praktykowania ich jakiejś formy religii. Szatan dobrze wiedział, że ludzie mają wręcz przyrodzoną potrzebę (Ew.Mat.4:4,10) wielbienia Boga, ale on w sprytny sposób począwszy od Adama i Ewy stał się ich przewodnikiem, ich bogiem. Prawdą jest, że oficjalnie nikt się do tego nie przyznawał, nawet przed samym sobą. Można by powiedzieć, że Szatan w sposób mistrzowski sprawił, że oni sami siebie oszukiwali. Pan Jezus gdy był tu na ziemi chciał Faryzeuszom to uzmysłowić, ale wiemy że nie bardzo chcieli to przyjąć. Można by powiedzieć, że Pan Jezus bardzo logicznie im to uzasadnił mówiąc „bo czyją wolę wykonujecie ten jest waszym bogiem” (Ew.J.8:42,43,44),  a ap. Paweł w 2Kor.4:4 wskazuje jak bóg tego systemu rzeczy wpływa na ludzi.

  Wróćmy może do tego jak kształtował się sposób wielbienia prawdziwego Boga. Zobaczmy jak zbliżają się do Niego potomkowie Adama i Ewy. Księga (Rodz.3:3,4). Kain i Abel chcąc się przybliżyć do Boga przynoszą dary ofiarne. Myślę, że Jehowa Bóg im tego nie nakazywał. Może jesteśmy tak stworzeni, że chcąc się zbliżyć do kogoś bardzo ważnego to przynosimy dar ofiarny (zwyczaj ten można zauważyć nawet pomiędzy ludźmi i to na przestrzeni całej historii).

  Z tego co uczynił Kain i Abel wynika, że Jehowa Bóg przyjął jedynie ofiarę Abla, być może była złożona ze szczerych pobudek. Można by tak wnioskować z późniejszego zachowania się Kaina, (nie słucha rad Jehowy). A czyich posłuchał? A no tego boga którego posłuchali rodzice „sam decyduj co dobre a co złe”. Czy Kain stał się przez to człowiekiem nie wierzącym w istnienie Boga. Zapewne nie, możliwe że praktykował jakieś formy wielbienia, ale czy one były wg. tego jak radził Jehowa Bóg, czy jak jego przeciwnik?

  Kiedy czytamy sprawozdanie o Henochu to w (Rodz.5:24) czytamy, że „Henoch chodził z prawdziwym Bogiem” to zapewne oznacza, że mówił o Jehowie o jego zamierzeniu i poprawnie reagował na głos sumienia.

  Kiedy przed potopem zaczęło się w bardzo szybkim tempie narastać zło, a to ze względu na grupę nierozważnych aniołów którzy zeszli na ziemię i być może z podszeptu Szatana przybrali postać synów ludzkich i z córkami ziemskimi płodzili synów zwanych Nefilimami (o potężnej budowie ciała) mniemając, że w ten sposób pomogą ludzkości przezwyciężyć zło. W rezultacie zło się spotęgowało. Jehowa Bóg postanowił przerwać to pasmo zła, chociażby z racji tego że zakłócało to prawidłowe rozstrzygnięcie się kwestii spornej (przecież zbuntowani aniołowie nie mieli umierać, mieli też nadzwyczajne możliwości czynienia zła, wywierania wielkiego wpływu na potomków Adama i Ewy, wręcz zniewalania ich. Jestem przekonany że w ten sposób byłby zakłócony prawidłowy tok rozstrzygnięcia się kwestii spornej. Potop spowodował przerwanie tego procesu a zarazem stworzył „obraz” lekcję tego jak Jehowa Bóg reaguje na nie posłuszeństwo względem Jego nakazów. Zapewne nie był to ostateczny osąd na potomkach Adama i Ewy lecz jedynie lekcją i to po wieczne czasy dla całej ludzkości.)

  W biblii w księdze (Rodz.6:8) czytamy „Lecz Noe znalazł łaskę w oczach Jehowy”. Dlatego w wersecie 9 czytamy „Noe był mężem prawym. Okazywał się nienagannym wśród współczesnych. Noe chodził z prawdziwym Bogiem”.

  Może ktoś zapytać. Jak Henoch czy Noe wielbił Boga? Słowo Boże donosi, ze „chodzili z Bogiem”. Zapewne starali się spełniać to co było wola Bożą. Po prostu „słuchali i czynili” to co Bóg mówił do nich. O Henochu może mniej wiemy, ale o Noem to dość sporo.

  Myślę, że można z całą pewnością powiedzieć że takim stałym elementem wielbienia Boga była, jest i będzie modlitwa (Ps.65:2)  w której to wyrażamy myśli o naszej więzi z Jehową Bogiem. Chcemy mówić do Niego, ale gotowi jesteśmy z uwagą słuchać co On mówi do nas.

  W przypadku Noego przed potopem wielbienie Boga zapewne głównie polegało na tym, że z uwagą wysłuchał Boga jak on wraz z rodziną ma uczestniczyć w realizacji etapu zamierzenia jakim było usunięcie narastającego zła na ziemi. Budowa arki, zachowanie gatunków ze świata zwierząt, ale bardzo ważnym zadaniem było uzmysłowić żyjącym wówczas ludziom co Jehowa zamierza uczynić. Uważam, że do czynności takich naturalnych było rozmawianie w gronie rodziny o Jehowie jak i też zwracanie się do niego w modlitwie.

  A co Noe robił po opadnięciu wód potopu? W księdze (Rodz.8:20) czytamy „I Noe zaczął budować ołtarz dla Jehowy i brać ze wszystkich zwierząt czystych, oraz ze wszystkich stworzeń latających i składać całopalenie na ołtarzu”, a werset 21 mówi „A Jehowa poczuł kojącą woń”.

  Prawdą jest, że Jehowa powiedział Noemu aby z czystych zwierząt i ptaków wziął do arki po (Rodz.7:2,3) „Z każdego czystego…. po siedem, samca i samicę, a z każdego zwierzęcia które nie jest czyste dwa, samca i samicę….” Ale myślę, że Jehowa Bóg nie nakazał Noemu aby po potopie złożył część tych czystych zwierząt i ptaków na ofiarę. Jestem przekonany, że Noe uczynił to z własnej inicjatywy, chcąc okazać wdzięczność Jehowie, co jak czytamy w (Rodz.8:21) sprawiło przyjemność Jehowie.

  Dalej Biblia donosi, że „Bóg błogosławił Noemu”, przekazywał mu polecenia a nawet zawarł z nim i jego rodziną przymierze a tęcza stała się widzialnym znakiem tego przymierza, zezwolił im również spożywać mięso zwierząt ale zastrzegł aby nie spożywali mięsa i przelanej krwi która to obrazowała życie. Zakaz ten miał uzmysłowić im że wszelkie życie należy do Jehowy, (nawet zabijając zwierzęta czyli odbierając im życie mieli mieć świadomość że właścicielem tego życia jest Jehowa Bóg).   a w (Rodz.9:6) że kto przeleje krew drugiego człowieka - pozbawi go życia, inaczej zabierze coś co należy do Jehowy to Jehowa zażąda jego życia. (Człowiek mógł przelewać krew zwierząt aby je spożywać ale obraz tego życia  - przelana krew miała być wylana na podnóżek Jehowy   co obrazowało iż uznają, że właścicielem każdego życia jest ich Stwórca Jehowa Bóg. Nakaz ten miał obowiązywać nawet po zawarciu nowego przymierza i przelaniu ofiarnej krwi przez Syna Bożego Dz.A.15:29

  Księga (Rodz.10:32) donosi, że potomkowie Noego w postaci narodów rozprzestrzenili się po całej ziemi. Do momentu jaki opisuje (Rodz.11:1-3) zapewne wielbienie Boga wyglądało podobnie wszędzie. Ale jak czytamy już w wer.4 niejaki Nimrod postanowił zamiast spełniać wolę Jehowy zapisaną w (Rodz.1:28) to chciał skupić ludzi wokół siebie „I uczyńmy sobie sławne imię, żebyśmy czasem nie rozproszyli się po całej powierzchni ziemi”.

  Od tego momentu nie chodziło im o sławne imię Jehowy, ale uczyńmy sobie sławne imię. Rozpoczęło się kształtowanie różnego sposobu wielbienia boga.

  Z chwilą ingerencji Boga (Rodz.11:7-9) rozchodzą się w różne kierunki zabierając ze sobą zaczątki różnych form (ustalonych przez człowieka) wielbienia Boga. Od tego momentu można by powiedzieć, że praktykowane formy wielbienia Boga przybierały coraz bardziej postać realizowania zamierzenia Boga po ludzku a  Imienia Bożego  używając jedynie do tego aby niejako uwiarygodnić, że to co oni robią niejako pochodzi od Boga. 

  Szatan nie pracował nad tym aby ludzkość w ogóle przestała wierzyć w istnienie Boga. On dobrze wiedział, że to byłoby czymś trudnym (przecież on sam wierzył w istnienie Boga), ale pomógł zbuntowanej ludzkości aby sama ustalała jak wielbić boga „sami decydujcie co dobre a co złe”, a Imię prawdziwego Boga miało jedynie niejako nadawać „mocy” „ludzkiej prawdzie

  Można powiedzieć, że różne grupy ludzi rozchodząc się zabrało ze sobą różne zalążki modyfikowanych sposobów wielbienia boga. Szatan wspierał takie modyfikacje, bo on dobrze wie, że każdy sposób wielbienia boga nie oparty na tym co podaje Jehowa Bóg jest formą wielbienia wg. jego zaleceń „sami decydujcie co dobre a co złe”

  Do dnia dzisiejszego od momentu rozejścia się spod wieży Babel minęło około 4 tys. lat i w każdym z tych sposobów wielbienia następowały i nadal następują modyfikacje. Często w różnych denominacjach ogłasza się różne dogmaty, a prawdziwość tych dogmatów potwierdza się zapewnieniem, że tak powiedział Jehowa Bóg czy też jego Syn Jezus Chrystus.

  Jehowa Bóg z racji rozstrzygającej się kwestii spornej nie przeszkadzał i nadal nie przeszkadza w tym co czyniły ludy pod dyrygenturą Szatana. Jehowa Bóg  nawet pozwala zarówno aniołom jak i ludziom mieć odmienne zdanie niż ma On sam(bo tak postępuje dobry nauczyciel). Jehowa Bóg wie, że w ten sposób raz na zawsze zostanie rozstrzygnięta sprawa kwestii spornej ( kto ma rację). (o tym jak ludzie są bardzo skłonni modyfikować sposób wielbienia Boga jest przykład chociażby Izraelitów którzy wystarczyło, że powrót Mojżesza przedłużał się do 40 dni a już sporządzili sobie złotego cielca),

  A co z prawdziwym wielbieniem Boga? Jehowa w dalszym ciągu realizował pierwotne zamierzenie i przepowiedzianą obietnicę zanotowana w (Rodz.3:15)

  Kiedy pojawił się na ziemi człowiek bojący się Jehowy, a był nim Abraham, to Jehowa poprzez tego człowieka kontynuował swoje zamierzenie. (Rodz.12:1-6).

  A na czym polegało wielbienie Boga przez Abrahama? Po pierwsze był posłuszny Jehowie, czynił to co jest Jego wolą. W (Rodz.12:8b) czytamy „wówczas zbudował tam ołtarz dla Jehowy i zaczął wzywać imienia Jehowy”

  Czy Abraham w tym czasie czynił jakieś „ceremonie” religijne, zapewne nie, co jedynie to mógł składać ofiary na ołtarzu Jehowy.

  W księdze Rodz. 17-tym rozdziale mamy zawarty opis jak to Jehowa Bóg zawarł przymierze z Abramem i nawet zmienił jego imię na Abraham i powiedział też jak to będzie z jego potomstwem.

