Jehowa Bóg dawcą wszelkiego życia, Stwórcą wszechrzeczy.

2. Jehowa Bóg dawcą wszelkiego życia

 

 

 

 

2. Jehowa Bóg dawcą wszelkiego życia

  " Bo u Ciebie jest źródło życia;

dzięki światłu od Ciebie widzimy światło."   Psalm 36:9

 Jaki jest nasz Bóg? 

1 Jana 4:8 „Kto nie miłuje nie zna Boga, bo Bóg JEST MIŁOŚCIĄ. 

Ew. Jana 3:16 „Bóg tak umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby nikt kto w niego wierzy, nie został zgładzony lecz miał życie wieczne”.

  Zapewne można by cytować bardzo dużo wersetów z Biblii, z których wyraźnie widać jak bardzo Jehowa Bóg kocha swoje stworzenia. ALE. 

  Być może wielu zastanawia się i w rezultacie nie rozumie jak wytłumaczyć, jak dać odpowiedź na nurtujące nas pytania.

  Ja osobiście, spotkałem się lub nasunęły mi się pytania które chciałbym tu przedstawić i omówić.

  Jak dać samemu sobie odpowiedź na takie pytania.

1. Co będzie z nie narodzonymi dziećmi (zabite w wyniku aborcji)? 

2. Co z dziećmi które zmarły, zginęły w czasie gdy były małoletnie. (gdy zmartwychwstaną to kto będzie je wychowywał)?

  Myślę, że są to pytania na które prędzej czy później każdy będzie chciał znaleźć odpowiedź.

  Myślę, że nie ma w tym nic złego, że myślimy o tym. Dobrze by było abyśmy prosili Jehowę aby pomógł nam zrozumieć dlaczego tak jest. Jestem przekonany że Bóg chce abyśmy rozumieli wszystko co dzieje się wokół nas i to zgodnie z zapewnieniem jakie jest w księdze Amosa 3:7 „.7 Bo Wszechwładny Pan, Jehowa, nie uczyni nic, jeśli swej poufnej sprawy nie wyjawił swoim sługom prorokom”. Jestem wręcz pewien, że jeśli nasza zdolność rozumowania jest gotowa przyjąć wyjaśnienie, to Jehowa Bóg daje ją, bo jak wcześniej wspomniałem, Jehowa Bóg pragnie abyśmy jak najwięcej rozumieli.

  Ale. Jest pewne ograniczenie które nawet Jehowie Bogu niejako uniemożliwia podanie wyjaśnienia tak abyśmy to zrozumieli.

  Pan Jezus będąc na ziemi o tej sprawie powiedział tak do apostołów (Ew.J.16:12). „Miałbym wam jeszcze wiele do powiedzenia ale nie moglibyście tego znieść”. Pytanie. Czy Pan Jezus chciał coś ukryć przed nimi? NIE. Pan Jezus był świadomy tego, że człowiek ma pewne ograniczenia i nie jest w stanie w danej chwili pojąć niektórych zagadnień, potrzebny jest czas i stopniowy rozwój

https://www.youtube.com/watch?v=tvH42mVm9wE A.Urban Powolność Procesu Rozwoju Charakteru

Jehowa Bóg też o tym bardzo dobrze wie i dlatego jest powiedziane, że pokarm miał być podawany na czas słuszny.  Ale. Zobaczmy przy „stole” na którym jest podany pokarm, zasiadają osoby różne – co to znaczy? A no tak. Jedni to tacy którzy już się przyzwyczaili do twardego pokarmu a inni jeszcze nie, możliwe że nie poprzestali na mleku, ale do „twardego pokarmu” jeszcze się nie przystosowali.

  Niewolnik Wierny i Roztropny z przypowieści podanej przez Jezusa (Ew.Mat.24:45b) ma podawać pokarm na czas słuszny wszystkim, „którzy zasiedli przy stole”. 

  Nie dziwmy się, że obok „twardego pokarmu” może być też podana „kaszka na mleku” (już nie mleko ale kaszka na mleku).

  Do stołu Jehowy przychodzą ciągle nowi, ale może być też tak, że ci którzy wcześniej przyszli też nie nauczyli się spożywać „twardego pokarmu” ale chętnie przychodzą do stołu Jehowy i spożywają „kaszę” albo nawet „kaszkę na mleku”.

  Gdybyśmy teraz zebrali tych którzy spożywają jedynie „mleko”, czy już „kaszkę na mleku” a podali im zamiast tego to twardy pokarm, to oni byliby głodni a na dodatek zgorszeni, a gdyby sytuacja przeciągnęła się, to może mogliby „umrzeć” z głodu (mimo, że pokarm był na stole, ale „pokarm jeszcze nie dla nich”).

  Nie do nas należy ocena dlaczego ktoś w dalszym ciągu jeszcze nie spożywa twardego pokarmu.

  Możemy być pewni, że u Jehowy życie tego który spożywa mleko i tego który spożywa twardy pokarm ma taką samą wartość. Są to owce Jehowy, On wszystkie bada. On jest naszym sędzią (nie człowiek). 

  My wiedząc jaki jest nasz Bóg, jak ogromna jest Jego miłość, uczmy się tego przymiotu i stosujmy go w stosunku do bliźnich, a w ten sposób damy dowód, że uczymy się od Jehowy i że Go kochamy.

  Wracając do tych wcześniej postawionych pytań. Spróbujmy sobie na nie odpowiedzieć, ale rozważanie to oprzyjmy na fundamencie takim, że Jehowa jest Bogiem miłości (Ew.J.3:16; 1J.4:8). Jego spisane Słowo to Biblia (2Tym.3:16,17)  Myślę, że jeżeli tak podejdziemy do kwestii wyjaśnienia tych pytań, to chyba nie zrobimy błędu, ale aby nie popaść w zarozumiałość dobrze jest powiedzieć o tym Jehowie Bogu w modlitwie i gorąco Go prosić o Jego Świętego Ducha w zrozumieniu tej sprawy.

  To o czym piszę poniżej – nie twierdzę, że tak jest, albo, że tak musi być. Ale kogoś kto będzie czytał to wyjaśnienie. Pytam.

  1. Czy to rozumowanie podważa w czymś, że Jehowa jest Bogiem Miłości?
  2. Czy to rozumowanie w czymś koliduje z wyjaśnieniami jakie jest zawarte w Słowie Bożym?

   Spróbujmy  dać samemu sobie odpowiedź na te wcześniejsze pytania dotyczące: nienarodzonych dzieci, małoletnich dzieci.

  Wiemy, że dawcą wszelkiego życia jest wyłącznie Jehowa Bóg (Ps.36:9a), skoro tak to. Czy mężczyzna współżyjąc z kobietą daje życie? (skoro tylko Jehowa Bóg jest dawcą życia).

  Jak to rozumieć aby to nie kolidowało z przyjętym przez nas fundamentem tych rozważań.

  A czy nie może być tak? W dzisiejszych czasach – erze komputerów, jest nam niektóre sprawy łatwiej zrozumieć, co nie oznacza, że już wszystko wiemy.

  Wiemy, że mądrość Jehowy przewyższa naszą mądrość jak niebiosa przewyższają ziemię

  Ale na obecny czas, powiedzmy, że ten etap możemy rozumować tak.

Stwórcą życia i dawcą życia jest Jehowa Bóg poprzez naszego Pana Jezusa Chrystusa (Kol.1:16), a . Człowiek (mężczyzna i kobieta) zostali stworzeni i zaproszeni do współpracy.

