56. Przykre wydarzenia 57. Pytania retoryczne 58. Religia a władcy polityczni

               56.  Przykre wydarzenia – refleksje                  

 

 " I jeszcze raz zobaczyłem pod słońcem, że nie szybkim przypada zwycięstwo w wyścigu ani mocarzom — zwycięstwo w bitwie, ani mądrym — pokarm, ani tym, którzy się odznaczają zrozumieniem — bogactwo, ani nawet odznaczającym się wiedzą — łaska; gdyż wszystkich ich dosięga czas i nieprzewidziane zdarzenie"  Kaznodziei 9:11

 

Szczególnie każde tragiczne wydarzenie pobudza do refleksji. Na przykład gdy zawaliła się hala wystawowa w Katowicach.

  Na ogół jesteśmy jedynie „medialnymi” świadkami tych tragicznych wydarzeń.

  Co słyszymy i co widzimy? Relacje reporterów, służb ratunkowych, wywiady z naocznymi świadkami, z osobami które uratowały się, wywiady z różnymi przedstawicielami władzy, rządu.

  Jest to naprawdę tragedia, a szczególnie dla rodzin które utraciły bliskich, dla tych którzy być może będą kalekami do końca życia. Ale nasuwają się pewne refleksje w związku z różnymi wypowiedziami.

  Dziennikarze najczęściej pytają co było przyczyną? Osoby mające mniejsze doświadczenie często mówią po prostu co oni myślą i np. nie był zgarnięty śnieg z dachu. Dlaczego tak mówią? Bo być może oglądali, że powiedzmy w Niemczech akurat to było przyczyną.

  Ludzie bardziej doświadczeni którzy może i „sparzyli się” na zdecydowanym wypowiedzeniu swego stanowiska (np. premier rządu w czasie powodzi, zamiast dyplomatycznie powiedzieć i zapewnić, że rząd zrobi wszystko [nawet gdyby niewiele] powiedział, że trzeba było się ubezpieczyć, myślę że drugi raz by tak nie powiedział), mówią językiem dyplomatycznym i o przyczynie i o pomocy.

  Najczęściej o przyczynie to bardzo delikatnie, że może to było ale – specjalna komisja zbada tą sprawę. (może i dobrze bo będzie to bardziej miarodajne).

Jeżeli chodzi o pomoc to „zrobimy wszystko aby pomóc” lub „nie zostawimy nikogo bez pomocy” – piękne słowa.

  Dużo do myślenia dają wypowiedzi osób które można powiedzieć, że cudownie uratowały się. Mówią, że Bóg ich cudownie uratował, czy to tak jest?

A co powiedzieć o tych co zginęli, może Bóg ich nie zdążył uratować? Nie miał na tyle możliwości? A może oni byli większymi grzesznikami?, a Bóg ratował najpierw tych mniejszych grzeszników?

  Proszę wybaczyć że stawiam takie pytania, tą prośbę szczególnie kieruję do tych którzy osobiście przeżywają takie tragedie. Ale myślę, że dobrze jest postawić sobie takie pytania, gdyż one zmuszają nas do lepszego poznania Boga lub w ogóle poznania Boga.

  Papież Jan Paweł II hasłem jednej z pielgrzymek do Polski obrał część wersetu z 1 Jana 4:8 „Bóg jest miłością”. Papież Benedykt wydał encyklikę pod hasłem „Bóg jest miłością”.

  Można by zapytać dlaczego Bóg, nie zdążył uratować tych którzy zginęli, czyżby nie mógł. Takie pytania cisną się każdemu kto przeżywa taką tragedię.

  Dziś po 60-ciu latach od zakończenia II wojny światowej mało kto już stawia takie pytania w stosunku do ofiar które często w wielkich męczarniach pozbawieni wszelkiej godności umierali.

  Dlaczego głośno nikt nie pyta, a no pomału zanika pamięć po cierpieniach, a i tych których osobiście dotknęły te cierpienia jest coraz mniej przy życiu.

  A przecież te pytania są dalej aktualne. Dlaczego przywódcy religijni z jednej strony mówią że Bóg jest miłością a nie dają odpowiedzi które by ugruntowały w wiernych takie przekonanie?

  Żeby tak zrobić musieliby znać winowajcę, znać przyczynę istnienia tych tragedii i dlaczego Bóg nie zapobiega tym tragediom?

  Wierni, którzy bezpośrednio są pogrążeni w smutku (gdyż akurat taka tragedia ich dotknęła) słyszą często „Bóg tak chciał” lub że będzie w ich intencji odprawiona msza święta. A no tak, bo co mogą więcej zrobić? Robią co mogą, język dyplomatyczny mają bardzo dobrze opanowany. Brzmi to nawet lepiej niż gdy przywódcy polityczni mówią, że zrobimy wszystko co w naszej mocy.

  Dlaczego „dyplomaci religijni” są w lepszym położeniu od dyplomatów politycznych? Chociażby dlatego, że słowa dyplomatów politycznych są weryfikowane w najbliższym czasie po tragedii, słowa „dyplomatów religijnych” nie podlegają weryfikacji, bo to jest sprawa dalekiej, bardzo dalekiej przyszłości. W związku z tym nie grozi im utrata autorytetu za nie dotrzymanie słów i wypełnienie intencji odprawianych mszy.

  Dyplomaci polityczni muszą się martwić skąd wziąć pieniądze na realizację tego „zrobimy wszystko aby pomóc”. „Dyplomaci religijni” nie mają takich zmartwień, oni wręcz przeciwnie otrzymują jeszcze pieniądze od tych dotkniętych tragedią.

