Armagedon - kiedy?

 

   Naszym bardzo ważnym zadaniem według słów Jezusa a zanotowanych w Ew.J.17:3 jest poznawanie samego Boga, Jego Syna jak i też zamierzenia Bożego.

  Czy warto „zamartwiać się” i próbować ustalać dzień Armagedonu? Pan Jezus mówił abyśmy czuwali, gdyż ten dzień nadejdzie jak złodziej w nocy. Czy znając tą wypowiedź Jezusa warto dalej czynić takie próby? Bo ma przyjść jak złodziej w nocy. W takim razie co my mamy robić. A to co powiedział Jezus, czuwać.

  Myślę, że data, dzień Armagedonu będzie dla nas wszystkich zaskoczeniem, ale nie powinno być takim zaskoczeniem, że go nie oczekiwaliśmy, że straciliśmy czujność.

  Zapewne myśli jakie są zawarte w 17 Tomie P.Johnsona "Tysiąclecie" na str.86 mogą nam pomóc w naszej czujności. Cytuję - "U Mat. 24:37-39 Jezus podaje silny dowód na potwierdzenie faktu, że ludzkość nie ujrzy Go w Jego drugim adwencie: "Ale jak było za dni Noego, tak będzie i obecność Syna człowieczego. Albowiem jak za dni onych przed potopem jedli, i pili, i żenili się i za mąż wydawali (...) i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i zabrał wszystkich: tak będzie i obecność Syna człowieczego". W wersecie tym Jezus wskazuje, że ludzie w swych czynach oraz ignorancji co do bliskiego zagrożenia tuż przed potopem i w trakcie Jego drugiej obecności tuż przed wielkim uciskiem będą podobni. Jak w dniach Noego przed potopem ludzie zajmowali się zwykłymi czynnościami życia społecznego, lecz z powodu niewiary w kazanie o zbliżającym się potopie nie wiedzieli o jego bliskości, tak w czasie drugiej obecności Chrystusa, tuż przed wybuchem na świecie wielkiego ucisku, ludzie będą zajmować się zwykłymi czynnościami życia społecznego, całkowicie nieświadomi zbliżającego się ucisku, a to z powodu niewiary w świadectwa dotyczące samego ucisku, jak i jego przyczyny - drugiej obecności Chrystusa".(...)

  Zobaczmy, że nawet po 4 000-latach od zapoczątkowania przez Boga naprawy tego co popsuł zbuntowany anioł i Adam i Ewa, Syn Boży powiedział, że dnia zakończenia tego systemu rzeczy nie zna nikt nawet on Syn Boży lecz tylko Ojciec w niebie.

  Czy Pan Jezus był tym zmartwiony, że nie zna dokładnie dnia i godziny? NIE.

Najważniejsze, że znał rozwój wydarzeń, jak będą przebiegać, wiedział dokładnie co ma On czynić i co powinni czynić Jego uczniowie.

  Czy dla nas dzisiaj jest tak ważne, że będziemy znali rok, miesiąc i dzień wybuchu wielkiego ucisku, czy nawet dokładna data samego Armagedonu, zapewne NIE.

  W takim razie co jest dla nas najważniejsze? A no to, że wiemy jak przebiega zamierzenie Boże, w jakim strumieniu czasu żyjemy (2Tym.3:5), co mamy robić i czego się uczyć aby nie zmarnować czasu.

  Już teraz mamy się uczyć tego co będzie potrzebne po Armagedonie, gdy przeżyjemy na żywo czy też dostąpimy z martwych wzbudzenia.

  Jehowa Bóg chce nam dać dar życia wiecznego, ale my musimy się przeobrazić aby ten dar miał wieczną wartość. Dlatego nie czekajmy ale róbmy to cały czas, niepowtarzalną sposobność zrobienia wiele mamy teraz przed Armagedonem. Skoro tak, to czy nie jest sprawą ważniejszą od tego kiedy będzie Armagedon – to co ja zrobię do Armagedonu?

  Prawdą jest, że wnikamy w zamierzenie Boże, chcemy poznać jak to będzie przebiegać, jak Jezus (z upoważnienia Jehowy) będzie realizował poszczególne etapy tego zamierzenia i z kim?

  Myślę, że nasze zrozumienie nie musi być a nawet nie może być tak dokładne jak będzie przebiegać rzeczywiście. Źle to, czy dobrze?

  Trudno to mówić w tej kategorii, źle czy dobrze.