  Można by powiedzieć, że tu wraz z zawarciem przymierza została wprowadzona przez Boga pewna czynność związana z wielbieniem Boga. Przymierze z Bogiem miało być potwierdzone obrzezaniem (Rodz.17:10).

  Ktoś mógłby zapytać. Po co Bogu jest potrzebne aby Jego słudzy byli obrzezani. Myślę, że ta „ceremonia religijna” nie była potrzebna Bogu, ale bardzo potrzebna w późniejszym czasie Izraelitom aby trwać przy Jehowie.

  Myślę, że w danym czasie ani Abraham, ani jego potomstwo nie rozumieli po co Jehowa Bóg wprowadził tą czynność religijną jak byśmy ją dziś nazwali. Jehowa Bóg jest w stanie wejrzeć w przyszłość, człowiek nie. Ten powstający naród Izraelski czekała 400-letnia niewola egipska. Przebywanie wśród ludzi którzy nie wielbią Jehowę, a z kolei posiadające mnóstwo bóstw którym służyli.

  Zastanówmy się. Czy nakazana obrzezka przez Jehowę w najbliższym czasie nie miała ich obecnie literalnie chronić aby nie zostali wchłonięci przez inne bóstwa? Przez inne religie istniejące w Egipcie?

  Praktycznie obrzezanie potwierdzało, że się jest w przymierzu z Jehową Bogiem. Każdy potomek Abrahama niejako automatycznie poprzez obrzezkę wykonaną na ośmiodniowym dziecku przez rodziców przynależał do narodu jaki miał się wyłonić z Abrahama.

  Jak widzimy to już rodzice musieli zgodnie z zawartym przymierzem dokonać tej obrzezki w ósmym dniu po urodzeniu. (Rodz.17:12) i taki potomek dorastając niejako automatycznie przynależał do potomstwa Abrahama.

  Można by powiedzieć, że obrzezka była niejako „pomnikiem” przypominającym do kogo należą i jakie przymierze zostało zawarte z Abrahamem przodkiem tego narodu. Jak widzimy czynność ta, a jak niektórzy by nazwali „ceremonia religijna” miała określone zadanie, zresztą jak każda czynność którą czyni lub nakazuje czynić Jehowa Bóg.

  Bardzo ważnym elementem w wielbieniu Boga przez Abrahama było sprostanie próbie jaką poddał go Bóg a opisaną w 22 rozdziale księgi Rodzaju.

  Analizując dalszy bieg zamierzenia Bożego tj. życie Izaaka, Jakuba i okres niewoli egipskiej, to nie widzimy aby słudzy Boży wykonywali jakieś „ceremonie, obrzędy religijne” (w zrozumieniu dzisiejszym) jakie wówczas praktykowano w Egipcie, czy są praktykowane dzisiaj w różnych religiach.

  Jehowa Bóg zapewne poprzez swego Syna (Ew.J.1:3; Kol.1:16) kontaktował się z Izaakiem, Jakubem, Józefem czy też Mojżeszem aby realizować prawidłowy przebieg swego pierwotnego zamierzenia. Bóg wszystkim co czyni zmierza do realizacji swego zamierzenia. Ani sam nie czyni jakichś czynności dla „ceremonii” ani jakichś bezmyślnych czynności nie nakazuje swoim sługom.

  Natomiast gdy przyjrzymy się różnym religiom które nie postępują wg. rad i wskazówek pochodzących od Jehowy to zauważymy że wprowadziły one mnóstwo „ceremonii religijnych” - czynności których znaczenia sami nie rozumieją, ale oszukują sami siebie, że im więcej, im bardziej rzekomo pobożnie tym bardziej służą Bogu. Warto przeanalizować kogo miał na myśli Pan Jezus mówiąc „nie łudźcie się”.

  Z chwilą gdy Jehowa Bóg wyprowadza naród Izraelski z niewoli egipskiej, zawiera z nim przymierze, zaczyna się niejako czynienie czegoś co dzisiaj moglibyśmy nazwać jako praktyki religijne.

  Kiedy czytamy księgę (Wyj.12:11) to Izraelici mieli obowiązkowo spożyć pieczonego baranka ale mieli go spożywać „mając biodra przepasane, sandały na nogach i laskę w ręku; i jedząc go w pospiechu. Jest to Pascha Jehowy” a w wer.22 czytamy, że przelaną krwią  tegoż baranka, mieli skropić węgary i nadproże i do rana nikt nie powinien wychodzić poza obręb swego domu. (nasuwa się pytanie czy mogła to być krew nie pochodząca z przelania krwi. Drugie pytanie gdyby jakiś Izraelita w czasie tej ostatniej plagi jaką Bóg zesłał na Egipcjan skropił węgary i nadproża swego domu jedynie krwią która  pochodziła by z upuszczenia a nie z przelania czy plaga ominęła by ich dom, zapewne nie) 

  Później po wyjściu z niewoli egipskiej mieli tak czynić na pamiątkę. Podczas pierwszej takiej wieczerzy Jehowa Bóg ochronił pierworodnych w Izraelu i spowodował, że faraon wypuścił Izraelitów. Obchodzenie następnych wieczerzy miało im przypominać, że Jehowa Bóg wyzwolił ich z niewoli egipskiej. Nie miało to być jakąś tam ceremonią religijną, to miało im przypominać co Jehowa dla nich uczynił i w jak cudowny sposób to zrobił.

  Jehowa Bóg nie potrzebuje aby ludzie odprawiali jakieś „ceremonie religijne”, ale Bóg wie w jaki sposób pomóc grzesznej ludzkości powrócić do stanu doskonałości i jak zrealizować pierwotne zamierzenie.

  Jedynie Jehowa Bóg jest w stanie dalekosiężnie przewidzieć jak mogą potoczyć się sprawy, jakimi czynnościami (wg. niektórych ceremoniami religijnymi) pomóc zrozumieć swoim sługom i aktywnie się włączyć do szkolenia jakie prowadzi Jehowa Bóg.

  Kiedy zawierał przymierze z Abrahamem to wiedział, że ta niewola potrwa około 400 lat (Rodz.15:13). Dlaczego to miało trwać tak długo, bo Jehowa Bóg przewidział (Rodz.15:16), że wówczas dopełni się wina Amorytów. (Dopełnienie się winy Amorytów i wykonanie na nich wyroku poprzez naród wybrany też miało być lekcją dla rodzaju ludzkiego na przyszłość. Zobaczmy, że dziś wielu ludzi zarzuca Bogu okrucieństwo za to co Jehowa Bóg czynił poprzez Izraelitów na Amorytach. Gdyby ten ktoś zapoznał się z tym jak wcześniej postępowali mieszkańcy tych ziem to zapewne widzieliby to postępowanie Jehowy Boga w innym świetle)   Dalej ktoś mógłby zapytać dlaczego poprzez Józefa błogosławił Egiptowi. A pomyśl komu Izraelici przypisaliby wyzwolenie z niewoli gdyby Egipt nie był potęgą i oni wyszli bez większego trudu. Na czym słudzy Jehowy nawet doby obecnej budowaliby swoją wiarę?

  Można by się zastanawiać nad taką sprawą. Czy słudzy Boży do czasu zawarcia przymierza z Jehową praktykowali jakieś obrzędy, uroczystości? Myślę, że nie. Ale z chwilą gdy Jehowa Bóg zawiera przymierze z Izraelitami jako narodem, rozpoczyna się szkolenie tego narodu przez Jehowę.

  Izraelici zobowiązują się postępować zgodnie z zaleceniami Jehowy Boga, a Jehowa Bóg poprzez różnego rodzaju nakazy chce Izraelitom pomóc zrozumieć jakim On jest Bogiem i w jaki sposób wyzwoli ludzkość z niewoli grzechu.

  Prawo które otrzymują  jak i też różnego rodzaju czynności które mają wykonywać (Heb.10:1)  ma być wychowawcą aż do przyjścia Mesjasza.

  Dla ludzi postronnych zarówno wieczerza Paschalna, składanie ofiar za grzechy, obchodzenie różnych nakazanych przez Jehowę, świąt były jedynie ceremoniami religijnymi. Narody służąc Bogu w sposób wypaczony wg tego jakich dobrali sobie nauczycieli, wg. tradycji jaka zaistniała, mieli swoje obrzędy religijne i praktykując to, łudzili się, że służą prawdziwemu Bogu.

  W Izraelu każda czynność wykonywana w ramach wielbienia Jehowy miała wychowywać, przygotowywać, uzmysławiać kolejne etapy realizowanego zamierzenia Jehowy co do ziemi i ludzkości.

  Dzisiaj w wielu religiach gdy są praktykowane jakieś ceremonie religijne to mówi się, że Bogu się tak podoba. To tak jakby Bóg potrzebował takich ceremonii religijnych. Często wprowadza się takie „ceremonie religijne” których wcale Bóg nie nakazał, ale z racji tego że po ludzku ładnie wyglądają, czasami poparte zdarzeniami biblijnymi (aby stwarzać pozory pobożności i usprawiedliwiać to, że się je wprowadza), ale czy one nas uczą i przygotowują do udziału w realizowanym zamierzeniu Bożym?

  Przykład. Czego może nas uczyć wprowadzone przez ludzi obchodzenie Bożego Narodzenia. Czy zamiast nas czegoś uczyć to czy, czasami nie degenerują naszej więzi ze Stwórcą wszechświata. Bóg się rodzi, a więc ma początek. Jezus jest Bogiem. W czasie narodzenia jest taki bezradny, ludzie którzy biorą udział w takich uroczystościach czują się wielcy, nawet głowy państwa biorący w nich udział z ojcowską troską wkładają figurkę dzieciątka wg. nich Boga do żłobka w stajence.

  Czego ma uczyć ta nie nakazana przez Boga uroczystość. Sami ją wprowadzili wbrew mądrości Bożej. Nie uczy, a degeneruje człowieka. (Ew.Mat.15:9)

  Jezus gdy wypełnił się czas obchodzenia pamiątki Paschy, gdy obchodzenie Paschy spełniło już swoje zadanie (zadanie jako nauczyciela), Jezus zawarł nowe przymierze i uczniowie Jezusa w miejsce Paschy mieli obchodzić Pamiątkę ostatniej wieczerzy Paschalnej, a tak dokładniej to Pamiątkę jego śmierci i to miało czegoś uczyć, miało przypominać następnym pokoleniom co uczynił Jehowa Bóg i Jego Syn. Uczyć i przygotowywać do udziału w następnych etapach zamierzenia Bożego.               

  Wracając do święta Paschy to kolejne obchodzenie tego święta miało przypominać następnym pokoleniom co Jehowa uczynił gdy wyprowadził Izraela z niewoli i właśnie ci którzy nie widzieli tego mieli uczyć się polegać na Jehowie Bogu. Jak mówi księga (Wyj.12:42) miała to być „noc świętowania ze względu na Jehowę za to, że ich wyprowadził z ziemi egipskiej.”

  Można by zadać sobie pytanie. Komu to święto było potrzebne? Jehowie? Czy Izraelitom? Kto miał odnosić korzyści z obchodzenia tego święta? Inne pytanie. Czy to był element wielbienia Jehowy? Czy element wychowawczy dla Izraelitów? Kto poniósłby stratę gdyby to święto zlikwidować? Jehowa? Czy Izraelici? A jak było z innymi świętami które miał obchodzić Izrael? Ale cielesny Izrael często rozumował to tak, że jeżeli obchodzą takie święta to robią coś dla Jehowy Boga. Im uroczyściej, im wystawniej a nawet im więcej wprowadzonych elementów tym bardziej uważali się za pobożnych. Bóg widział to i poprzez proroka (Izaj.1:11,12) mówi aby tak nie czynili , a poprzez proroka (Amosa5:21,22) mówi tak  21 Znienawidziłem, odrzuciłem wasze święta i nie będzie mnie cieszyć woń waszych uroczystych zgromadzeń. 22 Lecz choćbyście mi składali całopalenia, i tak nie będę miał upodobania w waszych darach ofiarnych, a na wasze ofiary współuczestnictwa z tucznych zwierząt nie spojrzę.