  Zastanawiam się jak długo Bóg będzie na to patrzył, mienią się być Jego sługami a tak nieudacznie wyjaśniają, wręcz oskarżają Boga mówiąc, że On tak chciał. Myślę, że gdyby powiedzieli, że On tak nie chciał to mieliby problem wyjaśnić dlaczego dopuścił aby taka tragedia się stała, że zginęli ludzie, jak zrozumieć, że Bóg jest miłością? Czyżby na Akademiach Teologicznych nie nabywa się takiego zrozumienia?                                                                                

  Myślę, że żadne hasło papieża Jana Pawła II czy obecnego Benedykta nie pomogą ludziom naprawdę przybliżyć się do Boga, jeżeli tylko słyszą „Bóg jest miłością” a nie rozumieją dlaczego Bóg nie powstrzymał takiej tragedii.

  Religie często powtarzają ten zwrot „Bóg jest miłością” (bo On jest) ale religie te nie umieją pokazać tego wiernym. Dlaczego?

  Przeanalizujmy cały werset z 1 Jana 4:8 (a nie tylko część końcową która posłużyła za hasło wizyty papieskiej) a on brzmi „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością”. Od razu nasuwa się odpowiedz kto może znać Boga, tylko ten kto umie miłować.

  Jeżeli nie będziemy umieli kochać ludzi, nie będziemy umieli też kochać Boga i teraz jeśli nie umiemy kochać to nie znamy Boga – bo Bóg jest miłością.

Żadne deklaracje słowne nie gwarantują, że znamy Boga.

  Wydaje mi się że ta deklarowana miłość jest podobna do tej jaką miał komunizm do swojego narodu. Piękne słowa „każdy będzie pracował według swoich możliwości i każdy będzie miał wszystkiego według swoich potrzeb”

  Przywódcy tak mieli. Dyktatura komunistyczna niszczyła każdy umysł który mógł zwietrzyć jej obłudę. Łagry, zesłania, obozy, kary śmierci, presje w życiu codziennym. Dobrze że to już przeszłość.

  Czy pseudo religie nie czyniły tego podobnie. Hierarchia kościelna, władza nad królami ziemi, inkwizycje, palenie na stosach, presja w życiu codziennym.

  Szkoda że nie możemy powiedzieć że to już przeszłość.

  Religie w tym ferworze walki o dobry byt, o wpływ na władze – zapominają, że właśnie ten Bóg miłości jest Władcą Wszechświata, jest sprawiedliwy a jedynie dzięki Jego cierpliwości zawdzięczają to, że jeszcze egzystują.

  Koniec będzie bardziej opłakany niż koniec systemu który obiecywał ludziom raj na ziemi.

  Ten budowniczy raju na sposób ludzki został zdemaskowany, kiedy siła tych ciemiężonych wzrosła tak, że mogła go zdemaskować i zniszczyć.

  Istnienie tego ludzkiego raju pochłonęła miliony ludzkich ofiar, przyniosła wiele cierpień i tragedii ludzkich. Dobrze, że przynajmniej upadek tego systemu nie pochłonął wiele ofiar.

  Myślę, że z pseudo religią, jej upadkiem będzie bardziej tragicznie. Dlaczego?

„Raj” proponowany przez system polityczny opanował jedynie część ludzkości.

  System religijny opanował całą ludzkość, nawet „ujeżdża” władców politycznych.

  Władcy polityczni są świadomi tego, czasami czują się nawet zażenowani tym, ale są bezsilni. W pojedynkę nie są w stanie przeciwstawić się temu Babilonowi Wielkiemu. Aby sukces był pewny muszą wystąpić zespołowo.

  Kwestia kto im pomoże w takim zespoleniu. Po ludzku jest to prawie niemożliwe, ale zobaczmy co mówi na ten temat Biblia Obj. 17:16-18. 16 A dziesięć rogów, które ujrzałeś, i bestia — ci znienawidzą nierządnicę i sprawią, że będzie spustoszona i naga, i zjedzą jej ciało, i doszczętnie spalą ją ogniem. 17 Bo Bóg włożył to do ich serc, żeby wykonali jego myśl, żeby wykonali swoją jedną myśl, dając swe królestwo bestii, aż się spełnią słowa Boga. 18 A niewiasta, którą ujrzałeś, oznacza wielką metropolię mającą królestwo nad królami ziemi”.    Wcześniej jak mówi Obj.17:18 ta niewiasta inaczej nierządnica mająca władzę nad królami ziemi mówiła nawet Obj.18:7 b „Siedzę jako królowa  i nie jestem wdową nigdy nie zaznam żałości”

  A stanie się to szybko gdy nastąpi to z Obj.17:17 , to wynik będzie taki jak opisano w Obj. 18:8-24.  8 Dlatego też w jeden dzień jej plagi nadejdą, śmierć i żałość, i klęska głodu, i zostanie doszczętnie spalona ogniem, ponieważ silny jest Jehowa Bóg, który ją osądził.

9 „A królowie ziemi, którzy się z nią dopuszczali rozpusty i żyli w bezwstydnym zbytku, będą nad nią płakać i uderzać się ze smutku, patrząc na dym jej pożaru, 10 stojąc w oddali z bojaźni przed jej męczarnią i mówiąc: ‚Jaka szkoda, jaka szkoda, wielka metropolio, Babilonie, silna metropolio, ponieważ w jednej godzinie nadszedł twój sąd!’

11 „Również wędrowni kupcy ziemscy nad nią płaczą i są pogrążeni w żałości, ponieważ nie ma już nikogo, kto by kupował całe ich zasoby: 12 całe zasoby złota i srebra, i drogocennego kamienia, i pereł, i delikatnego lnu, i purpury, i jedwabiu, i szkarłatu; i wszelką rzecz z drewna pachnącego, i wszelkie przedmioty z kości słoniowej, i wszelkie przedmioty z najcenniejszego drewna i z miedzi, i z żelaza, i z marmuru; 13 również cynamon i korzenie indyjskie, i kadzidło, i wonny olejek, i wonną żywicę, i wino, i oliwę, i wyborną mąkę, i pszenicę, i bydło, i owce, i konie, i powozy, i niewolników, i dusze ludzkie. 14 Tak, oddalił się od ciebie wyborny owoc, którego pragnęła twa dusza, i zginęły spośród ciebie wszystkie rzeczy wykwintne i świetne, i ludzie już nigdy ich nie znajdą.