Wiemy, że mądrość Boża przewyższa naszą jak niebiosa przewyższają ziemię.

  Zapewne Bóg chce abyśmy rozumieli nawet tak jak On będzie realizował, ale nam jest trudno całkowicie myśleć po Bożemu. Jesteśmy obarczeni piętnem grzechu, brak nam często cierpliwości, czasem pokory jak i sposób pojmowania jest na całkiem innym poziomie.

  Myślę, ze warto się zastanowić nad sytuacją jaka obecnie zaistniała na świecie. W organizacji Świadków Jehowy  już od kilku dziesięcioleci w wyjaśnianiu  Księgi Daniela utożsamia się króla północy z Rosją ( https://www.jw.org/finder?lank=pub-jwb-080_10_VIDEO&wtlocale=P )  i tak "Daniel zapowiedział, że „król północy” będzie wynosić „siebie nad każdego boga”, zupełnie nie zważając na „Boga swoich ojców”. Będzie natomiast czcił „boga twierdz (...) złotem i srebrem, drogim kamieniem i rzeczami pożądanymi”, aż dojdzie „do samego swego końca” (Dan. 11:35-39, 45).

  Współczesny „król północy” jest w przeważającej mierze nastrojony ateistycznie, zaprzecza więc istnieniu Boga i zazwyczaj wypiera religię. Polega bardziej na sile oręża i militaryzacji niż na innych formach wywierania wpływu w skali międzynarodowej, toteż swych zasobów używa do ‛przysparzania chwały bogu twierdz’. Nowożytny „król południa” co prawda też sławi zbrojenia i militaryzm, uznaje jednak innych bogów, a wielu jego poddanych mocno angażuje się w praktyki religijne. (Strażnica w87/5 str.2) (…)Daniel pisze dalej: „I rzeczywiście [król północy] rozciągnie władzę na ukryte skarby (...) i na wszystkie rzeczy pożądane Egiptu. A Libijczycy i Etiopczycy znajdą się na jego śladach” (Dan. 11:43). Może tu chodzić o bogactwa naturalne; nowożytnemu „królowi północy” podlegają obszary obfitujące w złoża mineralne łącznie z ropą naftową. Wywiera on też silny wpływ na terytoria nie należące do niego, ale zasobne w surowce. Doprawdy warto, żebyśmy wszyscy śledzili z zainteresowaniem, czy zdoła jeszcze rozszerzyć swoją kontrolę nad nimi oraz jak daleko sięgnie jego oddziaływanie ekonomiczne.( Strażnica w87/5  str.3)

„To, czego pragną kobiety”. W proroctwie Daniela o „królu północy” powiedziano: „Na Boga swoich ojców nie będzie zważał; nie będzie też zważał na to, czego pragną kobiety, ani na żadnego innego boga, lecz nad każdego będzie się wywyższał. Ale na swoim miejscu będzie oddawał chwałę bogu twierdz” (Dn 11:37, 38). „Kobiety” mogą tu wyobrażać narody, które niczym słabsze naczynia podlegają „królowi północy” i mu usługują. Mają one swych bogów i chciałyby oddawać im cześć, lecz „król północy” nie zwraca na to uwagi i wielbi boga militaryzmu. (…) Nic dziwnego, że gdy król północy dojdzie do swego końca „nikt mu nie pomoże” (Wnikliwe Poznanie Pism Tom I str.1111 ak.1)

ROZWÓJ WYDARZEŃ NA ARENIE POLITYCZNEJ

Jest też zapowiedziane, że przed wykonaniem sądu Bożego mają się rozegrać pewne wydarzenia na arenie politycznej. Dzisiaj wyraźnie widać, jak zbliża się ku końcowi spełnienie proroctwa o „dwóch królach” z rozdziału 11 Księgi Daniela. W punkcie szczytowym opisanych tam wydarzeń Bóg wykona swój wyrok (por. Dan. 2:44).

Oba wielkie mocarstwa ze swymi sprzymierzeńcami — „król południa” i „król północy” — chociaż są sobie przeciwne, są reprezentowane w światowej organizacji politycznej, która ‛wprawia [ludzi] w podziw’. Biblia podaje trafny opis powołanej do życia po pierwszej wojnie światowej Ligi Narodów, oraz jej następczyni, założonej po drugiej wojnie światowej Organizacji Narodów Zjednoczonych (Dan. 11:40; Obj. 17:8).