  Mówiąc o dawcy życia, dobrze jest pomyśleć jak rozpoczęło się życie Adama i Ewy? Ciało Adama i Ewy, Jehowa Bóg poprzez swojego Syna (Kol.1:16) ulepił ze składników ziemi i dał w nie życie.

  Zastanawiamy się zapewne nad tym jak na pojawienie się następnych istot ludzkich miał wpływ Bóg,  a jaki rodzice?

  Adam i Ewa zostali zaproszeni do napełnienia – zaludnienia ziemi (Rodz.1:28). Czy można to rozumieć tak, że zarówno oni jak i później ich potomstwo  mieli być dawcami życia – tak jak dawcą był Jehowa Bóg w przypadku Adama i Ewy?

  Adam z Ewą mieli wydawać na świat potomstwo – współżyjąc ze sobą. Czy współżyjąc ze sobą stawali się dawcami życia? Myślę, że nie – bo dawcą wszelkiego życia jest Jehowa Bóg (Ps.36:9a).

  W takim razie co się może dziać gdy plemnik męski połączy się z komórką jajową kobiety? Wiemy, że następuje podział komórek i to tak cudownie zaprogramowany, że człowiek nawet w erze komputerów nie jest w stanie sobie wyobrazić złożoności programu jaki jest zawarty w DNA komórki.

  Program ten ma w sobie ogrom zapisów – chociażby z jakich komórek mają się kształtować poszczególne organy, jaki stopień podobieństwa do ojca a jaki do matki, jakie uzdolnienia, jakie schorzenia i zapewne jeszcze wiele innych.

  Ale żeby to wszystko mogło się dziać to Dawca życia musi tchnąć w ten rozwój życie.

 Jestem przekonany, że na ogół nie myśli się o tym, bo tego nie widać, a łączy się to z faktem współżycia mężczyzny z kobietą i że oni dali życie nowej istocie.

  A czy nie może być tak, Jehowa Bóg zaprosił mężczyznę i kobietę aby współpracowali z Nim w Jego zamierzeniu. Człowiek miał zapoczątkować proces  rozwoju organizmu (człowieka zewnętrznego), a Bóg dawca życia miał  tchnąć życie (dać człowieka wewnętrznego) w rozwijający się organizm.

  Dlaczego taki podział „zadań”? Dlatego że Bóg niejako zadanie napełnienia ziemi dał pod kontrolę ludziom. To tak jakby powiedział do człowieka, że w każdym przypadku gdy doprowadzi on do połączenia plemnika męskiego z komórką jajową kobiety to Ja dam życie w to połączenie. (Myślę, że dla właściwszego zrozumienia mógłby być przykład z zaistnieniem płomienia. Jest dawca gazu i dawca powietrza ale płomienia nie ma. Płomień może zaistnieć gdy będzie dawca iskry ale dawca iskry aby spowodować zaistnienie płomienia dał wolną wole zarówno dostawcy gazu jak i dostawcy powietrza).

  Z takiego podziału zadań człowiek miał czerpać przyjemność, satysfakcję, mógł wyrażać uczucia wobec współpartnera, czuć się jak gospodarz na planecie ziemi, ale czuć się też odpowiedzialnym za nową istotę, bo praktycznie to na jego życzenie Bóg tchnął życie w tą nową istotę.

  Myślę, że rola człowieka ogranicza się niejako do „naciśnięcia przycisku” reprodukuj (świadomie czy nie świadomie) nie wiedząc i nie rozumiejąc jak ten proces się rozwija.

  To Jehowa Bóg zaprogramował, że ten rozwój będzie tak a nie inaczej przebiegał. Adama i Ewę „ulepił” z prochu ziemi, a do powstania ciał następnych istot zastosował skomplikowany proces podziału komórek, z tym że moment rozpoczęcia tego procesu niejako dał w „ręce” człowieka.

  To człowiek miał decydować ile i kiedy takie procesy maja zaistnieć. Jehowa Bóg niejako zobowiązał się, że za każdym razem gdy człowiek zdecyduje się na uruchomienie tego procesu, to On da życie w ten rozwój („iskrę życia”).

  W przypadku Adama i Ewy wyglądało to inaczej, zamiast 9-cio miesięcznego okresu kształtowania istoty ludzkiej, a później okres wieloletniego dorastania, Jehowa Bóg uczynił to od razu. Ukształtował ciało Adama i Ewy w takim stopniu jak w późniejszych procesach miało to trwać wiele lat i w takie ciało tchnął życie.  

  Kim byli Adam i Ewa nim Jehowa Bóg nie tchnął dechu życia w ich ciało? Praktycznie to w pewnym sensie przypominali człowieka zaraz po śmierci, martwego człowieka.

  Kiedy zastanawiamy się nad zaistnieniem nowego człowieka, to nie możemy powiedzieć, że jakiś mężczyzna i kobieta dali życie tej istocie (chociaż powszechnie tak się mówi). Jak mogli dać życie, skoro dawcą życia jest wyłącznie Jehowa Bóg (Ps.36:9a).

  Myślę że poprawnie byłoby, że zapoczątkowali istnienie nowego człowieka.

Musimy sobie zdać sprawę ze złożoności tego procesu. To Jehowa Bóg „ułożył klocki domino” bardzo skomplikowanej figury, a człowiek jedynie przewrócił pierwszy klocek.

  Czy człowiek jest twórcą tego co się stało po przewróceniu pierwszego klocka.

Oczywiście że nie, ale gdyby nie przewrócił go, to , to cudowne zjawisko by nie nastąpiło.

  Można by powiedzieć, że człowiek „przewracając ten pierwszy klocek” uczynił ważną rzecz (rozpoczął jakiś proces), ale czy jest to najważniejsza czynność, oczywiście że nie.

  Jehowa Bóg wiedział, że to „sprzątanie” (wychowanie dziecka) tych klocków jest uciążliwe i dlatego sprawił, że jest tak wielka przyjemność w „przewracaniu tego pierwszego klocka”.

  Gdyby tak nie było, to trud „sprzątania” mógłby doprowadzić do tego, że nie byłoby chętnych do przewracania tego pierwszego klocka.

  Aby zamierzenie Jehowy Boga się spełniło co do zaludnienia całej ziemi, Jehowa Bóg tak to uczynił, że przyjemność ze współżycia jest tak silna, że przysłania trudy jakie trzeba ponieść przy wychowaniu dzieci „posprzątaniu tych klocków”.

  Myślę, że można by tak powiedzieć, że przyjemność z pożycia seksualnego jest najsilniejszą potrzebą człowieka a szczególnie inicjatora tego pożycia mężczyzny, który gotów jest obdarzać kobietę serdecznymi uczuciami upewniając ją, że to on jest najlepszym partnerem dla niej w realizacji zaspokojenia jej potrzeb macierzyńskich.

  Z racji odejścia ludzkości od Boga i przyjęcia zasady „sam decyduj co dobre a co złe”, człowiek zdegenerował się, również pod względem korzystania z przyjemności pożycia seksualnego.

  Pożycie seksualne stało się „usługą”. Ludzkość zaakceptowała, że może to być zrównane z usługą gastronomiczną, hotelarską, fryzjerską itp.

  Mimo takiego potraktowania to jednak budzi ona w nich zażenowanie, często niepokój sumienia, a skoro tak to czy jest to coś normalnego, nawet jeśli jest to za obopólną zgodą? Dlaczego uczestnicy tych usług mogą czuć się zażenowani?