15 „Wędrowni kupcy handlujący tymi rzeczami, którzy się na niej wzbogacili, staną w oddali z bojaźni przed jej męczarnią i będą płakać, i będą pogrążeni w żałości, 16 mówiąc: ‚Jaka szkoda, jaka szkoda — wielka metropolio, odziana w delikatny len i purpurę, i szkarłat, i bogato ozdobiona złotem i drogocennym kamieniem, i perłą, 17 ponieważ w jednej godzinie zostało spustoszone tak wielkie bogactwo!’

„I każdy kapitan statku, i każdy człowiek, który skądś przybywa, i żeglarze, i wszyscy utrzymujący się z morza stanęli z dala 18 i wołali, patrząc na dym jej pożaru, i mówili: ‚Któreż miasto jest jak ta wielka metropolia?’ 19 I rzucali sobie proch na głowy, i wołali, płacząc i pogrążając się w żałości, i mówili: ‚Jaka szkoda, jaka szkoda — ponieważ wielka metropolia, w której wszyscy mający statki na morzu wzbogacili się na jej świetności, została w jednej godzinie spustoszona!’

20 „Weselcie się nad nią, niebo oraz wy, święci i apostołowie, i prorocy, ponieważ Bóg dla was sądownie ją ukarał!”

21 A pewien silny anioł podniósł kamień podobny do wielkiego kamienia młyńskiego i rzucił go w morze, mówiąc: „Tak Babilon, wielka metropolia, zostanie z rozmachem zrzucona i już nigdy nie będzie znaleziona. 22 I już nigdy nie będzie w tobie słyszany głos śpiewaków, którzy wtórują sobie na harfie, i muzyków, i flecistów, i trębaczy, i już nigdy nie będzie w tobie znaleziony rzemieślnik jakiegokolwiek zawodu, i już nigdy nie będzie w tobie słyszany odgłos kamienia młyńskiego, 23 i już nigdy nie będzie w tobie świecić światło lampy, i już nigdy nie będzie w tobie słyszany głos oblubieńca i oblubienicy; bo twoi wędrowni kupcy byli najznamienitszymi ludźmi na ziemi, bo przez twoje praktyki spirytystyczne zostały wprowadzone w błąd wszystkie narody. 24 Tak, znaleziono w niej krew proroków i świętych, i tych wszystkich, którzy zostali pozabijani na ziemi”.

   Będzie to wyrok Boży, dokonany rękoma przywódców politycznych zgodnie z Obj. 19:1-3. 19Potem usłyszałem jakby donośny głos ogromnej rzeszy w niebie. Powiedzieli: „Wysławiajcie Jah! Wybawienie i chwała, i moc należą do Boga naszego, 2 ponieważ jego sądy są prawdziwe i prawe. Bo wykonał wyrok na wielkiej nierządnicy, która swą rozpustą kaziła ziemię, i pomścił na jej ręce krew swoich niewolników”. 3 I zaraz rzekli powtórnie: „Wysławiajcie Jah! A dym z niej wznosi się na wieki wieków”.

 powrót    Spis treści    Strona główna

              57.   Pytania retoryczne

  Co byś zrobił, gdybyś był całkowicie przekonany do słuszności jakiejś sprawy, ale twoje otoczenie, twoi bliscy wyśmiewają cię, zachęcają a może nawet szantażują abyś porzucił ten tok myślenia, odwracają się od ciebie.

  Ty jesteś świadom, że oni są w niewiedzy, że prawda którą ty znasz i o której mówisz wyjdzie na jaw ale może nie w tym pokoleniu. Takich zdarzeń w przeszłości było wiele. Przykład odkrycia dokonane przez Kopernika, czy też odkrycie niewidzialnych bakterii, a najważniejszym wydarzeniem to przyjście Syna Bożego i głoszenie przez Niego prawdy o Jehowie i Jego zamierzeniu.

  Znamy reakcje jakie następowały z jak wielkim trudem prawda musiała przebijać się. Niektóre prawdy szybciej docierają do świadomości gdyż nie potrzeba zmiany osobowości osoby która ją przyjmuje. Inne docierają trudniej.

  Jak byś się zachował żyjąc np. w okresie faszyzmu i gdybyś był w pełni świadomy czym jest faszyzm i do czego zmierza i jakimi metodami. Czy umiał byś się sprzeciwić swojemu otoczeniu, a może nawet bardzo bliskim osobom.

  Podobna sytuacja z rzekomym komunizmem, co byś zrobił będąc świadomym i rozumiejąc jego sposób działania.

  Jak byś ocenił siebie, swoje decyzje, swoje postępowanie, gdybyś mógł popatrzeć na siebie z boku i przynajmniej pomyśleć o perspektywie czasu. Czy chciałbyś zlustrować samego siebie po jakimś czasie? Jak byś się ustosunkował do kogoś innego za takie postępowanie, a jak byś ocenił samego siebie za takie postępowanie.

  Nie są to łatwe decyzje: lęk, strach, niepopularność, szykanowanie, prześladowanie, odwracanie się osób bliskich, po ludzku trudno powiedzieć jak bym się zachował. Zapewne w takiej sytuacji trudno być człowiekiem szlachetnym. Często podziwiamy ludzi. Skąd biorą siły, że potrafią być szlachetnymi nawet do śmierci i czasem męczeńskiej śmierci zadanej przez rzekomo sprawiedliwych i wierzących ludzi?