  Jehowa Bóg poprzez proroka Malachiasza1:6; ,  wskazuje, że kto tak czyni to nie ma szacunku  dla niego jako Ojca i Wielkiego Pana, a w Malach.2:10 czytamy „Czyż wszyscy nie mamy jednego ojca? Czyż nie stworzył nas jeden Bóg? Czemuż to wobec siebie nawzajem postępujecie zdradziecko, bezczeszcząc przymierze naszych praojców”

  Dlaczego Jehowa im tak mówił? Bo widział jak Izraelici niejako odwrócili sens obchodzenia tych świąt. (zamiast uczyć się czegoś, to obchodzeniem ich chcieli podkreślać swoją religijność, podobnie w wielu religiach czyni się to obecnie)

  Jehowa Bóg powołał odrębną grupę ludzi którzy mieli w imieniu Jehowy pomagać nadzorować aby cały naród czynił to w sposób właściwy. Grupę tą stanowili kapłani którzy mieli wywodzić się z pokolenia Lewiego. Oni mieli pośredniczyć i byli odpowiedzialni przed Jehową za prawidłowe przestrzeganie przez naród Izraelski prawa nadanego przez Jehowę.

  Można powiedzieć, że kapłani byli narzędziem Jehowy w uczeniu się przez Izraelitów praw Jehowy oraz właściwego pojmowania sensu obchodzenia świąt czy też składania ofiar.

  Wszystko to było potrzebne nie Jehowie lecz Izraelitom aby mogli wydźwignąć się w przyszłości z niewoli grzechu, tak jak wyszli z niewoli cielesnej – z niewoli egipskiej.

  Analizując historię Izraela poznajemy jak Jehowa Bóg wykazywał wiele cierpliwości i miłosierdzia w tym aby ten krnąbrny lud (jako całość) o twardym karku nie wygubić. Dla nas dzisiaj jest to piękna lekcja jak wielką miłością jest Jehowa Bóg. Zgodnie z tym co pisał apostoł Paweł, wszystko to co się działo w narodzie Izraelskim zostało spisane ku naszemu pouczeniu. (Rzym.15:4)

  Te wszelkie święta, całe prawo, składanie ofiar (wg. mało wnikliwych ceremonie religijne) włącznie z Arką Przymierza i świątynią w której miał przebywać Jehowa Bóg, wszystko to było potrzebne nie Jehowie ale ludziom, wszystko to miało być cieniem rzeczy przyszłych i dla naszego pouczenia. (Rzym.15:4)

  Jehowa Bóg prowadząc naród Izraelski przez 1500 lat chciał aby oni pojęli jego prawo, poznali jego miłość. Prawo które otrzymali nawet to, że za przekroczenie tego prawa musieli ponieść śmierć miało ich uczyć jak bardzo Jehowa ceni życie, jak bardzo nienawidzi krzywdzenia innych.

  Prawo to miało pokazać jakimi zasadami będzie się kierował Jehowa Bóg w nowym porządku. Izrael w pewnym sensie był królestwem Jehowy i tam miały być respektowane prawa które nadawał król tegoż Królestwa czyli Jehowa.

  Wiemy, że Izraelici zapragnęli króla takiego jak mają okoliczne narody (1Samuela 8:5), byli tak cieleśni, że zrezygnowali z Jehowy jako ich króla.

  Jehowa mimo to nie odrzucił ich, wiedział że to im przysporzy wiele problemów (ostrzegł ich 1Samuela 8:10-18), ale dalej kontynuował realizację swego zamierzenia, dalej respektował przymierze jakie zawarł z Abrahamem.

  Nim przejdziemy do analizy dalszego etapu, można by zadać sobie pytanie. Czy to wszystko co działo się w Izraelu w związku z wielbieniem Boga byłoby potrzebne, gdyby Adam i Ewa nie zbuntowali się? Oczywiście że nie. Nasuwa się też następne  pytanie. Czy w ogóle znalibyśmy Syna Bożego. Przecież przez około 4000 lat ludzkość go nie znała. Można by zapytać czy wówczas ludzkość nie znała prawdziwego Boga?

  Jezusa, Syna Bożego poznaliśmy tylko dlatego że Bóg Go zesłał jako okup za grzeszną ludzkość (Ew.J.3:16). Dzisiaj w wielu religiach Bóg jest trójcą. Wygląda na to, że przed przyjściem Chrystusa był inny Bóg a po przyjściu Chrystusa jest inny Bóg. Można by zapytać jakiego Boga będą uznawać, czcić gdy wypełni się to, że Królestwo Boże będzie przez 1000 lat przekształcać ziemię w raj. Potem Jezus odda władzę swemu Ojcu (1 Koryntian 15:24-28; Werset 28 pięknie to wyjaśnia „28 A gdy już wszystko będzie mu podporządkowane, wtedy również sam Syn podporządkuje się temu, który mu wszystko podporządkował, tak by Bóg był wszystkim dla każdego. Można by powiedzieć, że sytuacja powróci do stanu z przed grzechu Adama i Ewy i tu można by sobie postawić pytanie kto jest moim Bogiem, czy nauka o Bogu będącym trójcą jest właściwa, ale to każdy musi sam zadecydować.).    Można by też pomyśleć jak wyglądałoby wielbienie Boga po 3-4 tys. lat od stworzenia Adama i Ewy i jak wyglądałoby dzisiaj, gdyby Adam z Ewą nie zgrzeszył, czy w ogóle rozmawialibyśmy o Bogu w trójcy. Każdy musi to sam przemyśleć i zadecydować co jego przekonuje. Warto też sobie postawić pytania jakie są chociażby w księdze Malachiasza 2:10 „Czyż wszyscy nie mamy jednego ojca? Czyż nie stworzył nas jeden Bóg? Czemuż to wobec siebie nawzajem postępujemy zdradziecko, bezczeszcząc przymierze naszych praojców”

  Dlaczego warto się nad tym zastanawiać? Chociażby dlatego aby lepiej pojmować sens zamierzenia Bożego (Ew.Mat.13:51) Otóż przyjdzie czas gdy ludzie powrócą do doskonałości, a rozmyślanie o tym już dziś pomoże nam bardziej rozumieć zmiany jakie zachodziły i obecnie zachodzą w związku z realizacją pierwotnego zamierzenia Bożego.

  Myślę, że takie rozmyślania dają nam dużo gdy przyglądamy się, tak wielu dzisiejszym religiom, ceremoniom, tradycjom które praktykują i wprowadzają.

Kiedy widzimy, że one nie mają nic wspólnego z tym co nakazuje Jehowa Bóg to łatwiej jest nam znosić prześladowania i nacisk ze strony tego świata.

  Wraz z przyjściem Mesjasza w zamierzeniu Jehowy nastąpił następny etap. Okazało się, że Izrael jako całość nie pojął lekcji jaka wynikała z zawarcia przymierza z tym narodem i otrzymania prawa od Jehowy. Syn Boży jako Mesjasz chce uzmysłowić narodowi wybranemu jaką rolę miało pełnić prawo które ich obowiązywało przez 1500 lat. Ale. Naród ten tak głęboko urósł w pychę a nie rozumiejąc powagi chwili uznał, że praktykowanie czynności religijnych za coś ważniejszego niż zrozumienie tego co one miały obrazować.

  Argumentacja Jezusa a nawet cudowne czyny takie jak zmartwychwzbudzenie nie były w stanie przełamać ogromnego muru pychy i zarozumiałości. Dla nich nadal literalna obrzeska miała większe znaczenie niż duchowa obrzeska serca, oni po prostu nie byli w stanie tego przyjąć. Jedynie pokorne jednostki zobaczyły i usłuchały tego co mówił i czynił Jezus. Zrozumiały, że nastąpił kolejny etap w zamierzeniu Bożym, że pewne święta, obrzędy jako cień rzeczy przyszłych wypełniły się i że należało poddać się następnemu etapowi szkolenia. Oczywiście wiązało się to z przyjęciem nowych elementów szkolenia, nowych zadań i niejako też nowych sposobów kontaktowania się z Bogiem. Wcześniej w modlitwie zwracali się bezpośrednio do Jehowy Boga, teraz gdy Jezus swoją śmiercią ofiarną odkupił nas z niewoli grzechu należało to już czynić tak jak nakazał nasz Odkupiciel Jezus Chrystus (Ew.J.14:6,14)

  Jezus podczas ostatniej obchodzonej przez niego i jego uczniów Paschy, ustanowił nową uroczystość (nowy symbol) który miał przypominać następny etap w realizowanym zamierzeniu Jehowy. Ci którzy rozumieli to co Jehowa czynił poprzez Jezusa, od tego momentu można by powiedzieć w inny sposób utrzymywali więź z Jehową (poprzez Syna jako pośrednika) co jest też zgodne z słowami Jezusa który powiedział, odtąd o cokolwiek będziecie prosić mego (naszego) Ojca w imieniu moim to wam to da. „Nikt nie przychodzi do Ojca, chyba że przeze mnie. (...) Jeżeli będziecie prosić (Pytanie. Kogo? Oczywiście Ojca) o coś w imię moje, ja (Czyli Syn Boży z udzielonej Mu mocy od Ojca) to spełnię” (Jana 14:6, 14).

  Uczniowie Jezusa zrozumieli (chociaż nie zawsze przychodziło to łatwo), że wszelkie obrzędy, ofiary za grzechy jakie były składane w narodzie wybranym, nie to że zostały odrzucone, unieważnione ale wypełnione. Szczególnie trudno było to zrozumieć kapłanom narodu Izraelskiego, że ich rola, ich zadanie dobiegło już końca. Praktycznie od momentu złożenia życia przez Syna Bożego, wszystko to co praktykowali cieleśni Izraelici już nie miało znaczenia u Boga.

  Gdy Jezus mówił, że świątynia Jeruzalemska zostanie zburzona i że On ją w trzy dni odbuduje to oni tego oczywiście nie rozumieli. Nie zrozumieli, że ta literalna (materialna) zostanie zastąpiona świątynią duchową. Nie mogli zrozumieć, że obecne kapłaństwo już wypełniło swoje zadanie i że w następnym etapie będzie powołane innego rodzaju kapłaństwo – Izrael duchowy.

  Nam dzisiaj łatwiej jest to pojąć. Ale gdybyśmy żyli w tym czasie gdy Pan Jezus ofiarą swego życia, swoją przelaną krwią wypełniał prawo Mojżeszowe i wprowadzał sług Jehowy w następny etap zamierzenia Bożego to ileż pokory potrzeba by było, ileż wnikliwości, ileż zrozumienia tego jak Jehowa realizuje naprawę tego co popsuł Szatan i Adam z Ewą.

  W dniu pięćdziesiątnicy Jehowa Bóg zlewa swego świętego ducha na pierwszych Izraelitów duchowych. Rozpoczął się nowy etap w zamierzeniu Bożym. Prawo Mojżeszowe wraz z kapłaństwem (które było ustanowione do jego wdrażania) przestało obowiązywać bo już spełniło swoje zadanie.

  Można powiedzieć, że rozpoczął się ostatni etap (w tym systemie rzeczy) realizowanego zamierzenia Bożego. ( Zbieranie tych którzy wejdą w skład rządu Królestwa Bożego Obj.7:1-4 i rozgłaszanie dobrej nowiny o Królestwie Bożym)

  Może się zastanowimy jak w tym czasie ma on przebiegać, na czym ma polegać wielbienie Boga, jakie będą widzialne elementy tego wielbienia (tak po świecku jakie ceremonie religijne będą praktykowane w prawdziwym wielbieniu). Kto ma usługiwać na wzór kapłaństwa Aaronowego? Z pisma świętego wynika, że Pan Jezus mówił iż ostatni etap (następny po tym o którym mowa wyżej) w przywróceniu pierwotnego zamierzenia będzie dokonane za pomocą rządu Królestwa Bożego, przez okres 1000 lat.