  A chociażby dlatego, że korzystając z nich dopuszczają się często zdrady małżeńskiej (a przyrzekali wierność) a jak jest w rzeczywistości. Istnieje możliwość nabawienia się chorób wenerycznych i co gorsza zarażenie nimi współpartnera małżeńskiego, a istnieje też możliwość (w sposób nieodpowiedzialny) powołania do istnienia nowej istoty ludzkiej – i co wówczas?

  Statystyki mówią, że obecnie na świecie corocznie przeprowadza się setki tysięcy legalnych aborcji. A ile jeszcze nie legalnych?

  W świetle prawa Bożego każdy kto dopuszcza się uśmiercenia czyjegoś ciała (celowo użyłem zwrotu uśmiercenie czyjegoś ciała stosownie do słów Pana Jezusa z Ew. Mat. 10:28), „. 28 I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz nie mogą zabić duszy, ale raczej bójcie się tego, który może i duszę, i ciało zgładzić w Gehennie.” dopuszcza się morderstwa i zda sprawę przed dawcą życia (Ps.36:9a)– Jehową Bogiem.

  Jako ludzie wierzący uznajemy to za morderstwo (prawa różnych krajów, różnie do tego podchodzą), zostawmy to osądowi dawcy życia. Zachęcam do przeanalizowania http://www.bog-wiara-religia-42.org/417380552

  Ale jako ludzie wierzący jesteśmy pewni, że jeżeli jest to świadome łamanie prawa Bożego i jeżeli Bóg zaliczy to do grzechów przeciwko Duchowi Świętemu to sprawcy tych zabójstw nie odziedziczą Królestwa Bożego. Praktycznie  Biblia wyjaśnia nam co się stanie ze sprawcami tych czynów.

  Ale może się zastanawiamy co się dzieje z ofiarami czyli tymi nie narodzonymi dziećmi?

  Myślę, że podobne pytania można by postawić co do osób nieletnich, którzy zginęli, zmarli i nie mieli możliwości opowiedzenia się po stronie Jehowy czy Szatana.

  Jeżeli chodzi o dzieci nieletnie ale mające jednego z rodziców  będących chwalcą (inaczej poświęconym) Jehowie to apostoł Paweł pisze w 1 Kor.7:12-14,( 12 Innym zaś mówię ja, nie Pan: Jeżeli jakiś brat ma niewierzącą żonę, a ona zgadza się z nim mieszkać, niech jej nie opuszcza; 13 także kobieta, która ma niewierzącego męża, a on zgadza się z nią mieszkać, niech nie opuszcza męża. 14 Gdyż niewierzący mąż jest uświęcony ze względu na żonę, a niewierząca żona jest uświęcona ze względu na brata; w przeciwnym razie wasze dzieci byłyby przecież nieczyste, lecz teraz są święte. że będą uświęceni a nawet współmałżonek może doznać niejako uświęcenia (a może dokładniej usprawiedliwienia  z wiary).

  Może, jak to wytłumaczyć w świetle miłości Bożej, myślę że nie jest to trudne.

   Jehowa Bóg miłości może dopuścić aby takie niepełne małżeństwo (gdzie tylko jedno z nich jest chwalcą Jehowy a drugie jedynie usprawiedliwione z wiary lub nawet niewierzące) znalazło się na rajskiej ziemi po Armagedonie, aby odchować niepełnoletnie dzieci, które żywo przeżyją bądź zostaną wzbudzone z martwych.

  Taki (nawet) niewierzący mąż, czy (nawet) niewierząca żona dostąpią niejako dodatkowej szansy przeobrażenia się. Wiadomo, że jeżeli tego nie uczynią to będą musieli odejść w nicość (z prochu powstałeś i w proch się obrócisz).

  Szansy może dostąpić dlatego, że jak w wersecie 12 i 13 powiedziano, że ta żona czy ten mąż niewierzący, zgadza się mieszkać ze sługą Jehowy, nie opuszcza sługi Bożego, dalej troszczy się o dzieci, to taka osoba może być niejako usprawiedliwiona ze względu na osobę wierzącą.

  Takie rozwiązanie zapewne świadczy o ogromie miłości ze strony Jehowy. Wróćmy do tych ofiar aborcji czy też martwych płodów lub nieletnich którzy zmarli lub zginęli nim zdążyli zadecydować o służeniu Jehowie a ich rodzice nie służyli Jehowie a może nawet Go nie znali. Myślę, że na przestrzeni dziejów ludzkich mogło być ich nawet miliardy. W pewnym czasopiśmie z listopada 2009r. na str.28 czytamy „Co roku rodzi się 3,3 miliona martwych dzieci, a przeszło 4 miliony umiera w ciągu 28 dni od przyjścia na świat” Gdy do tego jeszcze dodamy ilość celowo dokonanych aborcji. To.

  Nasuwa się pytanie. Co z nimi uczyni  Jehowa Bóg MIŁOŚCI? Wiemy, że wszyscy rodzimy się niedoskonali z dziedzictwem grzechu pierworodnego. Gdyby Jehowa Bóg w tej sytuacji wykonał wyrok na całej ludzkości to on byłby i tak sprawiedliwy, ale jak napisano w (2P.3:9b) On „nie pragnie, żeby ktokolwiek został zgładzony, ale pragnie, żeby wszyscy doszli do skruchy”.

  Ale wiemy, że Jehowa Bóg wszystko co czyni poprzedza miłością nawet wykonywanie sprawiedliwych wyroków. Jak to się objawia? A tak, że okazuje cierpliwość i miłosierdzie tym którzy żałują złych czynów.

  Tak zapewne jest gdy istota ludzka jest na tyle dorosła, że jest świadoma tego że źle czyni.

  My teraz zastanawiamy się nad życiem tych którzy, jak nienarodzone dzieci nie były nawet świadome swego istnienia, albo o nieletnich którzy nie byli świadomi swoich czynów.

  Jak wobec tych istot Jehowa Bóg postąpi? Przecież to On jest dawcą ich życia (człowiek jedynie dał impuls kiedy ono miało się rozpocząć).

  Z (Ew.Mat.10:28) wynikałoby, że nawet dokonując aborcji człowiek może jedynie zabić ciało (i za to odpowie) ale nie może zabić duszy czyli życia.

  Kiedy mówimy o śmierci osób bogobojnych to mówimy, że są w grobowcach pamięci i uzyskają zmartwychwstanie. A może i tamte życia idą do grobowców pamięci.

  Wydaje mi się że Biblia nic o tym nie mówi, ale Biblia drobiazgowo o wielu sprawach nie mówi. Ale myślę, że można wnioskować jak to będzie na podstawie zasad biblijnych i ducha Biblii.

  Skoro Jehowa Bóg to Bóg MIŁOŚCI (1J.4:8b), chce wydźwignąć rodzaj ludzki z niewoli grzechu, chce dać każdemu szanse aby mógł opowiedzieć się za władzą Jehowy lub przeciwko – to myślę, że dotyczy to też tych istot które w pełni nie zaistniały.

  Czy nie może to być tak? Każde życie to jest coś co Jehowa Bóg utworzył, uczynił i tego życia nikt  nie może zniszczyć, jedynie Bóg który stworzył to życie.

  Teraz gdy jakaś para ludzka współżyjąc daje sygnał do zaistnienia nowej istoty i Jehowa Bóg po tym sygnale daje życie temu zarodkowi, a człowiek w wyniku aborcji zabija ciało tej nowej istoty – to życie wraca do Jehowy (dawcy życia).