  Zapewne więcej siły do szlachetnych uczynków mają ludzie czerpiący siły ze swej wiary w Boga, bez względu na to czy dobrze rozpoznają dobro czy zło, czy też nie. Wielu chcąc realizować własne poczucie sprawiedliwości a podbudowani swoją wiarą w boga (nie znając prawdziwego Boga) gotowi są ginąć w aktach terrorystycznych.

  Inni rozumiejąc dobroć i miłość Bożą (nie szkodząc innym) ginęli na stosach, paleni przez uzurpatorów rzekomych sług Bożych, którzy czuli się zagrożeni w swoich doczesnych interesach.

  Prawda którą objawił Bóg w spisanym słowie Biblii wyjdzie na jaw. Jezus Syn Boży w odpowiednim czasie ukazał ją, usuwając zasłonę zaciemnienia jaką „utkali” Faryzeusze.

  Nie był to jednak czas gdy prawda miała całkowicie na całym globie zatryumfować.

  Zarówno Pan Jezus jak i apostołowie zapowiedzieli, że po ich odejściu do stada wejdą wilki w owczej skórze i wielu zwiodą.

  Nastanie wielkie odstępstwo, kształt pobożności, że wielu będzie mówić „Panie, Panie” ale nie będą czynić woli Bożej, o zgrozo nie będą nawet wiedzieć co jest wolą Bożą.

  Żyjemy w czasie w którym w każdej dziedzinie dominuje pieniądz i zysk, on decyduje o istnieniu lub nie istnieniu tych dziedzin.

  Jeżeli nie chcemy być zwiedzeni, musimy nauczyć się dostrzegać motywy działania innych. Chęć życia, wygodnego życia jest tak silna, że gotowi jesteśmy dopasowywać się  a wręcz tworzyć filozofię naszego postępowania, że jest ona właściwa a w gruncie rzeczy chodzi o nasze zyski.

  Jeżeli nie będziemy umieli tego pojąć to inni nas zwiodą swoją teorią a co gorsza sami siebie oszukamy teorią wymyśloną przez nas na nasz chwilowy pożytek. Kiedy minie jakiś okres czasu i my spojrzymy na naszą przeszłość to będziemy się nawet dziwić, że byłem tak małostkowy, egoistyczny.

  Dobrze gdyby takie spojrzenie spowodowało nasze naprawienie. A może być tak, że uznamy to co było za złe, ale obecnie ponownie w sposób bardziej wyrafinowany oszukamy samego siebie dla chęci wygodnego, chciwego dalszego sposobu naszego życia.

  Aby się usprawiedliwić znajdujemy tysiące argumentów, że działamy zgodnie z prawem (a prawo to jest niedoskonałe – jak i jego twórcy, często krzywdzące a my jeszcze po cwaniacku wykorzystamy luki w tym prawie i naszą chciwość, pazerność zatuszujemy naszą „bystrością”).

  Często bywa tak, że w dążeniu do naszego celu gotowi jesteśmy akceptować teorie, filozofie, argumenty naukowe, przekonania religijne które wspierają nasz sposób na życie. Inne argumentacje uważamy za nie przekonywujące i gotowi jesteśmy nawet znieczulić nasze sumienie, bo te inne argumentacje przeszkadzają nam w osiągnięciu naszego celu.

  W takim rozumowaniu znajdziemy wiele usprawiedliwień, że inaczej się nie da, że wielu tak myśli jak ja, że wielu uczonych mądrych tego świata też tak myśli a więc nie mogę być w błędzie. Ale każdy z nas w głębi serca przyzna (być może nie głośno), że prawda może być tylko jedna, jeden Bóg a my wszyscy pochodzimy od jednej pary ludzkiej.

  Wszyscy są zgodni co do wszechmocy Bożej, jego niedoścignionej mądrości, ale zadawalają się stwierdzeniem ja wierze w Boga. Można by zapytać czy wierzy Bogu, ale to pytanie jest już dla nich nie zrozumiałe.

  Jak wierzyć Bogu skoro go nie znam, nie wiem kto jest moim Bogiem, nie znam Jego przymiotów, Jego zamierzenia a nawet nie wierze że on może coś zmienić. Ogół ludzkości nie chce wnikać w to aby Go bliżej poznać, bo kiedy zaczynają to robić to widzą jak bardzo muszą się zmienić, a to już nie jest wygodne i najlepiej zaniechać takiego poznawania. Trudno też pogodzić się z tym, że zostanie zakwalifikowany do ludzi niewierzących. Co robią? Najczęściej dalej kroczą swoją drogą i starają się usprawiedliwiać, że to księża są uczeni i jeżeli źle prowadzą to oni odpowiedzą (chociaż w gruncie rzeczy widzą ich złe postępowanie, ale starają się być ślepi, bo to jest wygodniejsze).

  Zobaczmy czy nie jest to podobne do usprawiedliwienia jakie wysuwali przeciętni faszyści, przeciętni komuniści gdy widzieli zło systemu. Zobaczmy jak to się zakończyło w tamtych sprawach, nie usprawiedliwiło ich takie myślenie a skutki odczuli na sobie.

  Nie łudźmy się, że Boga wprowadzimy w błąd, że ja taki „głupi”, że nie rozumiałem, nie wiedziałem. Popatrzmy na siebie samych, czy jesteśmy równie naiwni w interesach zawodowych które prowadzimy?

  Najczęściej nie, często też widzimy fałsz i obłudę religii w której jesteśmy, ale jest nam tak dobrze, nie musimy pracować nad sobą, a to wymaga pokory.

  Pan Jezus powiedział, że właśnie pokorni odziedziczą ziemię i będą na niej żyć wiecznie, bo są gotowi uznać wyższość prawa Bożego nad swoje „widzimisię” .