  Słowo Boże określa też kto będzie wchodził w skład tego rządu. Król tegoż rządu Jezus Chrystus oraz 144 000 powołanych z ziemi. (Początkowo mieli to być powołani z narodu wybranego.) (Wyj.19:5,6) Bóg nawet ich nazywał królewskim kapłaństwem. Dlaczego? Bo mieli współkrólować z Jezusem (1Piot.2:9) i jednocześnie pełnić funkcję kapłanów (czyli pomagać powracającym z niewoli grzechu powrócić do Jehowy). Wiemy że naród wybrany jako całość odrzucili Mesjasza, Bóg wywiązał się z obietnicy danej Abrahamowi i skoro Izrael odrzucił Mesjasza to Bóg też odrzucił Izrael jako naród wybrany.

    W takim razie co z królewskim kapłaństwem. Otóż Bóg postanowił, że w skład tego królewskiego kapłaństwa w liczbie 144 000 wejdą Izraelici duchowi wywodzący się ze wszystkich narodów.

  Prawdą jest, że w dniu pięćdziesiątnicy został wylany duch święty na 120 uczniów Jezusa i pochodzili oni z narodu wybranego ale w późniejszym czasie słowo Boże donosi, że duch święty był też zlewany na uczniów którzy pochodzili z narodów. 

  Wróćmy może do tego co miało się dziać w czasie gdy będzie kompletowany rząd Królestwa Bożego. Jak miał przebiegać ten okres. Co było najważniejsze,  zapewne kompletowanie (opieczętowanie) Izraelitów duchowych.

  W księdze Obj.7:1-4 mamy doniesienie co się stanie gdy takie opieczętowanie zostanie zakończone. Można powiedzieć, że jest to bardzo przekonywujące. Grono 144 000 (cały skład rządu Królestwa) skompletowane. Ludzkość wypróbowała wszystkie możliwe systemy zarządzania i nastał czas na pracę jaką ma wykonać rząd Królestwa Bożego na czele którego stoi z ramienia Jehowy król Jezus Chrystus.

       ( Myślę, że przypowieść o niewolniku wiernym i roztropnym, ( Ew.Mat.24:45) obrazuje to co miało się dziać od chwili wniebowstąpienia Jezusa do czasu ponownego przyjścia po zakończeniu się czasów pogan gdy Jezus przyszedł i z ramienia Jehowy objął tron jako król w Królestwie Bożym. Zgodnie z tym co obrazuje ta przypowieść to Jezus już wstępując do nieba pozostawił, ustanowił nad członkami czeladzi niewolnika wiernego i roztropnego aby im dawał pokarm we właściwym czasie i niewolnik ten cytuję (w 09 15.6 20-24)

  Został powołany do istnienia z chwilą wylania ducha świętego w dniu Pięćdziesiątnicy 33 roku n.e. Odtąd wszyscy namaszczeni duchem chrześcijanie należeli do narodu, który miał usługiwać jako klasa niewolnika ustanowiona przez Pana, Jezusa Chrystusa. Wszyscy też otrzymali nakaz głoszenia dobrej nowiny i czynienia uczniów (Mat. 28:19, 20). Ale czy każdy członek tego grona miał być zaangażowany w dostarczanie pokarmu duchowego we właściwym czasie? Zobaczmy, jak na to pytanie odpowiada Pismo Święte.

10 Ale czy wszyscy namaszczeni duchem chrześcijanie byli zaangażowani w nadzorowanie dzieła głoszenia i przygotowywanie pokarmu duchowego? Nie. Apostoł Paweł zadał szereg pytań: „Czyż wszyscy są apostołami? Czyż wszyscy są prorokami? Czyż wszyscy są nauczycielami? Czyż wszyscy dokonują potężnych dzieł?” (1 Kor. 12:29). Każdy pomazaniec zajmował się głoszeniem, ale w spisaniu 27 ksiąg Chrześcijańskich Pism Greckich uczestniczyło bardzo wąskie grono — zaledwie ośmiu mężczyzn.

Wierny niewolnik w naszych czasach

11 Ze słów Jezusa zanotowanych w Ewangelii według Mateusza 24:45 wyraźnie wynika, że w czasie końca wciąż miała żyć na ziemi klasa niewolnika wiernego i roztropnego.    W Księdze Objawienia 12:17 jej członków nazwano ‛pozostałymi z potomstwa niewiasty’. Ostatek ten jako grupa został ustanowiony nad całym ziemskim mieniem Chrystusa. Tym mieniem, powierzonym pieczy wiernego szafarza, są ziemskie sprawy Królestwa jego Pana — chodzi między innymi o człowieczych poddanych tego Królestwa oraz obiekty i urządzenia wykorzystywane w głoszeniu dobrej nowiny.

Właściwy pogląd

14 Jak powinni siebie postrzegać pomazańcy oczekujący na niebiańską nagrodę? Wiedzą, że otrzymali wspaniałe zaproszenie — pamiętają jednak, że jest to tylko zaproszenie. Aby dostąpić nagrody, muszą pozostać wierni aż do śmierci. Z pokorą powtarzają słowa Pawła: „Bracia, ja jeszcze nie uważam, że to pochwyciłem; ale chodzi o jedno: Zapominając o tym, co za mną, i sięgając po to, co przede mną, pędzę do celu po nagrodę Bożego powołania w górę za sprawą Chrystusa Jezusa” (Filip. 3:13, 14). Ostatek pomazańców musi robić, co w jego mocy, by ‛chodzić w sposób godny powołania, którym został powołany, z zupełnym uniżeniem umysłu’ oraz „z bojaźnią i drżeniem” (Efez. 4:1, 2; Filip. 2:12; 1 Tes.2:12).

 („Wnikliwe Poznawanie Pism” str.198 cytuję „Kiedy Jezus Chrystus odpowiadał na pytanie apostołów dotyczące jego przyszłej obecności i zakończenia systemu rzeczy, podał im przypowieść o „niewolniku wiernym i roztropnym” oraz o „złym niewolniku”. Pan ustanowił wiernego niewolnika nad członkami czeladzi, czyli swymi sługami, by im dawał pokarm. Jeśliby po swym powrocie (Ew.Mat.24:46-51)(najwyraźniej z jakiejś podróży) był zadowolony z jego służby, miał go ustanowić nad całym swoim mieniem (Mt 24:3, 45-51).

. Wierne wywiązywanie się z nałożonego obowiązku aż do obiecanego ‛przybycia’ pana miało być nagrodzone jeszcze bardziej odpowiedzialnym zadaniem (Mt 24:46, 47; Łk 12:43, 44).)

   A jak sprawa będzie wyglądać na ziemi gdy Jezus skompletuje rząd Królestwa Bożego. Gdy zakończy się opieczętowywanie tych którzy maja stanowić ten rząd Królestwa Bożego w liczbie 144 000? Obj.7:3 mówi „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ani morzu, drzewom, aż opieczętujemy niewolników Boga naszego na ich czołach”

  Słowa te są adresowane do czterech aniołów którzy wstrzymują wichry zagłady. A co mają zrobić gdy opieczętowywanie zostanie zakończone, ano puścić te wichry zagłady i spełni się dalsze proroctwo zapisane w Obj.18:1-24  a następnie proroctwo z księgi Daniela 2:44.

  W dziejach ludzkości nastąpi ostatni okres naprawy, wychowywania, wyzwolenia ludzkości z niewoli grzechu. Myślę, że można by to nazwać finałem realizowania pierwotnego zamierzenia Bożego.

  Może, co moglibyśmy powiedzieć na podstawie tego co mówi słowo Boże o tym jak ma wyglądać wielbienie Jehowy Boga w ostatnim okresie tego systemu (od czasu gdy Jezus jako Mesjasz oddał swoje życie na okup za grzeszną ludzkość do momentu gdy czterej aniołowie puszczą wichry zagłady na ten po ludzku zarządzany system rzeczy), oraz jak będzie wyglądać w okresie 1000-letniego sprawowania rządów przez rząd Królestwa Bożego.

  W momencie gdy dobiegła końca 1500-letnia lekcja wychowywania narodu wybranego. Kiedy nadane prawo przez Jehowę miało wypełnić już swoją rolę wychowawczą, miały nastąpić wielkie zmiany w sposobie wielbienia Boga.

  Izrael jako całość nie uczynił tego. Wymagało to od każdego, ogromnej pokory, zaufania do Jehowy, wnikliwego zrozumienia zamierzenia Jehowy. Bo jak ogromne miały nastąpić zmiany w wielbieniu Boga? Nie miało już dalej obowiązywać prawo które przecież wcześniej nadał Jehowa Bóg, nie miała już obowiązywać cielesna obrzezka – którą tak skrupulatnie mieli czynić Izraelici.

  Zakończyło się funkcjonowanie literalnej świątyni, funkcjonowanie kapłaństwa wraz z jego rolą w pośredniczeniu składania ofiar za grzechy (Hebr.10:11,12), czy też dopilnowywaniu przestrzegania nadanego prawa przez Jehowę. Zobaczmy jaki ogrom zmian. Gdybyś żył w tym czasie czy umiałbyś podjąć taką decyzję, czy miałbyś tak silną wiarę że tak należy postąpić. Czy w czasie gdy czekałbyś na przyjście Mesjasza nabywałbyś głębokiego rozeznania, a gdy już przyszedł Mesjasz czy głęboko wnikałbyś w to co On mówi i czyni, czy przygotowywałbyś się na zmiany jakie miały nastąpić wraz z przyjściem Mesjasza. Kapłani mieli jeszcze dodatkową trudność. Oni przecież z tego żyli, że pełnili takie funkcje, oni przez wieki urastali w pychę, zamiast usługiwać to panowali a teraz trzeba byłoby z tego zrezygnować. W takiej sytuacji byli oni gotowi nawet sami siebie oszukiwać i ignorować lub też podważać cudowne czyny Syna Bożego.

  Jak w tej nowej sytuacji miało wyglądać służenie Jehowie? Skoro nie kapłani to kto miał usługiwać? Wiadomo, że tam gdzie jest grupa osób musi być ktoś kto będzie przewodził. W tym przypadku, grupy osób (zbory) miały być obsługiwane przez starszych i sług pomocniczych co do których Bóg podał odpowiednie wymagania (1Tym.3:1-10), ale nie miała to już być klasa kapłanów prawa Mojżeszowego. Zakończyło się literalne kapłaństwo z jego nakazanymi prawem czynnościami i wyróżniającymi ich strojami.

  W takim razie jak mieli wielbić Jehowę słudzy Boży, którzy uznali Mesjasza i zrozumieli „lekcję” jaką było podleganie przez 1500 lat prawu Mojżeszowemu.

  Gdy Pana Jezusa zapytano które przykazanie jest najważniejsze, Jezus odpowiedział – będziesz miłował Boga nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego i że w tym zamyka się całe prawo. Skoro tak to już nie żadne „obrzędy” ale czyny miłowanie Boga i bliźniego. Z kolei apostoł Jan w (1J.4:8) zanotował tak „Kto nie miłuje nie poznał Boga, ponieważ Bóg jest miłością”. Wszystko wskazuje na to aby umieć miłować musimy znać Boga. W takim razie bardzo ważną sprawą jest poznawanie Boga co też podkreślił Pan Jezus w (Ew.J.17:3). i to wnikliwie co najmniej tak jak Berejczycy (Dz.A.17:11) 11 Ci zaś byli szlachetniej usposobieni niż tamci w Tesalonice, bo przyjęli słowo z największą gotowością umysłu, każdego dnia starannie badając Pisma, czy tak się rzeczy mają

  A jak to miało być realizowane?  Słudzy Jehowy mieli być zorganizowani w zbory, w zborach mieli usługiwać starsi i słudzy pomocniczy. A czym mieli się karmić w różnych okresach realizującego się zamierzenia Bożego? Pan Jezus mówiąc w przypowieści (Ew.Mat.24:45) wskazał, że pokarm na czas słuszny, będzie dawał niewolnik ustanowiony przez Jehowę.