  Jehowa Bóg pięknie to unaocznił rodzajowi ludzkiemu, że każde życie należy do niego jako dawcy życia (nawet życie ptactwa i zwierząt). Zaraz po potopie kiedy zezwolił Noemu zabijać i spożywać zwierzęta to od razu im uzmysłowił to aby o tym pamiętali. W (Rodz.9:4) czytamy „4 Tylko mięsa z jego duszą — jego krwią — nie wolno wam jeść

  Ktoś może się zastanawiać, co Jehowa Bóg chciał przez to Noemu i jego potomstwu powiedzieć. Na myśl przychodzi mi zakaz jaki Bóg dał Adamowi a który jest zapisany w (Rodz.2:17) – „17 Ale co do drzewa poznania dobra i zła — z niego nie wolno ci jeść, bo w dniu, w którym z niego zjesz, z całą pewnością umrzesz”.

Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku za złamanie tego nakazu groziła śmierć. Może zastanawiamy się dlaczego Bóg który jest MIŁOŚCIĄ daje tak drastycznie surowe nakazy. Może ktoś się zastanawiać o co tu chodzi, czy te owoce i czy ta krew z zabitych zwierzą jest czymś trującym, niezdrowym. Otóż nie, te nakazy mają służyć człowiekowi w jego rozwoju i poszanowaniu przez niego zarówno praw jak i własności Stwórcy Jehowy Boga.

  Zakazany owoc obrazował to, że tylko Jehowa Bóg ma prawo decydować „co jest dobre a co złe”, złamanie tego zakazu było równoznaczne z tym, że od tego momentu to ja będę sam decydował „co jest dobre a co złe” tym samym zgodnie z podpowiedzią Szatana (Rodz.3:5b) „staniecie się podobni do Boga, będziecie znali dobro i zło”. Wiemy, że taki wybór nie był mądrym wyborem, bo jak stworzenie (które nie ma żadnego doświadczenia) ma być tak mądre jak Stwórca całego Wszechświata który istnieje od wieczności.

 Bóg stwarzając Adama i Ewę i dając ten zakaz z (Rodz.2:17) nie miał zamiaru zniewolić Adama i Ewę. W takim razie dlaczego tak uczynił. Otóż nawet sam Bóg nie jest w stanie stworzyć takie rozumne stworzenie które miałoby już takie doświadczenie w podejmowaniu decyzji jakie ma sam Bóg. Bóg poprzez ten nakaz chciał zmobilizować Adama i Ewę a potem całą ludzkość aby w sprawach w których jeszcze się nie nauczyli od Niego, nie podejmowali sami decyzję. Bóg pragnął aby takie samodzielne decyzje podejmowali dopiero wówczas gdy od Niego nauczą się tego, gdy zobaczą jak On to robi. Zobaczmy nawet Syn Boży który przecież zaraz po Ojcu ma największe doświadczenie w podejmowaniu decyzji powiedział tak (Ew.J.8:38a) – „Ja mówię to, co widziałem u mojego Ojca”.

  Jestem przekonany, że takie zakazane drzewo „poznania dobra i zła” (Rodz.2:9b) symbolicznie będzie nam towarzyszyć przez wieczność, bo przecież wiecznie Jehowa Bóg będzie górował doświadczeniem nad swoimi stworzeniami. Wszyscy będziemy się cieszyć, że będziemy mieć (powiem tak, że przecież już mamy) tak wspaniałego, posiadającego przeogromną wiedzę i będącego MIŁOŚCIĄ Ojca. Ten kochający Ojciec stopniowo będzie nam pozwalał samym decydować „co dobre a co złe” a nawet będzie wymagał abyśmy sami podejmowali decyzje w tym czego już nauczyliśmy się od Niego

  Przejdźmy może do tego drugiego zakazu z (Rodz.9:4). Ze słowa Bożego wiemy, że dawcą każdego życia jest Jehowa Bóg (Ps.36:9a) – „Bo u Ciebie jest źródło życia (wszelkich stworzeń)”. Jehowa Bóg chce abyśmy o tym pamiętali i to pamiętali po wieczne czasy. Szkolenie w zrozumieniu tej prawdy rozpoczyna po potopie kiedy to Noemu pozwala uśmiercać zwierzęta w celu ich spożycia. Myślę tak gdyby Bóg nie dał tego nakazu z (Rodz.9:4) to Noemu a później jego potomkom trudno byłoby ugruntować w swoim umyśle i sercu, że życie każdego stworzenia pochodzi od Boga. Uważam, że Jehowa Bóg uczynił to wprost genialnie, nikt nie uczyniłby tego lepiej aby uzmysłowić rozumnej istocie jaką jest człowiek, że właścicielem każdego życia, źródłem każdego życia (Ps.36:9a) jest Jehowa Bóg. Jehowa Bóg dozwolił Noemu a później jego potomstwu zabijać ptaki i zwierzęta na pokarm.

  Wiemy, że dla człowieka pokarm jest czymś bardzo ważnym, stale musimy jeść i dlatego stale będziemy sobie przypominać, że życie każdego stworzenia należy do Jehowy Boga. Noe aby skutecznie uśmiercić zwierze miał wypuścić z niego krew. Gdy wypuścił krew („przelał krew” tego zwierzęcia)zwierze nie żyło i można było je spożywać. Łatwo było sobie uzmysłowić, że życie jest we krwi i nakaz z (Rodz.9:4) stawał się bardzo zrozumiały.

  Bóg realizując dalszą część swego zamierzenia poprzez Abrahama tworzy sobie „naród wybrany” po to aby ich prowadzić, nadaje im swoje prawa a życie tegoż narodu według tych praw ma być lekcją dla całej ludzkości. Naród Izraelski w ten sposób ma być zgodnie z (Izaj.43:10) świadkami Jehowy, świadkami można powiedzieć dla narodów tego jak Jehowa prowadzi swój lud. Oni sami nie nazywali się Świadkami Jehowy, to Jehowa Bóg powiedział o nich „Wy jesteście moimi świadkami. Jehowa Bóg poprzez prawa które im dał wychowywał ich a poprzez nakazy składania ofiar przygotowywał na przyjście Mesjasza i złożenia przez Niego tej doskonałej ofiary która umożliwia wyjście z niewoli grzechu. Analizując historię narodu Izraelskiego to Jehowa Bóg chce nam pokazać jak wiele trzeba włożyć trudu aby grzeszny człowiek mógł się przeobrazić.

  Jehowa Bóg wiedział jak daleka jest droga do tego aby ludzie zaczęli się kierować prawem miłości dlatego narodowi wybranemu nadaje głównie prawa nakazu i zakazu. Naród Izraelski swoim postępowaniem, reagowaniem na prawa Jehowy miał być świadkiem Jehowy dla ludzkości. W nakazach które otrzymał a które miały go też uczyć o Jehowie kim jest. Był też nakaz zapisany w (Kapł.17:10-16) . W wersecie 11-14 czytamy „11 Bo dusza ciała jest we krwi, a ja dałem ją na ołtarz, (a mogła to być jedynie krew pochodząca z „przelania krwi” a nie na przykład z częściowego upuszczenia jej ze zwierzęcia) abyście dokonywali przebłagania za swe dusze, gdyż to krew (pochodząca z przelania) dokonuje przebłagania dzięki duszy, która w niej jest. 12 Dlatego powiedziałem synom Izraela: „Żadnej duszy spośród was nie wolno spożywać krwi i żaden osiadły przybysz, który przebywa pośród was jako przybysz, nie może spożywać krwi”.