  Na czym polega błąd tych niepokornych. Mało jest takich ludzi którzy zdecydowanie mówią ja nie wierze w Boga, ja wierze tylko w siebie. Świadomi są tego, że otaczający nas cud wszechświata nie powstał sam, że cudowne stworzenia wraz z największym cudem jakim jest człowiek musi być dziełem wszechmądrej, potężnej istoty, świadomi są tego że przemijają i podświadomie wiedzą, że trzeba będzie z tego zdać sprawę.

  Co robią aby ich sumienie ich nie zadręczało (niejako pozwalało żyć według własnego JA), wprowadzają fałszywe dane do tego czujnika jakim jest sumienie.

Jak to robią? Nic nowego, apostoł Paweł już 2tys. lat temu wskazał na ten sposób 2 Tym.4:3,4 „lecz zgodnie z własnymi pragnieniami nagromadzą sobie nauczycieli by im łechtali uszy. I odwrócą uszy od prawdy, a zwrócą się ku fałszywym opowieściom”

  Szatan chętnie im podsyła swoich najzdolniejszych uczniów aby pomóc im przeobrazić ich umysły który z kolei nadadzą fałszywy sygnał do sumienia aby ono nie wydało przykrego głosu.

  W stosunku do wielu ludzi Szatan nie ma zbytnich trudności aby tak zadziałać. Dlaczego? Zgodnie z 2 Tym.4:3,4 to oni sami sobie gromadzą takich nauczycieli, Szatan jedynie pomaga im zrealizować to zgodnie z ich pragnieniami. Dlatego nie oszukujmy się, konsekwencje będą stosownie do racji jakie uznajemy za przewodnie w naszym życiu.

  Do tych którzy to widzą , rozumieją i nie pozwalają aby ktoś zwodził ich łechcząc ich uszy Jehowa Bóg kieruje słowa z Obj.18:4 „Wyjdźcie z niej, mój ludu, jeżeli nie chcecie mieć z nią udziału w jej grzechach i jeżeli nie chcecie otrzymać część jej plag”. Wyjść, skąd? Warto się zastanowić.

  Czasami zastanawiamy się dlaczego tak powszechne jest podszywanie się pod bycie uczniami Chrystusa. Dlaczego to co czynił Jezus ma tak wielki wpływ na ludzkość?

  Dlaczego rady zawarte w pismach hebrajskich jak i greckich w których są zawarte nauki Jezusa są tak uniwersalne i ponadczasowe? Można by nawet powiedzieć, niedościgniony wzór postępowania i życia.

    Ludzkość zachwyca się drogowskazem tam zawartym, zachwyca się naukami, wskazówkami jak żyć. Ale im bardziej uczeni, zamożni, tym bardziej uwikłani w ten świat. Dlaczego?

  Pan Jezus powiedział, że bogiem tego świata jest Szatan i rozwój tego świata rozwija się według pragnień boga tego systemu rzeczy i tych którzy świadomie czy nie świadomie podążają z nim i są częścią tego świata. Ta część ludzkości bardzo sobie ceni niezależność „to my, to ja decyduję co dobre a co złe”. A kto na początku dziejów ludzkości wytyczył taką drogę?

  Druga grupa to ta u których naczelne miejsce zajmuje Bóg, Jego prawa, zasady a później JA. Mają świadomość, że Bóg miłości robi wszystko aby oni byli szczęśliwi i że On wie najlepiej jak to zrobić, dlatego chętnie Go słuchają, a wręcz szukają Go.

  Czy miałeś kiedyś sposobność popatrzeć na dużą grupę ludzi z pewnej wysokości, chociażby z 30-to piętrowego wieżowca?

  Czy z takiej wysokości ma to znaczenie że ktoś jest biznesmenem, profesorem, czy człowiekiem bardzo zamożnym. A gdyby na nich spojrzeć z samolotu, satelity, czym jest to ich JA. Czy można o kimś z nich powiedzieć to co niekiedy sami o sobie myślą – jestem bardzo ważny (może nawet pępek świata).

  Myślę że takie spojrzenie pomoże nam nabrać dystansu do siebie i uczyć się żyć z pokorą w umyśle i sercu.

  Kim jesteśmy wobec Jehowy Boga, skoro o naszej ziemi można powiedzieć, że jest pyłkiem w pyłku, ale co ciekawe Jehowa nas widzi i to niekoniecznie jako ludzkość ale każdego z nas osobno. Widzi nasze problemy, słabości i chętnie chce nam pomóc. Ale czy my chcemy praktycznie, a nie tylko teoretycznie Go posłuchać?

Nasuwa się pytanie. Jaka praca dla Ciebie, dla mnie jesdt najważniejsza.

Nasze najważniejsze zajęcie

 

 

Co jest dla wszystkich chrześcijan najważniejszym zajęciem? Jest to praca, jaką każdy prowadzi w sobie, wzrastając na podobieństwo Chrystusa. Jest tak dlatego, że nie jest ważne ile pracy ktoś wykona dla drugich, jeśli we własnym sercu i umyśle nie odnosi zwycięstwa i Bóg mu nie ufa. Bóg czasem może przez kogoś dokonać wiele dobrego, ale z punktu widzenia Bożego, jeśli taka osoba nie rozwija podobieństwa Chrystusowego, przynosi to jej niewiele pożytku (1 List do Koryntian 13:2-3):

„Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.”

Jeśli ktoś nie jest rzeczywiście odrodzony w sercu, wykonane usługi nie są mu policzone.

Pierwszą rzeczą, jaką wszyscy z nas muszą wykonać, jest ciągłe wzrastanie w podobieństwie Chrystusowym — w wierze, nadziei, samokontroli, cierpliwości, pobożności, braterskiej uprzejmości, miłości bezinteresownej, pokorze, skromności, odwadze, aktywności, samoofierze, nieskwapliwości, szczerości, szczodrości, oszczędności itd. Prócz wymienionych, jest wiele innych łask, takich jak gorliwość, radość, cichość, pokój, pracowitość, dobroć itd. Ta praca przygotuje nas wszystkich, jeśli w ogóle tego zechcemy, do wejścia na szczyt.