  A czy miały być obchodzone jakieś uroczystości, święta? TAK. Podobnie jak w Izraelu, wszelkie nakazane święta, uroczystości miały następnym pokoleniom przypominać co czyni Jehowa Bóg w związku z realizacją pierwotnego zamierzenia. Np. Pascha miała następnym pokoleniom przypominać, że to Jehowa Bóg wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej.

  W takim razie, jakie uroczystości mieli obchodzić słudzy Jehowy którzy uznali to co jest zapisane w (Ew.J.3:16), to że Jehowa Bóg zrealizował następny etap swego zamierzenia i umożliwił rodzajowi ludzkiemu wyjście z niewoli grzechu?

  Gdy Bóg i Jego Syn umożliwili takie wyjście to Jezus powiedział w (Ew.Ł.22:19b) „Czyńcie to na moją pamiątkę”. Co mieli czynić na pamiątkę? Otóż Pan Jezus będąc na ostatniej wieczerzy Paschalnej z apostołami, ustanowił nowe przymierze podając przaśny chleb i czerwone wytrawne wino – symbole jego ciała i krwi która miała być jeszcze w tym dniu przelana jako okup za grzeszny rodzaj ludzki.

  Obchodzenie tej uroczystości ma przypominać (podobnie jak Pascha Izraelitom) następnym pokoleniom, że Jehowa Bóg tak umiłował świat, że dał na okup za grzeszną ludzkość swego Syna. Jest to jedyna uroczystość która do czasu całkowitego wyzwolenia z niewoli grzechu ma przypominać sługom Jehowy ogromny akt miłości jaki uczynił Jehowa Bóg i Jego Syn. (rozumiem to tak, że do czasu całkowitego wyzwolenia z niewoli grzechu to znaczy do końca 1000 letniego działania rządu królestwa Bożego. Pomazańcy jako strona w zawartym nowym przymierzu, będą obchodzić tą uroczystość po Armagedonie w niebie (Pan Jezus w Ew.Łuk.22:16-18; powiedział , że już z nimi nie będzie spożywał chleba i wina aż nadejdzie Królestwo Boże), natomiast drugie owce jeszcze po Armagedonie tu na ziemi aż do momentu wyzwolenia z niewoli grzechu, gdy Chrystus przekaże wszelką władzę Jehowie Bogu)

  W momencie gdy Jezus oddał swoje życie za grzeszną ludzkość, prawo nadane Izraelitom wypełniło się. Ale. Izrael cielesny dalej trwał przy tym prawie, dalej praktykował nakazane święta, nie chciał zrozumieć że Jehowa Bóg już ich jako naród odrzucił. Kiedy w 70r.n.e. obchodzili w Jeruzalem święto Paschy i tłumnie przybyli do Jeruzalem, Rzymianie oblegli to miasto. Około miliona ludzi poniosło śmierć, a ponad 100 tys. dostało się do niewoli a świątynia uległa całkowitemu zniszczeniu. Nawet tak wielka tragedia nie zmieniła nastawienia Izraelitów jako narodu do faktu spełnienia się obietnicy co do Mesjasza.

  Izrael cielesny po dziś dzień oczekuje Mesjasza i praktykuje zmodyfikowane resztki prawa Mojżeszowego, a zamiast świątyni Jeruzalemskiej to istnieje (pozostał) kawałek muru zwany dziś ścianą płaczu gdzie cieleśni Izraelici w sposób wręcz widowiskowy modlą się i wkładają kartki z życzeniami. Cóż, mogą tak robić, każdy ma wolną wolę, ale czy tak postępując szukamy Jehowy, czy jedynie chcemy wyciszyć przykry głos sumienia, że przecież my służymy Bogu.

  Kiedy się przyjrzymy ludziom praktykującym jakąś religię wchodzącą w skład Babilonu Wielkiego to motywacje do „wielbienia Boga” są podobne. W każdej z tych religii istnieje klasa kapłanów (którym nieźle się powodzi), wyróżniające ich stroje (często bardzo wymyślne i kosztowne), okazałe świątynie i bardzo wiele widowiskowych czynności „ceremonii religijnych” które wprowadzono aby nadać charakter wielkiej pobożności.

  Apostołowie zdawali sobie sprawę, że gdy odejdą to do zboru wkradną się wilki, możliwe że w owczej skórze i nie pofolgują owcom zgromadzonym w zborach. Skoro apostołowie mówili o tym, to tym bardziej wiedział o tym zarówno Jehowa Bóg jak i Jego Syn.

  Ale Jehowa Bóg jak i Jego Syn wiedzieli, że ten okres zgromadzania przedstawicieli rządu Królestwa Bożego musi trochę potrwać. Jezus mówił, że muszą się dopełnić czasy pogan, że musi się objawić syn bezprawia, a w związku z rozstrzygnięciem kwestii spornej musiały być wypróbowane wszystkie wymyślone przez człowieka (pod kierownictwem Szatana) systemy polityczne.

  Zobaczmy od chwili pierwszego buntu istot rozumnych do przyjścia Mesjasza trwało około 4 tys. lat. Ostatnie 1500 lat były szczególną lekcją przygotowania na przyjście Mesjasza. Następne około 1900 lat to czas zgromadzania Izraela duchowego ale i oczekiwanie na objęcie prze Chrystusa rządów w Królestwie Bożym. Jak w tym czasie wielbiono Jehowę Boga? Zapewne był to bardzo trudny okres dla sług Bożych, ale myślę, że był to okres w którym najgłówniejszym zadaniem w zamierzeniu Jehowy było zgromadzanie przedstawicieli rządu Królestwa Bożego. Często ci którzy w tym okresie ujrzeli promyk światła pochodzący od Jehowy, to najczęściej przez religię fałszywą byli tak prześladowani że ponosili śmierć i jakżesz często na stosach inkwizycyjnych.

  Trudno powiedzieć jak słudzy Jehowy praktykowali czyste wielbienie, na ile przeciwnicy religijni i polityczni pozwalali im na to. Ale. Jednego możemy być pewni, że Jehowa Bóg ich wszystkich znał, słuchał ich gdy w modlitwie rozmawiali z Nim. Znał ich tak dobrze, że mógł podjąć właściwą decyzję o ich ewentualnej przynależności do składu rządu Królestwa Bożego.

  Pod koniec XIX wieku gdy w niektórych krajach zaczęły wzrastać swobody demokratyczne wielbienie prawdziwego Boga zaczęło przybierać formy bardziej zorganizowane. Zaczęto organizować zbory, coraz wnikliwiej analizować słowo Boże i przede wszystkim obchodzić uroczystość nakazaną przez Syna Bożego w związku z zawarciem nowego przymierza.

  Z racji tego, że był to w dalszym ciągu jedynie czas zbierania tych którzy byli w przymierzu z królem rządu Królestwa Bożego, toteż na uroczystościach  Pamiątki ostatniej wieczerzy, wszyscy uczestnicy spożywali emblematy w postaci przaśnego chleba i wytrawnego wina, obrazujące oddane ciało i przelaną krew Jezusa za grzeszny rodzaj ludzki.

  Może ktoś się zastanawia skąd pewność, że wszyscy spożywający robili to w sposób godny. Myślę, że nie do nas należy takie rozsądzanie. Pan Jezus powiedział kto by podczas tej uroczystości spożywał te emblematy w sposób niegodny, będzie winien ciała i krwi Pańskiej. W takim razie pozostawmy tą sprawę Jehowie Bogu i Jezusowi, Oni na pewno właściwie to ocenią.  Zobaczmy co się stało gdy w 1914 r. nie sprawdziły się przedwczesne oczekiwania źle pojętego zakończenia czasów pogan. Możliwe, że Jehowa Bóg dopuścił taką sytuację aby poddać próbie tych którzy mienili się być domem Bożym. (w moim zrozumieniu domem Bożym określeni są ci którzy mają wejść w skład rządu Królestwa Bożego. Dlaczego tak myślę, otóż oni mają już teraz przed Armagedonem okazać się wierni aż do śmierci, natomiast sąd tych którzy będą zamieszkiwać ziemię, sąd zarówno tych sprawiedliwych jak i nie sprawiedliwych będzie odbywał się w okresie 1000-letnich rządów Królestwa Bożego) https://www.youtube.com/watch?v=1frMEhlABxs  Janusz Spadziński  Restytucjoniści

  Dla mnie jest to bardzo przekonywujące i zgodne też z tym co powiedział Syn Boży a zanotowane w Ew.Mat.24:13 „Ale kto wytrwa do końca, ten zostanie zbawiony”(Myślę, że obecnie dotyczy to szczególnie tych którzy mają wejść w skład rządu Królestwa Bożego, gdyż jedynie oni po wytrwaniu do końca będą mogli już dostąpić zbawienia, natomiast z drugich owiec wytrwanie do końca poświęcenie się na służbę Bogu,może jedynie spowodować, że będą  z martwych wzbudzeni,  czy też na żywo przejdą przez Armagedon jako sprawiedliwi, natomiast zbawieni mogą być dopiero gdy wytrwają do końca 1000 letnich rządów Królestwa Bożego)

  Może nam nasuwają się pytania. Kiedy zakończy się zgromadzanie przedstawicieli rządu Królestwa Bożego? Czy biblia mówi o tym. Myślę, że dla nas najważniejsze to budowa naszej silnej wiary, spełnianie tego co nakazał Jehowa Bóg i Jego Syn tj. mówienie o zamierzeniu Jehowy, pomaganie innym poznać Jehowę i Jego Syna jak i też głoszenie innym ale niestety coraz częściej (co jest bardzo smutne) tylko na świadectwo.

  Z drugiej strony jesteśmy tak stworzeni, że chcemy zaspokoić naszą ciekawość. Chcemy poznać odpowiedź na nurtujące nas pytania, bo to też wzmacnia naszą wiarę. Ale nie powinniśmy się gorszyć gdy okaże się że wyjaśnienie naszych pytań będzie inne niż wcześniej przyjęliśmy.

  Musimy być świadomi tego, że nasz sposób rozumowania pozostaje daleko w tyle za rozumowaniem Jehowy. Im bardziej dorastamy, im bardziej nabywamy zrozumienia tym bardziej w naszym rozumowaniu zbliżamy się do myślenia po Bożemu. Dlatego zachowanie się apostołów opisane w Ew.J.6:68,69 powinno być dla nas wzorcem gdy coś nie rozumiemy, albo że w naszym odczuciu powinno być inaczej. Musimy mieć świadomość że słowa z Przyp.4:18 są ciągle aktualne.