13 „‚Jeśli jakiś człowiek z synów Izraela lub jakiś osiadły przybysz, który przebywa pośród was jako przybysz, złapie podczas łowów dzikie zwierzę lub ptaka, które można jeść, to wyleje jego krew (a będzie to krew pochodząca z „przelania krwi”) i przykryje ją prochem. 14 Bo duszą wszelkiego ciała jest jego krew dzięki duszy, która w niej jest. Toteż powiedziałem synom Izraela: „Nie wolno wam spożywać krwi żadnego ciała, gdyż duszą wszelkiego ciała jest jego krew. Każdy, kto ją spożywa, zostanie zgładzony”.

Może nasunąć się nam kilka pytań. Czy dusza ciała jest we krwi. Myślę, że nie koniecznie. Podobnie jak to „symboliczne drzewo” poznania dobra i zła, drzewo to obrazowało, że to jedynie Jehowa Bóg ma prawo decydować „co jest dobre a co złe”. Myślę, że podobnie w tej sytuacji przelana krew (wypuszczona krew powodująca śmierć żywego stworzenia) ma obrazować duszę czyli życie a każde życie czy to zwierząt czy to ludzi należy do Jehowy. Jeżeli po potopie nastąpił taki moment, że Jehowa Bóg dozwolił spożywać mięso zwierząt to Jehowa Bóg poprzez postępowanie z krwią pochodzącą z „przelania krwi” chciał uzmysłowić ludziom, że to On jest właścicielem każdego życia. Dlatego każdy człowiek gdy odbierał życie jakiemuś stworzeniu miał pamiętać o tym co mówi (Ps.36:9a), miał pamiętać kto jest prawowitym właścicielem każdego życia. Jeżeli jakiś Izraelita a nawet przybysz (gdyż jego też obowiązywało prawo Jehowy) zabił jakieś zwierzę to miał krew tego zwierzęcia wylać na ziemię (która jest podnóżkiem Jehowy) i przykryć ją prochem co miało obrazować poszanowanie własności Jehowy i niejako przekazanie tej własności Jehowie.

  Sprawa inaczej wyglądała gdy zaistniała sytuacja jaka jest opisana w (Kap.17:15,16) – „Jeżeli ktoś, jakaś dusza — czy to rodowity mieszkaniec, czy też osiadły przybysz — zje jakąś padlinę lub coś rozszarpanego przez dzikie zwierzę, to wypierze swe szaty i wykąpie się w wodzie, i będzie nieczysty aż do wieczora; potem będzie czysty. 16 Ale jeśli ich nie wypierze i nie wykąpie swego ciała, to odpowie za swe przewinienie’”.

  W tej sytuacji ten ktoś nie odebrał życia temu stworzeniu i on nie miał potrzeby czynić z krwią to co uczyniłby gdyby to on uśmiercił to stworzenie, niemniej dla szacunku dla praw Jehowy miał się oczyścić podobnie jak wówczas gdy dotknął ciała zmarłego człowieka.

  Następne pytanie jak my w okresie Ewangelii mamy ustosunkować się do przestrzegania tego prawa. Wiemy, ze nas obecnie nie obowiązuje „prawo Mojżeszowe” gdyż ono jedynie miało być wychowawcą, ale niektóre elementy postępowania obowiązujące  w Izraelu obowiązują nas obecnie, gdyż są to wymagania ponad czasowe. Kiedy czytamy (Dz.A.15:28,29) – „28 Albowiem duch święty i my sami uznaliśmy za słuszne nie nakładać na was dodatkowego brzemienia, z wyjątkiem następujących rzeczy koniecznych: 29 macie powstrzymywać się od tego, co ofiarowano bożkom, i od krwi, i od tego, co uduszone, i od rozpusty. Jeśli będziecie się tego starannie wystrzegać, dobrze się wam powiedzie. Bądźcie zdrowi!”

 Możliwe, że w tym miejscu gdy analizujemy (Dz.A.15:28,29) może się zastanawiamy o jakiej krwi jest tu mowa. Wewnętrznie jestem przeświadczony, że również w tym przypadku chodzi o krew pochodząca z „przelania krwi” czyli z uśmiercenia zwierzęcia które mamy spożyć. Dlaczego tak myślę, otóż według mojego zrozumienia to Biblia gdziekolwiek mówi o krwi to mówi o krwi pochodzącej z „przelania” to znaczy z uśmiercenia danego stworzenia. Jestem przekonany, ze Izraelici też tak to rozumieli począwszy od krwi którą mieli skropić odrzwia kiedy wychodzili z niewoli Egipskiej, później poprzez krew którą skrapiali ołtarz czy też krew o której jest mowa w zakazach jej spożywania. Ortodoksyjni Żydzi czynią to tak do dnia dzisiejszego. Nasuwa się pytanie czy krew wymieniona w (Dz.A.15:28,29)  miała być jeszcze rozszerzona w tym znaczeniu, że miała to być krew lub jej część np. osocze nawet ta nie pochodząca z „przelania krwi” na przykład pobrana od żywego stworzenia a również też od człowieka a użyta powiedzmy w medycynie. Jestem przeświadczony, że Bóg w odpowiednim czasie pomoże nam to ściślej zrozumieć.  

Powtórzę zwrot „z wyjątkiem następujących rzeczy koniecznych:” Myślę, że określenie „koniecznych” wskazuje na ważność tego zalecenia (piszę zalecenia gdyż nie jesteśmy już pod zakonem prawa ale pod „zakonem miłości” a pod zakonem miłości nie używa się określenia „musisz” ale jedynie jako zalecenie. Zobaczmy, że to zalecenie o nie spożywaniu krwi jest  postanowione na równi z bałwochwalstwem (jeżeli obserwatorzy tak to widzą 1Kor.10:27-29 i aby ich nie gorszyć) czy też z rozpustą. Prawda jest, że obecnie nie karze się śmiercią kogoś za spożywanie przelanej krwi która obrazuje życie ale nie karze się też śmiercią za rozpustę co nie oznacza, że ktoś kto dopuszcza się takich czynów przybliża się do Boga.

 Wracając do „drzewa poznania dobra i zła” to, to drzewo literalnie było widziane do czasu gdy Jehowa Bóg wypędził Adama i Ewę z Raju (Rodz.3:23,24) i myślę, że nie ma to znaczenia jak długo ono jeszcze istniało, niektórzy mówią, że do potopu. Zapewne dla nas duchowo ono (jego przesłanie) będzie istnieć po wieczne czasy. Myślę, że na obecny czas dla nas ważne jest też to jak długo my mamy podporządkowywać się zaleceniu nie spożywania krwi. Wewnętrznie jestem przeświadczony, że aż do momentu gdy przestaniemy zabijać zwierzęta na pokarm, do momentu aż powrócimy do tego jak było ze spożywaniem pokarmów z przed potopu.

  Może powróćmy teraz do tego tematu nie narodzonych dzieci. Zastanawiam się co stoi na przeszkodzie aby to życie dać gdy następuje gdzieś nowy sygnał (połączenie plemnika męskiego i komórki jajowej kobiety).

  Praktycznie biorąc będzie to, to samo życie które w wyniku powiedzmy aborcji powróciło do Jehowy, praktycznie o tym wie tylko Jehowa Bóg, a my możemy jedynie domyślać się, że tak może być.

  Jeżeli zaistnieje teraz ta nowa istota u kochających rodziców to oni się cieszą. Ta nowa istota to przecież ich dziecko, otrzymało ono ciało w wyniku połączenia plemnika ojca i komórki jajowej matki. Ciało odziedziczyło biologicznie w wyniku kodu genetycznego cechy ojca i matki, a życie otrzymało od Jehowy Boga. (ale czy nie mogło to być życie któremu nie pozwolili zaistnieć poprzedni biologiczni „rodzice”?)