Pomaganie drugim w obecnym podróżowaniu przez życie i doprowadzenie nie usprawiedliwionych do usprawiedliwienia, usprawiedliwionych do poświęcenia oraz pomaganie już poświęconym osobom, jest ważną częścią naszej pracy. W ten sposób pomagamy rozwijać przedrestytucyjne nasienie Abrahamowe, w stopniu, w jakim jest ono błogosławione z wiernym Abrahamem (List do Galatów 3:9):

„I dlatego tylko ci, którzy polegają na wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz z Abrahamem, który dał posłuch wierze”

Powinniśmy się więc starać wyszukiwać w świecie osoby reagujące na Boskie zaproszenie, aby Bóg je uznał za swoje dzieci (Dzieje Apostolskie 17:27): „aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas.”

Źródło: „Teraźniejsza Prawda” nr 438, s. 3.

 powrót    Spis treści    Strona główna

 

            58.  Religia a władcy polityczni

 

   Nigdy nie było tak, aby całe narody w sposób właściwy wielbiły Jehowę. Zdarzały się jedynie krótkie okresy w narodzie Izraelskim, że wielbił on Jehowę w sposób jaki życzył sobie Bóg.

   Niemniej trudno znaleźć taki naród który definitywnie nie uznaje Boga i nie chce mu służyć. Zdarzało się, że w niektórych narodach ich przywódcy opowiedzieli się za ateizmem i chcieli przenieść taki tok myślenia na naród.

   Można by powiedzieć, że ci przywódcy nie łudzili się, że mogą jeszcze czegoś oczekiwać po zakończeniu tego życia. Dlatego też ich sposób postępowania wobec innych był bardzo totalitarny, bezwzględny i wręcz despotyczny, dyktatorski, egoistyczny i samolubny. Perfidnie pod obłudną maską miłości do ludu realizowali swoje plany i marzenia.

   Można by powiedzieć, że nie łudzili się, nie mówili Panie, Panie i świadomie czy nieświadomie całkowicie współpracowali z bogiem tego świata i starali się korzystać z jego metody przedstawiając się w postaci anioła światłości.

   Wydaje mi się, że takich ludzi (którzy otwarcie deklarowali się jako ateiści) nie było tak wielu. Może i dobrze bo ich oddziaływanie na ludzkość można by porównać do działania Nefilimów.

   Większość ludzkości, to ci o których Pan Jezus mówił, że będą wołać Panie, Panie, ale Jezus im powiedział nie łudźcie się, ale oni wszystko robią aby nie rozumieć tego określenia.

   Może i dobrze. Myślę, że gdyby oni zrozumieli to nie łudźcie się, że to dotyczy właśnie ich to jacy by byli. To określenie nie łudźcie się bardzo dobrze rozumieją Szatan i jego demony i myślę, że rozumieli to zdecydowani ateiści którzy często wprowadzali bezwzględną dyktatorską władzę. Oczywiście aby pozyskać poparcie robili to tak przebiegle jak Szatan przedstawiając się w roli anioła światłości. To, że właśnie oni  niosą prawdziwe wyzwolenie, a w efekcie przynosili totalne zniewolenie. Identycznie jak uczynił to zbuntowany anioł w ogrodzie Eden. Można by zaryzykować powiedzieć, że ludzkość pod tym względem niewiele się nauczyła przez prawie 6 tys. lat.

   Przyjrzyjmy się teraz może tej drugiej grupie, bardziej licznej, której to Pan Jezus powiedział nie łudźcie się. Dlaczego im tak powiedział, bo oni się łudzą, okłamują samych siebie i wołają Panie, Panie (niejako mają nadzieję). A co im powiedział Pan Jezus „idźcie precz na zginienie, bo nie spełniacie woli mego Ojca”. Gdyby posłuchali Pana Jezusa to co jest zanotowane w Ew.J.17:3 „To jest żywot wieczny aby poznali Ciebie jedynego prawdziwego Boga oraz tego któregoś posłał, Jezusa Chrystusa”

   Gdyby w ten sposób poznali wolę Ojca niebiańskiego i przynajmniej starali się ją spełniać. Czy Jezus powiedziałby im nie łudźcie się? Zapewne nie. Jezus bardzo kocha rodzaj ludzki, za każdą jednostkę oddał swoje życie, aby go odkupić i zapewne słowa idźcie precz nie pasowały by do miłości jaką darzy ludzkość. A dlaczego mimo tak powiedział? Bo oni nie chcą poznać woli Ojca niebiańskiego. Skoro nie chcą poznać Jego woli, to jak mogą ją czynić?

   Całe zło tkwi nie w tym, że są grzeszni, niedoskonali, ale w tym, że nie chcą.

   Można by się zastanowić dlaczego nie chcą skoro mają tak silną potrzebę łudzenia się? Otóż problem jest w tym, że oni wiedzą, że jest Bóg, bo kto to wszystko stworzył, ich życie po 70-80 latach się kończy, trudno pogodzić się, że na tym miałoby wszystko zakończyć się.

   Są świadomi, że Bóg jest wszechmocny, ale im jest ogromnie trudno pogodzić się, że to Bóg decyduje a nie oni co dobre a co złe. Najlepsze to byłoby przyjąć postawę taką jak ma zbuntowany anioł. Bóg jest, ale to my będziemy decydować co dobre a co złe, tak jak to zrobili nasi prarodzice Adam z Ewą.