  Nie znaczy to, że my mamy nie mówić o swoich odczuciach, ale mówmy, że to są nasze odczucia a nie że tak powiedział Jehowa Bóg. Natchnieni prorocy używali takich zwrotów „tak mówi Jehowa Bóg” lub „Jehowa Bóg powiedział”

  Kiedy dziś analizujemy te natchnione wypowiedzi to mamy przeświadczenie, że byli upoważnieni tak powiedzieć. Myślę, że my nie jesteśmy upoważnieni tak mówić a gdyby ktoś tak mówił to zda z tego sprawę przed Jehową Bogiem i jego Synem. W dzisiejszych czasach Jehowa Bóg podaje pokarm duchowy poprzez niewolnika wiernego i rozumnego (myślę, że nam jest nawet trudno dokładnie, poprawnie,  jednoznacznie, imiennie określić kto nim jest, ale Jehowa Bóg i Jezus Chrystus go dobrze znają, co prawda Pan Jezus w Ew.mat.24:45-47  mówi o takim niewolniku, że on będzie ale ta wypowiedz jest w formie  przypowieści a nie konkretną wskazówką kto nim jest. Myślę, że gdybyśmy chcieli ustalić kto rzeczywiście nim jest to powinniśmy wnikliwie przeanalizować słowa ap. Pawła z (Hebr.5:4,5). nasuwa się pytanie. Czy ktoś sam z siebie może orzec, że to on został powołany przez Boga czy tez przez Syna Bożego.)  Wiedzmy, że to jest niewolnik Jehowy Boga i to on przed nim zda sprawę. W (Ew.M.24:46,47) Jezus mówi, że gdy on to będzie robił dobrze to będzie „szczęśliwy i Jehowa powierzy mu całe swoje mienie”.

  Bądźmy spokojni Jehowa czuwa nad całą sprawą, nie pozwoli skrzywdzić tych którzy mu służą. (Ew.M.24:48-51).

  Analizując historię Izraela – ludu wybranego to widzimy jak często zło wkradało się w ich postępowanie. Mimo to, że był to ciągle lud Boży to Jehowa musiał ich oczyszczać. Popatrzmy może na to co stało się w 1914r. z tymi którzy mienili się być Izraelem duchowym. Jehowa Bóg w przeszłości aby oczyścić Izrael cielesny pozwolił, dozwolił (ale nie spowodował, jedynie nie przeszkodził) aby jego cały lud dostał się do niewoli. Z historii wiemy że wówczas wyłaniał się oczyszczony ostatek, który szukał Jehowy i Jehowa mu błogosławił.

  A co stało się w 1914r. Możliwe, że Jehowa Bóg uznał iż nastał czas na oczyszczenie Izraela duchowego i wraz z nim realizowania następnych etapów swojego pierwotnego zamierzenia. Dozwolił, pozwolił aby pielęgnowano przedwczesne pragnienie wejścia w skład rządu Królestwa Bożego.

    Jestem też przekonany, że Jehowa Bóg ma prawo każdego z nas poddać próbie. Zbadać nasze pobudki służenia Jemu

 Czy mamy się tego bać? Jehowa Bóg na pewno nas kocha. Pytanie . Czy ja kocham Jehowę. (Ps.18:1) Jeżeli tak, to dobrze, a w miłości nie ma strachu (1J.4:18).

  Żyjemy w czasach gdy Babilon Wielki z tysiącami różnych form wielbienia boga chce wywrzeć ogromną presję na nasz sposób wielbienia Boga. Mimo to, że kochamy Jehowę nie możemy tego lekceważyć, możemy być pewni, że Jehowa Bóg nas chroni i nie dozwoli na próby ponad nasze siły, ale musimy wiedzieć, że kwestia sporna nie została jeszcze do końca rozstrzygnięta i że Jehowa Bóg może dopuścić aby jakichś jej element rozgrywał się na naszej osobie.

Myślę tak. Jeżeli kochamy Jehowę to w momencie gdy spotkamy się z jakimiś trudnościami to reakcja nasza będzie taka jak apostołów opisana w Ew.J.6:68,69. A czy możemy się jeszcze spotkać z sytuacjami które mogą niektórych zgorszyć? Chyba tak.

  Kiedy rozpocząłem poznawać prawdę w 1972r. wówczas w całej organizacji Jehowy widoczne było ożywienie w związku z oczekiwaniem roku 1975. Niewolnik wierny i rozumny co prawda wprost nie twierdził że nastąpi Armagedon, ale wyjaśniając sprawę pokoleń wyraźnie wskazywał, że tak może być.

  Skoro niewolnik sugerował to wielu braci starszych zaczęło twierdzić, że tak będzie. Niewolnik wierny i rozumny nie prostował tej sprawy. Dzisiaj możemy zapytać czy to Jehowa Bóg dawał takie światło poprzez niewolnika? Dzisiaj wiemy, że nie. W takim razie dlaczego „było” takie światło? Bo Jehowa Bóg dopuścił. Myślę że, po pierwsze aby bardziej intensywnie rozgłoszono dobrą nowinę a następnie aby poddać próbie tych którzy mówią, że poznali Jehowę.

  Kiedy cofnę się myślą do tamtych czasów to wiem, że niektórzy zareagowali tak jak ci uczniowie z opisu w Ew.J.6:66. Ale. Większość może i była trochę zawiedziona, ale podjęła logiczną i mądrą decyzję tak jak to uczynili apostołowie co jest opisane w Ew.J.6:68,69 i  trwają wzmocnieni w wierze do dziś.

  Czy mogą być przed nami jakieś tego typu próby? Myślę, że tak. A jak je przezwyciężyć? Po prostu kochać Jehowę i Jego Syna i zaufać im. (Przyp.3:5)

  Myślę, że można powiedzieć iż Jehowa Bóg od samego początku, gdy już Adam z Ewą wpadli w problemy, zaplanował szkolenie grzesznego potomstwa Adama i Ewy. Rozpoczął to daną obietnicą zawartą w księdze (Rodz.3:15). Dalej poprzez Noego, Abrahama, naród wybrany, Mesjasza, Izrael duchowy oraz „poświęconych” z drugich owiec zmierza do finału, gdy już zostanie usunięty Szatan i ludzkość powróci do stanu jaki zamierzył Jehowa Bóg.

  Myślę, że każdy sługa Jehowy musi sobie zdawać sprawę (obojętnie w jakim okresie czasu żyję) że jest on jednym z uczestników czynnego szkolenia przez Jehowę. Jehowa Bóg szkoli i przygotowuje do wyjścia grzeszny rodzaj ludzki z niewoli grzechu.  Szatanowi zależy abyśmy nawet mieniąc się być sługami Jehowy, traktowali szkolenie pochodzące od Jehowy bardziej po „cielesnemu”, bardziej na pokaz tak jak czynili to Izraelici a mniej po „duchowemu”. My (zarówno pomazańcy jak i drugie owce) musimy szczególnie dbać o to aby prawa Jehowy mocno poznać umysłem i głęboko wypisać je na tablicy  naszego serca.

  Jeżeli tych zapisów jednocześnie nie zrobimy w tych dwóch miejscach to możemy mieć problemy z tym, że zaczniemy sami siebie oszukiwać i upodabniać się do tych którzy mówią Panie, Panie i w efekcie podobnie jak Izraelici zaprzepaścić sens naszego szkolenia.

Jehowa Bóg poprzez swoje spisane słowo Biblię pomaga nam rozwijać się, pojmować głębokie sprawy Boże, odnajdować głęboki sens naszego istnienia, wzrastać w godności, szlachetności, po to aby współpracować z naszym cudownym Bogiem. Wielbić Go , mieć  spokój wewnętrzny i świadomość że prawa które On nam dał są najlepsze.

  Zobaczmy jak wielkim bogactwem jest takie przeświadczenie, że mamy od Jehowy Boga poprzez Jego Syna Jezusa Chrystusa najlepsze prawa i najlepsze kierownictwo. Świat dzisiejszy chce ustanawiać dobre prawa, ciągle szuka dobrego kierownictwa, ciągle eksperymentuje i ciągle ma problemy, tragedie. Dlatego, że ciągle wg. podpowiedzi zbuntowanego anioła chcą sami ustalić co dobre a co złe.

  Jakżesz głęboko jest logiczne, że sami tego nie znajdą. Dlaczego. Pytanie. Czy ktoś; buntowniczy, samolubny, niewdzięczny potrafi ustalić prawa, czy dobrać takie kierownictwo które w pierwszej kolejności służyłoby bliźniemu a nie jemu? Skoro umiemy na to odpowiedzieć, to już wiemy dlaczego wysiłki takich ludzi nie zakończą się szczęśliwym sukcesem.

  Jehowa Bóg od nas nic nie potrzebuje. Ale. Stworzył nas. Dał nam cudowny „dom”, powiedział co i jak mamy robić abyśmy to my byli szczęśliwi. A czym my możemy rozradować Jehowę? W Przyp.27:11 powiedziano „Bądź mądry synu mój i rozweselaj moje serce, abym mógł dać odpowiedź temu który mi urąga” Czy to aż tak wiele Jehowa „chce” od nas? A w rezultacie to On nie chce tego dla siebie, ale żebyśmy to my byli mądrzy. Jehowie do szczęścia wystarczy świadomość, że to my jako jego dzieci jesteśmy mądrzy, On raduje się podobnie jak ziemski ojciec gdy ma mądre dziecko.

  W dzisiejszych czasach gdy przyjrzymy się setkom, tysiącom różnych sposobów wielbienia boga to widzimy całe mnóstwo obrzędów, tradycji, różnych form kapłaństwa, ogrom świętych jako pośredników do boga, mnóstwo ołtarzy, figur jako pomocników w rzekomym zbliżeniu do boga. Ale czy prawdziwy Bóg tak chce być wielbionym? Czego w ten sposób Bóg miałby uczyć człowieka? Czy w myśl Przyp.27:11 okazuje się w ten sposób mądrość i raduje serce Jehowy Boga? Każdy człowiek osobiście zda z tego sprawę przed Stwórcą wszechświata.

  Może komuś nasuwa się pytanie jak długo Jehowa Bóg będzie nas uczył? Wiecznie, bo wiecznie Jehowa Bóg będzie przewyższał nas swoim rozeznaniem i mądrością. My z radością będziemy wiecznie Go wielbić. Ale. Musimy być świadomi, że na każdym etapie naszego rozwoju występują inne elementy tego szkolenia.

  Teraz gdy ludzkość tkwi jeszcze w niewoli grzechu jest inny rodzaj szkolenia a inny będzie gdy powrócimy do doskonałości. Zobaczmy jak to wygląda w czasie gdy człowiek jest jeszcze w niewoli grzechu. Jehowa Bóg gdy zawarł przymierze z narodem Izraelskim to rozpoczął szkolenie od tego aby im uświadomić że człowiek jest grzeszny i że sam nie jest w stanie z tego wyzwolić się . Przyjście Mesjasza niejako zakończyło długi okres tego szkolenia. Do następnej niejako „klasy” przeszli ci którzy zrozumieli tą lekcję, pojęli że to nie oni sami mogą wyjść z niewoli grzechu ale umożliwia im to okup złożony przez Jehowę w postaci swego Syna. W czasie tej „nauki w następnej klasie” mają poprzez obchodzenie Pamiątki śmierci Syna Bożego niejako przypominać sobie o tym, a naśladując postępowanie i wdrażając nauki Syna Bożego zmieniać swoją osobowość.  Jak to długo ma trwać? Zapewne do czasu aż ta „lekcja” zostanie wdrożona i jej uczestnicy osiągną doskonałość.

  Pierwsza „lekcja” wraz z przygotowaniem trwała 4 tys. lat (tyle czasu minęło od buntu Adama i Ewy do przyjścia Mesjasza). Druga „lekcja” jak wskazują wydarzenia i spełniające się proroctwa potrwa krócej bo około 3 tys. lat. ( 2 tys. lat już minęło a przed nami 1000-letnie Królestwo Boże).

  Jak mówiliśmy w tym okresie ludzkość ma pamiętać w jaki sposób zostaliśmy wyzwoleni z niewoli grzechu oraz ma się przeobrażać naśladując postępowanie Jezusa, słuchając Jego nauk a następnie podporządkowując się rządowi Królestwa Bożego.

  W czasie trwania tych „lekcji” Jehowa Bóg systematycznie zmierza do zrealizowania swego pierwotnego zamierzenia. (Szatan w tym czasie również działa, chcąc wykazać swoje racje).