  Wszystko co poprzednio mogło charakteryzować tą nową istotę, a wynikającą z kodu genetycznego poprzednich „rodziców” zostało zabite, a samo życie jest dla nas czymś tak nie uchwytnym , skomplikowanym że jedynie Jehowa Bóg jest w stanie odróżnić jedno od drugiego.

  My odróżniamy różne istoty po ich wyglądzie zewnętrznym i może po osobowości, uzdolnieniach jakie się w nich ukształtowały w wyniku predyspozycji kodów genetycznych ich biologicznych rodziców.

  Myślę, że samo życie które daje Jehowa jest cudownym darem i nie jest zróżnicowane pod względem wartości. Każde życie które daje Jehowa na pewno jest cudowne i wspaniałe, ale powstający nowy człowiek zewnętrzny nasze „opakowanie” czyli nasze ciało, czyni, że to życie jest takie a nie inne.

  Myślę, że życie człowieka psychicznie chorego jest tak samo wartościowe jak geniusza, ale „opakowanie” i niewłaściwa komunikacja międzykomórkowa czyni, że ono jest takie a nie inne. Może taki przykład. Dwóch genialnie uzdolnionych ludzi z tym że jednego z nich umieścimy w kraju bardzo rozwiniętym, a drugiego powiedzmy w obozie koncentracyjnym czy Gułagu w otoczeniu debilowatych wartowników. Czy zauważymy, że ten drugi jest też geniuszem, zapewne nie. A przecież jego życie jest tak samo wartościowe jak tego który zamieszkał w kraju rozwiniętym i być może został Noblistą.

  Jestem przekonany, że każde życie które daje Jehowa gdy w przyszłości trafi do nieskażonego genetycznie „opakowania”, ciała - które tworzą człowieka zewnętrznego uczyni tą istotę genialną, niepowtarzalną.

  Może się zastanawiamy na czym polega to, że rodzą się osoby bardzo uzdolnione, ale też i ułomne i kalekie? Bóg zapewne nie daje ani cielesnej, ani umysłowej ułomności. Od Boga pochodzi doskonałe życie, a nowa istota resztę (miejsce zamieszkania tego życia – człowieka zewnętrznego) dziedziczy po swoich przodkach, a najbardziej po rodzicach.

  Myślę, że to niewłaściwe „opakowanie” – „miejsce zamieszkania” tegoż nowego życia sprawia, że osobnik jest taki a nie inny. Podobnie jak w przykładzie wyżej przytaczanym.

  Można by to określić tak. Doskonałe życie pochodzące od Boga zostało na „prośbę” współżyjących ze sobą rodziców (dwojga niedoskonałych, skażonych genetycznie ciał) umieszczone w nowo powstałym, niedoskonałym bo skażonym genetycznie ciele. Rodzice nie są w stanie dać coś lepszego niż sami posiadają. Tragedią jest gdy skażenia genetyczne skumulują się w nowym organizmie, a wspaniale gdy nowy organizm genetycznie pozyska od jednego i drugiego rodzica te lepsze cechy.

  Zapewne grzech spowodował, że skażony człowiek wewnętrzny (skaził się na własne żądanie – wymawiając posłuszeństwo Bogu) skaził człowieka zewnętrznego a ten genetycznie przekazuje to swojemu potomstwu.

  Potomstwo nie ma szans rodzić się genetycznie doskonałe a w związku z tym „uszkadza” doskonałe życie jakie Bóg daje tej nowej istocie w momencie poczęcia i rodzi się nowa istota z dziedzictwem grzechu. Wówczas całkowicie spełnia się to co zapisał ap. Paweł w liście do Rzym.5:12. „12 Dlatego jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech — śmierć, i w taki sposób śmierć rozprzestrzeniła się na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli...”

  Gdyby Adam z Ewą nie zgrzeszyli, takich skażeń w człowieku zewnętrznym i wewnętrznym nie było by. Obecnie zakazane prawnie są związki małżeńskie tam gdzie występuje bliskie pokrewieństwo. Dlaczego. Bo stwierdzono, że następowały kumulacje wad genetycznych i częściej rodziły się dzieci upośledzone i fizycznie i umysłowo.

  W przypadku gdyby Adam z Ewą nie zgrzeszyli takich komplikacji nie miało być. Dla nas dzisiaj to dziwne i nawet prawnie niedopuszczalne aby brat z siostrą  mieli wydawać na świat dzieci. Jak widzimy w przypadku bezgrzesznych ludzi nie miało to znaczenia. Dzieci Adama i Ewy miały zgodnie z poleceniem Bożym Rodz.1:28 wydawać na świat doskonałe potomstwo.

  Stało się inaczej. Adam z Ewa zgrzeszyli, utracili doskonałość. Ich dzieci już dziedzicznie skażone wydawały na świat potomstwo w którym często wady genetyczne kumulowały się. Przyznamy, że nie jest to wina Boga. Adam z Ewą sami uruchomili proces starzenia się (w swoich genach). Oni dokładnie wiedzieli, że tak będzie. Jehowa Bóg dokładnie poinformował ich o tym a zapisano to jest w Rodz.2:17. . „17 Ale co do drzewa poznania dobra i zła — z niego nie wolno ci jeść, bo w dniu, w którym z niego zjesz, z całą pewnością umrzesz”.

  Mówimy tutaj  dużo o wadach genetycznych, o skutkach kumulacji tych wad genetycznych, ale to dzisiaj o tym wiemy. Jehowa Bóg wiedział o tym od początku. Gdy podczas realizacji swego zamierzenia posłużył się Izraelem jako narodem wybranym i dał im swoje cudowne prawa to dla dobra nowonarodzonych  istot ludzkich zabronił zawierania związków małżeńskich w bliskim pokrewieństwie.

  Ludzie z narodów z racji łączenia majątków często zawierali takie związki. Z powodu tego że często w takich związkach rodziły się dzieci kalekie to z biegiem czasu prawnie zakazano takich małżeństw.

  Analizując ten temat jestem przekonany, że Bóg każdej nowej istocie daje tak samo wartościowe życie.  

 Ale uzdolnienia, predyspozycje tej nowej istoty kształtują się w zależności od dziedzictwa kodów genetycznych, a w czasie rozwoju od warunków i możliwości uzewnętrznienia tego. (można odziedziczyć wspaniałe predyspozycje muzyczne a nigdy nie być muzykiem, a co gorsza nawet można nie wiedzieć że się ma taki skarb -  podobnie z innymi uzdolnieniami). Czy tak jest?

  Myślę, że na podstawie (Ew.Mat.10:28) można by tak wnioskować. Tak naprawdę, to my się o tym możemy dowiedzieć może za 1000 lat gdy Jehowa Bóg uzna że dorośliśmy i że jest nam to potrzebne.

  Te rozmyślania maja jedynie na celu to aby takie zdarzenia istniejące w tym świecie jak aborcja, poronienia czy śmierć małoletnich nie hamowała naszego rozwoju duchowego, wzrostu naszej miłości do Jehowy Boga i Jego Syna.

  My musimy jak najwięcej wnikać w głębię miłości Jehowy, rozumieć Jego sposób zarządzania. Musimy wyraźnie widzieć i zrozumieć że Jego zamierzenie jest najlepszym rozwiązaniem aby wydźwignąć rodzaj ludzki z niewoli grzechu, aby ludzkość powróciła do życia wiecznego na rajskiej ziemi, tak jak to zamierzył Bóg od samego początku.