   Ale tego nie da się pogodzić. Albo pozwolimy, że Bóg nam mówi co dobre a co złe, (bo On lepiej o tym wie, tym bardziej, że On nam niczego nie chce narzucać ale chce nas uczyć i prowadzić jak kochający ojciec swoje dziecko), albo pójdziemy za Adamem i Ewą którzy podjęli decyzję, wiemy że jest Bóg ale my sami decydujemy co dobre a co złe.

   Zapewne dla Adama i Ewy była to kusząca propozycja ze strony Szatana, bo on powiedział do nich, że będziecie jak Bóg sami decydować co dobre a co złe. Zapomnieli wdzięczności wobec Boga, zapomnieli o Jego miłości, to wszystko zamienili na chęć bycia „kimś”. Nie muszą już nikogo pytać co dobre a co złe, ja sam będę o tym decydował. Wszyscy wiemy jak to odbiło się na całej ludzkości, czy nie warto z tego coś się nauczyć? Czy łudzenie się i wołanie tylko Panie, Panie to już cała lekcja jaką wyciągnęliśmy z przeszłości? Nic dziwnego, że największy nauczyciel jaki był tu na ziemi podsumował, że nagrodą za tak „pilną” naukę będzie „idźcie precz na zginienie”.

   Wiemy, że stało się to też kwestią sporną pomiędzy Bogiem a Szatanem, kto ma zarządzać światem dla dobra Jego stworzeń i Bóg dozwolił na taki eksperyment.

   Większość dzisiejszej ludzkości nie odrzuciła samego istnienia Boga, ale przyjmując zasadę, że to oni będą sami decydować co dobre a co złe, postarali się „Boga podporządkować sobie”. Czyste wielbienie zastąpić kształtem pobożności, to co Pan Jezus powiedział głośnym wołaniem Panie, Panie po to, aby łudząc się wyciszać przykry głos sumienia.

   Nawet papież Jan Paweł II będąc w Polsce, hasłem jednej z wizyt uczynił część wersetu z 1 Jana 4:8 „Bóg jest miłością”, to bardzo pomaga łudzić się.

   Prawdą jest, że Bóg jest miłością, ale przeczytajmy cały werset „Kto nie miłuje nie poznał Boga, bo Bóg jest miłością”

   Czy nie należało raczej hasłem uczynić zwrot „Kto nie miłuje nie poznał Boga”, ta część zapewne skłoniłaby do refleksji. Czy ja miłuję, a może ja nie znam Boga. Widocznie papieżowi bardziej zależało na zasianiu ułudy, pogłaskanie i uspokojenie sumienia niż pobudzenie do refleksji i działania w kierunku poznania Boga. Z drugiej strony myślę, że on nie mógł zrobić inaczej, gdyby robił inaczej nie byłby ich papieżem.

   Zastanawiam się, że gdyby Pan Jezus przyszedł nie wtedy kiedy był ale w 1978r. to kto miałby większe szanse zasiąść na tronie Watykańskim. (oczywiście Jezus by się nie ubiegał o taki tron) Myślę, że Pan Jezus nie miałby szans i zapewne gdyby nie silna obecnie władza polityczna to nie byłoby mowy o Kajfaszu ale może o innym współczesnym kapłanie.

   Dlaczego tak się dzieje a nie inaczej? Bo tak chcą ci co wołają Panie, Panie. Przyjrzyjmy się pokrótce co religia czyniła na przestrzeni dziejów historii. Ludzie mają potrzebę wielbienia Boga wszczepioną i przejawy tego widzimy we wszystkich kulturach. Można nawet powiedzieć, że jest ona nawet bardzo silna. Ludzie budują okazałe świątynie, wkładają ogrom pracy i pieniędzy a nawet poświęcali życie swoich dzieci na ofiarę, ale to wszystko razem wzięte jest dla nich łatwiejsze w realizacji niż pogodzenie się, że Bóg ma decydować co dobre a co złe.

   Chęć decydowania samemu co dobre a co złe jest tak wielka, że gotowi są ponosić nawet takie ofiary aby mieć silne złudzenie pobożności które potrafi nawet ich samych zwieźć. W tym wszystkim może i dobrze, że nie tracą ułudnej nadziei (skoro sami tak chcą). Gdyby utracili ją, co by ich powstrzymywało od bezwzględnego postępowania na wzór Szatana?

   Ta silna potrzeba nawet złudnej nadziei spowodowała, że religii jako Babilonowi Wielkiemu udało się ujarzmić Bestię jaką są rządy polityczne. Rządy polityczne to też członkowie rodzaju ludzkiego. Można powiedzieć, że w początkowej fazie to oni zbudowali Babilon Wielki, który w pewnym momencie ich przerósł i zaczął ich ujeżdżać.

   Na czym może polegać to ujeżdżanie? W początkowej fazie kiedy przywódcy polityczni zarządzali, potrzebowali pomocnika w panowaniu nad ludem. Religia była właśnie takim dobrym narzędziem, oni mianowali przywódców religijnych a ci im pomagali zarządzać i to było dla nich dobre.

   Ale religia wymknęła im się spod kontroli gdyż przekroczyła granice państw a nawet kontynentów. Religia tak się umocniła, że to ona zaczęła mianować władców politycznych. Dlaczego nabrała takiej siły? Dlatego, że potrafiła pobudzić zaszczepioną potrzebę wielbienia Boga i umiejętnie wprowadzić w stan ułudy i kształtu pobożności.

   Zapewne nie było to trudne, podobnie jak lekarzowi nie jest trudno wytworzyć złudną nadzieję u chorego pacjenta. (każdy ma potrzebę bycia zdrowym, tak samo jak każdy chce zaspokoić wrodzoną potrzebę wielbienia Boga.)

   Można powiedzieć, że religia w ten sposób pozyskała masy ludzkie ale i uzyskała władzę nad nimi. Teraz przywódcy polityczni musieli się liczyć z Babilonem Wielkim, bo on ma ogromny wpływ na ogół ludzkości. Religie dobrały nauczycieli zgodnie z potrzebami ludu „aby im łechtały uszy” mówiąc im to co oni chcą słyszeć, a jednocześnie dając im złudną nadzieję.