  W czasie trwania tej drugiej „lekcji” (a więc w czasie gdy my żyjemy), Jezus w niebie objął królowanie w rządzie Królestwa Bożego, Szatan został strącony z nieba (ma świadomość, że niewiele pozostało mu czasu), ma nastąpić upadek Babilonu Wielkiego (imperium religii fałszywej), a następnie upadek tego systemu rzeczy (Armagedon) wraz z obecną utratą życia przez wszystkich tych którzy nie skorzystali z „drugiej lekcji” przygotowanej przez Jehowę Boga (co też ma być lekcją na przyszłość) . Następnie związanie Szatana przez króla rządu Królestwa Bożego na okres 1000-lat.

  W czasie nieaktywności, nieobecności Szatana, Jezus (jako król rządu Królestwa Bożego) wraz z podległym mu rządem doprowadza ziemię i ludzkość do stanu jaki miał być wg. pierwotnego zamierzenia Jehowy. W tym czasie ci co przeżyją Armagedon (ci co się poświęcili na służbę Bogu) będą się doskonalić i współpracować z rządem Królestwa Bożego. Będzie też następować zmartwychwstanie sprawiedliwych i nie sprawiedliwych którzy też będą się doskonalić i współpracować z rządem Królestwa Bożego.

  Może się zastanawiamy kto będzie wśród tych niesprawiedliwych. Dobrze, że to Jehowa Bóg decyduje a nie my, On bardzo kocha swoje rozumne stworzenia (dał okup za każdego, nie chciałby aby ktokolwiek zginął) i na pewno każdy kto chce kierować się prawami Jehowy a nie sam decyduje co dobre a co złe, to Jehowa Bóg da mu możliwość wykazania tego. Ktoś może się zastanawiać. Czy wszyscy którzy zginęli w potopie, Sodomie i Gomorze czy też nawet zginą w Armagedonie, czy będą mieć zmartwychwstanie jako niesprawiedliwych. Przede wszystkim wyroki wyżej opisane mają wskazywać, obrazować, że Jehowa Bóg nie toleruje zła. Jestem przekonany, że wyroki te mają być lekcją, pouczeniem dla stworzeń rozumnych po wieczne czasy. To czy ci którzy zginęli i jeszcze zginą w Armagedonie będą mieć zmartwychwstanie czy nie pozostawmy Jehowie Bogu (On wie kto zgrzeszył przeciwko duchowi Świętemu), On ma rozeznanie, mądrość i przede wszystkim ogromnie dużo więcej miłości niż my.

  Kiedy czytamy wypowiedzi Pana Jezusa w (Ew.Mat.25:31-46) o rozdzielaniu (osądzeniu)  na owce i kozy i do owiec powie „Chodźcie pobłogosławieni przez mego Ojca, odziedziczcie królestwo przygotowane dla was od założenia świata” a w wersecie 41 „Wtedy powie z kolei do tych po lewicy (do kóz); Idźcie ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany dla Diabła i jego aniołów” to te określenia jednoznacznie wskazują co stanie się z tymi którzy zostaną tak (osądzeni) zakwalifikowani przez króla rządu Królestwa Bożego.

  Nasuwa się pytanie. Czy wszyscy którzy zginęli czy to w potopie, czy to w Sodomie i Gomorze byli uznani za kozły (jak to się głosi w niektórych denominacjach religijnych) a może niektórzy jedynie tylko za niesprawiedliwych (a sąd ich odbędzie się dopiero w 1000 letnim okresie panowania rządu Królestwa Bożego) jak można by wnioskować gdy Abraham „targował się” z Jehową Bogiem.

  Myślę, że trudno sobie wyobrazić, że w czasie Armagedonu wszyscy którzy będą ginąć będą już uznani za grzeszących przeciwko duchowi Świetemu. Prawdą jest, że dobra nowina ma być głoszona po całym świecie – na świadectwo.. Myślę, że Armagedon nie rozpocznie się dopiero gdy do każdego człowieka na ziemi w sposób dokładny dotrze dobra nowina.

  Kiedy czytamy księgę Obj.7:1-4 to można by wnioskować, że Armagedon rozpocznie się gdy zostaną już opieczętowani (Myślę, że to oznacza pozytywnie osądzeni i wytrwali do końca)„niewolnicy naszego Boga” w liczbie 144 000 i wówczas aniołowie mają puścić wichry zagłady.

  Myślę, że podczas tego wyroku Bożego Armagedonu zapewne ocaleją ci którzy będą zaliczeni do „poświęconych sług Bożych” , natomiast ci co zginą zapewne będą tymi którzy nie znali  Jehowy Boga ani Jego Syna..Oczywiście wszyscy będą z martwych wzbudzenia po Armagedonie gdyż Jezus przez swą ofiarną śmierć odkupił Adama i jego potomstwo.. Z kolei myślę, że nie ma potrzeby aż tak wnikać w tą sprawę bo Jezus jako król z ramienia Jehowy uczyni to dużo, dużo lepiej niż my sobie to wyobrażamy. Z drugiej strony takie rozmyślania na pewno nas przybliżają do Jehowy i Jego Syna.

  Pogłębiajmy nasze zrozumienie spraw Jehowy bo, jest to nam już potrzebne a będzie bardzo potrzebne gdy nadejdzie wielki ucisk. Jehowa Bóg gotów jest nas zawsze wspierać, ale nasza silna wiara pomoże nam w tym że będziemy bezgranicznie polegać na Jehowie.

  Kiedy minie zawierucha Armagedonu, lud Jehowy będzie szczęśliwy podobnie jak Izraelici gdy przeszli Morze Czerwone. Księga (Wyj.15:1) mówi że „Mojżesz i lud Izraela zaśpiewali Jehowie”, byli wdzięczni Jehowie, ale w dalszym ciągu czekały ich różne zadania w realizowaniu których musieli wykazywać wiarę i zaufanie do Jehowy.

  A jak będzie z ludem Jehowy po Armagedonie. Myślę, że podobnie.

 A czym będzie się charakteryzować wielbienie Boga. Jaką formę może mieć to wielbienie?

  Myślę tak. Przez cały okres 1000-letnich rządów Królestwa Bożego, czyli przez cały czas gdy ludzkość będzie powracać do doskonałości na ziemi przez cały czas będzie obchodzona uroczystość Pamiątki śmierci Jezusa Chrystusa (będzie to przypominać wszystkim, jeszcze nie doskonałym istotom ludzkim że korzystamy z okupu jaki Jehowa Bóg złożył w postaci życia swego Syna.) (Dlatego też przez cały ten okres będziemy zwracać się w modlitwie do Jehowy Boga poprzez naszego odkupiciela, naszego pośrednika Jezusa Chrystusa, zgodnie z tym co powiedział Pan Jezus Ew.J.14:13,14”) . 13 A o cokolwiek poprosicie w imię moje, ja to uczynię, żeby Ojciec był otoczony chwałą w związku z Synem”.)   Co jeszcze będziemy czynić? Zapewne będziemy brać udział w realizacji tego co zostało powiedziane do Adama i Ewy a zapisane w księdze (Rodz.1:28), z tym że nie będzie to napełnianie ziemi od początku (bo wielu przeżyje Armagedon oraz wielu powstanie z martwych) ale dopełnienie ziemi.

  Myślę, że dużo energii i wysiłku trzeba będzie włożyć w doprowadzenie ziemi do stanu jaki zaplanował Bóg, ale myślę, że dużo większego wysiłku trzeba będzie włożyć w doprowadzeniu siebie i tych którzy z martwych powstaną do stanu doskonałości. (pomocą w zrozumieniu tego tematu może posłużyć http://www.bog-wiara-religia-42.org/417383385)  A jak będziemy kontaktować się z naszym Bogiem? Myślę, że podobnie jak obecnie poprzez modlitwę i to poprzez naszego pośrednika Jezusa Chrystusa. A jak gdy rząd Królestwa Bożego zrealizuje to co zamierzył Jehowa Bóg. Słowo Boże mówi że Jezus przekaże wszelką władzę Jehowie Bogu i powrócimy do stanu z przed grzechu Adamowego i będziemy bezpośrednio zwracać się w modlitwie do Jehowy Boga, tak jak to czynili słudzy Boży nim przyszedł Syn Boży, ale będziemy mocno pamiętać i być wdzięczni Jezusowi za to co dla nas uczynił.  Zapewne też podobnie jak dzisiaj będziemy korzystać z pouczeń gdyż Adam z Ewą też mieli ciągle uczyć się od Jehowy Boga.

Możliwe, że z racji rozwoju techniki będzie się to odbywać w inny sposób niż to jest dzisiaj (literalne zgromadzenia).

 Myślę, że podobnie wraz z rozwojem techniki zmienią się formy, metody prowadzenia pouczeń tych którzy powstaną z martwych. Jestem przekonany, że nie ma co zamartwiać się tym. Po pierwsze nie będzie kogoś kto by przeszkadzał, a po drugie będziemy mieli (z ramienia Jehowy) do naszej pomocy rząd Królestwa Bożego z Jezusem Chrystusem na czele.

  Zastanawiam się nad taką sprawą. Gdyby Jehowa Bóg pozwolił istnieć w warunkach Królestwa Bożego religiom fałszywym. Jaką formę by one przybrały. Dzisiaj religie te rozbudowały swoje formy głównie na kulcie przodków, kulcie zmarłych, z tego czerpią największe zyski i poparcie. Co by one czyniły gdyby nie było śmierci. Jestem wewnętrznie przekonany, że likwidacja śmierci jest niejako śmiercią dla wszystkich praktyk religii fałszywych.             

 Gdy ludzkość powróci do doskonałości to czy mogą istnieć praktyki religijne jakie są czynione w dzisiejszych religiach? Jaki cel i sens miałoby istnienie dzisiejszych klas kapłanów? (warto się zastanowić po co one dzisiaj jeszcze istnieją, komu służą i kto odnosi korzyści z ich istnienia?)

                  Może kilka myśli  o roli i potrzebie istnienia kapłaństwa

  Ciekawe myśli o roli i potrzebie istnienia kapłaństwa są zawarte w Strażnicy nr.5 z 1975r. str.15-18  „Czy potrzebne jest nam kapłaństwo”

Czy potrzebne jest nam kapłaństwo?

 Każdy z nas może osobiście rozejrzeć się w sytuacji panującej na świecie i odpowiedzieć sobie, czy w tym świecie kapłaństwo naprawdę jest dla ludności dobrodziejstwem.

Czego właściwie można oczekiwać od kapłana? Czy wolno się spodziewać, że się upora z wszelkim złem panującym wśród ludzi? Żaden kapłan na ziemi nie jest w stanie tego uczynić, jeśli jednak jest kapłanem w należytym znaczeniu tego słowa, może ludziom, którym usługuje, pomóc w zachowaniu dobrych stosunków z Bogiem. Może przyczynić się do przekształcenia ich osobowości i całego trybu życia, aby nabrali pokojowego usposobienia, odnosili się do bliźnich z szacunkiem oraz w obcowaniu z drugimi stosowali zasady uczciwości. Może dopomóc im w usunięciu z ich życia wielu przyczyn tych udręk, które trapią ogół ludzkości. Może im zaszczepić nadzieję i nadać ich życiu głębszy sens.

 Obserwacje ograniczone do kapłanów religii tego świata nie dadzą nam właściwego wyobrażenia o tym, jaki powinien być prawdziwy kapłan Boży. Jeżeli jednak przyjrzymy się kapłaństwu, które w czasach starożytnych ustanowił nad Izraelem sam Bóg, stwierdzimy, iż rzeczywiście było ono temu ludowi pomocą. Kapłani ci wstawiali się za nim u Boga. Pouczali go, jakie należy wieść życie. W dużym stopniu chronili zdrowie narodu, czuwając nad tym, by przestrzegano w nim zasad moralności, a także by nie zaniedbywano czystości ciała. — Księga Kapłańska, rozdziały 11-15.