  A jak może wyglądać sprawa u zwierząt? Jak Bóg – miłości to uczynił? Nie otrzymały życia wiecznego (dla swego ciała. Specjalnie dodałem tą uwagę gdyż chcę do tego powrócić.) Dlaczego Bóg miłości tak uczynił? Jak w tym akcie przejawia się miłość Boża?

  Spróbujmy sobie to wyjaśnić, aby nas to przekonało. Zwierzęta są to istoty żywe, mające ciało i duszę (życie), nie mające wolnej woli, nie mające świadomości własnego istnienia, nie mające świadomości istnienia Boga i wszechświata. Ale mające cudowny instynkt, cudowne umiejętności, cudowny wygląd i ogromną różnorodność.

  Z Biblii wynika, że Bóg cały ten świat żywych stworzeń uczynił dla człowieka i niejako podporządkował człowiekowi (Rodz.1:28) . Po co? Myślę, że: po pierwsze. Człowiek miał mieć ciekawe zajęcie opiekując się nimi, miało go to radować, a po drugie miał się od nich wiele uczyć. Czego się uczyć? Zapewne różnorodnych czynności, umiejętności ale miał też widzieć coś bardzo ważnego.

  Jehowa Bóg w Księdze (Rodz.2:16,17) powiedział do Adama i Ewy, gdy nie będą okazywać posłuszeństwa to spotka ich śmierć.

  Czy Adam z Ewą rozumieli co ich spotka? Czy wiedzieli co to jest śmierć? Gdyby zwierzęta nie umierały czy człowiek wiedziałby co to znaczy śmierć?

  Zobaczmy jak bardzo ważnej sprawy miał się uczyć człowiek obserwując zwierzęta. Być albo nie być. Jehowa Bóg dając rady człowiekowi chciał aby on dobrze to rozumiał. Może zapytasz jak umieranie zwierząt pogodzić z miłością Bożą? A to może inaczej. Jak ty byś to zrobił, aby człowiek wiedział i stale pamiętał co to znaczy umrzeć?

  Bóg stworzył tu na ziemi jedynie człowieka jako istotę na swój obraz i podobieństwo. Jako rozumna istota ale bez żadnej wiedzy i doświadczenia miał uczyć się od Jehowy jak w duchu miłości działać twórczo, bo takie zadanie Bóg postawił przed nim.

 Wszystkie inne stworzenia ziemskie stworzył dla człowieka, one miały „służyć” człowiekowi, a więc uczyć go też tego co to jest śmierć.

  My jako ludzie patrząc na śmierć zwierząt czasami ubolewamy, że tak się dzieje. My patrzymy na to z naszego punktu widzenia (inaczej nie umiemy), mamy świadomość, że odchodzimy – zapewne myślimy co dalej.

  Jestem przekonany, że śmierć zwierzęcia ma być jedynie mocną lekcją dla człowieka, natomiast w zamierzeniu Jehowy na pewno nie miała mieć przykrych skutków dla zwierzęcia.

  Po pierwsze brak świadomości odejścia, a jeżeli odbywa się to w sposób naturalny bez bólu chorobowego, bez zadania cierpień, to może to być nawet bardzo błogi stan uśnięcia. To nie zwierze przeżywa stan umierania, to my przeżywamy śmierć zwierzęcia (tym bardziej gdy jesteśmy z nim zżyci), chyba tak to miało być, abyśmy dobrze rozumieli co to znaczy śmierć.

  Zastanawiam się czy Bóg miłości nie mógł to uczynić tak. Jestem przekonany że każde działanie Jehowy jest poprzedzone miłością , ale my mogliśmy jeszcze nie dorosnąć aby to już widzieć.

  Wiemy, że Jehowa Bóg jest dawcą wszelkiego życia. Z wypowiedzi Pana Jezusa wiemy, że w przypadku człowieka to ktoś może zabić ciało, ale duszy (życia) nie, jedynie może to zrobić dawca życia.

  A może tak jest też w przypadku zwierząt? Człowiek może zabić ciało ale duszy (życia) nie. Jak rozumieć gdy Bóg dozwolił spożywać zabite ciało zwierzęcia, ale w (Rodz.9:4) nakazuje „Tylko mięsa z jego duszą (życiem) – jego krwią – nie wolno wam jeść” Człowiek miał po zabiciu zwierzęcia jego krew wylać na ziemię i przykryć ją. Według słowa Bożego ziemia obrazuje podnóżek Jehowy Boga, a krew pochodząca z „przelania” obrazuje życie. Skoro Jehowa Bóg jest dawcą wszelkiego życia to ma prawo wymagać aby jego rozumne stworzenia rozumiały to że wszelkie życie powraca do dawcy życia. 

  Nie będziemy się teraz wgłębiać gdzie znajduje się życie, ale z nakazu tego wynika, że życie nawet zwierząt należy do Jehowy. Wylanie krwi uśmierconego zwierzęcia na ziemię (podnóżek Jehowy  i przykrycie jej prochem ziemi) miało człowiekowi uświadomić, że wszelkie życie należy do dawcy życia Jehowy Boga.

(Myślę, że takie postępowanie byłoby zgodne z duchem jaki zawarty jest w Księdze Kaznodziei 3:19-21 19 Jest bowiem coś, co się przytrafia synom ludzkim, i coś, co się przytrafia zwierzęciu, a przytrafia im się to samo. Jak umiera ono, tak i on umiera; i wszyscy mają jednego ducha, tak iż nie ma żadnej przewagi człowieka nad zwierzęciem, bo wszystko jest marnością. 20 Wszyscy idą na jedno miejsce. Wszyscy powstali z prochu i wszyscy do prochu wracają. 21 Któż wie, czy duch synów ludzkich wstępuje w górę, a duch zwierzęcia — czy zstępuje na dół, ku ziemi? 

 Wiemy, że zwierzęta nie maja mieć zmartwychwstania. A skoro nie, to czy Jehowa Bóg za każdym razem gdy powstaje zarodek zwierzęcia to stwarza nowe życie i jako dawca daje je, a powracające do Niego niszczy czyli zabija?

  Myślę, że nie musi tak być, czy Bóg miłości nie robi tego tak że: Kiedy umiera zwierzę, życie tego zwierzęcia wraca do dawcy życia Jehowy Boga, a On zamiast je niszczyć to daje je w nowy zarodek rozpoczynającego się życia zwierzęcia tego samego rodzaju a może i  tak się dzieje nawet z najdrobniejszymi owadami, rybami?

  Ktoś powie, że jest to taki ogrom istnień. Tak, ale dzisiaj jesteśmy sobie w stanie to wyobrazić. W czasie obecnego rozwoju informatyki nie dziwimy się, że komputer może pomieścić wszystkie dane jakie cała ludzkość potrafi to do niego wpisać.

  A kto jest twórcą procesów zachodzących w komputerach. A może chciałbyś sobie postawić pytanie. Jakie komputery będą za tysiąc lat? A pomyśl jaki może mieć „komputer” Jehowa Bóg – twórca tego wszystkiego i na dodatek istniejący wiecznie.

  Kiedy tak pomyślimy to łatwiej jest nam zrozumieć, że dla Jehowy Boga jest to drobiazg (na dodatek mający miriady aniołów do współpracy).

  Możesz też pomyśleć o wielkości nieskończonego wszechświata, niezliczona ilość galaktyk, nie mówiąc już planetach i przecież to wszystko stworzył Jehowa Bóg. Zatem jaka może być trudność w zapamiętaniu ogromnej (z naszego punktu widzenia) ale skończonej liczby wszelkich stworzeń żyjących?