Ci „dwaj królowie”, mimo że pod względem ideologicznym i politycznym chadzają różnymi drogami, jednocześnie podejmują wspólne wysiłki, mając dużo do powiedzenia w sprawie utrzymania na świecie „pokoju i bezpieczeństwa”. To też jest znamienne, proroctwo biblijne zapowiada bowiem, że „skoro tylko będą mówić: ‛Pokój i bezpieczeństwo!’ — wtedy od razu spadnie na nich nagła zagłada”. W tej chwili nie wiemy jeszcze, w jakiej mierze ci „dwaj królowie” — czy to samodzielnie, czy we współpracy z Organizacją Narodów Zjednoczonych — zdołają rozwiązać polityczne, gospodarcze, społeczne bądź też wywołane wpływem środowiska problemy świata, aby mieć podstawy do wzniesienia takiego okrzyku (1 Tes. 5:2, 3). (Strażnica w86/6 str.4)

„KRÓL” UZNAJĄCY NIEZWYKŁEGO BOGA

12 Mimo wszystko „król północy” czci pewnego boga. W proroctwie czytamy: „Zamiast tego będzie czcił boga twierdz” (Dan. 11:38, Biblia Tysiąclecia). Czy istotnie ten „król” składa hołd „bogu twierdz”, wynosząc współczesny, naukowy militaryzm na pozycję wybawcy ludu?

13 Rzeczywiście tak jest! Jak wynika z niektórych opublikowanych danych „król północy” przewyższa „południe” pod względem liczebności sił zbrojnych oraz łącznej siły wybuchu głowic nuklearnych. Niemniej jednak obaj królowie nagromadzili tysiące głowic o łącznej sile wybuchu 8000 megaton. (Strażnica w84/19 str.15)   Koniec cytatów.

  Czy jest coś złego, że co jakiś czas następuje powiedzmy korygowanie niektórych szczegółów przez nas pojmowanego przebiegu zamierzenia Bożego?

Nie – a to z tych względów o których mówiliśmy wyżej. Nie mniej zasadnicze punkty zamierzenia są niezmienne w zrozumieniu – chociażby takie jak:

- że ziemia miała być rajem zamieszkałym przez ludzi.

- że ziemia będzie rajem zamieszkałym przez ludzi

- że będzie zmartwychwstanie i restytucja rodzaju ludzkiego

- że człowiek będzie żył wiecznie w raju na ziemi.

- że ludzie i cała ziemia pod panowaniem rządu Królestwa Bożego powrócą do doskonałości takiej jak miał Adam z Ewą i skrawek ziemi zwany Rajem.

- i jeszcze wiele innych.

  Dobrze jest rozmyślać nad szczegółami tej części zamierzenia która jest przed nami. Dlaczego? Chociażby po to aby i pobudzać i zaspakajać głód duchowy, utwierdzamy się w wierze a przede wszystkim pobudzamy się do czujności – a to jest ważne aby ten dzień nie zaskoczył nas.

  Ale nie bądźmy zgorszeni gdyby nawet uległo coś sprostowaniu a wcześniej było podane w trochę innym widzeniu.

  „Wiedzmy, że droga sprawiedliwego jest jak światło zorzy porannej, tym bardziej jaśnieje im bliżej dnia” Księga Przysłów 4:18

  Wiedzmy, że to nasz brak cierpliwości może czasami rodzić takie oczekiwania które jeszcze nie następują i próbą dokładnego określenia pokolenia o którym mówił Pan Jezus w Ew.Mat.24:34  „34 Zaprawdę wam mówię, że to pokolenie na pewno nie przeminie, dopóki się to wszystko nie stanie”. że ono nie przeminie. Pytanie. W takim razie w kontekście tego że wiele religii niejako odczytywało datę Armagedonu, czyżby słowa Pana Jezusa miałyby się nie spełnić? Nic podobnego. One spełnią się całkowicie, gwarantuje nam to wypowiedź z wer.35 35 Niebo i ziemia przeminą, lecz moje słowa na pewno nie przeminą.

 ale my nie jesteśmy w stanie rozpoznać kiedy nastąpi ten moment o którym powiedział Pan Jezus w wer.33 „gdy to wszystko ujrzycie, wiedzcie, że jest on blisko u drzwi”

Ktoś kto przeżył I Wojnę Światową, wówczas zwaną Wielką Wojną mógł mniemać, że to już jest "to wszystko" bo po ludzku trudno było sobie wyobrazić, ze może być coś gorszego. Nikt nie wyobrazał sobie okropności jakie nastąpiły w czasie II Wojny Światowej. 