   Stało się to co Jehowa Bóg przepowiedział w swoim spisanym słowie, że nierządnica – Babilon Wielki będzie ujeżdżać bestię – władców politycznych.

   W okresie średniowiecza odbywało się to w jawny sposób. Babilon Wielki uzurpował sobie boską władzę na ziemi i to on koronował króli w poszczególnych państwach.

   Król który sprzeciwił się Babilonowi Wielkiemu bywał wyklęty i musiał w worze pokutnym prosić o wybaczenie. Obecnie nie można stosować takich metod w sposób tak bezpośredni. Świat wszedł w erę demokracji i lud wybiera władców. Co się więc dzieje?

   Skoro lud, a lud jest pod ogromnym wpływem Babilonu Wielkiego, to kandydaci na władców muszą przypodobać się tej części Babilonu Wielkiego który dominuje na tym terenie.

   Trzeba przyznać, że ma on ogromną siłę, z czym liczą się nawet przywódcy wielkiego państwa totalitarnego. W dzisiejszych czasach przywódca który chciałby coś osiągnąć, stara się pozyskać do swoich planów przychylność przywódców religijnych w swoim kraju. (a tym samym przychylność społeczności religijnej będącej pod silnym wpływem swoich „pasterzy”)

   W nie tak dawnej przeszłości dobrze ta sprawę rozumiał przywódca faszystowski Adolf Hitler. Konkordat z Watykanem, pokazywanie się w otoczeniu wyższych dostojników kościelnych, nagłaśniania poparcia z ich strony włącznie z błogosławieństwami jakie otrzymali od nich.

   Dzisiejsi przywódcy również są w ten sposób „ujeżdżani” przez nierządnicę Babilon Wielki. Aby pozyskać głosy wyborców, dobrze jest się pokazać na różnych uroczystościach religijnych i wziąć nawet udział w różnych ceremoniach religijnych.

   Dobrze jest aby media pokazały jacy oni są religijni; spowiedź, komunia, czy nawet wkładanie figurki dzieciątka Jezus do żłobka. Ci którzy wcześniej może chcieli działać wg. własnych przekonań, dobrze żeby pokazać, że się nawrócili i nawet po kilkudziesięciu latach trwania związku małżeńskiego wzięli ślub kościelny.

   Zapewne to ujeżdżanie potrwa jeszcze jakiś czas. Dlaczego? Bo tak mówi biblia. Żaden przywódca polityczny nie ma na tyle siły aby to zmienić. A jak długo to potrwa i kto to zmieni? Otóż rządy ludzkie maja dobre intencje, chcą na przykład zaprowadzić pokój na świecie. Utworzyły po I Wojnie światowej Ligę Narodów, potem po II wojnie światowej ONZ, w latach 1972 Konferencja Europejska – 35 państw w sprawie pokoju. Bodajże w 1986r. papież ogłasza rok pokoju, a wcześniej ogłasza ONZ namiastką Królestwa Bożego na ziemi. (prawda, czy bluźnierstwo?). Papież przyczynia  się do upadku jednego z bloków militarnych, następuje zjednoczenie Niemiec, powstanie wolnych państw po upadku totalitarnego bloku wschodniego.

   Słowo Boże Biblia mówi też „że gdy będą mówić pokój i bezpieczeństwo, przyjdzie na nich nagłe zginienie”. Ludzkość może i chciałaby osiągnąć pokój i bezpieczeństwo, ale po swojemu, nie po Bożemu i trudno aby mogli osiągnąć powodzenie. Ciągle będzie coś przeszkadzać.

   Przywódcy polityczni zapewne ciągle analizują przyczyny tych wojen, może i po cichu znają. Zobaczmy Irlandia, Bliski Wschód, Irak, Afganistan itp. ale jeszcze nie czas na rozwiązanie. W takim razie na co czekają? Myślę, że oni jeszcze o tym nie wiedzą, ale czekają na decyzje Jehowy, a jest ona zapisana w Jego Słowie księga Objawienia 17:12-18.  12 „A dziesięć rogów, które ujrzałeś, oznacza dziesięciu królów, którzy jeszcze nie otrzymali królestwa, lecz na jedną godzinę otrzymują władzę jako królowie wraz z bestią. 13 Ci mają jedną myśl i dlatego dają bestii swą moc i władzę. 14 Ci stoczą bitwę z Barankiem, ale Baranek ich zwycięży, ponieważ jest Panem panów i Królem królów. Zwyciężą też ci, którzy są z nim powołani i wybrani, i wierni”.

 15 I mówi do mnie: „Wody, które ujrzałeś, gdzie siedzi nierządnica, oznaczają ludy i rzesze, i narody, i języki. 16 A dziesięć rogów, które ujrzałeś, i bestia — ci znienawidzą nierządnicę i sprawią, że będzie spustoszona i naga, i zjedzą jej ciało, i doszczętnie spalą ją ogniem. 17 Bo Bóg włożył to do ich serc, żeby wykonali jego myśl, żeby wykonali swoją jedną myśl, dając swe królestwo bestii, aż się spełnią słowa Boga. 18 A niewiasta, którą ujrzałeś, oznacza wielką metropolię mającą królestwo nad królami ziemi”.

     Kiedy otrzymają tą myśl do serca to obnażą Babilon Wielki i go zniszczą. Czy to już dobrze, skoro przestanie istnieć religia fałszywa?

  Słowo Boże mówi o dalszych wydarzeniach a zapisane to jest w księdze Objawienia w rozdziałach od 18 do 22.

 powrót    Spis treści    Strona główna

Temat poprzedni   Link  55

Temat następny    Link  59,60