  Dalej zastanawiam się nad tym jak to jest, że np. węgorze wędrują  na tarło do odległego Morza Sargasowego. Skąd one wiedzą, skoro nigdy tam nie były (a może), lub ptaki które odlatują do ciepłych krajów, skoro tam nie były (a może).

  Dlaczego piszę (a może). Gdy przyjmiemy, że jedynie Bóg jest twórcą a następnie dawcą życia, to czy nie może być tak: Na początku gdy Bóg stworzył raj na ziemi, pogoda i klimat był umiarkowany na całej ziemi to ptaki nie musiały wędrować do „ciepłych” krajów. Gdy zestarzały się to umierały. Gdyby tak było, że umierało ciało a życie powracało do Jehowy Boga i On to życie przenosił do następnych osobników, to one miałyby już wyćwiczone uwarunkowania.

  Z chwilą gdy Bóg sprowadził potop na ziemie, wiemy że klimat gruntownie się zmienił. Brak baldachimu z pary wodnej spowodował oziębienie naszej planety na biegunach, a utrzymywanie się wysokiej temperatury w okolicy równika (wynika to z kąta padania promieni słonecznych a więc natężeniem promieniowania słonecznego).

  Taka zmiana wymusiła na różnych stworzeniach przyjęcie innych zachowań, a te które tego nie uczyniły musiały zginąć. Można by powiedzieć, że nastąpiła ewolucja zachowań żywych stworzeń (dostosowanie się do przetrwania).

  Ktoś mógłby zapytać skąd te nierozumne stworzenia wiedziały, że mają tak zrobić ? Czy Bóg musiał je „przeprogramowywać”, myślę że nie. Dlaczego?

  Bóg stwarzając wszystkie żywe stworzenia, wszczepił w nie instynktowną potrzebę zachowania swego życia. W tym zachowaniu może nawet nie mieści się potrzeba wydawania na świat potomstwa. O tą sprawę Bóg zadbał dając silną potrzebę pożycia płciowego.

  Takie „zaprogramowanie” jak to zrobił Bóg daje wystarczającą gwarancję przetrwania i rozwój istot w każdym gatunku.

  Wracając do tej zaistniałej zmiany warunków pogodowych. Stworzenia które dostosowały się do tych zmian, wypracowały sobie nowe formy zachowań i to stało się integralną częścią nowego sposobu na życie. My mówimy, że te stworzenia czynią to instynktownie. Tak, bo one nie rozumieją dlaczego tak czynią, ale nauczyły się takich zachowań i po prostu to powielają. Jeżeli takie zachowania chronią instynktowną potrzebę życia to dalsze zmiany zachowań nie następują.

  Myślę, że Darwin wyciągnął z tego błędną lekcję, błędne wnioski i uogólnił to do przeobrażania się jednego gatunku istot żywych w drugi.

  Tak powiedział Darwin a Jehowa Bóg powiedział w (Rodz.1:20-25) „wszystkie stworzenia ziemskie miały się rozmnażać według rodzaju” a nie jeden rodzaj przechodzić w drugi rodzaj.

  Jednak teoria Darwina trafiła na podatny grunt. Dlaczego? Ludzkość pragnęła takiego rozwiązania, wypełniała ona lukę w ich umyśle jaką sztucznie budowali aby usprawiedliwić obraną drogę życiową „sami decydujcie co dobre a co złe”.

  Niejako dowiedzieli się skąd się wzięli i na dodatek nie musieli  poczuwać się odpowiedzialni wobec Stwórcy Jehowy Boga.

  Skoro powstaliśmy drogą ewolucji, to powinniśmy się w życiu kierować prawami tejże ewolucji, a nie Bożymi. Dziwi mnie jednak, że ten twór ewolucji tak bardzo pragnie miłości – przymiotu który degeneruje ewolucję i tak ślepy jest na to, że Bóg jest miłością.

  Myślę, że gdy obserwujemy to co nazywamy instynktowną mądrością u zwierząt i ptaków, to może (ale nie musi być tak) po prostu wypracowane zachowania które przenoszą się na poszczególne osobniki z racji życia tych stworzeń w grupach. Ale zastanawiam się czy nie może być tak, że życie poprzedników tych stworzeń, funkcjonuje obecnie w tych stworzeniach.

  Bo czy Jehowa Bóg ma potrzebę stwarzać ciągle nowe życie tych stworzeń, czy wystarczy je tylko po prostu przenieść z umierającego ciała do zarodka nowo zaistniałych istot tego gatunku.

  W rezultacie myślę, że nie ma to znaczenia jak jest z tym naprawdę. Jehowa Bóg dobrze wie jak to jest, my jedynie się domyślamy (i to nie koniecznie właściwie). Ale zapewne takie rozważania pomogą nam mieć przekonanie, że wszystko co Jehowa Bóg czyni jest poprzedzone miłością.

  Jeżeli czegoś nie rozumiemy to szukajmy argumentów aby sobie wyjaśnić. Po co? Po to aby mocno trwać przy Jehowie, to jest w naszym „interesie” (Ew.J.17:3  3 To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa) zrozumieć Jehowę i przybliżyć się do Niego. On chce abyśmy byli blisko niego, (Jakuba 4:8) . 8 Zbliżcie się do Boga, a on zbliży się do was.” ale czy my naprawdę chcemy, czy poświęcamy czas na zrozumienie woli i zamierzenia Bożego.

  Jeżeli tak to bądźmy pewni, że On nas wysłuchuje i zawsze służy pomocą, bo nas kocha. Pamiętajmy też o radzie zawartej w (Przyp.15:22)  A może uważamy, że moja „prawda” jest naprawdę prawdą i nie ma potrzeby stosować się do tej rady z (Przyp.15:22). Brat T. Russell tak nie uważał, kazdą radę konsultował z innymi a wnioski dopiero formułował gdy wszyscy mieli podobne zdanie.

  Pytanie. Jak my to czynimy a bardziej ściśle, jak ja to czynię? Czy słowa zamieszczone  w (Przyp.15:22) są dla mnie rzeczywistym drogowskazem a nie jedynie mądrą radą, którą powinni inni brać pod uwagę a ja już nie muszę bo ja już znam prawdę (moją prawdę)

   Z przyjemnością przeczytam wszelkie wpisy dokonane w duchu treści zawartej we wstępie. Z góry przepraszam, że nie zawsze odpiszę. Jestem człowiekiem prawie osiemdziesiątletnim i praktycznie to dopiero uczę się korzystać z Internetu.

  Ale wcześniej napisałem wiele takich tematów które powstały w wyniku przemyśleń biblijnych na różne tematy. Obecnie gdy je czytam to zastanawiam się czy ja to sam mogłem napisać. Mam takie przekonanie że powstały one za sprawą ducha świętego którego Jehowa Bóg daje każdemu kto usilnie o niego prosi. Jeżeli by to tak było to miałbym wielki przywilej być narzędziem w przekazaniu budujących, pokrzepiających myśli innym (bo mnie one budują i pokrzepiają)

  W następnym temacie pod tytułem „Cud komunikacji” zamieszczam przemyślenia jak Jehowa Bóg komunikuje się z nami. Czy jest możliwe aby jednocześnie komunikował się z miliardami tych którzy się do Niego zwracają?

 powrót    Strona główna   Spis treści

 Temat poprzedni  Link   1

 Temat następny    Link  3