 Ktoś być może wtrąci w tym miejscu: Czyż to wszystko nie należy do obowiązków rządu? — W pewnej mierze tak, ale istnieją sprawy, których żaden ustrój ludzki samodzielnie nie uporządkuje. Między innymi właśnie dlatego rząd nie uwzględniający istnienia Boga nigdy nie zdoła zapewnić ludności pokoju i szczęścia. Starożytny Izrael miał właściwą formę władzy, miał rząd ustanowiony przez Boga; kiedy panowali dobrzy królowie, ściśle przestrzegano praw Bożych. Mimo wszystko Bóg dla tego narodu przewidział także kapłaństwo. Dlaczego?

 Gdyby nikt nie grzeszył przeciwko żywemu Bogu, na pewno nie byłby potrzebny żaden kapłan. Doskonały Adam w Edenie obywał się bez kapłana, ponieważ Bóg Jehowa stworzył go człowiekiem bezgrzesznym (Rodz. 2:7, 8; Kohel. 7:29). Jednakże my wszyscy dziś żyjący jako potomkowie Adama, który rozmyślnie wdepnął w grzech, odziedziczyliśmy po nim skłonność do grzechu. ‚Nie dostaje nam chwały Bożej’, którą ludzie w gruncie rzeczy powinni odzwierciedlać (Rzym. 3:23, NT). Grzech to zarazem pogwałcenie prawa Bożego (1 Jana 3:4). W związku z tym kapłan jest niezbędny do złożenia ofiary, która by zmazała ów grzech, czyli wyjednała przebaczenie go; ponadto może on pomóc błądzącemu w odnalezieniu właściwego sposobu postępowania i w powrocie do łaski u Boga. — Hebr. 5:1.

KAPŁAŃSTWO W IZRAELU

 W Izraelu postacią pierwszoplanową w całym kapłaństwie był tak zwany arcykapłan. On to właśnie raz w roku, w Dniu Przebłagania, składał za cały naród ofiarę mającą mu zjednać przebaczenie (Kapłańska, rozdział 16). On też zanosił do Boga błagania na rzecz ludu i przedkładał Mu do rozstrzygnięcia kwestie o znaczeniu ogólnonarodowym. Bóg udzielał odpowiedzi za pośrednictwem świętych losów: Urim i tummim.  Arcykapłan był także czołowym nauczycielem prawa Bożego. — Wyjścia 28:30; Liczb 27:21; Neh. 7:65.

 Arcykapłan starożytnego Izraela niósł więc swemu ludowi ogromną pomoc, sam jednak też nie był doskonały, czyli bez grzechu. W Liście do Hebrajczyków 5:1-3 Biblia powiada o nim: „Każdy bowiem arcykapłan, z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabościom. Powinien przeto jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy.”

LEPSZE KAPŁAŃSTWO

 Jak stąd widać, arcykapłani, którzy przez długie lata służyli Izraelowi — sami potrzebowali pomocy. Bóg postarał się jednak o kapłaństwo, które zarówno pod względem duchowym, jak i fizycznym, będzie dokonywało rzeczy, jakich dotąd jeszcze żadne kapłaństwo nie było w stanie uczynić. Biblia zapowiada, że kapłani ci będą mieli do dyspozycji nieprzerwany okres tysiąca lat na przywiedzenie ludzi z powrotem do doskonałości. Czytamy o nich: „Będą kapłanami Boga i Chrystusa, i tysiąc lat z Nim będą królować” (Apok. 20:6). Kogo Bóg powoła do tego grona kapłanów i jakie dobrodziejstwa sprawi to kapłaństwo?

 Podobnie jak w starożytnym Izraelu najważniejszą rolę odgrywał arcykapłan, tak i teraz postacią najbardziej nas interesującą jest wielki Arcykapłan, u którego boku inni usługują w roli podkapłanów, spełniając jego polecenia i rozdzielając cenne dobrodziejstwa wynikające z jego ofiary. W jaki sposób został wybrany na to stanowisko i jakimi musiał się wykazać kwalifikacjami, aby piastować tak wysoki urząd? Dlaczego ludzkość może do niego odnosić się z pełnym zaufaniem?

 Arcykapłanem tym jest nie kto inny, jak sam Jezus Chrystus. Nazwano go „ostatnim Adamem”, ponieważ na mocy swej ofiary może wywieść „dzieci” z grzesznego rodu ludzkiego przez oczyszczenie ich, odrodzenie i udostępnienie im życia. Urodził się wśród grzeszników, ale sam był bez grzechu i w przeciwieństwie do innych kapłanów nie potrzebował pomocy żadnego kapłana, ponieważ wydała go na świat dziewica, imieniem Maria, a jego życie pochodziło bezpośrednio od Boga. Pozostał bez grzechu aż do chwili swej ofiarnej śmierci. — 1 Kor. 15:45-47; Hebr. 7:26; 1 Piotra 2:21-24.

 Jezus Chrystus już w swoim bycie przedludzkim był jednorodzonym Synem Jehowy i brał udział w stwarzaniu wszystkiego innego, co istnieje we wszechświecie (Jana 1:3; Kol. 1:15, 16). Jego Ojciec, Bóg Jehowa, przeniósłszy życie tego Syna do łona Marii sprawił, że urodził się jako człowiek. W ten sposób Bóg ‚przysposobił dla niego ciało’. Tym samym otrzymał on coś, co mógł złożyć w ofierze — swe doskonałe życie ludzkie, takie jakie miał niegdyś Adam, zanim je wskutek grzechu utracił (Hebr. 10:5; 8:3, NP). Stąd też wartość oddanego na ofiarę życia Jezusa mogła stanowić okup za potomstwo Adama. Ofiara, którą jako Arcykapłan złożył za grzech, nie była namiastką w postaci zwierzęcia, lecz jego własnym życiem ludzkim. Wystarczała jednorazowa taka ofiara. — Hebr. 7:26, 27.

„NA WZÓR MELCHIZEDEKA”

 Jezus nie należał jednak do pokolenia Lewiego — pokolenia kapłanów — ani do rodziny Aarona, którego potomkowie właśnie pełnili funkcje kapłańskie w Izraelu. Dlaczego więc został kapłanem? Czy sam mianował siebie na to stanowisko? Nie, coś takiego nie jest możliwe. Sprawę tę wyjaśniono w Liście do Hebrajczyków 5:4-6: „Nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga, jak Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale uczynił to Ten, który powiedział do Niego: ‚Ty jesteś moim Synem, jam Cię dziś zrodził’, jak i w innym miejscu: ‚Tyś jest kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka’.”

 Wszechmocny Bóg spełnił przytoczone wyżej słowa Psalmu 2:7, napisanego w swoim czasie przez Dawida, kiedy wzbudził Jezusa Chrystusa spośród umarłych. W ten sposób Bóg stał się wiekuistym Ojcem zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, a ten — będąc wskrzeszony do życia bez końca — stał się na zawsze Synem niebiańskiego Dawcy życia, Boga Jehowy. Syn nie podlegający odtąd żadnemu skażeniu mógł słusznie stać się „kapłanem na wieki”, który nie potrzebuje następcy, a zatem kapłanem „na wzór Melchizedeka”. — Dzieje 13:33-37; Ps. 110:4.

 Będąc po zmartwychwstaniu nagrodzony niezniszczalnym życiem w niebie, Chrystus mógł uczynić coś, czego nigdy nie był w stanie dokonać żaden inny kapłan, mianowicie stanąć przed obliczem samego Boga. Musiał to zrobić, aby złożyć przed Nim cenę okupu za ród ludzki, to jest wartość swego doskonałego, dobrowolnie oddanego życia człowieczego. — Hebr. 9:24; 4:14; 1 Kor. 7:23.

 W Biblii znajdujemy jedynie krótką wzmiankę o Melchizedeku. Nie był on ani Hebrajczykiem, ani Izraelitą, ani tym bardziej Lewitą. Sługa Boży „Abram Hebrajczyk” spotkał go wracając z wyprawy wojennej, w której z rąk grabieżców odbił swego bratanka Lota. Wydarzenie to miało miejsce pomiędzy rokiem 1943 a 1933 p.n.e., a więc na długo przed powstaniem narodu izraelskiego i jego kapłaństwa. Sprawozdanie donosi:

 „Gdy Abram wracał po zwycięstwie odniesionym nad Kedorlaomerem i królami, którzy z nim byli, wyszedł mu na spotkanie do doliny Szawe, czyli Królewskiej, król Sodomy. Melchizedek zaś, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a ponieważ był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: ‚Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów!’ Abram dał mu dziesiątą część ze wszystkiego.” — Rodz. 14:13, 17-20.

 Biblia nie przytacza rodowodu Melchizedeka ani nie wspomina o jego śmierci. Miało to niewątpliwie unaocznić fakt, że Jezus Chrystus, wielki Król i Arcykapłan Boży, nie otrzyma swego urzędu kapłańskiego drogą dziedzictwa jak kapłani z linii Aarona, lecz będzie zamianowany bezpośrednio przez Jehowę. Ponadto Chrystus żyje wiecznie i nie potrzebuje następców. Chrystus jako Arcykapłan też nie jest następcą Melchizedeka; jest jedynie kapłanem „na wzór” tamtego króla-kapłana z Szalemu. — Hebr. 7:1-3, 15-17.

CO DLA NAS OZNACZA KAPŁAŃSTWO CHRYSTUSA

 W osobie Jezusa Chrystusa mamy więc doskonałego Arcykapłana. Będąc wszyscy niedoskonałymi, grzesznymi ludźmi, pilnie potrzebujemy takiego Arcykapłana. Wyjaśniono to trafnie w Liście do Hebrajczyków 7:11-14: „Gdyby (...) doskonałość została osiągnięta przez kapłaństwo Lewickie, lud bowiem otrzymał Prawo oparte na nim, to po co było potrzeba ustanawiać jeszcze innego kapłana na wzór Melchizedeka, a nie na wzór Aarona? Ze zmianą bowiem kapłaństwa musi też nastąpić zmiana Prawa. Ten zaś, o którym się to mówi, należał do innego pokolenia z którego nikt nie służył ołtarzowi. Wiadomo przecież, że nasz Pan wyszedł z pokolenia Judy.” — BT, wyd. III.

 Ten doskonały Arcykapłan jest w stanie zapewnić doskonałość również swoim podkapłanom. Pisarz przytaczanego już Listu do Hebrajczyków ciągnie dalej: „Prawo nie dawało niczemu pełnej doskonałości, było jednak wprowadzeniem (...) lepszej nadziei, przez którą zbliżamy się do Boga.” Następnie ten pisarz mówi o Jezusie, że „stał się poręczycielem lepszego przymierza”. Właśnie mocą tego nowego przymierza cały poczet jego współkapłanów może osiągnąć podobną doskonałość. — Hebr. 7:19-22.

 Jakie to ma znaczenie dla ogromnej większości ludzi żyjących na ziemi, a także dla tych, którzy pomarli? Oznacza to sposobność uzyskania ludzkiej doskonałości. Jezus, nabywca rodu ludzkiego, uważa życie każdego człowieka za tak drogocenne, że ofiarował za nie swe własne życie ludzkie. Dlatego troskliwie i z miłością zajmuje się ludźmi, a usunie jedynie tych, którzy nie chcą uznać jego służby kapłańskiej ani przestrzegać zasad Bożych z miłości do Boga i bliźnich oraz którzy nie wykazują żadnego przywiązania do prawości. Nie musimy się obawiać, że nie potrafi on doprowadzić nas do doskonałości podczas swego tysiącletniego panowania, ponieważ „doskonale zbawić może tych, którzy przezeń przystępują do Boga, zawsze żyjąc, aby orędował za nimi”. — Hebr. 7:25, NT.  

 powrót   Strona główna     Spis tematy od 1-72

Temat poprzedni  Link  48

Temat następny   Link  50,51