 Obecnie również nie wyobrażamy sobie, że może być coś gorszego jak to co spotkało ludzkość w czasie II Wojny Światowej. Wewnętrznie przekonany jestem, że II Wojna Światowa była "tym wszystkim" czyli apogeum okropności i zła. Jeżeli tak naprawdę jest to pokolenie które to wszystko widziało - nie przeminie. Gdybym się mylił to ludzkość przed Armagedonem czeka jeszcze coś bardziej okropnego niż II Wojna Światowa, ale wewnętrznie przekonany jestem, że to już stanowi "to wszystko" o czym mówił Pan Jezus w (Ew. Mat.24:34). Skoro tak to zapewne bliski jest czas, że stanie się to o czym przepowiadał Syn Boży Jezus Chrystus, dlatego zgodnie ze słowami z (Ew.Mat.24:44) "bądźmy czujni i gotowi na to, że Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie której się nie spodziewamy" Słowo Boże zachęca nas do tego abyśmy przejawiali miłość, ona jest pięknym pomostem do poznania Boga (1J.4:8) pomoże nam też zbliżyć sie do Niego (Jakuba 4:8) i pozbyć się strachu przed tym co będzie rozgrywać się na arenie światowej (1J.4:18) "W miłości nie ma bojaźni, lecz doskonała miłość precz odrzuca bojaźń, ponieważ bojaźń powściąga. Doprawdy, kto się boi, nie wydoskonalił się w miłości"

  Dopóki tego nie zrozumiemy, wciąż będzie trwała wojna. W zrozumieniu tego przeszkadzają nam światowe potęgi, które mogłyby wiele stracić, gdyby wojna między ludźmi się skończyła. Nie głoszę anarchizmu, bo wierzę, że tym, co nas niszczy nie są głównie złe systemy polityczne, tylko egoizm, pycha i miłość do rzeczy i do samych siebie dużo większa niż do Boga i ludzi. Uważam, że narody potrzebują Jezusa, choć o tym nie wiedzą. Każdy i każda z nas potrzebuje Go bardziej niż potrafimy to sobie wyobrazić. Jezus Chrystus to bowiem jedyny, który może dać życie wieczne, wyzwolić od grzechu i umierania, zapanować nad burzami czasów końca i zaprowadzić na ziemi czasy naprawienia wszystkich rzeczy. Tak, chwilami trzeba się odciąć od szarości i pomyśleć o tym, co by się stało, gdyby miliardy ludzi już dziś zobaczyły w kochającym i przebaczającym Jezusie wzór swojego życia. W Tym Jezusie, który żył i umarł dla Żydów i dla Samarytan, dla Ciebie i dla mnie. Co by się stało, gdybyśmy jako chrześcijanie zaczęli bardziej pokutować - nie sypać głowy popiołem, ale przemieniać swoje myślenie i swoje życie zgodnie z nauczaniem naszego Pana i Króla. Byłoby to czyste marzycielstwo, gdyby nie Boskie obietnice, że takie nawrócenie nadejdzie. Tylko ile krwi biednych, zdradzonych ludzi popłynie jeszcze w bezsensownych bombardowaniach i jak długo jeszcze dzieci całego świata będą musiały umierać z zimna i głodu? Jestem pewny, że Bóg wykona swoją część doskonale i nie spóźni się ani o sekundę, ale gdzie ja wtedy będę i przy jakich myślach i działaniach ta chwila mnie zastanie?

 Obecnie wiemy, że żyjemy w dniach końca, ale nam jest trudno ustalić, a może nawet niemożliwe ustalić dokładnie które pokolenie ujrzy „to wszystko” czyli apogeum znaków przepowiedzianych przez Syna Bożego, a nie jedynie początek tych znaków.

   Wracając do pytania. Armagedon – kiedy nastąpi? Najlepiej gdy nas zadowoli odpowiedź – w odpowiednim czasie.  

  Myślę, że praktyczniejszym pytaniem jest. Co mam robić  nim nastąpi Armagedon, czego mogę jeszcze teraz się nauczyć a co będzie mi przydatne abym był szczęśliwym i rozradowanym zarówno teraz jak i po Armagedonie.

  Myślę, że temat „Czy jesteś przygotowany do życia w nowym porządku Bożym” pomoże nam się nad tym zastanowić. Link 10

powrót   Strona główna    Spis tematy od 1-72

Temat poprzedni   Link  68

Temat  następny   Link  70